AWANS INFORMACJE Dla nauczyciela Dla ucznia LOGOWANIE


Katalog

Małgorzata Gzyl
Język polski, Artykuły

Polska chrześcijańska rodzina szlachecka

- n +

Polska chrześcijańska rodzina szlachecka

Z patriarchalizmu starożytnego Rzymu czerpała wzory feudalna Europa, choć rodzimy patriarchalizm nie występował w tak drastycznej formie jak w okresie niewolnictwa. W zasadzie nie zmieniły się podstawy ekonomiczne tej formy życia rodzinnego; prywatna własność niewolnicza została zastąpiona prywatną własnością feudalną, spoczywającą zazwyczaj w rękach mężczyzny. Do mężczyzn należała sfera polityki, wojen, to oni byli zdobywcami, posiadaczami, właścicielami grodów, folwarków, warsztatów pracy, młynów, zajazdów. To oni byli głowami rodziny i zarządcami majątków. Kobiety nadal zajmowały od nich o wiele niższą pozycję.

W Polsce rodzina oparta na wzorach feudalnych ukształtowała się dość późno a jej patriarchalny charakter był silnie podtrzymywany przez chrześcijańską religię, która władzy ojca i męża nadawała sankcje religijne. Podstawą rodziny była władza ojcowska, a o jej randze świadczy choćby to, iż pojęcia "ojciec" zaczęto też używać na oznaczenie zwierzchności, przewodnictwa nad grupą, gromadą, np.: ojciec czeladzi, ojciec grodu, ojciec miasta, ojciec Kościoła . Dzieci czciły ojca zwąc go "panem ojcem" , "panem ojcem dobrodziejem", w nagłówkach listów używając zwrotu "Pan Ojciec Łaskawy, Dobrodziej mój szczególniejszy". Okazywały mu zawsze szacunek i posłuszeństwo, witając całowały go w rękę, obejmowały za kolana lub padały do nóg. Ojciec decydował w domu o wszystkim. Syn bez względu na wiek podlegał władzy ojcowskiej, póki nie usamodzielnił się majątkowo. Jak długo przebywał pod dachem rodzica, musiał go słuchać nawet w najdrobniejszych sprawach. Był jakby ubezwłasnowolniony; nie miał wagi jego podpis na umowach, kwitach, obligach. Każde poważniejsze zamierzenie wymagało ojcowej zgody i błogosławieństwa, bez którego pozostali członkowie rodziny nie mogli niczego przedsięwziąć. Gdy ojciec podjął decyzję lub wydał wyrok były to postanowienia ostateczne i nieodwołalne, chyba że przez niego samego zmienione. Nieposłuszna dziatwa karana była surowo chłostą, ale i dorosłe dzieci, gdy uchybiły w czymś swemu ojcu otrzymywały reprymendę słowną a nawet sążnisty policzek. Gdy władza ojcowska nazbyt ciążyła dorosłemu synowi, uciekał ów z domu, szukając szczęścia przy dworze magnackim lub w służbie wojskowej. Powszechnie jednak bez sprzeciwu respektowano władzę ojcowską-rodzicielską i podległe jej formy obyczajowe.

Woli męża podlegała również żona, która w wielu przypadkach była tylko jego służebnicą. Do zadań matki i żony, nieprzygotowanej zawodowo, należało wyłącznie zajmowanie się gospodarstwem domowym i wychowywaniem nieletnich dzieci. Wymagano, aby była mądra, cierpliwa, wyrozumiała, pobożna i skromna a miłość do męża, by łączyła z zapobiegliwą gospodarnością i jednoczesnym posłuszeństwem podług woli męża. Musiała również "doświadczona, prawdziwie mądra i dobra małżonka znać rozmaite alkowiane tajemnice. [...] Musiała, mężowi we wszystkim dogadzając, już ze świtaniem drogi do jego serca szukać przez żołądek, na podśniadanek poleweczkę piwną lub winną mu niosąc, z przydaniem miodu, jaj, szafranu, cynamonu. Dom cały i gospodarstwo obejść, czeladzi wydać polecenia, w każdy kąt zaglądając od spiżarni po kurnik, od kuchni po ogród. Mieć czas na wychowanie dzieci i opiekę nad chorymi. Dopilnować przędzenia wełny i farbowania tkanin i wyroby mydła, robienia zapasów na zimę, odlewania świec łojowych i woskowych, zbierania, a potem suszenia ziół . Winna znać się na lecznictwie, ogrodnictwie, hodowli drobiu, spiżarni domowej itp. Taka żona, to jak powiadano męża korona. Mogła nią jednak być tylko wtedy, gdy posiadała wszystkie cnoty przynależne niewieście i żonie, matce i gospodyni jednocześnie. W takim przypadku zyskiwała ważność w domu i szacunek samego pana męża.
Była po nim drugą ważną postacią w rodzinie -matka, czyli ojcowa żona, małżonka, zwana z pradawna macią, macierzą. Syn nosił miano ojczyca lub ojcowica, a ten który pozostał jedynakiem -jednorodnego. Córkę (cerę) określano słowem "dziewuszka" lub "dziewka". Schedę po ojcu nazywano ojcowizną albo ojczyzną, po matce -macirzyzną, po dziadku -dziadkowizną, po babce -babizną. Przez wiele stuleci (aż po XVII -XVIII w.) za najbliższą rodzinę uważano tych wszystkich, którzy mieszkali pod jednym dachem. Inni stanowili krąg krewnych "po mieczu" (ojcu) i "po kądzieli" (po matce). Określenia "świakra" i "śwakier" odnosiły się do rodziców męża, zaś "cieść" i "cieścia" -żony. Słowo "pociot" odnosiło się do męża ciotki, siostry ojca lub matki a dzieci braci i sióstr zwane były synowcami, synowicami, bratankami, bratanicami. Brat ojca nosił miano stryja, do brata matki zwracano się wuju . Męscy potomkowie jednego dziada, pradziada uznawani byli za bardzo bliską rodzinę. Łączyło ich to samo nazwisko i herb szlachecki.

Najważniejszym znamionem ówczesnej rodziny był sakralny charakter związku małżeńskiego. Małżeństwo zawierano dość wcześnie, już w wieku kilkunastu lat. Często poprzedzane było długimi zabiegami matrymonialnymi i zawsze konkurami. Chcąc je pomyślnie zakończyć młodzian wysyłał swata do upatrzonego domu. Swat ów stanąwszy przed gospodarzami ze szklanicą wina w ręku śpiewał lub mówił donośnie:

"Dobrodzieju nasz,
piękne córki masz!
Stanę sobie koło progu,
pomodlę się Panu Bogu
i nam jedną dasz!"

Z tymi samymi słowami zwracał się do "Pani matki dobrodziejki", zmieniając oczywiście liczbę mnogą, gdy córka była jedynaczką. Po stosownym toaście pił następnie za zdrowie rodziców i wyjawiał cel swej wizyty w owym domu oznajmując: że taki to a taki "zacny ze wszechmiar kawaler, pała gorącym afektem do godnej i ślicznej panny", a następnie wyliczał zalety owego wybranka. Konkury kończyły się pomyślnie, gdy gospodarz domu, pan ojciec, odpowiadał toastem na toast swata. Mogły jednak przybrać zły obrót i wtenczas kawaler dostawał tzw. rekuzę. Znakami odmowy ręki panny była czarna polewka, arbuz, ananas, dynia, gęś w czarnym sosie, po których niepotrzebne były słowa lub inne gesty. Gdy jednak kandydat na pana młodego lub jego swat nie zostali odrzuceni, rozpoczynały się zaloty i umizgi młodych, polegające na wspólnych spotkaniach, przejażdżkach, wieczorkach, rozmowach, tańcach (oczywiście w obecności starszych). W tym czasie rodzice kawalera i panny uzgadniali sprawę posagu i wiana. Posag narzeczona -jeśli była panną -otrzymywała od ojca bądź braci, z wyjątkiem przypadków, gdy nie miała do tego prawa, idąc do ołtarza bez zezwolenia rodziców, poślubiając wbrew zakazowi nie -szlachcica czy uciekając tajemnie z wybrańcem, dokonującym porwanie. Także kawaler mógł zostać wydziedziczony jeśli poślubił pannę wbrew woli ojca. W posagu mieściły się troje, klejnoty, sprzęty i nieruchomości (np. wieś z folwarkiem, ziemie). Wiano wydzielało się pannie z majątku jej przyszłego małżonka, wszystko to zaś określała ze szczegółami uzgodniona, spisana i zaprzysiężona umowa przedślubna zwana intercyzą. Z wolą samej panny nikt się nie liczył, gdy wychodziła za mąż. Mało miał tu także do powiedzenia jej narzeczony, chyba że był nim już jakiś znamienity i niezależny finansowo wdowiec. Pary rzadko kojarzyły się z powodów wzajemnych uczuć miłosnych. Od tego ważniejsze były racje majątkowe, interes jednego i drugiego rodu i oczywiście zgoda ojcowska w szczególności. Problemu oczywiście nie było, kiedy obie strony zgadzały się na przyszły związek i w dodatku młodzi mieli się ku sobie.

Kiedy ślub był zaplanowany a intercyza spisana przychodziła pora na zaręczyny. Była to uroczystość w gronie najbliższych odbywająca się w domu wybranki, która miała również charakter narady przedślubnej, w której musieli uczestniczyć wszyscy zainteresowani. Kawaler przybywał do domu panny z rodziną, swatem czy bliskimi znajomymi, muzyką i podczas uroczystej kolacji przyszły starosta weselny dokonywał rytuału zaręczyn, wiążąc dłonie narzeczonych chustką i skrapiając je święconą wodą. Potem symboliczną chusteczkę zastąpiły pierścionki uroczyście wsuwane na palce. Często podczas zaręczyn ojcowie ujawniali zebranym szczegóły dotyczące posagu i wiana. Zaręczyny obfitowały w przemowy swatów, ojców i męskich członków rodzin.

Przed ślubem dawano na zapowiedzi w kościele i zapraszano gości. Trudną zaprosinową misję spełniali głównie drużbowie, choć czynili to również narzeczeni. Każde wesele pańskie było wielkim, długo i pieczołowicie przygotowywanym zjazdem wszystkich krewnych, sąsiadów i znajomych. Przede wszystkim tchnęło rodzinną atmosferą i stanowiło pokaz wewnętrznej więzi łączącej poszczególnych członków rodu. Zważano bardzo na hierarchie, autorytety, stopnie pokrewieństwa i powinowactwa. Na dzień przed ślubem w domu panny młodej urządzano "rozpleciny" (warkocza panieńskiego), zaś u narzeczonego odbywał się wieczór kawalerski. Ona, wraz z przyjaciółmi, żegnała swoje panieństwo, on -stan kawalerski, żegnał się ze swoimi przyjaciółmi, jeszcze kawalerami. Towarzyszyły temu śpiewy, tańce, toasty. Rano pan młody w towarzystwie drużbów zjawiał się u narzeczonej, którą wyprowadzał do niego jej ojciec. Od swoich familiantów panna młoda dostawała złoty dukat na szczęście. Przed wyjazdem do kościoła młoda para otrzymywała błogosławieństwo -rodzice nad głowami klęczącej pary czynili znak Krzyża Świętego, a po powrocie witano ich chlebem i solą, których należało popróbować. Podczas ślubu kościelnego przyszła małżonka ślubowała mężowi oprócz wierności i miłości, również posłuszeństwo. Wesela trwały dość długo, nawet cały tydzień. Były huczne i bogate. Nie zapominano o takich ceremoniałach jak oczepiny i podkładziny. Były tańce i zabawy, a wśród nich "biały wieniec" - młoda żona obowiązkowo musiała zatańczyć z każdym gościem. Po weselu odbywały się przenosiny i wprowadziny do domostwa męża. Wejście do domu bywało różne, najczęściej jednak mąż przenosił żonę na rękach przez próg, po czym małżonka obchodziła wszystkie kąty izby, witając się w ten sposób z nowym domostwem. Od tego momentu zaczynało się ich wspólne pożycie małżeńskie, zakończone zgonem jednego z małżonków. Rozwody należały do rzadkości i miały zazwyczaj charakter skandalu obyczajowego, nie miały zgody i aprobaty kościelnej. Do podstawowych zadań żony należało urodzenie i wychowanie dzieci. Potomstwo gwarantowało ciągłość rodową, dlatego narodziny dziecka, szczególnie pierworodnego, były obwieszczane otoczeniu przez ojca. Unosił on noworodka w górę, jakby chciał go pokazać światu i polecić opiece boskiej. Obchodził z nim cały dom, całował i lekko uderzał na znak, że przejmuje nad nim władzę ojcowską. Chrzest, odbywający się w niedzielę, stanowił ważne wydarzenie w życiu rodziny. Wiązało się z nim pierwsze wyniesienie malca z domu. Podczas ceremonii w kościele nadawano dziecku imię (często imię przechodziło z dziadka na wnuka, z babki na wnuczkę). Ochrzczone dziecko zyskiwało drugą parę opiekunów -rodziców chrzestnych, którzy w razie śmierci rodziców, bardzo często przejmowali pieczę nad chrześniakiem. Za wychowanie dzieci odpowiadała matka. Szczególnie winna dbać była o wychowanie obyczajowe córki lub córek. Powinna przysposobić młode dziewczę dla przyszłej życiowej roli żony i matki, nauczyć ją manier towarzyskich, zachowania wobec mężczyzn i posłuszeństwa wobec ojca. Chłopcy również do 7 roku życia wychowywali się pod matczyną pieczą. Później czekała ich edukacja szkolna; najpierw uczyli się w szkole parafialnej, później za zgodą ojca mogli się kształcić na uniwersytetach w kraju bądź za granicą i sposobić do różnych ról społecznych; politycznych, urzędowych, dworskich, wojskowych, oprócz sukcesora, który miał dziedziczyć majątek.

W omawianym okresie dom rodzinny był większy niż obecnie. W rodzinie bywało po kilkanaścioro nieraz dzieci. Przeważały rodziny duże, trójpokoleniowe, niekiedy z krewnymi z linii bocznej. Gospodarstwa domowe były o wiele większe, pod jednym dachem mieszkało więcej osób. Duże rodziny powstawały w ten sposób, że przynajmniej jedno z potomków po założeniu własnej rodziny pozostawało "przy dziadkach" razem ze swoimi dziećmi. Ów potomek był zazwyczaj spadkobiercą majątku ziemskiego, który otrzymywał po śmierci ojca. Mieszkały tam też niezamężne córki lub niezamężne siostry dziadków, czasami jakieś ciotki lub kuzyni. Dwory szlacheckie gościły tzw. rezydentów - tzn. ubogich krewnych .

Wiele rysów charakteryzowanej powyżej rodziny szlacheckiej można przypisać również ówczesnym rodzinom mieszczańskim i chłopskim. Tu także występowała dominacja ojca, podległość żony i posłuszeństwo dzieci wobec niego. Ojciec w rodzinie szlacheckiej miał pieczę nad produkcją rolno-hodowlaną, zarządzał folwarkiem. Ojciec w rodzinie mieszczańskiej czy kupieckiej troszczył się o warsztat rzemieślniczy lub sklep, którym kierował i który był jego własnością. Rolę siły roboczej w tych "zakładach" najczęściej pełniło potomstwo. Los rodziny był ściśle uzależniony od funkcjonowania tych miejsc pracy (folwarku, warsztatu rzemieślniczego, sklepu, itd.). Podobną rolę pełniły żony - matki, które rodziły dzieci i prowadziły gospodarstwo domowe. Z. Tyszka tak to podsumowuje: "Tak więc w okresie średniowiecza i w okresie preindustrialnym (przed pojawieniem się produkcji przemysłowej) pracowano w gronie rodzinnym pod kierunkiem głowy rodziny-ojca, który był właścicielem instytucji pracy lub przynajmniej jej zarządcą. Warsztat pracy był ściśle zespolony z rodziną, a role produkcyjne członków rodziny z ich rolami rodzinnymi. Warunkowało to w pełni patriarchalny system władzy, dużą spójność rodziny i brak indywidualistycznych tendencji ich członków". .

Reasumując: rodzina patriarchalna odznaczała się stałością struktury i znaczną zwartością wewnętrzną. Nadrzędną rolę sprawował ojciec; żona i dzieci wypełniały jego wolę, on sam decydował o ważniejszych sprawach - wybierał dzieciom zawód oraz wyznaczał im współmałżonków. Kierował się przy tym racją rodziny, pragnąc jej zapewnić byt i egzystencję. Ówczesną rodzinę cechowała trwałość i mała liczba rozwodów, mimo że małżonków łączyły niezbyt głębokie więzi emocjonalne. Rodzina patriarchalna to rodzina wielopokoleniowa z dużą liczbą dzieci (około 10). Jej życiu t stale towarzyszył obrządek katolicki; sakralny charakter chrztu, małżeństwa, śmierci, pogrzebu, również codzienna modlitwa, święta religijne, pobożny żywot doczesny według dziesięciu przykazań. Dom chrześcijański był pierwszym miejscem , gdzie głoszono zasady wiary a pierwszym znakiem, który poznawało dziecko, był znak Krzyża Świętego.

DAWNA RODZINA WIELODZIETNA

BIBLIOGRAFIA:
1. Śliwa Z., Dom polski, Poznań 2000.
2. Szczypka Z., Kalendarz polski, Warszawa 1984.
3. Hamerliński-Dzierożyński A., Farfałki polskie, Warszawa 1982.
4. Tyszka Z., Socjologia rodziny, Warszawa 1976.

Opracowanie: Małgorzata Gzyl
nauczyciel Publicznego Gimnazjum w Ciasnej

Zgłoś błąd    Wyświetleń: 1630


Uwaga! Wszystkie materiały opublikowane na stronach Profesor.pl są chronione prawem autorskim, publikowanie bez pisemnej zgody firmy Edgard zabronione.


BAROMETR


1 2 3 4 5 6  
Średnia ocena: 5.67



Ilość głosów: 3

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies.
Dowiedz się więcej.