AWANS Dla nauczyciela Dla ucznia


Katalog

Anna Roman, 2014-05-05
Wałbrzych

Uroczystości, Scenariusze

Scenariusz przedstawienia "Kopciuszek. Starożytna historia".

- n +

KOPCIUSZEK. STAROŻYTNA HISTORIA

Scena I

SAFONA
Siedzi znudzona, je winogrona, ,zaczyna czytać książkę z wierszami, odkłada, znowu je winogrona. Niewolnica I stoi obok, wachluje przed nią powietrze. W tle muzyka „Dance of the Satyrs” z albumu „Daemonia Nymphe”.

NIEWOLNICA II
Wchodzi
Pani, przybyła szlachetna Jokasta.

SAFONA
Z ożywieniem
Wprowadź!
Niewolnica II wychodzi. Po chwili wchodzi Jokasta.

SAFONA
Witaj kochana, jak dobrze, że przyszłaś. Okropnie się nudzę.

JOKASTA
Witaj, a gdzie twój mąż?

SAFONA
Demostenes? Wczoraj pojechał do Olimpii. Właśnie zaczęły się igrzyska.

JOKASTA
Startuje w jakiejś konkurencji?

SAFONA
Nie, pojechał kibicować swojej ulubionej drużynie w wyścigach rydwanów. Zostawił mnie z tomikiem wierszy – nudnych jak flaki z olejem – i pojechał.

JOKASTA
Ach, wyścigi rydwanów! Jakie to musi być emocjonujące! Szkoda, że nie możemy pojechać…

SAFONA
Nie narzekaj Jokasto, ty masz chociaż męża w domu.

JOKASTA
I co z tego? Poszedł sobie do teatru, a mnie samą zostawił! Ze złości kazałam wychłostać swoją niewolnicę!

SAFONA
Co tam niewolnica! Teatr… To dopiero musi być ciekawe…

JOKASTA
Wiesz Safono, mój brat Nemezjusz często bywa w teatrze. Ma bardzo nowoczesne poglądy, więc nieraz opowiadał mi, co tam widział – oczywiście w tajemnicy przed moim mężem, który jest bardzo staroświecki i mówi, że prędzej mu drzewo oliwne na dłoni wyrośnie niż kobiety pójdą do teatru!

SAFONA
Z ożywieniem
Na Zeusa! Chodźmy do teatru i niech bogowie mają nas w swojej opiece!

JOKASTA
Oszalałaś?


SAFONA
Dość tej niesprawiedliwości! Nie jesteśmy gorsze od naszych mężów! Ja idę!

JOKASTA
Dobrze, idę z tobą, bo nie wiem, co jeszcze wymyślisz, ale najpierw chodźmy na Akropol. Złożymy ofiary bogom,
bo bez ich pomocy to się nie uda! Mam pieniądze, mąż przed wyjściem zostawił mi mnóstwo oboli. Powiedział,
że mam sobie kupić coś ładnego. Chodźmy!
Wstają, ruszają w stronę wyjścia.

CHRONOLOGIA
Wchodząc
Stójcie!

SAFONA
Kim jesteś? Jak tu weszłaś? Gdzie moja służba? Na Zeusa, odeślę ich na plantację oliwek, bo tylko do pracy w polu się nadają!

CHRONOLOGIA
Nie wzywaj Zeusa, Safono, on ci nie pomoże. Ma teraz inne sprawy na głowie. Hera dowiedziała się o jego kolejnym romansie i zagroziła rozwodem.

JOKASTA
Skąd wiesz?

CHRONOLOGIA
Bywam czasem na Olimpie. Jestem boginią czasu. Na imię mam Chronologia.

JOKASTA
Bogini czasu? Przecież bogiem czasu jest Chronos!

CHRONOLOGIA
To mój ojciec. Jestem jego nieślubną córką. Ojciec nie przyznaje się do mnie, nawet bogowie nie wiedzą moim istnieniu. Na Olimp przychodzę ukradkiem, po nektar i ambrozję.

SAFONA
Witaj w moim domu, Chronologio, ale ja nie mogę ugościć cię nektarem ani ambrozją.

CHRONOLOGIA
Nie po to przyszłam. Wiem, że marzycie o teatrze. Chcę wam pomóc.

JOKASTA
Jak? Pójdziesz z nami do teatru?

CHRONOLOGIA
Mam inne plany. Mogę przenieść się w czasie i znaleźć się w takim teatrze, w którym kobiety nie tylko siedzą na widowni, ale grają na scenie!

SAFONA
Weź nas ze sobą… Zostać aktorką i wystąpić w teatrze, to dopiero by było! Moja sąsiadka Penelopa zzielenieje
z zazdrości!

CHRONOLOGIA
Nie wolno mi zabierać śmiertelników ze sobą, ojciec by mnie zabił, ale mogę wam coś stamtąd przynieść.

JOKASTA
Może maski? Nemezjusz mówił mi, że aktorzy grają w maskach.


CHRONOLOGIA
Maski to przeżytek! Podobnie jak chór. Zamiast chóru będziecie mieć coś, czego jeszcze nikt tu nie widział! Odtwarzacz CD.

JOKASTA
Co???

CHRONOLOGIA
Odtwarzacz CD. To takie pudełko, z którego popłynie śpiew i muzyka.

JOKASTA
Niemożliwe! Śpiew bez chóru???

CHRONOLOGIA
To jeszcze nie wszystko. Przyniosę wam z przyszłości taką muzykę, że padniecie z wrażenia!

SAFONA
Do Jokasty
Jak usłyszy ją Penelopa…

CHRONOLOGIA
Cicho! Najważniejszy jest scenariusz. Też wam go przyniosę. To będzie przedstawienie o pewnej niewolnicy imieniem Kopciuszek. Oczywiście musicie zmienić jej imię.

SAFONA
Może Kasandra? Zawsze chciałam mieć tak na imię, a matka nazwała mnie Safona.

CHRONOLOGIA
Może być Kasandra, ale w przedstawieniu oprócz niej występują jeszcze inne kobiety.

SAFONA
To nie problem. Nasze przyjaciółki z nudów zgodzą się na wszystko, nawet na zagranie psa Cerbera.

CHRONOLOGIA
Psa nie ma w scenariuszu, ale za to są mężczyźni.

SAFONA
Do Jokasty
Jokasto, poproś Nemezjusza. Może on by zagrał?

JOKASTA
To jest myśl! Musi się zgodzić, bo inaczej powiem jego żonie, że przegrał w kości swoją ostatnią wypłatę.

CHRONOLOGIA
Mężczyzn jest więcej…

JOKASTA
No to mamy problem.

SAFONA
Chronologio, nie mogłabyś razem z tym przetwarzaczem CD przynieść kilku mężczyzn?

CHRONOLOGIA
Odtwarzaczem. Narażę się ojcu, ale niech wam będzie.

SAFONA
A kostiumy?

CHRONOLOGIA
Za dużo byście chciały! Wystąpicie w swoich. Chodźmy do ciebie, Jokasto, trzeba zacząć próby.
Wychodzą, za nimi wychodzi niewolnica.

Scena II

Niewolnice przygotowują scenę, wymieniają rekwizyty. W tle ponownie muzyka „Dance of the Satyrs” z albumu „Daemonia Nymphe”. Wchodzą: macocha, dwie córki Chryzanta i Kleopatra oraz Kopciuszek, czyli Kasandra. Siostry siadają przy stole, malują paznokcie, robią makijaż itp. Macocha pije sok, je winogrona. Kasandra zamiata podłogę. Wchodzi Narrator.

NARRATOR
Bardzo dawno, może przed wiekiem, przed dwoma czy trzema wiekami, w pewnym królestwie dalekim, którego dzisiaj już nie ma i na mapie go znaleźć nie można, mieszkała wdowa zamożna. Miała dwie córki brzydule, które kochała czule i niewolnicę sierotę, której w domu najgorszą dawała robotę. Sierotkę nazwano Kasandrą.
A ona ocierała tylko łzy fartuszkiem, szorowała, harowała i przy pracy cichutko tak sobie śpiewała

KASANDRA
Śpiewa do muzyki w wykonaniu Kayah „Hejże płynie woda”.

Hejże płynie woda, woda płynie hejże,
a ja jestem młoda, to się w wodzie przejrzę.
Niech mi powie woda czyja to uroda,
czy odbija woda mnie, czy to jestem ja, czy nie.
Wezmę wody stróżkę, zmyję kurz i sadzę,
nie chcę być Kasandrą, wody się poradzę.
Niech mi powie woda, czyja to uroda,
Czy odbija woda mnie, czy to jestem ja, czy nie.

NARRATOR
A macocha z córkami siedziały w salonie, kremem smarowały dłonie, szlifowały paznokietki różowe i taką prowadziły rozmowę

MACOCHA
Czemu moja córeczka jest w pąsach, czemu moja Kleopatra się dąsa?

KLEOPATRA
Bo lusterko się ze mnie natrząsa. Nie pomogą koronki i tiule, gdy wydałaś na świat brzydulę.

MACOCHA
A ty czemuś córeczko taka krzywa, czego ci Chryzanto zbywa?

CHRYZANTA
Ja bym wszystkie lustra potłukła, bo wyglądam w nich po prostu jak kukła.

KLEOPATRA
Gdybym wyładniała, wszystko bym oddała, sukienkę z koronek i złoty pierścionek.

Razem:
Oj mamo, oj mamo!

MACOCHA
Ciągle w kółko to samo!

CHRYZANTA
Nie chcę być księżniczką, chcę mieć ładne liczko i stopy i ręce i nie chcę nic więcej.


Razem:
Oj mamo, oj mamo!

MACOCHA
Ciągle w kółko to samo!

Słychać bębny

MACOCHA
Czy słyszycie? Chryzanto! Kleopatro! Trąby grają gdzieś niedaleczko. To herold. Co nam obwieszcza?

HEROLD
Do rycerzy, do szlachty, do mieszczan! Król Jegomość kieruje orędzie. Niech lud pozdrowiony będzie! Obwieszczam wszystkim i wszędzie, że dnia 1 czerwca w pałacu bal się odbędzie. Król z całego serca na królewskie komnaty swoje zaprasza wszystkie dziewoje. A którą pokocha szczerze, której da pierścień i słowo, ta będzie przyszłą królową!

MACOCHA
Kasandro, do roboty!

KLEOPATRA
Zawiń mi papiloty!

MACOCHA
Kasandro, patrz brudasie, jest plama na atłasie!

KLEOPATRA
Przynieś moje pończoszki!

CHRYZANTA
Daj mi chusteczkę w groszki!

MACOCHA
Pantofle przetrzyj szmatką!

KASANDRA
Już lecę, pani!

KLEOPATRA
MAMO, jestem gotowa!

MACOCHA
Wyglądasz jak królowa! I ty Chryzanto tak samo! Napatrzeć się nie mogę. Królewicz się zakocha. No, ale czas już w drogę.

Wychodzą.

KASANDRA
Pojechała pani, córki się wystroiły. Już nie mam siły. Muszę wciąż jak kocmołuch wybierać groch z popiołu. Smutny jest los Kasandry. Czy ja nie mam serduszka?

Słychać pukanie.

KASANDRA
Słyszę jego pukanie.

SĄSIADKA
To ja pukam kochanie. Jestem waszą sąsiadką, ale bywam tu rzadko, więc mnie nie znasz Kasandro. Coś powiem ci na uszko. Spełnię dziś marzenie twoje, pożyczę ci swoje stroje, złoty pierścień i złoty szal, pantofelki ze złotego atłasu i pojedziesz do króla na bal. Masz tu jeszcze mydełko pachnące, kto się nim umyje jaśniejszy niż słońce. Śpiesz się, będziesz czysta i gładka. Nie zostanie śladu z Kasandry.

KASANDRA
Ja chyba śnię. Pani nie jest sąsiadką, pani jest dobrą wróżką.

SĄSIADKA
Ludzie mówią, że wróżek nie bywa. Ja chcę tylko, żebyś była szczęśliwa. Namęczyłaś się w życiu srodze. Jesteś dobra, więc cię nagrodzę. Chodź, pojedziesz moją karocą, ale pamiętaj, wróć przed północą.

Wychodzą.

Scena III

Zmiana dekoracji wykonana przez niewolnice. W tle ponownie muzyka „Dance of the Satyrs” z albumu „Daemonia Nymphe”.

OCHMISTRZ
Jego Królewska Mość nadchodzi wraz z Królewiczem. Każdy przybyły gość ma przyjść przed ich oblicze. Proszę więc wszystkie damy iść za mną, zaczynamy!

NARRATOR
Ochmistrz damy przedstawia, imię każdej wymawia.

OCHMISTRZ
-panna Egidia ze Sparty
-panna Ofelia z Delf
-panna Telimena z Olimpii
-panny Chryzanta i Kleopatra z Aten
-a to... panna nieznana w mieście, która w skromności niewieściej nie zdradza i nie wymienia imienia i pochodzenia.

KRÓL
Blask jaki od niej bije. Jakie ma ręce, szyję. Przyjrzyjcie się jej włosom, oczom. Księżniczka czy królewna?

NARRATOR
Powiem wam moi drodzy do uszka, że w pannie bezimiennej poznałem Kasandrę. A królewicz się nagle zapłonił,
z tronu powstał i dwornie się skłonił, i wyciągnął do niej ręce swe obie, prosząc, by coś powiedziała o sobie. Dziewczyna dumnie wzniosła czoło blade i zamiast mówić, taką zaśpiewała balladę

KASANDRA
Śpiewa do muzyki w wykonaniu Kayah „Jechał królewicz królewską drogą”

Jechał królewicz królewską drogą, spotkał na drodze pannę ubogą.
Był miesiąc maj, szumiał gaj, był miesiąc maj, szumiał gaj.
Rzecze królewicz: piękne masz liczko, ale nie przyszłaś na świat
księżniczką.
Był miesiąc maj, szumiał gaj. Był miesiąc maj szumiał gaj.
Więc cię za żonę pojąć nie mogę i każde w swoją ruszyło drogę.
Był miesiąc maj, szumiał gaj. Był miesiąc maj, szumiał gaj.

KRÓLEWICZ
To nieprawda, ballada kłamie. Pozwól, że podam ci ramię. Choćbyś była niewolnicą biedną, z tobą tańczyć chcę, z tobą jedną.

Tańczą do muzyki – Pharrel Williams „Happy”. Razem z nimi tańczą pozostałe damy przybyłe na bal.

KRÓLEWICZ
Jesteś piękna, lekka i zwiewna, tak jak z bajki wyśniona królewna.

KASANDRA
Królewiczu to tylko złudzenie.

KRÓLEWICZ
Nie złudzenie, lecz olśnienie. Już uczuć swych nie odmienię. Ciebie mieć pragnę za żonę. Na twe skronie włożę koronę.

KASANDRA
Królewiczu, to zaszczyt nie lada. Każda panna byłaby rada, ale ja muszę wracać do miasta, bo już północ bije- dwunasta! Nie mam chwili do stracenia, królewiczu. Do widzenia, wypuść mą dłoń ze swej dłoni.

KRÓLEWICZ
Nie uciekaj, zaczekaj! Dworzanie! Zatrzymaj ją, a kto ją dogoni, złoty pierścień ode mnie dostanie.

OCHMISTRZ
Prędzej, prędzej, rozsuńcie się panie.
Już zbiega po schodach! Pantofelek zgubiła! Pantofelek ze złota!

NARRATOR
To sprawa nader zawiła, bo królewicz w rozpaczy się miota.
Posłuchajmy, co Herold obwieszcza.

HEROLD
Do rycerzy, do szlachty, do mieszczan Król Jegomość kieruje orędzie!
Straż królewska poszukiwać ma wszędzie, a gdy znajdzie się właścicielka złotego pantofelka, otoczoną szpadami żołnierzy do pałacu ją sprowadzić należy.

Scena IV

Wszyscy wychodzą, macocha z córkami siada w salonie. W tle ponownie muzyka „Dance of the Satyrs” z albumu „Daemonia Nymphe”.

NARRATOR
I królewscy strażnicy chodzili od ulicy do ulicy. Szukali, gdzie ta nóżka niewielka, która do złotego pasuje pantofelka. Przyszli do mieszkania macochy, a córeczki w jedwabne pończoszki stopy swe przystroiły i w złoty pantofelek pchają z całej siły. Lecz na nic to się zdało, bo wybranka królewicza miała stópkę bardzo małą. Strażnicy ruszają dalej, przy kuchni się zatrzymali.

MACOCHA
Jest tam tylko niewolnica, nazywa się Kasandra.

STRAŻNIK
Czy to niewolnica, czy panna bez skazy, my spełniamy królewskie rozkazy.

KASANDRA
Jam panowie sierota, gdzie mi do pantofelka ze złota.

STRAŻNIK
Nie możemy ci wierzyć. Musimy pantofelek przymierzyć.

Przymierzają.

Ależ to niespodzianka. To ty jesteś królewska wybranka! Pantofelek leży jak ulał. Pójdziesz z nami do króla.


Scena V
Wszyscy wchodzą na scenę.

OCHMISTRZ
Jego Królewska Mość wszem i wobec obwieszcza! Tym z bliska i tym z daleka!

KRÓL
Niech pan ochmistrz się streszcza, bo ślubny orszak już czeka!

OCHMISTRZ
Dobrze. Powiem więc krótko: nadszedł kres wszystkim smutkom, król wyprawia wesele huczne, a was wszystkich zaprasza na ucztę!
Młoda para niech żyje!

Wszyscy powtarzają.

Niech żyje!

KASANDRA
Pobłogosław mi pani, bo za chwilę będę mężatką. Nie gniewajcie się na mnie, panienki, podaruję wam złote sukienki
i z obu was uczynię królewskie ochmistrzynie.

NARRATOR
Śpiesz się, śpiesz mój kwiatuszku. Nie ma czasu niestety, trzeba zamykać drzwi od karety i zakończyć naszą starożytną baśń.

Wyświetleń: 601


Uwaga! Wszystkie materiały opublikowane na stronach Profesor.pl są chronione prawem autorskim, publikowanie bez pisemnej zgody firmy Edgard zabronione.