Katalog

Hanna Drewing, 2012-06-11
Hel

Język polski, Artykuły

Analiza i interpretacja wiersz "Trochę o duszy" Wisławy Szymborskiej

- n +

Wisława Szymborska
TROCHĘ O DUSZY

Duszę się miewa.
Nikt nie ma jej bez przerwy
i na zawsze.

Dzień za dniem,
rok za rokiem
może bez niej minąć.

Czasem tylko w zachwytach
i lękach dzieciństwa
zagnieżdża się na dłużej.
Czasem tylko w zdziwieniu,
że jesteśmy starzy.

Rzadko nam asystuje
podczas zajęć żmudnych,
jak przesuwanie mebli,
dźwiganie walizek
czy przemierzanie drogi w ciasnych butach.

Przy wypełnianiu ankiet
i siekaniu mięsa
z reguły ma wychodne.

Na tysiąc naszych rozmów
uczestniczy w jednej,
a i to niekoniecznie,
bo woli milczenie.
Kiedy ciało zaczyna nas boleć i boleć,
cichcem schodzi z dyżuru.

Jest wybredna:
niechętnie widzi nas w tłumie,
mierzi ja nasza walka o byle przewagę
I terkot interesów.

Radość i smutek
to nie są dla niej dwa różne uczucia.
Tylko w ich połączeniu
jest przy nas obecna.

Możemy na nią liczyć,
kiedy niczego nie jesteśmy pewni,
a wszystkiego ciekawi.

Z przedmiotów materialnych
lubi zegary z wahadłem
i lustra, które pracują gorliwie,
nawet gdy nikt nie patrzy.

Nie mówi skąd przybywa
i kiedy znowu nam zniknie,
ale wyraźnie czeka na takie pytania.

Wygląda na to,
że tak jak ona nam,
również i my
jesteśmy jej na coś potrzebni.




W swym wierszu zatytułowanym „Trochę o duszy” Wisława Szymborska porusza problematykę egzystencji, wrażliwości i uczuciowości ludzi. Przygląda się też ludzkiej umiejętności refleksji nad życiem i jego wszelkimi przejawami.
Autorka nikogo nie oskarża i nie osądza, lecz utożsamia się z tymi wszystkimi, których poddaje analizie. Jest bowiem taka jak większość ludzi, wypowiada się więc
w imieniu wielu. Świadczy o tym zastosowanie wypowiedzi w pierwszej osobie liczby mnogiej: „jesteśmy starzy”, „możemy na nią liczyć”, „kiedy niczego nie jesteśmy pewni, a wszystkiego ciekawi”, „my jesteśmy jej na coś potrzebni” , itd. Utożsamianie się podmiotu z ogółem podkreślają również zaimki osobowe: „my”, „nam”, „nas” i zaimek dzierżawczy „nasz”.
Tytuł wiersza „Trochę o duszy” zastosowała Szymborska z pewnym zamysłem. Po pierwsze formuła tytułu („Trochę o ...”) przypomina traktat naukowy czy też moralistyczny. Po drugie sygnalizuje, że będą to pewne refleksje na temat duszy, nie obejmujące jednak jej wszystkich przejawów.
Poetka, zgodnie z formułą wywodu naukowego,
w I części stawia tezę, że „Duszę się miewa”, dając w ten sposób wyraz przekonaniu, że nie rozprawia o teorii religijnej potwierdzającej istnienie i trwanie duszy
w człowieku przez całe jego życie oraz po jego śmierci. Dotyka natomiast problemu ludzkiej duszy jako wrażliwości i umiejętności koncentracji na sprawach etycznych lub nawet moralnych, a nie zaś na materialnych. Poetka jest zdania, że „nikt nie ma jej (duszy) bez przerwy i na zawsze”. Tymi słowy zwraca uwagę na to, że ludzie w swym życiu są tak zaabsorbowani różnymi sprawami, że nie mają czasu, by skupić się na problematyce „być” i według tego klucza postępować. Uważa nawet, że nie mamy duszy „na zawsze”. Wnioskuje to z doświadczenia życiowego i obserwacji. Wie, że ludzie potrafią zatracić się w swym postępowaniu
na rzecz materii i utracić tak ważny element ludzkiej natury, jakim powinna być umiejętność odczuwania, kochania, itp.
Część II zawiera najbardziej przykry wniosek, że życie może mijać latami,a człowiek pozostanie w swym świecie materialnym bez duszy:
„Dzień za dniem,
rok za rokiem może bez niej minąć.”
Należy więc zwrócić uwagę na degradację ludzkiej psychiki, zagubienie swej świadomości, zatracenie znaczenia sumienia, wnętrza czy nawet własnego jestestwa. Zauważa tu Szymborska, że współczesny świat naraża nas właśnie
na takie zmiany w naszej mentalności.
Kolejne części stanowią swoistego rodzaju argumenty
dla udowodnienia postawionej tezy. Autorka wskazuje chwile i okresy życia, w których dusza jakby trwała w nas najintensywniej. W części III zastosowanie paralelizmu składniowego służy podkreśleniu tego, że dusza jest obecna „czasem tylko” – nie zawsze więc daje o sobie znać. Eliminacja słowa, które nie jest konieczne, a jednocześnie w domniemany sposób obecne (użycie elipsy „zagnieżdża”), tworzy złudzenie mowy potocznej. Poetka opisuje wpływ pozytywnych i negatywnych przeżyć na stan naszego uduchowienia. Zalicza do nich „zachwyty i lęki dzieciństwa”. Najogólniej ujmując, dla naszej psychiki znaczenie mają piękne rzeczy i zjawiska, z powodu których doznajemy zachwytów i uniesień. Mogą to być także refleksje dotyczące dzieciństwa, gdy tak wiele spraw mogło być dla nas trudnych, a nawet budzących strach. Dla ludzi starszych upływający czas staje się przyczynkiem do refleksji i analizy własnego życia:
„Czasem tylko w zadziwieniu,
że jesteśmy starzy.”
Ludzie ci posiadający życiową mądrość i doświadczenie są zapewne bogatsi w pewne prawdy.
W części IV autorka wyjaśnia, za pomocą porównania połączonego z wyliczeniem, przyczyny owego stanu rzeczy, czyli powody, przez które ludzie stają się przyziemni,
a tym samym nieczuli. Wpływ na tę sytuację mają „żmudne zajęcia”, określone za pomocą rzeczowników odczasownikowych, takie jak: „przesuwanie mebli”, „dźwiganie walizek” czy „przemierzanie drogi”. Są to sytuacje związane z organizacją życia, pracy itp. Życiowe trudności i problemy dnia codziennego, na które napotykają ludzie, pozbawiają ich wnętrza, delikatnego usposobienia
i metafizycznego odczuwania. Te problemy zostają porównane do „przemierzania drogi w ciasnych butach”. Droga symbolizuje tu życie człowieka, zaś epitet „w ciasnych butach” podkreśla trud ludzkiej egzystencji.
W części V do wiersza wkrada się codzienność, w której nie ma miejsca dla duszy, uczuć wzniosłych. Wrażenie takie zostaje wywołane przez zastosowanie związku frazeologicznego „mieć wychodne”. Takie sformułowanie odnosi się do sytuacji,w której osobie przysługuje prawo spędzania czasu poza domem, udzielane przez pracodawcę. Poetka stosując taką personifikację wykazuje, że wewnętrzne „ego” każdego człowieka przestaje istnieć w nim – za jego przyzwoleniem – przy wykonywaniu czynności domowych czy też urzędowych:
„Przy wypełnianiu ankiet
i siekaniu mięsa.”
W VI części poetka wyraża swoją opinię na temat jakości kontaktów międzyludzkich. Szymborska zastosowała tu liczebniki „tysiąc” i „jedna” na zasadzie kontrastu, by pokazać częstotliwość, z jaką dusza dochodzi do głosu. Jej zdaniem, wszelkie rozmowy najczęściej w ogóle są pozbawione problematyki duchowej. Nie potrafimy wkroczyć w sferę duchowości. Przy okazji spotkań z innymi ludźmi rozprawiamy najczęściej o tym, co fizyczne, materialne: o pracy, pieniądzach, sukcesach, porażkach, problemach dnia codziennego. Jesteśmy dalecy od rozpraw duchowych.
Nie chcemy takich, nie mamy na nie czasu, czy też nie ma
na taki sposób życia mody i zapotrzebowania? „Dusza woli milczenie” - ujmuje zwięźle Wisława Szymborska. To przykre, że ludzie zagubili w życiu tę delikatną sferę wrażliwości
i doznań duchowych.
W VII części poetka zauważa, że w sytuacji choroby
i odczuwania bólu nie umiemy być wrażliwi i uduchowieni. Stan choroby i cierpienia fizycznego, tak bliski większości ludzi, nie jest najlepszym czasem na duchowe wzloty
i idealistyczne rozważania, gdyż naszą uwagę przykuwa jedynie własne ciało lub samopoczucie. Podkreślone zostało to przez dwukrotne powtórzenie słowa „boleć”.
Autorka ujmuje duszę jako postać ludzką:
„Kiedy ciało zaczyna nas boleć i boleć,
cichcem schodzi z dyżuru.”
Zastosowany tu związek frazeologiczny „schodzić z dyżuru” jest wzmocniony przysłówkiem „cichcem”, który do poezji wkracza jako kolokwializm. Podkreśla to ludzki charakter duszy.
W VIII części poetka stosując kolejne personifikacje, stwierdza, że dusza:
„Jest wybredna:
niechętnie widzi nas w tłumie.”
Oznacza to, że tylko w kameralnych warunkach jesteśmy zdolni do wyższych uniesień. Jednak większość ludzi ma skłonność do konformizmu, nie grzeszy nadmiarem uczuć
i zdolnością do refleksji oraz uzewnętrzniania się. Uduchowieniu nie sprzyjają takie postawy jak: rywalizacja czy też troska o materialną stronę życia:
„mierzi ją walka o byle przewagę
i terkot interesów.”
Z kolejnej cząstki (IX) dowiadujemy się, że w specyficznych sytuacjach życiowych wzrasta nasza świadomość metafizyczna. Są to stany zarówno naszej radości, jak i smutku. Te przeciwstawne uczucia wzbogacają, uszlachetniają i formują ludzką mentalność:
„Radość i smutek
to nie są dla niej dwa różne uczucia.
Tylko w ich połączeniu
jest przy nas obecna.”
To oczywiste, że różnorodność przeżyć, odczuć czy doświadczeń daje podstawy do wewnętrznego rozwoju,
a co za tym idzie do głębokiego uduchowienia. Przecież niczyje życie nie jest pasmem samych radości, ani też nie ma nikogo takiego, przez którego życie przewijają się tylko same dramaty. Los śle ludziom wszystkich tych doznań
po trochę – jednych więcej, innych mniej, ale wszystko to pozostaje w specyficznej równowadze.
W X części Szymborska przedstawia inne warunki, dzięki którym dominują w nas uczucia wyższe. Jesteśmy wrażliwsi
w sytuacjach wielu życiowych wątpliwości, zawirowań, „kiedy niczego nie jesteśmy pewni”, kiedy brakuje nam wiedzy czy jakiegoś wewnętrznego przekonania. Fakt, że gdy jesteśmy „wszystkiego ciekawi” rozwija człowieka, zmusza do analizy, wnioskowania i podejmowania decyzji. Na uwagę zasługuje tu zastosowany kontrast „niczego (...) pewni – wszystkiego ciekawi”. Podkreśla to zróżnicowanie ludzkiej natury.
Określony klimat miejsc, w których gościmy, przebywamy, żyjemy dopełnia atmosfery romantyczności czy marzycielskości. Mówi o tym poetka w XI części wiersza: „lubi zegary z wahadłem i lustra.” W lustrach przecież, choć nikt się w nich nie przegląda, odbija się otaczająca rzeczywistość, całe życie: meble, sprzęty, bibeloty, światło, sylwetki postaci, itp. Zegar z wahadłem jest symbolem upływającego czasu,a świadomość przemijania zmusza do refleksji nad życiem, jego sensem i wartością.
W XII części autorka stwierdza, że tak naprawdę, to człowiek nie jest w stanie zaplanować poziomu swej duchowości i okresów koncentracji na owej sferze:
„Nie mówi skąd przybywa
i kiedy znowu nam zniknie.”
Rodzimy się z pewnymi skłonnościami, a niektóre wartości są nam wpajane poprzez wychowanie. Istotne jest również to, jak zmienia nas samo życie oraz na ile inni ludzie oddziałują na nas. Nie mamy wpływu na własną wrażliwość – „ duszę”, która gości w nas czasami, a często też opuszcza. Ważne jednak, aby zastanowić się nad strukturą człowieka, nad dwoistością jego bytu: ciałem i duszą: „ale wyraźnie czeka na takie pytania”.
Ostatnia XIII część wiersza jest uogólnioną pointą, zakończeniem wywodu:
„tak, jak ona nam,
również i my
jesteśmy jej na coś potrzebni.”
Słowa te podkreślają nierozerwalny związek istniejący między duszą a człowiekiem, ich wzajemne powiązania,
a nawet zależności. Nie ulega wątpliwości, że dusza jest potrzebna każdemu człowiekowi, bo dzięki niej jesteśmy lepsi, wrażliwsi i delikatniejsi. Jednak słowa te zaskakują. Przecież uwzględniając teorię religijną, wiemy, że dusza jest nieśmiertelna i po śmierci człowieka trwa nadal. Jak też należy rozumieć te słowa? Sadzę, że poetka miała na myśli możliwość spełnienia uczuć wyższych przez ludzkie działanie, realizację różnych poczynań. Do tego niezbędna jest jednak nasza fizyczność, cielesność, a więc stan istnienia.
Po tych rozważaniach należy jeszcze raz wrócić
do tytułu wiersza, by odczytać jego głębszy sens. Zawarty
w nim wyraz „trochę”, odzwierciedla osąd autorki o niej samej i rzeszach ludzi, którzy według niej są „trochę”
za mało wrażliwi czy uduchowieni lub jest takich osób „trochę” za mało wśród wielu innych. Tytuł wiersza nie jest jednak ani apelem, ani nawoływaniem do zmiany w ludziach, ale spokojnym wyrażeniem jej własnej opinii i podsumowaniem obserwacji. Toteż i nastrój wiersza nie jest ani posępny, ani tym bardziej przygnębiający. Szymborska nie ubolewa, ale zwraca uwagę, jak mało mamy czasu na refleksję
i uczucia w codziennym życiu pełnym troski o byt. Nie pomija autorka braku równowagi u ludzi w zakresie „być”
a „mieć”, bo sądzi, że pogoń za pieniędzmi i dobrami materialnymi czyni ludzi twardymi, gruboskórnymi. Łagodnie to ujmując, odbiera im czas na zatrzymanie i odczuwanie,
a to pozbawia ich delikatności, wrażliwości i uczuć.
Wiersz Wisławy Szymborskiej „Trochę o duszy”" jest wierszem wolnym. Składa się z trzynastu części o różnej ilości wersów (załączony schemat). Części I, II, V, X, XII - są trzywersowe. części: VI, VIII, IX, XI i XIII składają się z czterech wersów, a III i IV - są zbudowane z pięciu wersów. Część VII zawiera tylko dwa wersy. Wersy zawierają także różną ilość zgłosek. Wszystkie zastosowane zdania w wierszu, to zdania oznajmujące. Autorka nie stosuje pytań, rozkazów ani zdań wykrzyknikowych. Za pośrednictwem zdań
o charakterze prostego komunikatu próbuje zrekonstruować wiedzę na temat człowieka. W jednej części zamknięta zostaje myśl. W ten sposób przemowa ta staje się sumą wiedzy pewnej. Efekt ten został wzmocniony również przez rygoryzm interpunkcyjny – kropka po każdym wypowiedzianym zdaniu symbolicznie zamyka formułowane kwestie, rozwiewając w ten sposób wszelkie wątpliwości.
Istotną rolę odgrywa tu język Szymborskiej. Wszystko zostaje wyjaśnione bez niepotrzebnych ozdobników. Dlatego też autorka nie wprowadziła wyszukanych metafor, porównań czy epitetów. Celuje natomiast w stosowaniu personifikacji. Obserwujemy tu prozaiczny tok wiersza, dzięki temu świat przedstawiony zyskuje na prawdziwości. Poetka posługuje się obrazowaniem realistycznym. Nie ma tu rozbudowanej symboliki. Szymborska świadomie naśladuje język potoczny, by trafniej oddać rozmyślania nad naturą człowieka.
Należy zwrócić też uwagę na brzmieniową organizację tej poetyckiej wypowiedzi. Sfera współbrzmień przenika całą materię utworu. Na pierwszy plan wysuwa się instrumentacja głoskowa. Instrumentacyjną rolę pełni tutaj wykorzystanie samogłosek w wygłosie („a”, „y”, „e”, „ę”, „i”):
„duszę się”,
„jesteśmy starzy”,
„nasza walka”,
„tłumie (...) o byle przewagę”,
„dwa uczucia (...) obecna”,
„pewni ( ...) ciekawi”,
„gdy nikt nie patrzy”,
„przybywa ( ...) czeka (...) pytania”.
Samogłoski te nadają całej wypowiedzi podobną tonację. Pozwalają one na wypowiadanie słów w sposób wydłużony. Działania te zmierzają do nadania utworowi walorów emocjonalnych. Wygłos samogłoskowy buduje także płaszczyznę porozumienia między podmiotem lirycznym a odbiorcą powodując, że ten drugi nie czuje się oskarżany czy też osądzany, a jedynie zachęcony do refleksji nad sobą. Szczególnymi postaciami instrumentacji głoskowej są tutaj również: aliteracja i rymy. Powtarzanie jednakowych liter lub sylab w sąsiadujących ze sobą wyrazach (aliteracja) zastosowano w celu podniesienia ekspresji tekstu:
„dniem (...) rokiem”,
„zachwytach (...) lękach”,
„przesuwanie (...) dźwiganie (...) przemierzanie”,
„wypełnianiu (...) siekaniu”,
„niekoniecznie (...) milczenie”,
„niczego (...) wszystkiego”,
„zniknie (...) wyraźnie”,
„tak jak”,
„ona nam”,
„my (...) jesteśmy”.
W wierszu tym można również odnaleźć rymy. Przeważają rymy wewnętrzne nie ustabilizowane – występują w różnych miejscach wiersza:
„Czasem tylko w zachwytach
i lękach dzieciństwa”
„ jak przesuwanie mebli,
dźwiganie walizek
czy przemierzanie drogi w ciasnych butach”
„Przy wypełnianiu ankiet
i siekaniu mięsa”
„ kiedy niczego nie jesteśmy pewni,
a wszystkiego ciekawi”
„i kiedy znów nam zniknie,
ale wyraźnie czeka na takie pytania”
Występują też zewnętrzne zwane rymami klauzulowymi występujące na końcu wersu:
„dzień za dniem,
rok za rokiem”
„a i to niekoniecznie,
bo woli milczenie”
Źródłem współdźwięczności dla przeważającej grupy zastosowanych rymów jest ich identyczność form gramatycznych. Są to rymy gramatyczne. Rymowana zgodność obejmuje tu końcówki gramatyczne rzeczowników odczasownikowych: „przesuwanie” – dźwiganie” – „przemierzanie” , „wypełnianiu” – „siekaniu” oraz rzeczowników: „zachwytach” – „lękach”, „dniem” – rokiem”. Występują też rymy niegramatyczne, w których rymują się końcówki wyrazów należące do różnych części mowy: „niekoniecznie” – „milczenie” (przysłówek – rzeczownik), „zniknie” – „wyraźnie” (czasownik – przysłówek).
Nadrzędną funkcją rymów w tym utworze jest funkcja stylistyczna łącząca funkcję foniczną (brzmieniową)
z semantyczną (znaczeniową). Zastosowanym tu zabiegiem stylistycznym jest rymowanie wyrazów mających istotne znaczenie dla całego tekstu, np.: „dniem” – „rokiem”, „zachwytach” – „lękach”, „niczego” – wszystkiego”, „przesuwanie” – dźwiganie” – „przemierzanie” , „wypełnianiu” – „siekaniu”. Funkcja semantyczna przejawia się w doborze rymujących się słów przez wykorzystanie ich „pokrewieństwa” – przynależności do tej samej części mowy. Jest to wyraźnie widoczne w IV i V części wiersza podczas wyliczania „zajęć żmudnych”. Chodzi tu o użycie kilku rzeczowników odczasownikowych. Funkcja semantyczna zostaje spotęgowana organizacją brzmieniową tekstu.
Szczególnym walorem tego utworu jest jego kompozycja. Wiersz Szymborskiej jest czystym, precyzyjnym
i zwartym minitraktatem: filozoficznym, metafizycznym
i egzystencjalnym. Poetycka wyliczanka przymiotów duszy stanowi swoisty rodzaj argumentów dla udowodnienia określonej tezy. Argumenty te zastosowano w sposób przemyślany i świadomy. Ich kolejność wywołuje poczucie ładu i wzajemnych powiązań. Dominuje tu więc wewnętrzna spoistość tekstu. Poszczególne części zdają się na siebie zachodzić. Znajdują się w pozycji dwuznacznej: ciążą zarówno ku poprzedzającym, jak i następującym. Analogicznie jest w życiu człowieka, które polega na nieustannych zmianach i podlega przemijaniu. Jest to ten z problemów, które najbardziej nurtują człowieka. Dlatego też autorka rozpoczęła udowadnianie postawionej przez siebie tezy „Duszę się miewa” od argumentu, który zmusi odbiorcę do zastanowienia się nad sobą, czyli od upływającego czasu. Kolejne dowody „osadzone” są w najważniejszych sferach człowieczego bytu: w sferze codziennego życia (część IV
i V), kontaktów interpersonalnych (część VI i VII), materialnej (część VIII), psychiki i uczuć (część IX i X). Ostatnie dowody są także związane z perspektywą czasową – przemijaniem. Jak widać, argumentacja zatoczyła koło. Jest więc spójna i logiczna.
Udowadnianie określonej tezy jest to reprezentatywna cecha wywodu naukowego. Istnieje jednak coś, co w szczególny sposób zakłóca konwencję poważnego eseju. Tym elementem, który nie przystaje do formy wykładu jest typ słownictwa i frazeologii. Pojawiają się zwroty z języka potocznego zabarwione kolokwialnie. Nadają one przedstawionej wypowiedzi mniej zobowiązujący charakter. Jest to uzasadnione, gdyż poetka formułuje oczywistą prawdę
o człowieku. Pisze językiem bliskim ludzkiemu doświadczeniu. Dusza została przedstawiona tak,
by automatycznie otworzyć przestrzeń dla refleksji o ludzkiej naturze.
Celem Szymborskiej jest dążenie do osiągnięcia wypowiedzi lirycznej doskonale prostej, a jednocześnie bardzo pojemnej. Jest to jednak tylko pozorna prostota. Za nią stoi duża biegłość warsztatowa, artystyczne wyrachowanie, celowość i poczucie harmonii.
„Trochę o duszy” Wisławy Szymborskiej to nie jednak tylko „suchy” wywód moralisty. To utwór ujawniający całe bogactwo psychologicznej i etycznej refleksji, niosącej
z sobą treści uniwersalne, ponadczasowe. Jest też ambitną próbą wypowiedzi na temat sensu życia. A to od starożytności jeden z najważniejszych tematów filozoficznych.
W wierszu ujawnia się chęć wywołania w czytelniku czegoś
w rodzaju oczyszczenia, antycznego „katharsis”. Utwór ten bowiem reprezentuje poezję refleksyjną. Jest to liryka egzystencjalna – będąca rozmyślaniem nad naturą człowieka
i sensem ludzkiego życia. Tego wiersza nie można czytać od tak sobie – należy podjąć dialog z poetką i z samym sobą. Autorka pragnie rozwijać w odbiorcy umiejętność patrzenia i myślenia, kształtować jego wrażliwość na świat. Chce skłonić czytelnika do odkrywczych medytacji i przemyśleń,
a o to przecież chodzi w poezji.


Literatura:
1.Antoszewska – Tuora M., Niektórzy lubią Szymborską. Mały przewodnik po twórczości, Wydawnictwo Stentor, Warszawa 1996
2.Burkot S., Spotkania z poezją współczesną, WSiP, Warszawa 1977
3.Burkot S., Stępień M., Współczesna literatura polska. Przewodnik i materiały, WSiP, Warszawa 1974
4.Głowiński M., Okopień – Sławińska Al., Sławiński J., Zarys teorii literatury, PZWS, Warszawa 1962
5.pod. red. J. Sławińskiego, Słownik terminów literackich, Zakład Narodowy im. Ossolińskich, 1988

Wyświetleń: 4132


Uwaga! Wszystkie materiały opublikowane na stronach Profesor.pl są chronione prawem autorskim, publikowanie bez pisemnej zgody firmy Edgard zabronione.