Katalog

Katarzyna Polak, 2011-10-19
Białystok

Ogólne, Scenariusze

Scenariusz przedstawienia "Drogowskazy"

- n +

Scenariusz przedstawienia „Drogowskazy”
wystawionego z okazji Święta Szkoły w roku szkolnym 2008/2009


DROGOWSKAZY
by Katarzyna Polak, lato 2008

Osoby:
1. Elżbieta (Bizneswoman)
2. Jan (Kleryk)
3. Paulina (Zakochana)
4. Maria (Porzucona)
+ wokalistki

Scena 1
Ciemność. Po kolei wchodzą postaci, ustawiają się w kolejkę: Paulina, Jan, Maria, po chwili wpada Elżbieta.

Elżbieta:
Przepraszam, kto ostatni?
Maria:
Chyba ja, bo przyszłam tuż przed panią.
Elżbieta:
A długo już państwo czekacie?
Jan:
Nie, też przed chwilą przyszliśmy.
Elżbieta:
Aha, aha... a czynne już? Ktoś sprawdzał?
Maria:
Ja nie wiem.
Elżbieta:
To może tamta panienka wie?
Paulina (jakby nagle wyrwana ze snu):
Ja? Nie... ja nie wiem... nie sprawdzałam...
Elżbieta (chce sama sprawdzić, czy drzwi są zamknięte):
No tak, wszystko trzeba robić samemu.
Jan:
Jan pani uważa. I tak każdy musi swoje odstać.
Elżbieta:
Musi, musi... tylko strata czasu, a czas to pieniądz.
Maria:
No ale tu bez pieniędzy, za darmo, tylko stać trzeba.
Elżbieta (odbiera telefon):
Tak? ... Tak. ... Tak. ... Tak! ... Nie. ... Dobrze, postaram się jak najszybciej.
(do siebie) Wszystko na mojej głowie...

Zapada ciemność, osoby siadają na krzesłach, zajmują się czytaniem gazety, pisaniem smsa, przeglądaniem książki. W tym czasie na ekranie wyświetlają się ich dane osobowe, światło pada na osobę, o której akurat mowa:

Paulina W. - lat 17, uczennica klasy humanistycznej liceum ogólnokształcącego, spokojna i zamknięta w sobie, od czterech miesięcy spotyka się z kolegą z klasy Markiem F.

Jan P. – lat 23, kleryk Seminarium Duchownego, buntujący się przeciwko agresji, uzdolniony plastycznie, ma głowę pełną ideałów i dużo samozaparcia.

Maria J. – lat 41, ma dwoje dzieci, pracownica sklepu wielobranżowego, od lat związana z handlem, nie układa się jej w życiu osobistym, pól roku temu porzucona przez męża, wycofana, nieufna.

Elżbieta K. – lat 38, matka dziewięcioletniego Mateusza, z którym spędza niewiele czasu, właścicielka sieci salonów odnowy biologicznej, pracoholiczka, praca sprawia, że czuje się spełniona.

^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Piosenka „Ksieze Michale”

Księże Michale, tak mało wiem,
Za mało znaków w tej podróży.
Księże Michale, chcę pytać cię
Jak żyć, by ludziom służyć?
Jak przetrwać mrok?
Jak znaleźć w sobie siłę?
Jak serce oddać,
Gdy tylko dla mnie bije?

Wielką misję jak latarnię
Przez całe życie nieść przed sobą,
Chociaż życie nieustannie
Gasi światło, gubi drogę.

Księże Michale, za mało ciągle w nas
Za mało siły,
Księże Michale, za mało ciągle w nas
Za mało wiary,
Księże Michale, za mało ciągle w nas
Pokory mało,
Księże Michale, za mało ciągle w nas
Za mało nas.


^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^


Scena 2

Na ekranie pojawia się pierwszy cytat:

Gdy się raduję z dobra drugich, ono się staje moim własnym, a gdy odczuwam zło trapiące bliźniego, najlepiej się sam przeciw temu złu zabezpieczam.
Ks. Michał Sopoćko


Elżbieta:
Wszystko jest dla ludzi, należy tylko brać i korzystać. Owszem należy się przejmować innymi, ale dopiero wtedy, kiedy się sobie samemu zapewniło odpowiedni byt, poziom życia i sensowne warunki. Ja nie liczę na innych, wiem, że wszystkiego się dorobiłam sama i gdyby nie moja własna praca i poświecenie, teraz nie miałabym tego, co mam. I jeśli mi ktoś mówi, że mam się zabezpieczać przeciw złu, to ja odpowiadam, oczywiście że tak, robię to skutecznie od lat. Zabezpieczam siebie i moich bliskich. W końcu Mateusz musi mieć to, co najlepsze. Ja go nie tylko chronię ale też zapewniam mu odpowiedni start.

Jan:
Wiem, że trzeba się poświęcać, oddawać ludziom, służyć im, dzielić się wiedzą, mądrością. To wszystko prawda. Cieszyć się szczęściem innych... (zamyśla się) Widzę to każdego dnia, taki sam obrazek. Ludzie pochłonięci swoimi sprawami, nie uśmiechają się do siebie, ale do telefonów, do swoich komputerów. Słuchają tego, co mówią inni, ale tylko pozornie. Gra pustych pozorów, martwych uśmiechów. Ludzie są nieprzewidywalni, oddajesz im serce a możesz dostać nożem między żebra.

Paulina:
Moje szczęście to Marek, miłość, którą czuję w środku. I nikt i nic innego się nie liczy. Nic mnie poza nim nie obchodzi. Kiedy on się uśmiecha, w moim sercu śpiewają ptaki, gdy on cierpi, wydaje mi się, że zapadam się w przepaść. Nie zabezpieczam się cierpieniem przeciwko niczemu, po prostu chłonę to uczucie i wszystko, co ono mi daje - każdą chwilę bliskości, pocałunek, łzę. Ja się nie liczę, nic się nie liczy, tylko ta miłość...

Maria:
Radować się z dobra drugich? Cieszy mnie to, że moje córki rosną, są zdrowe, mają wielu przyjaciół i dach nad głową. Tak, to mnie cieszy. Ale złych rzeczy mam dosyć swoich własnych, nie potrzeba mi więcej zmartwień na głowę. Tak się życie układa człowiekowi, że czasami sam nie wie co począć, jakby jeszcze innymi się zajmował, to by całkiem rachubę stracił w tym wszystkim. A zło samo człowieka odnajdzie, nie da się przed nim zabezpieczyć.

^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Scena 3

Na ekranie pojawia się drugi cytat:

Trzeba szanować i kochać potrzebujących pomocy.
Ks. Michał Sopoćko


Elżbieta:
Ja szanuję ludzi, szczególnie niektórych. Czy ich kocham? To już bardziej skomplikowane. W miłości i interesach zaleca się ostrożność i ja się tej zasady trzymam. Owszem, kocham moją rodzinę, syna, męża, rodziców, brata, ale to chyba normalne. Co do innych ludzi zawsze jestem ostrożna, owszem nie zrażam ich zbytnio, bo nie wiadomo czy kiedyś nie będę im czegoś zawdzięczać, ale bez przesady. Z jakiej racji mam szanować jakiegoś darmozjada żyjącego na ulicy? Tak samo jak ja ma dwie ręce i głowę, niech się weźmie do pracy i zarobi, a nie leży i śmierdzi. I te ich sposoby na litość, że nie ma nikogo, że chory. Brednie. Prosi o pomoc a sam co ma do zaoferowania? Przewraca się w głowach.

Jan:
Kocham bliźnich, szanuję każde życie, żyję według zasad Bożych. Chcę pomagać ludziom, być lekarzem dusz, łagodzić cierpienie. Głęboko wierzę w to, że będę potrafił to robić. (zamyśla się) ... Dawno temu zdarzyło się coś, czego nie mogę zapomnieć. Miałem wtedy 13 lat, zabrakło mi odwagi, opanowania, zdrowego rozsądku. Mój kolega zaczął się topić a ja stałem na brzegu z otwartymi ustami i nie mogłem się ruszyć. Nie zrobiłem wtedy nic, zupełnie nic. Mogłem wskoczyć do wody, chociaż próbować ratować mu życie. Kiedy doszedłem do siebie było już za późno... ale może teraz nie jest jeszcze za późno by ratować innych.

Paulina:
Stała się przedziwna rzecz, przestałam zauważać ludzi, jestem jakaś otępiała, nie mogę się na niczym skupić. Mama mówi, że to straszne, że się niczym nie przejmuję, że nie chcę już jej pomóc, nie jeżdżę z rodziną do babci, nie odrabiam z Olką lekcji. Wiem, ze to straszne co powiem, ale mi jest to zupełnie obojętne, wystarczy że on zadzwoni, a ja zostawiam wszystko.

Maria:
To ja mam kochać, szanować, pomagać? Mnie się należy współczucie i pomoc, to mnie oszukano, poniżono, zostawiono. Ale jakoś nikt się nie kwapi by wyciągnąć rękę, pytają jak się trzymam, co u mnie, jak moja sytuacja. Ale nic poza tym. To ja jestem ofiarą, poszkodowaną, to mnie życie skrzywdziło, to ja powinnam być kochana...

^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Scena 4
Na ekranie pojawia się trzeci cytat:

Istnieje legenda, że wszystkie cnoty, na czele ze sprawiedliwością, postanowiły opuścić ziemię, splamioną tylu występkami, a odejść do ojczyzny swojej, skąd przyszły - do nieba. Zebrały się wszystkie razem i ruszyły do bram niebieskich. Bramy jednak były zamknięte i odźwierny nie chciał ich do przybytku szczerości wpuścić, zapytując, dlaczego tak szybko z ziemi wracają. "Nie można już dłużej na ziemi wytrzymać - odrzekły - każda cnota jest tam poniewierana i prześladowana, a grzechy jak powódź świat zalewają". "Wejdźcie - odrzekł odźwierny - tylko ty, ufność, wracaj na ziemię, by biedny człowiek nie popadł w rozpacz wśród tylu pokus i cierpień". Na te słowa ufność wróciła, a z nią powróciły potem i wszystkie inne cnoty.
Ufność daje męstwo i siłę do wytrwania w najtrudniejszych okolicznościach życia.
Ks. Michał Sopoćko


Elżbieta:
Zawsze warto mieć nadzieję, ufać w to, że się uda. Ja mam nadzieję, że moja firma będzie się coraz prężniej rozwijać, że będę miała siły by wszystko dalej ciągnąć, ze zapewnię mojej rodzinie godne życie. Ufam, że mój syn będzie dobrze wykształcony i przygotowany do dorosłego życia. A to nie są przelewki, tu się trzeba przepychać łokciami. Ale jestem o niego spokojna, jest bezpieczny - ma zaplanowane zajęcia do godziny 19, potem go odbieram i jedziemy do domu albo jeszcze do firmy, jeśli muszę coś załatwić.... Tak, ufność daje siłę. A ja jestem tego najlepszym przykładem.

Jan:
Ufność to wielka siła, niedoceniana przez ludzi. Bagatelizują jej moc. A ona zapewnia im odwagę życiową, daje możliwość osiągania celów i doskonałości. Jeśli człowiekowi nie zostaje już nic, ma jeszcze ufność, może zawierzyć Bogu. Ja Mu zaufałem, pozostaje jeszcze zaufać ludziom.

Paulina:
Co ja bym poczęła bez nadziei, bez ufności w to, że Marek będzie trwał przy mnie. Tylko to mnie trzyma w pionie, oszaleję jeśli coś złego mu się przydarzy, chcę oddać mu wszystko, co do mnie należy. On jest moja nadzieją, spojrzał na mnie, zainteresował się mną, dał mi nadzieję i może mi ją odebrać.

Maria:
Nadzieja matką głupich... co mi po ufności, na co ja jeszcze mogę liczyć. Już wszystko za mną, to co dobre i mam nadzieję, że to co złe też. Nie trzeba mi takiej nadziei, która tylko omami, pokaże możliwości, a potem niczego nie zagwarantuje. ...nie, to też nieprawda, mam nadzieję, chcę ufać i trzymam się tego kurczowo, bo tylko to mi pozostało. To jedno daje mi siłę by wstawać, pracować, starać się i żyć normalnie. Dzięki temu trwam.

^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
piosenka „Cel”

Nie musiał wiele mówić
Swoim życiem dał świadectwo
Wysiłek swój i serce
Oddał ludziom
I parł do przodu
I parł z uporem
Swoją misją
Innych zarażał

Nie bał się niczego
Gdy chodziło o ideę
I walczył z każdym dniem
I ze złem
Nie było rzeczy trudnych
I niemożliwych
Dlatego dokonał
Tak wiele

Najważniejsze to mieć
W życiu wielki cel
I dążyć do niego
I wierzyć weń
Najważniejsze to żyć
pięknie choć w trudzie
I kochać życie
I kochać ludzi

^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Scena 5

Na ekranie pojawia się czwarty cytat:

Jak łodzią bez steru rzucają bałwany, tak człowiek niestały i wylany na zewnątrz bywa miotany różnymi pokusami. Czasami pokusy przychodzą bez naszej winy i wówczas nie należy się niepokoić. Walka bowiem z pokusami nie jest wprawdzie przyjemną, ale nader pożyteczną.
Ks. Michał Sopoćko


Elżbieta:
Walczyć z pokusami, no szczytne to z pewnością... ale ja pracuję w usługach, do mnie należy właśnie sprawianie, by ludzie pokusom ulegali. Jeśli będą im ulegać, ja będę pomagała spełniać ich zachcianki i koło się zamknie. Sama też ulegam pokusom, czemu mam sobie czegoś odmawiać, i tak mam niewiele czasu na własne przyjemności. Moja rodzina zasługuje na to, co najlepsze. Nie będę im niczego odmawiać dla jakiejś teorii. (dzwoni jej telefon) tak? Mateusz, nie teraz, stoję w kolejce... dobrze, kupie ci jeśli chcesz, ale muszę już kończyć, pa.

Jan:
Świat kusi z każdej strony, atakuje atrakcyjnością opakowań i wydaje mi się, że obecnie wyjątkowo trudno człowiekowi walczyć z pokusami. Moja walka z nimi jest zmaganiem żmudnym, codziennym i nieustannym. A życie oferuje wiele „okazji”, wiele łatwych dróg. Dla mnie każda wygrana bitwa jest sukcesem, nie jest łatwo sobie czegoś odmawiać, szczególnie kiedy wszyscy wokół ulegają pokusie. Ale zaręczam, że warto, dla własnej satysfakcji.

Paulina:
Kiedyś jadłam czekoladę i siedziałam w Internecie, to były moje pokusy, którym ulegałam. Teraz wydają mi się śmieszne i nieważne, takie dziecinne. Ulegałam im i z nimi nie walczyłam, teraz wszystko się zmieniło i pewnie pokusy również. Chyba to wszystko zależy od okoliczności i sytuacji człowieka. Na razie nie walczę, poddaję się temu nurtowi rzeki, zobaczę dokąd mnie zaniesie.

Maria:
Kiedyś miałam taka nieprzepartą chęć – „wsiąść do pociągu byle jakiego”, uciec od wszystkiego, zostawić problemy. To było takie silne i realistyczne. Tłukło się w głowie i wciskało w serce. Ale walczyłam, wiedziałam, że nie mogę zostawić tego, co było moim życiem. Chociaż pokusa była silna, musiałam stawić czoła rzeczywistości. Teraz jestem z siebie dumna, że mimo pokus dobrnęłam do stanu obecnego.

^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Scena 6

Na ekranie pojawia się piąty cytat:

Radość to ozon dla cielesnego i duchowego bytu, to balsam, który podwaja siły i zdolności do pracy człowieka, daje polot jego woli i twórczości, i pomaga z łatwością pokonywać trudności i przykrości. Ona podtrzymuje i zasila optymizm, a broni przed pesymizmem. Bez radości nie może żyć człowiek, a tym bardziej chrześcijanin, kroczący po górnych drogach doskonałości. Gdy mamy radość w sercu, duch nasz staje się płodniejszy i bardziej rozbudzony, myśl jaśniejsza, a wyobraźnia żywsza.

Ks. Michał Sopoćko

Elżbieta:
Kiedy ja się ostatnio szczerze śmiałam? Ciężko mi to sobie przypomnieć, ciągle coś załatwiam, jeżdżę, dzwonię, nie mam czasu nawet na to. Stosuje jakieś wyuczone uśmiechy dla klientów, ale nie wiem czy umiem się śmiać. Właściwie, jak o tym pomyślę, to brakuje mi tego. Jako dziecko śmiałam się dużo, pamiętam jak rozśmieszaliśmy się z bratem wygłupiając się i robiąc miny... i jak łaskotaliśmy się ganiając się po pokoju. Teraz czuję jakąś pustkę. Moje dziecko też nie ma w sobie spontaniczności, żyje w świecie przedmiotów, najczęściej nie mam dla niego czasu. Chciałabym się zwyczajnie cieszyć.

Jan:
Radość życia. Wydaje się, że to tak niewiele, wystarczy się uśmiechnąć i wszystkie troski prysną. Gdyby to było takie proste. Ludziom wcale nie jest do śmiechu. Namawiasz by się radowali, by doceniali to co maja, ale oni pietrza problemy, nie potrafia się wznieść ponad nie. To wszystko bardzo trudne, bo człowiekowi w takich chwilach również kończy się cierpliwość i radość. Jak się dzielić z innymi czymś, czego sam nie posiadam?

Paulina:
Jeszcze kilka miesiecy temu cieszyłam się z wielu rzeczy: że jest ładny dzień, że nie mam nic zadanego do szkoły, że dostałam nową bluzkę, poszłam z koleżanką na spacer. Takie małe przyjemności sprawiały że się usmiechałam. Teraz wszystko się zmieniło, uzależniło od Marka i tego, co on powie. On stał się panem mojej radości i smutku. Czy ja dobrze robię, wszystkiego się wyrzekłam dla niego.

Maria:
Kiedy patrzę w lustro widzę szarą twarz i smutne oczy. Gdy probuję się usmiechnąć kąciki ust wyginaja się dziwnie, a usmiechu nie widać. Ale widzę, że radość sama przychodzi do człowieka. W najmniej spodziewanych momentach dostaje chwile szczerego smiechu, wystarczy mu się poddac i od razu zapomina się o troskach, czuje się lekkość. Radosc oczyszcza lepiej niż inne sposoby. Wczoraj wiczorem smiałysmy się z corka z tego co się jej przytrafilo w szkole.to bardzo zbliża.

^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Scena 7

Na ekranie pojawia się szósty cytat:

Jest ogólne prawo na świecie, że wielkie rzeczy zwykle mają mały początek: z małej iskry powstaje wielki pożar, z małych nieporozumień - wielkie gniewy, a nieraz i wojny, z małego ziarnka wyrasta wielkie drzewo.
Ks. Michał Sopoćko

Elżbieta:
Nie wiem kiedy się tak zmieniłam... zaczynałam od małego interesu, wszystko się tak szybko rozrosło. We mnie samej też zaszło dużo zmian, ale czy na lepsze? Nie zastanawiałam się nad tym wcześniej. Chyba pozwolilam, by życie mnie ukształtowało jak chce i dostosowało do pracy. Tak, praca.... to się stało najważniejsze. Prawie nie widuje się z dzieckiem i mężem, kiedy jedziemy na wczasy ja wisze na telefonie i duchem jestem w firmie. Nie smieje się tylko planuje i przewiduję. Dokąd zmierzam? (Wyjmuje telefon ) Mateusz, kocham cie. Wiem, że nie mowię ale musze to zmienić. Słuchaj, chce wziąć dzis wolne, pojedziemy może na pizze albo do parku, co ty na to? Dobrze, będę za pół godziny pod szkołą, pa.

Jan:
Z małej iskry wielki pożar. W moim sercu jest iskra. Chcę pomagac ludziom, być im bratem, przyjacielem, podporą. Chce wielkiego pożaru, ciagle nie wiem jednak czy podołam, czy dam radę. Zamknięty w czterech ścianach nieraż obmyślałem jak to będzie, służyć Bogu i ludziom. Czas odrzucic strach i oprzec się na tym w co wierze calym sercem. Czas tez zaufac i uwierzyc ludziom, pokochac ich wszystkich mimo tego ze sa niedoskonali. Czas przestac się bac a zaczac działać.

Paulina:
Zaczęło się od jednego spojrzenia na geografii a potem to sama już nie wiem jak się to wszystko rozwinelo. Zakiełkowało i wzrosło. To uczucie jest juz wielkim drzewem, które kladzie cien na inne rosliny w moim ogrodzie. Czy mam je przycinac? Ono zagłusza i przysłania wszystko co było dla mnie ważne. Rodzice mówią, że w mojej głowie za mało już mnie a za dużo Marka. Może rzeczywiście powinnam też realizowac siebie, nie tylko poddawać się uczuciu.

Maria:
Jeśli pozwolimy sobie na to, by coś złego rosło przez lata, czynimy krzywde sobie i naszym bliskim. Lepiej przerwac to wcześniej, kiedy szkody nie sa jeszcze duże. Początkowo trudno
rozpoznac, czy coś jest dobre czy złe, pozniej czasami bywa już za późno. Brak ostrożności nas gubi. Należy się skupiać na radościach życia i nie dac się smutkom, które zatruwają nas od środka.

^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
piosenka „Ktos”
Wciąż biegniemy w pośpiechu,
Wśród zgiełku i wrzawy.
Nie umiemy odnaleźć
Siebie w drugim człowieku,
Więc szukamy dla siebie wzoru.
Kto może nam pomóc?

Był taki ktoś, ktoś święty,
Był taki ktoś, wielebny.

On miał cel, powołanie by trwać,
Przewodnikiem był dusz,
Wiarę najczystszą miał.
Uczył, że miłosierdzie ma sens,
A pokora jest tym, co pomaga nam żyć.
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^


KONIEC
Wyświetleń: 2478


Uwaga! Wszystkie materiały opublikowane na stronach Profesor.pl są chronione prawem autorskim, publikowanie bez pisemnej zgody firmy Edgard zabronione.