AWANS INFORMACJE Dla nauczyciela Dla ucznia LOGOWANIE


Katalog

Elzbieta Fila-Gołąbek, 2022-04-14
Krzątka

Język polski, Różne

Analiza interpretacyjna wiersza Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego „Spotkanie z matką”.

- n +

„Nie jesteśmy, by spożywać
urok świata, ale po to,
by go tworzyć i przetaczać
przez czasy jak skałę złotą”.

K. I. Gałczyński „Pieśni”

SPIS TREŚCI

1. Biografia i twórczość poetycka Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego
2. Analiza interpretacyjna wiersza Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego „Spotkanie z matką”.
3. Scenariusz lekcji języka polskiego poświęcony analizie i interpretacji wiersza K.I. Gałczyńskiego „Spotkanie z matką”.
4. Podsumowanie.
5. Bibliografia.

1. Biografia i twórczość poetycka Konstantego Ildefonsa
Gałczyńskiego.

Konstanty Ildefons Gałczyński ( poeta, satyryk, tłumacz ) urodził się 23 stycznia 1905 r w warszawskiej rodzinie kolejarskiej. Lata I wojny światowej spędził z rodzicami w Moskwie, gdzie uczęszczał do szkoły polskiej i rozpoczynał pisanie wierszy. Po powrocie w 1918 r do Warszawy, ukończył Gimnazjum Giżyckiego. Jeszcze przed maturą zadebiutował w prasie wierszem „Szturm”. Studiował anglistykę i filologię klasyczną na Uniwersytecie Warszawskim. Tradycja śródziemnomorskiej kultury klasycznej i spuścizna dziedzictwa barokowego ukształtowały doświadczenia jego wyobraźni artystycznej; z nich wywodził nowe warianty wrażliwości artystycznej. Własne „Światy przeżywane” wyrażał poprzez żart i drwinę, co widać w cygańsko barwnych wierszach i groteskowej prozie (Porfirion Osiołek).
Gałczyński związany był z grupą literacką „Kwadryga” i pismem satyrycznym „Cyrulik Warszawski”. W 1930 r ożenił się z Natalią Awałow, która stała się natchnieniem i bohaterką wielu wierszy miłosnych. Po służbie dyplomatycznej w Berlinie (1931-1933) osiadł w Wilnie, gdzie urodziła się jego córka Kira. Później zamieszkał w podwarszawskim Aninie. W tym czasie pisywał monologi estradowe, teksty piosenek dla Hanki Ordonówny oraz wiersze i bajki dla dzieci. Zmobilizowany w sierpniu 1939 r dostał się do niewoli
sowieckiej. Z Kozielska trafił do niemieckiego stalagu pod Magdeburgiem. Po wyzwoleniu przebywał między innymi w Paryżu, Brukseli i Rzymie. K. I. Gałczyński powrócił do kraju w marcu 1946 r
Osiadł na stałe w Warszawie z przerwami na dłuższe wyjazdy wakacyjne do leśniczówki Pranie na Mazurach. Tutaj powstały takie arcydzieła jak „Kronika Olsztyńska” i „Pieśni”, a więc utwory zdecydowanie odbiegające od jego dotychczasowych tekstów. Poeta zmarł 6 grudnia 1953 r. Pochowany został na cmentarzu powązkowskim w Warszawie.
Gałczyński stworzył własny, niepowtarzalny model poezji będący stopem liryki i fantastyki, liryki i groteski, liryki i satyry. Poeta nazywający siebie „czeladnikiem u Kochanowskiego” i „Bacchusem demokracji” chciał stworzyć sztukę popularną, dostępną dla wszystkich, zacierającą różnice między ludźmi. Poezja Gałczyńskiego mówi o uczuciach najprostszych, powszechnie zrozumiałych. Tematem utworów lirycznych Gałczyńskiego są najczęściej miłość, rodzina, ojczyzna, piękno sztuki i przyrody. Jasny i komunikatywny jest także styl wypowiedzi poetyckich Gałczyńskiego, który wprowadza liczne kolokwializmy, potoczne słownictwo, niedbałą składnię, korzysta także z rozluźnienia kanonów wersyfikacyjnych. Nonszalancka niedbałość widoczna jest również w manierze wyliczania i powtarzania tych samych wyrazów.
Poeta jest mistrzem w budowaniu napięć uczuciowych za pomocą ciągłej zmiany. Bardzo często inspiruje się tradycją, dla której ma wielki kult (Biblia, Kochanowski, Szekspir, Bach, Beethoven).
Marta Wyka pisze, że „Gałczyński nie stworzył szkoły stylu poetyckiego, nie posiadał uczniów, lecz tylko naśladowców, epigonów lub wiernych wyznawców. Ale styl jego jest rozpoznawalny, określone formy ekspresyjne są właściwe tylko jemu, środki artystyczne poddają się opisowi i klasyfikacji. Konsekwentne powroty do wypracowanych i wypróbowanych chwytów poetyckich, metafor, obrazów, sytuacji, zbitek frazeologicznych, kolorów, wreszcie (w ostatnim okresie twórczości) postaci, powodują iż stylistyczna tonacja liryki Gałczyńskiego jest jej indywidualnym i precyzyjnym wyróżnikiem”. [11, s.77]
Większość utworów Gałczyńskiego przetrwała próbę czasu i może nadal wzruszać
2.Analiza interpretacyjna wiersza Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego „Spotkanie z matką”.
Na powstanie „Spotkania z matką” jak to często bywało u Gałczyńskiego wpłynął przypadek. Oto jak relacjonuje genezę narodzin tego utworu córka poety Kira Gałczyńska:
„W czasie jednego z licznych spacerów leśnymi duktami, żona poety, Natalia zwróciła uwagę Konstantego na oddalony piaszczysty pagórek, oświetlony zachodzącym słońcem i powiedziała: „O, tam jest prawdziwe lato”. A później w wierszu ta uwaga brzmi tak: „A tam dalej i dalej, za tym pagórkiem piaszczystym, też jest lato”.[6]

Już przy pobieżnej choćby lekturze tego utworu, nie sposób oprzeć się wrażeniu, że im dalej w tekst, tym wyraźniej na plan pierwszy wysuwa się wnikliwe studium przyrody. Tą barwną krainą pełną lasów, jezior, trzcin i ptactwa są oczywiście Mazury. Tam właśnie w gościnnej leśniczówce Pranie, na przełomie lata i jesieni 1950 roku powstało „Spotkanie z matką”. Uznał je potem poeta za najważniejszy wiersz o Mazurach, donioślejszy nawet niż znana „Kronika Olsztyńska”.
Wiersz „Spotkanie z matką” przewidziany w programie klasy VI poświęcony jest zmarłej w 1948 r matce K. I. Gałczyńskiego.
Wiersz to niezwykły nie tylko ze względu na głębię zawartej w nim treści i nieprzeparty urok osobisty, ale również ze względu na oryginalność w potraktowaniu tematu.

Konstanty Ildefons Gałczyński „Spotkanie z matką”

Ona mi pierwsza pokazała księżyc
i pierwszy śnieg na świerkach,
i pierwszy deszcz.

Byłem wtedy mały jak muszelka,
A czarna suknia matki szumiała jak Morze Czarne.

Noc.

Dopala się nafta w lampce.
Lamentuje nad uchem komar.
Może to ty, matko, na niebie
Jesteś tymi gwiazdami kilkoma?

Albo na jeziorze żaglem białym?
Albo falą w brzegi pochyłe?
Może twoje dłonie posypały
mój manuskrypt gwiaździstym pyłem?

A może jesteś południowa godzina,
Mazur pszczół w złotych sierpnia pokojach?
Wczoraj szpilkę znalazłem w trzcinach-
Od włosów. Czy to nie twoja?
*
Ciemne olchy stoją na moczarze,
rozsypuje się w mokradłach próchno.
Ej, rozświstał się wiatr na fujarze,
małe gwiazdki nad olchami zdmuchnął.

Mała myszka przez ścieżkę przebiegła.
Drogę Mleczną nietoperz wymierzył.
I wiatr ucichł nagle. I zza węgła
z fajką srebrną w zębach wyszedł księżyc.

Rozświeciły się świeceniem wielkim
chmury, dziuple, żołędzie i sęki-
jakby cały świat był srebrnym świerkiem,
srebrnym bąkiem grającym piosenki.
*
Listki drżeć zaczynają,
ptaki w ton uderzają,
słońce wschodzi nad knieję,
serce jak śnieg topnieje.

Listkom rosnąć, opadać,
i ptakom też wiecznie nie żyć,
słońcu wschodzić, zachodzić,
sercu gwiazdy i skrzypce.
*
Jak pudełko świeczek choinkowych,
nagle, w ręku, gdzieś od dna kredensu,
myśli nagle tak wchodzą do głowy,
serce trącą i sercem zatrzęsą.

Świeczki takie kupowała mama.
One drzemią. W nich śpi piękny zamiar.

Tylko rozwiń je i tylko zapal,
a zobaczysz, co z tego wyniknie:
w świeczkach błyśnie drogiej twarzy owal.
Matka palec wzniesie. Wiatr ucichnie.
Matkę w ręce ucałuj i włosy,
potem śniegu po policzkach rozsyp,
żeby błyskał się i żeby chrzęścił.

Potem wszystkie światła co migocą,
Do walizki zamknij. Otwórz nocą,
Jeśli w drodze spotka cię nieszczęście.
*
Lato w lesie. Ciemność zielona w świerkach.
Szałwia. Zajęczy szczaw.
Niebo obłoki zdejmuje. Ptak zerka.
Trzmiele brzęczą wśród traw.
Motyle żółte i białe jak latające listy.
Cisza i światło.
A tam dalej za tym pagórkiem piaszczystym ,
Też jest lato.

Niebo to jest małe miasteczko w niedzielę,
gwiazdy gapią się na ziemię z okien,
a wiadomo, że gwiazd jest wiele
i że wszystkie są niebieskookie.

A tam w rogu, w mieszkaniu z balkonem,
w jednym oknie, gdzie kwiat czerwony,
a to drugie okno z drugim kwiatem...

tam ty mieszkasz. I pogrzebaczem
fajerki przesuwasz. I płaczesz.
Bo tak długo czekasz mnie z obiadem.
*
Idę do ciebie. W twoją zieleń.
I w twoje śniegi. I w twój wiatr.
W twój niezmierzony idę świat,
gdzie pory roku na twej dłoni
trojaka jak Ślązaczki tańczą
i kurz się wzbija, skrzypi wóz,
odyniec biegnie przez mokradła
i jeleń rośnie pośród światła,
co dzwoniąc, bębniąc, tarabaniąc,
zaspane gwiazdy strząsa z brzóz.
Jesień to skrzypce potłuczone,
bezradna myśl nad ćwiercią smyczka,
zima to pledy twoje białe,
lato- jak złota rękawiczka,
którą porzucił w sadzie Jan,
ten Kochanowski, co mu łyżką
wystarczy stuknąć, a już wszystko
tańcuje, niebo się otwiera,
niebo niebieskich pełne piór,
truchleje wilk, basuje bór
głosem Szekspira i Homera.

Ze srebrnych, księżycowych jezior
delfin wysuwa ucho, jesiotr
słuchaniem skraca sobie pobyt.
A z lasu truchcik sarnich kopyt.
Z rybackich ognisk bucha dym,
skwierczy na sadle płotka żółta –
to w wierszach Jana tak. I w nim
zakotwiczona moja nuta;
i wszystkie, wszystkie, wszystkie muzy,
bemole wszystkie, rytm i rym,
i księżyc, mój ubogi kuzyn,
co na telegraficznych drutach
nocą nabija sobie guzy.
But zgubił. Choć jest cały światłem,
we łbie rozumu ani szczypty.
I nieskończonym sznurowadłem
wplątał się w moje manuskrypty.

Leśniczówka Pranie, 1950

2. Analiza interpretacyjna wiersza Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego „Spotkanie z matką”.

Utwór ten jest przykładem wiersza wolnego. Wiersz wolny to wiersz nie posiadający określonych reguł budowy. Nie ma stałego akcentu, jednakowej liczby sylab w wersie. Strofy składają się z różnej ilości wersów, brak w nich regularnych rymów. Długość wersów jest zróżnicowana, podobnie jak ich liczba w kolejnych strofach wiersza. Podstawowym składnikiem rytmu jest intonacja wierszowa. Miłkowski T. [ 8 ]
Jednostką budowy wiersza wolnego jest fraza intonacyjna, przy czym wers jest całością autonomiczną, nie zawsze jednak pokrywa się z członem logiczno – składniowym wypowiedzi, by w ten sposób wzmocnić akcent logiczny czy emocjonalny na określonym wyrazie. Chrząstowska B, Wysołuch S [ 2 ].
„Spotkanie z matką” K. I. Gałczyńskiego jest poematem wielogłosowym, można wyróżnić w nim kategorie czasu oraz perspektywy nadawcze (ja liryczne, ty liryczne, bohater wiersza). Pierwsza część poematu pozwala sformułować hipotezę, że Gałczyński mitologizuje dzieciństwo i tworzy mit matki. Każda mitologizacja odbiera postaci pewną realność i uniezwykla ją. Wspomnienie matki ewakuuje z pamięci poety różne obrazy. Matka jest bohaterem wiersza i adresatem. Status matki jest podwójny; do niej się mówi w wierszu i o niej się mówi.
W „Spotkaniu z matką” – wieloczęściowym, swobodnie skomponowanym wierszu, rytm niespiesznych medytacji poetyckich wydaje się być narzucony przez rytm leśnego spaceru.
Letnia wspaniałość przyrody atakuje ze wszystkich stron oczy i świadomość. Jakby naturalną koleją rzeczy, kieruje myśl ku okresowi dzieciństwa, z jego pierwszymi zachwytami nad tajemniczym światem i ku tej, która w dzieciństwie sterowała doznaniami wrażliwego malca.

„Ona mi pierwsza pokazała księżyc
i pierwszy śnieg na świerkach
i pierwszy deszcz”.

Matka stworzyła świat dziecka pokazując, nazywając i odkrywając rzeczy, i zjawiska, dzięki matce dokonało się ukonstytuowanie świata. Poeta nie mówi kiedy to było. To było kiedyś, jak w micie. Napotykamy tu na doskonałą metaforę, która jak za przekręceniem czarodziejskiego kluczyka, tak ,niby od niechcenia, wprowadza nas w wielowarstwową budowę tego wiersza:


„Byłem wtedy mały jak muszelka,
a czarna suknia matki szumiała jak Morze Czarne”.

Matka porównana do Morza Czarnego powija na brzegu życia muszelkę, syna – poetę. Następuje swoista kontaminacja dwu podobnych, choć różnych symboli literackich. Matka; kobieta z krwi i kości, zyskuje szerszą płaszczyznę znaczeniową. Poszerza swoje pole semantyczne o cechy matki natury. Tym sposobem wkraczamy w świat upersonifikowanej mazurskiej przyrody, której zjawiska, przemiany sugerują refleksje podmiotu lirycznego.
Nie znaczy to bynajmniej, że postać matki rzeczywistej, zepchniętej na dalszy plan, traci przez to na znaczeniu. Przeciwnie. Poezja współczesna uczy, że liryka nie nazywa rzeczy wprost, lecz szuka dla nich odpowiednika. Na miejscu wzruszenia właściwego, pozwala rozrastać się uczuciom ubocznym, peryferyjnym.
Formalnie budowa wiersza przypomina nieco etiudę filmową, opartą na ciągu scen z wariacjami tego samego motywu. Podmiot liryczny napotkawszy w trzcinach kobiecą szpilkę do włosów, prowadzi w scenerii mazurskiej leśniczówki (noc, dopalająca się lampa naftowa, lamentujący nad uchem komar) rozmowę z nieżyjącą już, choć ciągle obecną w wielu drobiazgach matkę. Dialog ów jest jednak pozorny. Składa się jedynie ze strugi pytań retorycznych – więc pytań, na które nie padnie żadna odpowiedź. Dramatyzm sytuacji umiejętnie poparty jest zatem warstwą językową.
Takie rozwiązanie składniowe podnosi urodę tych trzech dość regularnych strof – konstruując bowiem patos oraz dynamizując wypowiedź, urozmaica intonacyjnie tekst:

Może to ty, matko, na niebie
jesteś tymi gwiazdami kilkoma?

Albo na jeziorze żaglem białym?
Albo falą w brzegi pochyłe?
Może twoje dłonie posypały
mój manuskrypt gwiaździstym pyłem?

A możeś jest południowa godzina,
mazur pszczół w złotych sierpnia pokojach?
Wczoraj szpilkę znalazłem w trzcinach –
od włosów. Czy to nie twoja?”

Podmiot liryczny przez zespolenie z naturą, przez współodczuwanie, stara się pojąć istotę życia, jedność przeszłości z przyszłością. Matka może być wszędzie – na ziemi i jednocześnie w niebie, na jeziorze i w gwiazdach, na drodze mlecznej.
Na świecie nic nie dzieje się z przypadku, a więc i ludzkie istnienie nie ginie, nie znika, gdzieś musi przebywać. Kolejne dwie sekwencje przynoszą jakby czasową kontynuację sceny pierwszej. Najpierw poetycki opis nocy potęguje nastrój zadumy i refleksji, a następnie pojawia się obraz wschodu słońca nad knieją, niosący wewnętrzne uspokojenie.
W dzień „serce jak śnieg topnieje”, wszystkie niepokoje egzystencjalne tracą na ostrości, wydają się niedorzecznością. Przychodzi akceptacja, zrozumienie wiecznego cyklu świata:

„Listkom rosnąć, opadać,
ptakom też wiecznie nie żyć,
słońcu wschodzić, zachodzić
sercu gwiazdy i skrzypce”.

Wszystko zdaje się wracać do normalności, aż do następnego wspomnienia wpiętego w jakiś drobiazg. I znowu odczuwamy dziwność świata, bliskość tych , co odeszli – przecież muszą gdzieś być. W naturze nic nie ginie i innego rozwiązania nie dopuszcza struktura naszego umysłu, tak do głębi logiczna. Gdzie są teraz nie wiemy, ale nadal żyją obok nas, w naszej pamięci, w sytuacjach i w przedmiotach, które te sytuacje z niepamięci przywołują.
Jeden drobiazg może sprawić, że bliska nam osoba na nowo powraca.

„Jak pudełko świeczek choinkowych’
nagle, w ręku, gdzieś od dna kredensu,
myśli nagle tak wchodzą do głowy,
serce trącą i sercem zatrzęsą.

Świeczki takie kupowała mama.
One drzemią. W nich śpi piękny zamiar.

Tylko rozwiń je i tylko zapal,
a zobaczysz, co z tego wyniknie:
w świeczkach błyśnie drogiej twarzy owal.

[...]Potem wszystkie światła, co migocą,
do walizki zamknij. Otwórz nocą,
jeśli w drodze spotka cię nieszczęście.”

Ponownie odzywa się motyw nocy, kiedy to panuje spokój i cisza. Następny kadr jest w stosunku do poprzedniego kontrastowy. Cały wiersz zresztą zorganizowany jest na zasadzie kontrastu (kolorystycznego, emocjonalnego, językowego; różnic wersologicznych, składniowych, intonacyjnych).
Osoba mówiąca w wierszu w krótkich, urywanych zdaniach, przypominających nieco informacje zawarte w didaskaliach, wyczarowuje przed oczyma czytelnika sielską wizję bujnego, leśnego lata.
„Szałwia. Zajęczy szczaw.
Niebo obłoki zdejmuje. Ptak zerka.
Trzmiele brzęczą wśród traw.”

Motyle żółte i białe jak latające listy.
A tam dalej, za tym pagórkiem piaszczystym,
też jest lato.”

Spod warstwy mazurskiego krajobrazu wyzierać zaczynają elementy subtelne, sugerujące niepełność, niespełnienie.
Skojarzenie motyli z wysyłanymi listami oraz zawarta w ostatnim zdaniu myśl – „jak jest tam, za tym pagórkiem piaszczystym, ziemskim, jak jest po drugiej stronie?” tworzą wizję raju. Ten wers jest również pomostem wprowadzającym w kolejną metaforę:

„Niebo to jest małe miasteczko w niedzielę,
gwiazdy gapią się na ziemię z okien...”

Mamy tu do czynienia z pewną dwuznacznością. Nie wiemy do końca, czy niebo jest jak małe miasteczko niedzielne, czy może to właśnie świąteczne miasteczko z dziecięcych wspomnień, z porannym kościołem i smacznym rosołem, jest rajem na ziemi.
Jeżeli matka tak długo czeka na syna z obiadem, gdzieś tam, w zaświatach, to warto przy tej okazji przypomnieć wiersz B. Leśmiana pt. „Urszula Kochanowska” z genialną puentą zawiedzionej Urszulki, też zresztą czekającej z wieczerzą – „Nie!...To Bóg, nie oni!...”
Charakterystyczną cechą metafor Gałczyńskiego jest to, że nie są one plastyczne i nie dadzą się wyjaśnić na zasadzie podobieństw lecz tworzą klimat poetycki. Od tego typu rozważań, już krok tylko do kolejnej i zarazem ostatniej sekwencji:
„Idę do ciebie. W twoją zieleń.
I w twoje śniegi. I w twój wiatr.
W twój niezmierzony idę świat,
gdzie pory roku na twej dłoni
trojaka jak Ślązaczki tańczą[...}”

Zieleń, śniegi, wiatr, pory roku, dalej odyniec, jeleń to określenia niejako przynależne matce naturze. Tymczasem w tej strofie przenośnie odnoszą się także do matki w sensie ludzkim. Jeleń oznaczać przecież może płochość i rączość, zieleń – bezpieczeństwo, ciepło itd. Poeta idzie więc do matki, w jej świat pogrąża się całkowicie, na dobre i na złe, w zalety i wady. Koło się zatem zamyka, cykl przyrody dopełnia się i w człowieku. Morze wyrzuciło muszelkę na świat i następna fala ją pochłonęła. Cały wiersz przepełniony jest panteizmem, umiłowaniem przyrody, wtopieniem się w nią, zespoleniem. Finałowa część wiersza usiłuje wpisać go w konkretną sytuację literacką, w tradycję radosnej poezji renesansowej i ziemiańskiej, zajmującej się opiewaniem uroków życia w zgodzie z naturą, choć nie pozbawionej mądrości i refleksji. Zresztą nie tylko w tym utworze poeta uznaje za swego mistrza Jana z Czarnolasu:
[...]I w nim zakotwiczona moja nuta;
i wszystkie, wszystkie, wszystkie muzy,”

Podobna deklaracja pojawia się i w późniejszej, choć także mazurskiej Niobe:
„W południe wieku XX
Ten koncert ciemny jak wiatr w głazach,
Czeladnik u Kochanowskiego
Złożyłem go w olsztyńskich lasach.”

i w innych jeszcze wierszach K. I. Gałczyńskiego. Całość utworu wieńczy humorystyczne przyznanie się do pokrewieństwa z księżycem, ubogim kuzynem, które faktycznie należy traktować, jako charakterystyczny wyznacznik poezji „mistrza Ildefonsa”. Księżyc pojawia się w znakomitej większości wierszy Gałczyńskiego i uznać go można za symbol natchnienia poetyckiego. Na koniec jeszcze żart, zabawna autokrytyka, że niby księżyc jak cała poezja Konstantego:

[...Choć jest cały światłem,
we łbie rozumu ani szczypty.”

To częsty chwyt w całościowej koncepcji pisarskiej groteskowego przecież poety. Nie przypadkiem ten żart znajduje się w wygłosie tego wiersza, wszak zakończenie to pozycja uprzywilejowana. Zresztą ktoś, kto napisał tak cudowny wiersz, może sobie ostatecznie pozwolić na odrobinę nonszalancji.

3 Scenariusz lekcji języka polskiego poświęcony analizie
i interpretacji wiersza K. I. Gałczyńskiego „Spotkanie z matką” dla klasy VI szkoły podstawowej.

Temat: Jaką rolę w moim życiu pełni Mama ?
Cele lekcji:
Poziom nauczania:
Uczeń zna:
- słownictwo związane z macierzyństwem
- różne teksty związane z matką.
Poziom umiejętności:
Uczeń potrafi: prawidłowo określić temat utworu, wskazać podmiot liryczny oraz sytuację w jakiej wypowiada on swoje uczucia, nazywać uczucia i wartości, wyjaśnić znaczenie stałych związków frazeologicznych,
Poziom działania i postaw:
uczeń potrafi współpracować w grupie, dostosowuje się do wymaganych sytuacji, szanuje poglądy i uczucia innych, ocenia własną pracę.

Metody: praca z tekstem przewodnim, burza mózgów, słoneczko.
Tok lekcji (po realizacji zajęć)
1. Ćwiczenia wstępne integrujące oraz rozluźniające.
Uczniowie zostają podzieleni na sześć zespołów.
Nauczyciel prosi, aby uczniowie zapisali na kartonach wszystkie skojarzenia związane ze słowem „mama”. Informacje zostały uporządkowane i odczytane przez liderów grup. Z wypowiedzi wynikało, że słowo mama kojarzy się z pozytywnymi odczuciami.
2. Następnie uczniowie wysłuchali wiersza pt. ”Spotkanie z matką” K. I. Gałczyńskiego koncentrując swoją uwagę na podmiocie lirycznym.
Po wysłuchaniu fragmentu utworu (5 strof) uczniowie zauważyli, że podmiotem lirycznym jest matka, która jest zarazem bohaterem wiersza i adresatem.
3. Z kolei uczniowie samodzielnie przeczytali wiersz starając się odpowiedzieć na pytania:
- jaki wpływ na życie poety miała matka?
- jakie obrazy przywołują w pamięci poety matkę?
Przytoczone wypowiedzi zostają poparte przez uczniów fragmentami wiersza.
Uczniowie doszli do wniosku, że poeta bardzo kochał swoją matkę, co ukazał w swoim wierszu.
4. Następnie padło pytanie: Czym różni się wiersz „Spotkanie z matką” od wierszy dotychczas opracowanych?
Uczniowie stwierdzili, podając przykłady na podstawie utworu, że:
- występuje nieregularna budowa wiersza,
- nierówna ilość wersów w strofach,
- brak rymów.
Uczniowie mieli również za zadanie przytoczyć metafory, którymi posłużył się poeta w wierszu:
-„może to ty, matko na niebie jesteś tymi gwiazdami kilkoma?” itd.
Nauczyciel zadał pytanie uczniom:
-Co poeta chciał powiedzieć czytelnikowi poprzez użycie metafor i porównanie matki do: gwiazd, żagla , fali, łodzi, przewodnika?
- Co osiągnął poeta poprzez użyte barwy, jaka jest ich symbolika w wierszu?
5.Pokaz reprodukcji - (Matki w malarstwie):
- S. Wyspiański – Macierzyństwo,
- S. Wyspiański – Maria z dzieciątkiem,
- M. Chagall – Chore dziecko,
- G. Bellini – Madonna na łące,
- P. P. Rubens – Madonna z dzieciątkiem XVII wiek,
- Matka karmiąca dziecko, XII wiek (rzeźba).
6. Podanie uczniom tematu lekcji, który jest jednocześnie problemem: Jaką rolę w moim życiu pełni Mama?
Aby rozwiązać problem, uczniowie podzieleni na zespoły próbowali formułować odpowiedź na pytanie.
Nastąpiła prezentacja wypowiedzi oraz zapis najbardziej trafnej, którą wybrała klasa.
7.Słoneczko – uczniowie pracując nadal w zespołach ustalają czym cechuje się miłość macierzyńska? Cechy miłości matczynej zapisują na promykach słoneczka.
8. Podsumowanie lekcji, ocena pracy uczniów.
9. Praca domowa – ilustracja plastyczna wiersza.

4.Podsumowanie

Konstanty Ildefons Gałczyński uznał „Spotkanie z matką” za najważniejszy wiersz o Mazurach, gdzie mamy pogłębiony obraz natury o pokład filozoficzno – refleksyjny.
Twórczość K. I. Gałczyńskiego ma swoje wyraźnie określone podłoże językowo – stylistyczne. Poezję Gałczyńskiego można scharakteryzować jako rodzaj komunikatu językowego zorientowanego na odbiorcę i kontakt między nadawcą a odbiorcą.
Do najczęściej używanych przez Gałczyńskiego w wierszach środków stylistyczno – składniowych należą przede wszystkim: apostrofa, pytanie retoryczne, zwrot kolokwialny oraz forma dialogu.
Gałczyński w swojej twórczości ustawicznie powraca do stałych rekwizytów tj. księżyc, deszcz, lampa naftowa, gwiazdy, skrzypce, basy, bemole itp.
Przyroda akompaniuje myślom poety, jest stale obecna i co moment ujawnia się małymi etiudami lirycznymi, cackami jakby od niechcenia wtrąconymi w tok wiersza. Niezwykle sugestywna synteza leśnego lata , pozwala niemal fizycznie odczuwać nieuchronność rozprażonego upałem i nasyconego ziołowymi zapachami powietrza.
Poemat o spotkaniu biegnie więc, jakby oglądając się na tradycję. Jest mocno osadzony w ziemi olsztyńskiej, sięga głębokimi korzeniami w ziemię przodków (matka).
W „Spotkaniu z matką” mamy tych nakładających się spotkań kilka – z matką sensu stricte, z matką naturą, spotkanie z pewnego rodzaju specyficznym myśleniem, światopoglądem, z religią, czy filozofią przyrody. Mazury ofiarowały temu zaprzysięgłemu „mieszczuchowi” poczucie szczęścia i pełni, dały mu spokój i natchnienie do napisania najważniejszych utworów (Niobe, Wit Stwosz, Pieśni). Gałczyński znalazł w głuszy leśnej swoje miejsce, dojrzał do swojej „pustelni”.
Pobyt Gałczyńskiego w życzliwym domu Stanisława Popowskiego okazał się miejscem od dawna przez poetę poszukiwanym. Urocza, dziewicza okolica pomogła podupadłemu na zdrowiu poecie odzyskać spokój, równowagę wewnętrzną i wiarę w sens swojego pisania.

5.Bibligrafia

1.Błoński J.- Poeci i inni, Kraków 1956
2.Chrząstowska B, Wysłouch S – Poetyka stosowana, Warszawa 1987
3.Drawicz A – Gałczyński na Mazurach, Olsztyn 1971
4.Gałczyńska K – Konstanty Ildefons Gałczyński, Warszawa 1981
5.Gałczyńska K. - Konstanty syn Konstantego, Warszawa 1983
6.Gałczyński K. I. – Wyspy szczęśliwe. Wybór i słowo o wierszach, Kira Gałczyńska, Warszawa 1997
7.Kida J.- Stylistyka, styl i język artystyczny w edukacji polonistycznej, Rzeszów 1998
8.Miłkowski T. – Praktyczny słownik terminów literackich
9.Stradecki J. – Konstanty Ildefons Gałczyński, Warszawa 1970
10.Szymański W.- Konstanty Ildefons Gałczyński, Warszawa 1972
11.Wyka M. – Wybór poezji –K. I. Gałczyński , Wrocław 1983
12 Żepińska M. – Siedem wieków malarstwa polskiego, Ossolineum 1986

Zgłoś błąd    Wyświetleń: 0


Uwaga! Wszystkie materiały opublikowane na stronach Profesor.pl są chronione prawem autorskim, publikowanie bez pisemnej zgody firmy Edgard zabronione.


BAROMETR


1 2 3 4 5 6  
Oceń artukuł!



Ilość głosów: 0

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies.
Dowiedz się więcej.