|
|
Katalog Agata Dylawerska Język polski, Scenariusze "Legendy wielickie" - scenariuszLegendy wielickie - scenariuszScenografia: komora kopalni, wszędzie stoją świece, kadzidła, na środku przy stole stoi Guślarz, obok chór, po prawej stronie kapliczka z obrazem bł. KingiChór Ciemno wszędzie, głucho wszędzie, Co to będzie, co to będzie? Guślarz Zamknijcie drzwi od komory, I stańcie dokoła stołu. Żadnej lampy, dużo świecy, Niech księżyca jasność blada Szczelinami tu nie wpada, Tylko śmiało, tylko żwawo. Chór Jak kazałeś, tak się stało? Guślarz Czyscowe duszeczki! W jakiejkolwiek świata stronie: Każda spieszcie do gromady Gromada niech tu się zbierze Oto obchodzimy Dziady! Zstępujcie w święty przybytek; Jest jałmużna, są pacierze, I jedzenie i napitek. Chór Ciemno wszędzie, głucho wszędzie, Co to będzie, co to będzie? Guślarz Podajcie mi garść kądzieli, Zapalam ją: wy z pośpiechem, ( zapala świece przy swoim stoliku) Skoro płomyk w górę strzeli, (chodzą ze świecami po scenie) Pędźcie go lekkim oddechem. O tak, o tak, dalej, dalej, Niech się na powietrzu spali. Chór Ciemno wszędzie, głucho wszędzie, Co to będzie, co to będzie? Guślarz Naprzód wy z lekkimi duchy, Coście śród tego padołu Ciemnoty i zawieruchy, Nędzy, płaczu i mozołu Zabłysnęli i spłonęli, Jako ta garstka kądzieli. Kto z was wietrznym błądzi szlakiem, W niebieskie nie wzleciał bramy, Tego lekkim, jasnym znakiem Przyzywamy, zaklinamy. Chór Mówcie, komu czego braknie, Kto z was pragnie, kto z was łaknie. Guślarz Patrzcie, ach patrzcie, Cóż tam? Oto idzie górnik, Czemu do nas przybywasz? Górnik I (trzyma w ręku świecę) Pracowałem w kopalni. Wychodziłem z domu nocą i o zmroku wracałem. Nie piłem, nie wymigiwałem się od pracy, każdemu chętnie pomagałem. Szanowałem przełożonych. Kiedy urodziła mi się córka, dałem jej na imię Kinga, Kunegunda. W każdą niedzielę zapalałem przed ołtarzem bł. Kingi świecę i prosiłem o zdrowie dla całej rodziny. Chór Ciemno wszędzie... Górnik I Pewnego dnia zasnąłem. Śniła mi się bł. Kunegunda, która żądała, abym zaniósł przed jej ołtarz światło. Kiedy się obudziłem, nie wiedziałem, co zrobić, czy iść szybko do pracy nie spóźniając się, czy iść do kościoła i spóźnić się do pracy, co mogło być powodem jej utraty? Guślarz I co postanowiłeś? Górnik I Poszedłem przed ołtarz bł. Kingi Kunegundy i zapaliłem świecę (zapala świecę przed obrazem bł. Kingi). Nagle usłyszałem głos syreny kopalnianej. Wybiegłem z kościoła. W stronę kopalni biegli ludzie. Wiedziałem co się stało! Tam pod ziemią byli moi koledzy, zabici i ranni, zasypani, skazani na długie godziny czekania na ratunek. Zrozumiałem, że tam pod ziemią mogłem być także ja. Guślarz Ocaliła cię bł. Kunegunda. Górnik I Gdyby nie ów głos żądający ode mnie światła przed ołtarzem?! Guślarz Bo każdy powinien robić to, do czego go Bóg przeznaczył! Chór Bo każdy powinien robić to, do czego go Bóg przeznaczył! Guślarz A kto nauki nie posłucha W imię Ojca, Syna, Ducha. Widzisz Pański krzyż? Nie chcesz jadła, napoju, Zostaw nas w pokoju! A kysz, a kysz! Chór Ciemno wszędzie, głucho wszędzie, Co to będzie, co to będzie? Guślarz Dalej wy z najcięższym duchem, Coście do tego padołu Przykuci zbrodni łańcuchem Z ciałem i duszą po społu. Choć zgon lepiankę rozkruszy, Coc was anioł śmierci woła, Żywot z cielesnej katuszy Dotąd wydrzeć się nie zdoła. Jeżeli karę tak srogą Ludzie nieco zwolnić mogą I zbawić piekielnej jamy, Której jesteście tak blisko: Was wzywamy, zaklinamy Przez żywioł wasz, przez ognisko! Chór Mówcie, komu czego braknie, Kto z was pragnie, kto z was łaknie? Górnik II (głos z oddali, słychać bicie w drzwi) Puście mnie do tej komory! Puście mnie, choć na dwa kroki! Guślarz A czegóż potrzeba dla duszy, Aby uniknąć katuszy? Czy prosisz o chwałę nieba? Czy o poświęcone gody? Jest dostatkiem mleka, chleba, Są owoce i jagody. Mów, czego trzeba dla duszy, Aby się dostać do nieba? Górnik II(wchodzi górnik owinięty łańcuchem) Przełożonym schlebiałem, kolegów lekceważyłem, podwładnymi pogardzałem. Lubiłem imponować swoim bogactwem i dla pieniędzy zrobiłbym wszystko. Chór Chciwy, skąpy do przesady! Guślarz Oszczędny, wiecznie ponury, ożywiał się tylko wtedy, gdy była mowa o pieniądzach. Górnik II Pewnego razu niemłody już górnik przy wożeniu węgla zapomniał założyć hamulce na wózek. Wózek ruszył w dół, a zanim przewrócił się na pierwszej nierówności chodnika, pogruchotał nogi konia. Zwierzę trzeba było dobić. Całą winę zrzuciłem na biednego górnika. Ten - ojciec licznej rodziny, nie był w stanie zapłacić za wyrządzona krzywdę. Zapłaciłem więc za niego, litując się rzekomo nad biedakiem, któremu groziło usunięcie z pracy, w zamian jednak zażądałem zapisu jedynego skrawka ziemi, jaki ów górnik posiadał. Chór Chciwiec przeklęty! Chytry i świnia to jedna rodzina! Guślarz Chytrością świat przejdziesz, ale nazad się nie wrócisz! Chór Chytrością świat przejdziesz, ale nazad się nie wrócisz! Guślarz Gdy nic tobie nie pomoże, Idźże sobie precz, nieboże. A kto nauki nie posłucha W imię Ojca, Syna, Ducha. Czy widzisz Pański krzyż? Nie bierzesz jadła, napoju? Zostawże nas w pokoju! A kysz, a kysz! Chór Ciemno wszędzie, głucho wszędzie, Co to będzie, co to będzie? Guślarz Teraz wy pośrednie duchy, Coście u tego padołu Ciemnoty i zawieruchy Żyłyście z ludźmi po społu Was tym światłem i kadzidłem Zapraszamy, zaklinamy. Chór Mówcie, komu czego braknie, Kto z was pragnie, kto z was łaknie. Guślarz Patrzcie, patrzcie..? Górnik III Pracowałem w kopalni ponad dwadzieścia lat. Zawsze ciągnęło mnie w świat, między ludzi, lubiłem zabawę, towarzystwo. Moją największą wadą było to, że lubiłem grać w karty. Mogłem to robić całymi godzinami. Grałem z kolegami w gospodzie, na jarmarku, wreszcie ukradkiem w czasie pracy, gdy sztygar gdzieś się zapodział i można było trochę odetchnąć. Guślarz Myślałeś, że praca nie zając, nie ucieknie? Chór Bez pracy żyją tylko ptacy! Kto się do pracy leni, nie wart jeść pieczeni! Górnik III Kiedy zaczynałem grać, zapominałem o bożym świecie. Pewnego dnia przegrałem dużo pieniędzy. Myślałem, jak je odzyskać? Aż tu nagle sztygar zaproponował mi grę w karty. Zgodziłem się. Karta szła mi doskonale. Chciałem zakończyć grę, ale sztygar zaproponował jeszcze jedno rozdanie. Niestety, nie szło mi dobrze. Miałem przy sobie kilka zapasowych kart, które w krytycznym momencie dokładałem. Guślarz Oszukiwałeś!!! Chór Oszustwo raz się tylko udaje! Górnik III Tak, ale wtedy jakiś wewnętrzny głos mówił mi, abym cofnął dłoń. Guślarz Zrobiłeś to? Górnik III Tak, i przegrałem. Byłem zły, wściekły. Chór Nie ma ryby bez ości, Nie ma człeka bez złości! Guślarz I co było dalej? Górnik III Wtedy stała się rzecz dziwna. Sztygar wstał, poklepał mnie po ramieniu i powiedział: (głos z oddali - nie trzeba mi twoich pieniędzy, uczciwie my grali, tyś przegrał, ale ja twojej krzywdy nie chcę). Nagle poczułem chłód, spojrzałem w dół i znieruchomiałem, graliśmy w karty nad szybikiem. Guślarz To nie był żaden sztygar? Górnik III To był diabeł we własnej osobie. Z diabłem grałem w karty i diabła chciałem oszukać. Gdyby nie owo przeczucie, gdybym dołożył kartę z kamizelki, już teraz bym leżał na dnie szybiku. Chór Nie weźmie diabeł złego, Bo wie, że jest jego. Guślarz Pamiętaj, zawsze trzeba grać uczciwie! Chór Człowiek do samej śmierci rozumu się uczy! Guślarz A kto nauki nie posłucha W imię Ojca, Syna, Ducha Czy widzisz Pański krzyż? Nie chciałeś jadła, napoju? Zostawże nas w pokoju! A kysz, a kysz! Chór Ciemno wszędzie, głucho wszędzie, Co to będzie, co to będzie? Guślarz Czego potrzebujesz duchu? Czy prosisz o chwałę? Czyli o święcone gody? Jest dostatkiem mleka, chleba, Są owoce i jagody. Czego potrzebujesz duchu? Żeby dostać się do nieba? Górnik IV Pracowałem w kopalni przez wiele lat, miałem własny domek, lubiłem spędzać czas z kolegami w gospodzie, podobały mi się dziewczęta, ale do ożenku nie spieszyło mi się. W kopalni pojawiało się coraz więcej turystek, chętnie, więc spoglądałem na piękne panny. Chór Zgubią cię te baby! Górnik IV Tak też mówił mi sztygar. Guślarz I co, ożeniłeś się w końcu? Górnik IV Nie, ale pewnego popołudnia po skończonej pracy, szedłem samotnie pod szyb. W końcu chodnika zobaczyłem ludzka sylwetkę, kiedy podszedłem bliżej, okazało się, że to kobieta, młoda i ładna. Guślarz Co robiła samotnie w kopalni? Górnik IV Kiedy biegła do rodziców, tak nieszczęśliwie stanęła, że skręciła nogę i nie mogła dogonić grupy. Zaoferowałem jej pomoc. Początkowo oświetlałem jej drogę, potem podałem jej rękę, aż w końcu postanowiłem wziąć ją na plecy. Wyciągnąłem ramię i powiedziałem: "w imię Boże ruszamy". Wtedy zatrząsł się chodnik od upiornego śmiechu. Biała jak śnieg, ogromna bryła soli runęła pod moje nogi rozpryskując się na wszystkie strony. Guślarz Kto to był? Górnik IV To był upiór (w tym momencie na scenę wbiega upiór), gdyby nie wymówione przypadkiem święte imię, leżałbym zmiażdżony solną bryłą. Od tego czasu straciłem zainteresowanie pięknymi turystkami. Guślarz Kobieta zmienna jest jak piórko na wietrze! Chór Słabości! Twe imię - kobieta! Guślarz A kto nauki nie posłucha, W imię Ojca, Syna, Ducha! Czy widzisz Pański krzyż? Nie chciałeś jadła, napoju? Zostawże nas w pokoju. A kysz, a kysz! Guślarz Teraz wszystkie dusze razem, Wszystkie i każdą z osobna, Ostatnim wołam rozkazem! Dla was ta biesiada drobna: Garście maku, soczewicy Rzucam w każdy róg kaplicy. Chór Bierzcie, czego której braknie, Która pragnie, która łaknie? Guślarz Czas odemknąć drzwi komory. Zapalcie lampy, gaście świece. Przeszła północ, skończone dziady.
Opracowanie: Agata Dylawerska Wyświetleń: 1350
Uwaga! Wszystkie materiały opublikowane na stronach Profesor.pl są chronione prawem autorskim, publikowanie bez pisemnej zgody firmy Edgard zabronione. |