Katalog

Barbara Rakowska, 2016-06-28
koszalin

Uroczystości, Scenariusze

SCENARIUSZ ZAJĘCIA Z OBSZARU EDUKACJI MATEMATYCZNEJ Grupa dzieci: 5-latki Temat: Pisanki, pisanki jajka malowane –klasyfikowanie elementów zbioru wg wielkości, koloru, ilości, utrwalenie dodawania w zakresie 10, utrwalenie p

- n +


Scenariusz do przedstawienia wg. Ch. Andersena ,,Brzydkie Kaczątko”.
Narrator : Witamy serdecznie gości tu zebranych
I na przedstawienie zapraszamy
Przenieśmy się w piękny baśniowy świat…
Posłuchajcie – oto bajka:
pewna kaczka zniosła jajka.
Na podwórku, w cieniu krzaczka,
na swych jajkach siedzi kaczka.
( Ponad płotem ukazuje się kaczka).
Nagle... kaczka ,,kwa, kwa, kwacze.
Bo pękają jajka kacze
z jajka wyszło pisklę, które było spore, szarobure
i urodę miało raczej
inną od urody kaczej.

( Nad płotem pojawia się Brzydkie Kaczątko).

Przyszedł stary kundel Burek,
znany ze swych awanturek,
i powiada:
Burek : Wśród kaczątek
bardzo rzadki to wyjątek,
niesłychana wprost szkarada!
Trzymać go tu nie wypada.

Narrator: Przyszedł stary kocur Mruczek,
znany ze swych zmyślnych sztuczek,
i powiada:
Mruczek: To stworzenie
ma nie kacze pochodzenie,
szyja nie jest dosyć krótka,
wypraw lepiej w świat podrzutka!
Narrator: Dziwne wam się wyda, wiem,
to, że kot się zgadzał z psem.
Fakt niezwykły, lecz w tej sprawie
zgodni byli wszyscy prawie...
Przyszła kura zagdakała:
Kura: Gdak, gdak, gdak, to jest zakała!
Narrator: Kaczka była czułą matką
i kochała całe stadko,
lecz z obawą od początku
przyglądała się kaczątku
i wyglądem nieboraczka
bardzo się trapiła kaczka.
Kaczka: Kwa, kwa, kwa, rzecz niepojęta,
śliczne, żółte mam kaczęta,
innym matkom takich życzę,
lecz te cechy ma indycze.
Skąd się indyk wziął w rodzinie?
Muszę sprawdzić czy popłynie...
Narrator: Z dziećmi poszła więc raz, dwa
nad sadzawkę.
Kaczka: Kwa, kwa, kwa!
( Kaczka i Brzydkie Kaczątko znikają. Po chwili Kaczątko ukazuje się na sadzawce. Słychać plusk wody).

Burek: Hau, hau! Spójrzcie no!Ten dziwak
to doprawdy świetny pływak!
Mruczek: Miał! Jak trzyma się na wodzie!
Kura: Nie ma takich w naszym rodzie,
to kaczątko, gdak, gdak, gdak!
Narrator: Pies się znowu zgodził z kotem
i przycichła sprawa potem.

(Brzydkie Kaczątko znika).
Mruczek: Pisklę brzydkie jest okropnie,
taką kaczkę niech gęś kopnie!
Bo choć pływa kaczka ta,
lecz nie mówi kwa, kwa, kwa!
Brzydkie Kaczątko: Choć mi trochę mamy szkoda,
idę tam, gdzie wielka woda.
Chcę zapomnieć o podwórku,
kurach, gęsiach, Mruczku, Burku.
Nie zatęsknię do nich, nie,
bo tu nie kochano mnie!
( Znika).
Narrator: Poszedł więc na krótkich nóżkach
po bezdrożach, ścieżkach, dróżkach,
aż się dowlókł nocną porą
do szuwarów, nad jezioro.
A tam ujrzał widok taki:
( Po stawie płynie stado łabędzi. Z boku na wielkim liściu siedzi Żaba. Zza szuwarów wychyla się brzydkie kaczątko).
Brzydkie Kaczątko: Ojej! Co to są za ptaki?
Długoszyje, śnieżnobiałe,
nieprzystępne i wspaniałe...
Znam się na tym dosyć słabo -
jak się nazywają Żabo?

Żaba: Kum kum, kum
wszyscy o tym wiedzą wszędzie,
że te ptaki to łabędzie
kum, kum, kum!
szyje wyginają cudnie,
kum, kum, kum,
jutro lecą na południe,
kum, kum, kum!
czeka je daleka droga,
kum kum, kum,
bo nadciąga zima sroga,
kum, kum, kum!
Narrator:
Lodowaty wicher dmucha,
idzie groźna zawierucha,
a kaczorek bez kożucha,
nauszników, ciepłych botów
zaraz nam zamarznąć gotów...
Ale cóż to?

( Głosy dzieci: na scenę wchodzi Ewa ciągnąc na sankach Janka. Oboje ciepło ubrani).

Ewa: Popatrz Janek,
chodź tu, zejdź na chwilkę z sanek!
Janek: Jakiś ptaszek koło drzewa...
Ewa: Zamarznięty?
Janek: Zobacz Ewa,
jeszcze żyje!
Ewa: Ożywimy tę ofiarę srogiej zimy!

( Biorą na ręce bezwładne Kaczątko).

Narrator: Więc zabrali go do domu
i nie mówiąc nic nikomu,
odchuchali, ożywili,
przechowali malcy mili!
Narrator: Minął luty, marzec cały,
dzieci wkrótce wyjeżdżały,
za oknami zaś radośnie
przybliżało się przedwiośnie.
Słońce grzało, świat zieleniał...
( Znikają oznaki zimy).
Narrator: A kaczorek, co nie kwakał,
przy pożegnaniu zapłakał,
zaś nazajutrz ranną porą
poszedł dróżką nad jezioro.
Słońce wzeszło spoza chmur,
koncertował ptasi chór...
( Słychać ptasie trele).
Brzydkie kaczątko: Gdzie łabędzie powiedz Żabo,
bo się orientuję słabo...

Żaba: Kum, kum, kum,
kum, kum, kum,
już na pewno do nas lecą!
Kum, kum, kum.
( Brzydkie kaczątko znika).
Narrator: Minął tydzień lub dwa może
i już były na jeziorze,
( Pojawiają się łabędzie).
Tak jak zawsze śnieżnobiałe,
tak wyniosłe i wspaniałe
w swym królewskim majestacie,
a kaczątku rzekły:
Bracie,
chodź tu do nas, nie wypada,
byś odłączał się od stada,
zatem nie trać czasu, chodź
do swych braci, sióstr i cioć!

( Brzydkie Kaczątko już jako piękny łabędź nieśmiało wychyla się zza szuwarów).

Brzydkie Kaczątko : To sen chyba... Przecież ja
jestem tylko Brzydkim Kaczątkiem
podwórko całe pomiata mną,
Brzydkie Kaczątko, Brzydkie Kaczątko
z mojej brzydoty zwierzęta kpią.
Brzydkie Kaczątko, Brzydkie Kaczątko
jak w waszym stadzie mogłoby żyć?
Brzydkie Kaczątko, Brzydkie Kaczątko,
nie może przecież łabędziem być!

Chór łabędzi; Ha, ha! On żartować raczy!
To ma być potomek kaczy?
Przejrzyj się w zwierciadle wody -
jesteś piękny, jestes młody,
jesteś silny, zobacz sam!
Zostań z nami, króluj nam!


Narrator:
Tu się kończy bajka,
co zaczęła się od jajka,




Wyświetleń: 0


Uwaga! Wszystkie materiały opublikowane na stronach Profesor.pl są chronione prawem autorskim, publikowanie bez pisemnej zgody firmy Edgard zabronione.