Katalog

Urszula Marecka, 2010-10-26
Radom

Wioletta Duralska
Uroczystości, Scenariusze

Scenariusz akademii z okazji Dnia Patrona Jana Pawła II

- n +

„JAN PAWEŁ II – PATRIOTA” – SCENARIUSZ Z OKAZJI DNIA PATRONA

Dwaj uczniowie
(głosy zza kurtyny)
-Karolu, synu Karola i Emilii czy miłujesz Mnie więcej aniżeli ci?
-Tak Panie Ty wiesz, że Cię kocham.
-Paś baranki moje.
-Karolu czy miłujesz mnie?
-Tak Panie Ty wiesz, że Cię kocham.
-Paś owce moje
-Karolu czy kochasz mnie?
-Panie Ty wiesz wszystko, Ty wiesz, że Cię kocham.
-Pójdź za mną.

Bicie dzwonu

Recytacja
(recytacja na tle cichego bicia dzwonu)

Pośród niesnasków Pan Bóg uderza
W ogromny dzwon,
Dla słowiańskiego oto papieża
Otwarty tron.
Twarz jego, słońcem rozpromieniona,
Lampą dla sług,
Za nim rosnące pójdą plemiona
W światło-gdzie Bóg.
(...)
On rozda miłość, jak dziś mocarze
Rozdają broń,
Sakramentalną moc on pokaże,
Świat wziąwszy w dłoń.

Recytacja
(recytacja utworu ,,Pacierz polski")

Na placu świętego Piotra
pustym o tej porze,
gdy już zgasły kolumny
kruche świece z wosku
przykląkł nowy Papież
i szepnął
mój Boże............
po polsku

Narrator 1
Polsko! Wydałaś wielu mężczyzn synów, którzy oddali życie za Twoją godnośc, wojowali orężnym mieczem, lecz jeden tylko na miejsce miecza postawił miłośc. Miłośc do ojczyzny. To pielgrzym świata, rycerz w białej szacie, patron naszej szkoły - Jan Paweł II.
Narrator 2
Patriotyzm Jana Pawła II wyrażał się w miłości do Polski - Ojczyzny. Była to miłośc
prawdziwa, wielka, ofiarna i wierna; miłośc, która wypowiadała się w czynach.
,,Bo ja pragnę dla mojego narodu przyszłości, wspaniałej przyszłości".
To wyznanie Jana Pawła II słyszeliśmy w Kaliszu, 4 czerwca 1997roku.
Narrator 1
Miłość Ojca Świętego do Polski - Ojczyzny przybrała relację syna do matki.
Nie jeden raz z mocą i namaszczeniem mówił: ,, Ja, Biskup Rzymu, syn polskiej ziemi".
Przybywając do Polski, pierwszym słowem, jakim witał ją w milczeniu i na klęczkach,
był pocałunek: ,,Pocałunek złożony na ziemi polskiej ma dla mnie sens szczególny- mówił
na lotnisku Okęcie w okresie stanu wojennego - jest to jakby pocałunek złożony na
rękach matki, albowiem Ojczyzna jest naszą matką ziemską". ,, Pokój Tobie, Polsko! Ojczyzno moja!"


Recytacja

Gdzie winnice, gdzie wonne pomarańcze rosną
Ty - domowy mój prostaku, zakopiańska sosno,
Od matki i sióstr oderwana rodu
Stoisz sieroto pośród cudzego ogrodu.


Jakże tu miłym jesteś gościem memu oku,
Bowiem oboje doświadczamy jednego wyroku.
I mnie także przeniosła pielgrzymka daleka.
I mnie w cudzej ziemi, czs życia ucieka.


Czemuś, choc cię starania czule otoczyły,
Nie rozwinęłaś wzrosu, utraciłaś siły?
Masz tu wcześniej i słońce, i rosy wiośniane,
A przecież twe gałązki bledną pochylone.


Więdniesz? Usychasz? Smutnaś?
Wśród kwiecia i gwaru ptaszyny?
Nie ma dla ciebie życia, bo nie ma Ojczyzny.
Drzewo Wierne!!!


Nie zniesiesz wygnania, tęsknoty.
Jeszcze troche jesiennej i zimowej słoty.
A padniesz ----------- martwa?
Obca ziemia cię pogrzebie ... Drzewo Moje!
Czy będę szczęśliwszy od ciebie?


Na tle muzyki poloneza
Narrator 1
Niełatwo jest zrezygnowac z powrotu do Ojczyzny, ,, do tych pól malowanych zbożem rozmaitem,
wyzłacanych pszenicą, posrebrzanych żytem". Niełatwo zostawić znajome kąty, ukochane góry,
wiernych przyjaciół. Niełatwo odpowiedzieć na wezwanie Chrystusa, które wymaga całkowitego
oddania się Jego woli. Niełatwo skazać serce na taką tęsknotę, która każe wciąż wracać myślami ,,do
kraju tego, gdzie kruszynę chleba podnoszą z ziemi przez uszanowanie". To jakby wyrwać
z korzeniami duszę, która i tak nie wrośnie w obcą ziemię.

Narrator 2
Dzieje Skawińskiego - bohatera utworu Henryka Sienkiewicza stanowią przykład tragicznych losów wielu emigrantów, pozostających z konieczności poza granicami ojczyzny i nie mogących odnaleźć swego miejsca na ziemi. Nie byli oni w stanie wyzbyć się swych korzeni i tradycji. Żyli więc pełni wiary, że kiedyś ,,powrócą na ojczyzny łono".




Inscenizacja na motywach „Latarnika” H. Sienkiewicza.
Muzyka- szum wody.

Narrator: ( z boku, sam na scenie ):
Pewnego razu zdarzyło się, że latarnik w Aspinwall niedaleko Panamy przepadł bez wieści. Kłopot wynalezienia nowego latarnika spadł na konsula Stanów Zjednoczonych. Był w niemałym kłopocie, gdzie znajdzie stałego następcę. Łatwo zrozumieć jego radość, gdy najniespodziewaniej następca zgłosił się jeszcze tego samego dnia.

( biuro, za biurkiem konsul, przed nim Skawiński)

Konsul:
Skąd jesteście ?

Skawiński:
Jestem Polak.

Konsul:
Co robiliście dotąd ?

Skawiński:
Tułałem się.

Konsul:
Latarnik powinien lubić siedzieć na miejscu.

Skawiński:
Potrzebuję odpoczynku.

Konsul:
Czy służyliście kiedy ? Czy macie świadectwa uczciwej służby rządowej ?

(Skawiński wyciąga z kieszeni zawinięte w szmatę ordery. Pokazuje je konsulowi).

Skawiński:
Oto są świadectwa. Ten krzyż dostałem w roku trzydziestym. Ten drugi jest hiszpański z wojny karlistowskiej, trzeci to legia francuska, czwarty otrzymałem na Węgrzech . Potem biłem się w Stanach przeciw południowcom, ale tam nie dają krzyży – więc oto papier.

(pokazuje, konsul bierze, czyta)

Konsul:
Hm. Skawiński? To jest wasze nazwisko? Dwie chorągwie zdobyte własnoręcznie w ataku na bagnety. Byliście walecznym żołnierzem.

Skawiński:
Potrafię być i sumiennym latarnikiem.

(Muzyka –szum morza, Skawiński wychodzi, po nim konsul, krzyk mew, szybka zmiana dekoracji – morze, latarnia, na brzegu łódź).




Narrator:
Tegoż jeszcze wieczora, gdy słońce stoczyło się na drugą stronę międzymorza, a po dniu promiennym nastąpiła noc, nowy latarnik widocznie był już na miejscu, bo latarnia rzuciła na wodę snopy jaskrawego światła:

(zapala się światło na latarni, wchodzi Skawiński, siada)


Narrator:
Wieczny tułacz nie mógł sobie wymarzyć nic bardziej upragnionego, droższego nad jaki spokojny kąt, w którym by mógł odpocząć i czekać cicho kresu. Czasem, gdy łódź przywożącą mu co dzień żywność i wodę przybiła do wysepki, schodził z wieży na gawędę ze strażnikiem Johnsem.

( od strony łodzi idzie strażnik, niesie wodę i żywność, woła)

Strażnik:
Hej, hej ! Latarniku ! Hej, hej! Skawiński !

(od strony latarni wchodzi Skawiński, wita się ze strażnikiem)

Skawiński:
Witajcie, Johns. Co słychać u was ?

Strażnik:
Witajcie, witajcie. Wszystko w porządku.

( siadają)

Jak wam się żyje w tej samotni ?

Skawiński:
Jak w raju, po tym co przeszedłem.

Strażnik:
Podobno zwiedziliście kawał świata, dużo widzieliście.

Skawiński:
Wiele by o tym gadać. Byłem kopaczem złota w Australii, poszukiwaczem diamentów w Afryce, strzelcem rządowym w Indiach. Tułałem się po lasach, żywiąc dzikim owocem, narażony na śmierć w paszczy drapieżnych zwierząt.

Strażnik:
Przeżyliście niejedno. Słyszałem o was wiele dobrego. Jesteście starym żołnierzem o sercu dziecka. Mówią, że w czasie epidemii na Kubie oddaliście chorym swój zapas chininy.

Skawiński:
Nie ma co wspominać. Człowiek musi pomagać człowiekowi.

Strażnik:
No, na mnie już czas.

(podnoszą się, idą w kierunku łodzi)




Skawiński:
A pamiętacie o gazetach dla mnie. Może jakie książki przyjdą. Wysłałem kiedyś do Polskiego Towarzystwa w Nowym Jorku trochę pieniędzy. Może przyślą polską książkę.

Strażnik:
Wszystko przywiozę. Do zobaczenia!

(odchodzi)

Narrator:
Cały świat teraz zaczynał się i kończył dla Skawińskiego na jego wysepce. Zżył się już z myślą, że nie opuści wieży do śmierci. Aż nadeszło przebudzenie. Pewnego razu, gdy łódź przywiozła wodę i zapasy żywności znalazła się jeszcze jedna paczka więcej.


Strażnik:
Hej, hej ! Latarniku ! Hej, hej! Skawiński ! Przesyłka dla was.

(szybko rozrywa sznurek, odpakowuje, książki spadają na ziemię; jedną bierze do ręki).

Skawiński:
Polska książka w Aspinwall, na mojej wieży, wśród mojej samotni. To chyba jakiś cud.

(siada, książkę trzyma w ręce i wpatruje się nią przez chwilę)

Narrator:
Teraz wydało mu się, jak owym żeglarzom wśród nocy, że coś zawołało na niego po imieniu głosem bardzo kochanym, a zapomnianym prawie. Zdawało mu się, że na jego samotnej wyspie poczyna się coś uroczystego. Jakoż była to chwila wielkiego spokoju
i ciszy. Nagle wśród tego spokoju natury rozległ się drżący głos starego, który czytał głośno.

Skawiński:
Litwo, ojczyzno moja, ty jesteś jak zdrowie !
Ile cię trzeba cenić, ten tylko się dowie,
Kto cię stracił. Dziś piękność twą w całej ozdobie
Widzę i opisuję, bo tęsknie po tobie.

( odkłada książkę, przez chwilę krzyk mew, potem znów czyta)

Panno Święta, co jasnej bronisz Częstochowy i w Ostrej świecisz bramie!
Ty, co gród zamkowy Nowogrodzki ochraniasz z jego wiernym ludem !
Jak mnie dziecko do zdrowia powróciłaś cudem…

( rzuca się na ziemię, wstrząsa nim płacz)

Narrator:
We łkaniu, jakie nim wstrząsnęło, nie było bólu, ale tylko nagle rozbudzona niezmierna miłość, przy której wszystko jest niczym. On po prostu tym wielkim płaczem przepraszał tę ukochaną, oddaloną za to, że się już tak zestarzał, że się w nim i tęsknota przestała zacierać.
A teraz wracał cudem…

Skawiński:
Tymczasem przenoś moją duszę utęsknioną
Do tych pagórków leśnych, do tych łąk zielonych….


Narrator:
Zmierzch dopiero zatarł litery na białej karcie. Starzec oparł głowę o skałę i przymknął oczy.

( Skawiński zasypia)

A tym czasem: „Ta, co jasnej broni Częstochowy”, zabrałam jego duszę i przeniosła „ do tych pól malowanych zbożem rozmaitem”. Zaszumiały mu w uszach lasy sosnowe, zabełkotały rzeki rodzinne. Widzi wszystko, jakie było. Wszystko go pyta: pamiętasz ? On pamięta, a zresztą widzi: pola przestrzenne, miedze, łąki, lasy i wioski. Jest we wsi rodzinnej i śni. Popatrzymy na jego sen.

(Sen- dziewczyna ubrana na biało, bardzo powiewnie, chodzi po scenie, przykłada ręce do oczu, jakby czegoś wyglądając)

Sen:
Nie widzę domu rodzinnego, bo starła go wojna, nie widzę ojca ani matki, bo mnie obumarli dzieckiem. Ale widzę wieś, jakbym ją wczoraj opuścił. Szereg chałup ze światłami w oknach, grobla, młynowa stawy. Nocą stoją na straży. W oddali bór sosnowy szumi, bez wiatru, jak fala morska. Wkrótce świtanie wschód ubieli.
Jakoż i kury pieją już na zapłociach. Jest mi rześko i zdrowo. Coś tam gadali o jutrzejszej bitwie. Hej! pójdę, ja pójdę jak inni z krzykiem i furkotaniem chorągiewek. Już świta. Noc blednie i z cienia wychylają się lasy, zarośla, szereg chałup, młyn, topole. Jaka ta ziemia kochana, śliczna w różowych blaskach jutrzni. Oj, jedyna. To mój dom!

(Sen znika. Na scenę wychodzą wokaliści i śpiewają refren piosenki zespołu Feel ,,Mój dom”)

Pojawia się strażnik, potrząsa śpiącym Skawińskim

Strażnik:
Hej, stary, wstawajcie. Co z wami?

(Skawiński otwiera oczy, patrzy zdziwiony)

Skawiński:
Kto to? Co się stało?

Strażnik:
Stało się wam co? Chorzyście?

Skawiński:
Nie, czemu pytacie?

Strażnik:
Nie zapaliliście latarni. Oj, sprowadziliście na siebie biedę. Pójdziecie precz ze służby. Łódź z San-Germono rozbiła się na mieliźnie. Wasze szczęście, że nikt nie utonął. Poszlibyście pod sąd.
Siadajcie ze mną do łodzi, resztę usłyszycie w konsulacie.

( Strażnik idzie do łodzi, Skawiński wynosi zza latarni węzełek, idzie za nim wolno, podnosi z ziemi ,,Pana Tadeusza”, przyciska książkę do piersi: patrzy na morze, w tle muzyka – szum morza.)

Narrator:
Biedak stracił posadę. Otwierały się przed nim nowe drogi tułactwa, wiatr porywał znowu ten liść, by nim rzucać po lądach i morzach, by się nad nim znęcać do woli. Toteż stary posunął się bardzo i pochylił, oczy miał tylko błyszczące.
Na nowe zaś drogi życia miał także na piersiach swoją książkę, którą od czasu do czasu przyciskał ręką jakby w obawie, by mu i ona nie zginęła.

Narrator 1
Pierwsza pielgrzymka Ojca Świętego do Ojczyzny była zaspokojeniem potrzeby serca.
Karol Wojtyła przybył tu po to, aby się pożegnać z ukochaną Polską - z ziemią, z którą tak naprawdę nie rozstał się nigdy.


Miłość do Polski - Ojczyzny wypowiadał z właściwą mu głębią i wrażliwością słowami
poezji: ,,Ojczyzna - kiedy myślę - wówczas wyrażam siebie i zakorzeniam, mówi mi o tym
serce, jakby ukryta granica, która we mnie przebiega ku innym, aby wszystkich ogarniać
w przeszłość dawniejszą niż każdy z nas: z niej się wyłaniam..., gdy myślę Ojczyzna - by
zamknąć ją w sobie jak skarb".



Recytacja: fragmentu wiersza „Gawęda o miłości ziemi ojczystej”- W Szymborskiej.

Narrator 2
Kiedy w 1999 roku stopy Jana Pawła II po raz kolejny dotknęły ukochanej ojczystej ziemi, rodacy ze
wzruszeniem czekali na ciepły uśmiech, czułe spojrzenie, mądre słowa. I oczywiście się nie zawiedli.
W Łowiczu ten Wielki Polak skierował naukę do nauczycieli i rodziców. Naukę, w której kryła się
troska o młodego człowieka, o jego potrzebę miłości, dom rodzinny, wychowanie, wykształcenie.
Posłuchajmy tych jakże wymownych słów.

Można wykorzystać nagranie

Nauczyciele!

,,Młodzi was potrzebują. On poszukują wzorców, które byłyby dla nich punktem odniesienia.
Oczekują też odpowiedzi na wiele zasadniczych pytań, jakie nurtują ich umysły i serca, a nade
wszystko domagają się od was przykładu życia. Trzeba, abyście byli dla nich przyjaciółmi, wiernymi
towarzyszami i sprzymierzeńcami w młodzieńczej walce. Pomagajcie im budować fundamenty pod
ich przyszłe życie. (...) Potrzeba szczególnej wrażliwości ze strony wszystkich, którzy pracują w szkole,
ażeby stworzyć w niej klimat przyjaznego i otwartego dialogu. We wszystkich szkołach niech panuje
duch koleżeństwa i wzajemnego szacunek, co było i jest charakterystyczne dla szkoły polskiej.
Szkoła winna stać się kuźnią cnót społecznych, tak bardzo potrzebnych naszemu narodowi.(...)
Dziękuję za waszą służbę ojczyźnie. Sam osobisty dług wdzięczności wobec polskiej szkoły, wobec
nauczycieli i wychowawców, których pamiętam do dzisiaj i modlę się za nich codzienn

Narrator 1
Młodzież całym swoim sercem kochała Jana Pawła II, gdyż właśnie do niej miał szczególne
podejście. Zawsze był otwarty na problemy, które w dzisiejszych czasach dotykają młodzież
powodując jej niekiedy regres. Młodzi ludzie zawsze z wielkim skupieniu i w napięciu czekali
na to, co ma do powiedzenia im ich przywódca duchowy, czuli wtedy prawdziwy wewnętrzny spokój.
To, co pragnął przekazać młodym ludziom, to można zamknąć do radykalizmu chrześcijańskiego,
gdyż uważał, że tylko taka forma może uczynić serce człowieka wielkim i zdolnym do największych
poświęceń.

Scenka
Muzyka

Dwie młode osoby - Dziewczyna i Chłopak - ubrane modnie, współcześnie, wchodzą do sali
( mogą mieć ze sobą rekwizyty charakterystyczne dla młodego pokolenia, np. jakąś
gazetę młodzieżową, czapkę z daszkiem, sprzęt sportowy ). Postaci toczą między sobą
dialog.


Dziewczyna

Teraz ciągnie nas do szerokiego świata
Szatan
Z wysokiej skały
Satelitarnej telwizji
Z okładek
Kolorowych pism
Reklam
Natrętnych jak fałszywi prorocy -
Roztacza przed nimi kuszący widok.

Chłopak

Przy nim
Jakże skromnie wyglądają
Mozaiki pól
Malowane miłością człowieka
I ufne pacierze
Widnokrąg
Podparty śpiewającą wieżą kościoła
Która stała kiedyś
Pośrodku naszej niezachwianej nadziei.

Dziewczynka

I
Wiejska droga
Na której tak trudno było wyminąć
Jedynego Boga
Bo spotkałeś go twarzą w twarz
W trudzie i cierpieniu najbliższych.

Chłopak

Teraz
Ciągnie nas
Do szerokiego świata...
Bo już nie jesteśmy tak pewni
Czy można kochać całe życie

Tego samego człowieka...
Tę samą ojczyznę...

Razem:
Czy teraz jesteśmy wolni, stojąc na wysokiej
Skale pychy?


Piosenka zespołu Feel ,, Pokonam siebie"


Narrator1
II
Miejscem, w którym można dotknąc jakby duszy Ojczyzny, jest kultura. Ona jest
tworzywem i gwarantem tożsamości. ,,Kultura jest wyrazem człowieka - tłumaczył Jan Paweł II
młodzieży na Wzgórzu Lecha w Gnieźnie 3 czerwca 1979 roku - jest potwierdzeniem
człowieczeństwa. Człowiek ją tworzy i człowiek przez nią tworzy siebie ...

Narrator 2

Kultura jest przede wszystkim dobrem wspólnym narodu. Kultura polska jest dobrem, na
którym opiera się życie duchowe Polaków. Ona wyodrębnia nas jako naród. Ona stanowi
o nas przez cały ciąg dziejów. Stanowi bardziej niż siła materialna. Bardziej nawet niż granice
polityczne. Wiadomo, że naród polski przeszedł przez ciężką próbę utraty niepodległości,
która trwała przeszło sto lat - a mimo to pozostał sobą. Pozostał duchowo
niepodległy, ponieważ miał swoją kulturę ...
W dziejach kultury polskiej odzwierciedla się dusza narodu. Żyją w nich jego dzieje.
Jest ona nieustającą szkołą rzetelnego i uczciwego patriotyzmu.


Polonez - taniec

Po polonezie wchodzą recytatorzy.


Sentencje- recytacja
Jan Paweł II - Patron naszej szkoły

Bliski, bezpośredni przyjacielski w codziennym kontakcie i pracy.

Duszpasterz młodzieży, duszpasterz narodu polskiego w czasach próby i pasterz całego świata.

Obrońca prawdy historycznej, moralnej, obrańca Prawdy, którą jest sam Chrystus.

Symbol naszych najpiękniejszych ideałów moralnych i duchowych.

Człowiek autorytet, niepodważalny autorytet!

Dostojny w myślach, słowach, gestach, i czynach.


Ojcze Święty! Chcemy słuchać Twoich słow. Pragniemy Cię naśladować na naszych drogach życia.
Nigdy Cię nie zapomnimy, bo zniknąłeś tylko z oczu, ale nigdy z serca.


Utwór Rubika „Tu es Petrus”





Scenariusz opracowały:

Wioletta Duralska
Urszula Marecka

Wyświetleń: 3523


Uwaga! Wszystkie materiały opublikowane na stronach Profesor.pl są chronione prawem autorskim, publikowanie bez pisemnej zgody firmy Edgard zabronione.