|
|
Katalog Joanna Czerniawska, 2010-06-19 Bolesławiec Zajęcia pozaszkolne, Scenariusze Scenariusz kabaretu "Milość niejedno ma imię".Miłość niejedno ma imię:) Wchodzi główny bohater Dawid (włosy „stoją” mu dęba) Hello! Witam wszystkich! Mam na imię Dawid..mh...Pewnie zastanawiacie się dlaczego tak wyglądam, jakbym był ciężko przestraszony. Ano przeżyłem w moim życiu niejednego stresa...Życie to stres...stres to miłość.... miłość to ona....one...on...ono....my ….wy ...oni...ja ...ty... - A o czym to ja miałem mówić? Acha- o miłości....Miłość, miłość, miłość niejedno ma imię... Pierwsza była....mhm...starsza, doświadczona... jak ona miała Tielimienia? To było jakieś 100 lat temu!Byłem zakochany jak wariat do momentu gdy jej się dobrze nie przyjrzałem. (Paulina i Adrian) (Utwór „Wspomnienie” A. Jopek, M. Żebrowski. Wchodzi ona-strój z epoki: piękna suknia, peruka, twarz zasłonięta wachlarzem. On ubrany:frak, żabot, peruka, podkolanówki, portki. Przymilają się do siebie i nagle ona odsłania wachlarz-ma wyłupiaste oczy zrobione z połówek ping-ponga i nie ma zębów. On na ten widok ucieka.) - Te kobiety potrafią być odrażające....a fe! To był mój pierwszy stres. Do dzisiaj na widok wachlarza włosy stają mi dęba:) Kolejny to nie był stres, tylko stresik. Malutka, śliczniutka, niewinniutka, a potworek:) Moja przedszkolna miłość Zuzia. To ona była chyba moja pierwszą miłością! (Karolina i Paweł) (Utwór „Zuzia lalka nieduża” ona spódniczka, podkolanówki, kucyki, lizak. On krótkie spodenki, podkolanówki, proca. On ją zaczepia, ona mu wystawia język, kopie go, je kozy:) _Ale dość już tej dziecinady! W sumie jestem już dorosłym facetem. A z moją kolejną miłością Mariolką było tak:Ojciec pewnego razu przyszedł do mnie i powiedział: -Najlepsze kandydatki na żony, to wiejskie dziewczyny. Synu znalazłem Ci narzeczoną! -Ładna? -Jeszcze jak, żebyś ty wiedział jak szybko potrafi widłami słomę zrzucić z furmanki! No i zaczęliśmy się spotykać, ale wstydziłem się bardzo jej wsiowych tekstów. - Cześć mam na imię Dawid! - Cześć Mariolka jestem!(Michaela ubrana: kufajka, spódnica, podarte rajtuzy, gumiaki,słoma wystaje z butów, chustka na głowie, rumiana dziołcha:) - Coś tu śmierdzi! - A juści świże , wijskie powitrze! - A co Ci tam z butów wystaje? - Żem z łojcem gnój od Mucki wywalała i żem czyściła chliwek. Patrze, a już ta godzina i nie zdążyłam się łoporządzic. Ali kawalir się nie boczy na mnie: Ładna nie jestem, bogata nie jestem, ale robotna,że hej! Szkoda mi się jej zrobiło. Namówiłem ją na wyjazd do ciotki do Ameryki, aby tam nabyła manier, a przede wszystkim nauczyła się po "miejsku" mówić. Po kilku tygodniach dziewczyna wraca, ja czekam na lotnisku. Ona wychodzi z samolotu i woła do mnie: - Heloł bejbi! Heloł bejbi! - O, proszę, jak ładnie! - mówię. A ona krzyczy dalej: - Heloł bejbi! Juści jezdem nazad! No niestety niektórzy są nienauczalni! Ale angielskiego się nauczyła. Mówi raz do mnie: -I love you. A ja na to - I love you too. A na to ona odpowiada: - I love you three. Ale to chyba nie była prawdziwa miłosć, bo jak raz poszliśmy do świetlicy wiejskiej na zabawę, to okazało się, że grał tam jej były chłopak Zenek. I wtedy przeżyłem kolejnego stresa! (Utwór disco polo”Wieczna miłość”. Zenek(Krystian)-koszula rozpięta, złoty łańcuch, włosy na żel:)Śpiewa do niej i odchodzą razem... - Jednak swój do swego ciągnie! Ciężko w życiu znaleźć prawdziwą miłość. Pomyślałem o dziewczynach z miasta. Postanowiłem, że pójdę za przykładem moich kumpli ziomali, który zarywają laski na super bryki. Co prawda groszem nie śmierdziałem, więc kupiłem to na co było mnie stać. (Utwór: „Skuter” Dawid jedzie na małym dziecinnym skuterze, w dziecinnym kasku, obok dziewczyny śpiewają. Nagle jedna dziewczyna przysiada się i jadą razem. Ale po chwili zrzuca go, zabiera mu skuter i odjeżdża...) No i tak przeżyłem kolejnego podwójnego stresa:strata dziewczyny i skutera. No i do tej pory miałem spokój. Niedawno miałem farta i trafiłem „szóstkę” w totka i one się o tym dowiedziały!!! O rety nadchodzą!!!! Dziewczyny obchodzą go z różnych stron, szarpią go, drą koszulę, przewracają. A on w tym czasie wykrzykuje: Ratujcie mnie ludzie, o rety! Co ze mnie zrobiły kobiety? Jeść mi nie dają, spać mi nie dają, a kochać się wciąż pozwalają. Nie jem, nie piję ze złości, już tylko skóra i kości. Oj, co to będzie, gdy trzeba będzie sprostać prawdziwej miłości? Wyświetleń: 3554
Uwaga! Wszystkie materiały opublikowane na stronach Profesor.pl są chronione prawem autorskim, publikowanie bez pisemnej zgody firmy Edgard zabronione. |