AWANS INFORMACJE FORUM Dla nauczyciela Dla ucznia LOGOWANIE


Katalog

Katarzyna Lizakowska, 2011-05-23
Starogard Gdański

Uroczystości, Scenariusze

Największy skarb - scenariusz przedstawienia świątecznego

- n +

Prezentuję scenariusz przedstawienia świątecznego, w którym wykorzystałam fragment opublikowanego na stronach internetowych przedstawienia Stara Bombka. Scenariusz można wykorzystać dla uczniów starszych klas szkoły podstawowej, ewentualnie gimnazjum.



Piosenka Pada śnieg. Na scenie stoją ogromne pudła, dziewczyny przesuwają je, zaczynają powoli otwierać, zapalają świeczki, wychodzą...

SCENA PIERWSZA
(Pudło rusza się - wychodzi z niego Stara Bombka (SB), przeciąga się)
SB: Ale jestem zmęczona i pognieciona... Jak ja wyglądam?! (patrzy w lusterko) Ups, przepraszam, nie przywitałam się: dobry wieczór Państwu.

(Drugie pudło się rusza - wychodzi z niego Bombka 2 (B2))

B2: Ale się dobrze spało, znów trzeba się pokazać i „dyndać”.
O, cześć! Już wstałaś? Jak zdrówko?
SB: Oj niedobrze, kości mnie bolą, powłoka pognieciona, brokat się sypie.

(Porusza się trzecie pudło, Nowa Bombka wychyla tylko głowę.)

B2: Popatrz na to... Coś nowego!
SB: Rzeczywiście, nie pamiętam tej sztuki... Uwaga, ludzie!!!

(Bombki zamierają w bezruchu. Wchodzą dziewczyny i nucą sobie jakąś piosenkę, np. Jeden dzień w roku, szykują świąteczny stół, wieszają coś na choince, gdy kończy się piosenka, schodzą ze sceny).


SCENA DRUGA
(Z nowego pudła wychodzi Nowa Bombka (NB), rozgląda się zdziwiona, śliczna i błyszcząca, malutka i nowiutka. SB i B2 patrzą z dystansem i mówią.)

SB: O do choinki! Jaka nowiutka!!!
B2: (do NB) Ej Ty, jak się nazywasz?
NB: Do mnie mówisz? Nie wiecie kim jestem? No tak, jesteście już stare...
B2: (do SB) Słyszałaś?!!! Smarkula jedna !!!
SB: Bezczelna!
NB: Muszę więc Wam wyjaśnić, jestem NOWĄ BOMBKĄ. Teraz ja będę ozdabiać choinkę, mnie będą podziwiać.
SB: Pssst! Bądź cicho!...

(Bombki zamierają w bezruchu. Wchodzą dziewczyny i nucą sobie jakąś piosenkę świateczną, wciągają nowe pudło ze świątecznymi ozdobami, gdy kończy się piosenka, schodzą ze sceny).


SCENA TRZECIA
SB: I co?!!! myślisz, że jesteś najważniejsza w czasie świąt?
NB: A nie widać? (puszy się)

4 pudło porusza się - wychodzi Aniołek (A)
A: Słyszę, że nastrój świąteczny rozkręca się błyskawicznie. (otrzepuje się i poprawia skrzydła) O czym ta rozmowa?
B2: Zobacz na tę Nową, myśli, że wie, po co tu jest.
A: I pewnie twierdzi, że będzie NA SZCZYCIE, w centrum! Typowe zachowanie „nowych”.

(Bombki zamierają w bezruchu. Wchodzą dziewczyny z nowym kartonem, nucą sobie jakąś piosenkę, wieszają dalej ozdoby na choinkę, gdy kończy się piosenka, schodzą ze sceny).


SCENA CZWARTA
(5 karton porusza się i wychodzi z niego ŁAŃCUCH – kilka dziewczyn trzymających się za ręce. Ogniwa łańcucha mówią na zmianę:)

Ł: Jak ślicznie! Jak ładnie! Jak miło! Witaj! Kopę czasu, co słychać?
(ściskają się, są zadowolone ze spotkania)
SB: Oj, jak zwykle ten Łańcuch. Teraz już spokoju nie będzie...
B2: (do Łańcucha) Skończcie wreszcie te powitania!
NB: (czesząc się i malując) Widać, że to prostaki, tandetne błyskotki...
Ł: (najeża się i wrogo patrzy na NB) Coś Ty owiedziała?!... Ty ...
B2: Ciii, ktoś idzie....
Ł: Kto to? Kto to? Kto to?....

(Wchodzi Dziewczynka z zapałkami. Zapala kilka innych świeczek)

NB: Nie wiesz, dziecko, że nie wolno się bawić zapałkami?!
SB: (do NB) A ciebie, dziecko, kto nauczył się tak niegrzecznie odzywać? Najpierw trzeba przywitać gościa.
B2: No właśnie. Dobry wieczór, kim jesteś?
DZ: Jestem Dziewczynką z zapałkami.
Ł: Też mi, jakbyśmy nie widzieli, że ma zapałki...
SB: Cii, gaduły! (do DZ) Czego szukasz u nas w wigilijny wieczór?
DZ: Chciałam sprzedać trochę zapałek... (wchodzi w publiczność) Może pani kupi zapałki? Może Pan? Bardzo proszę...
B2: Może ludzie będą mieli dziś więce3j serca i coś od niej kupią....
NB: Akurat! Zapałki będą kupować! Co innego, gdyby im zaproponować tak śliczną bombkę jak ja...
Ł: Ale ta mała jest przemądrzała! I dumna! I próżna!
SB: (woła do DZ) Dziewczynko, chodź to do nas. Pewnie jest ci zimno? Masz niezbyt ciepłe ubranie....
DZ: Oj, zimno bardzo, ale nie mogę wrócić do domu, Andersen napisał, że zamarznę na dworze.
B2: EE tam! Andersen się nie zna! Dziś Wigilia. nie pozwolimy, by coś złego ci się stało. Zostań z nami.
Ł: Prosimy, prosimy, zostań, zostań (otaczają DZ)
DZ: A właściwie czemu nie?...
NB: Phi, i tak nie jest ładniejsza ode mnie...
B2: A ta znowu swoje.
SB: Cicho, znów idą!

(Bombki zamierają w bezruchu. Wchodzą dziewczyny i nucą sobie jakąś piosenkę,dalej wieszają coś na choince, wynoszą puste pudła, gdy kończy się piosenka, schodzą ze sceny).


SCENA PIĄTA
Ł: Mamy nowego gościa, nowego gościa...
NB: Znów? Skąd oni się biorą?! Robią mi konkurencję...

(Na scenę wchodzi CHŁOPIEC z płaczącym dzieckiem zawiniętym w kocyk)

CH: No nie płacz już, no nie płacz... (Do zebranych) Płacze tak odkąd je znalazłem, czyli od rana...
NB: A ty kto?
CH: Jestem Jaś. Wyruszyłem w daleką podróż w poszukiwaniu cudownego kwiatu paproci, który spełnia życzenia, ale w lesie natknąłem się na tego bobasa. Nie mam pojęcia, skąd się wziął tuż pod moimi nogami.
Ł: Pokaż, pokaż, pokaż!

(Wszystkie ozdoby podchodzą do dziecka i przyglądają się mu)

SB: Przecież to mały Jezus!
NB: A ty skąd niby to wiesz, co?
SB: Przecież co roku na choince leży obok mnie w kołysce! Poznaję go!
CH: Znacie go? To go weźcie! Ja szukam skarbu, a nie ryczącego dzieciaka.
B2: Aleś ty niemądry! Znalazłeś najcenniejszy skarb! Nie wiesz, że jeśli masz wiarę, to możesz wszystko? Dużo więcej niż ten twój kwiat paproci...
SB: Trzeba mu zaśpiewać kołysankę i ogrzać. Dziewczynko, weź zapałki i zapal świece, będzie cieplej.

(Dziewczynka zapala pozostałe świece, gaśnie światło, w tym czasie bombki siadają i śpiewają Balladę dla okruszka)

CH: Wreszcie, bo myślałem, że już nigdy nie przestanie płakać.
SB: To Jezus, który narodził się w Betlejem i Gdy dorośnie dokona dla ludzi czegoś bardzo ważnego.
Ł: Na pamiątkę jego urodzin ludzie obchodzą te święta. Spotykają się z bliskimi, zastanawiają się nad życiem, śpiewają kolędy, obdarowują się prezentami...
NB: O, prezenty, ja lubię prezenty! Najlepiej te drogie!

(Wchodzi Mikołaj z workiem prezentów, wita się z dziećmi – publicznością, siada na fotelu)

M: (zwraca się do NB) Wiesz co, mała? Jesteś śliczna i nowa, ale głupiutka. Myślisz, że w święta najważniejsze są prezenty?
NB: No pewnie! Ty sam je rozdajesz! Chcesz mi powiedzieć więc, że prezenty się nie liczą?
M; Liczą, ale zupełnie inne podarunki!
Ł: A jakie, jakie, jaki?
NB: No właśnie, jakie?
M; Janku, jaki prezent chciałbyś otrzymać?
CH: Kwiat paproci, który sprawi, że będę bogaty!
M: A ty, nowa bombko?
NB: Ja? Ja bym chciała nowy brokat na sukienkę i wstążki do włosów!
M: (kiwa głową z politowaniem) I myślicie, że to są prawdziwe prezenty?
CH, NB: No tak....
M (zwraca się do DZ z zapałkami): Dziewczynko, a ty czego pragniesz?
DZ: Ja chciałabym mieć prawdziwych przyjaciół.
M (wyciąga z worka tekturowe serca i daje DZ i kilku osobom wśród ludzi) Zobacz, to twoi przyjaciele.

(Dz idzie do nich, wita się, siada wśród publiczności)

B2: A dla mnie Mikołaju, też masz jakiś prezent?
M: Mam dla ciebie specjalny prezent, proszę (wyciąga z worka słoneczka) – słońce pełne uśmiechu dla ciebie i dla wszystkich wokoło.

(B2 idzie do publiczności i uśmiechając się rozdaje słoneczka)

Ł: My też chcemy, my też, my też...
M: Bardzo proszę, dla was też coś mam (wyciąga z worka pomocną dłoń i płomyki- zrobione z papieru).

(Ł idzie do publiczności i rozdaje dłonie i płomyki)

M: (zwraca się do NB i CH) Widzicie, ile radości sprawiły ludziom takie prezenty? (NB o CH kiwają głowami) Nieistotne są drogie prezenty, najważniejsze jest dać coś z siebie: życzliwość, uśmiech, miłość, przyjaźń.

SB: My jesteśmy tylko świątecznymi ozdobami, ale możemy pokazać ludziom, że najcenniejsze jest to, co mamy w naszej duszy, w sercu, a dzielenie się z innymi to największy skarb.

NB: Drodzy Ludzie! (zwraca się do publiczności) Nie bądźcie egoistami jak ja byłam, tylko otwórzcie się na drugiego człowieka. (Bierze dziecko)
CH: Miejcie zawsze dla siebie uśmiech, nie tylko w ten świąteczny czas. Podajcie pomocną dłoń tym, co jej potrzebują, a wówczas zrozumiecie to, co ja – prawdziwy skarb to nasze serca.
M: Widzę, że wiele zrozumieliście. Mam wobec tego i dla was prezent (wyciąga z worka srebrne gwiazdy). To jest gwiazda nadziei, ta, której wyczekujemy w wigilijny wieczór. Niech wam przypomina o prawdziwym powodzie obchodzenia tych świąt – o Jezusie.

(CH i NB idą do publiczności i rozdają im gwiazdy)

SB: Te święta, to święta dobrych myśli, serca i miłości. To święta radości z narodzenia Jezusa, więc cieszmy się!

Ł: Wesołych, ciepłych świąt Bożego Narodzenia!

(Piosenka Mój Jezus Mieczyława Szcześniaka)

Opracowanie: Katarzyna Lizakowska

Zgłoś błąd    Wyświetleń: 3017


Uwaga! Wszystkie materiały opublikowane na stronach Profesor.pl są chronione prawem autorskim, publikowanie bez pisemnej zgody firmy Edgard zabronione.


BAROMETR


1 2 3 4 5 6  
Oceń artukuł!



Ilość głosów: 0

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies.
Dowiedz się więcej.