AWANS INFORMACJE FORUM Dla nauczyciela Dla ucznia LOGOWANIE


Katalog

Justyna Biedroń, 2010-06-05
Nowy Sącz

Edukacja regionalna, Artykuły

Zwyczaje wielkanocne na Sądecczyźnie.

- n +

„Rozmyślajmy dziś wierni krześcijanie,
Jako Pan Chrystus za nas cierpiał rany;
Od pojmania nie miał odpocznienia,
aż do skonania”

Zwyczaje wielkanocne na Sądecczyźnie
Opisując zwyczaje związane z obchodami Świąt Wielkanocnych na naszym terenie zamierzam skorzystać z dostępnej literatury , ale chcę także odnieść się do moich osobistych doświadczeń. Postaram się również, na podstawie własnej obserwacji, odpowiedzieć na pytanie, które z opisanych zwyczajów przetrwały do dziś, a które niestety nie. Kazimierz Moszyński w artykule zatytułowanym „ Regionalne zwyczaje doroczne” dzieli Polskę, ze względu na zasięg najbardziej charakterystycznych obyczajów, na sześć regionów. Obszar południowej Małopolski wymienia jako trzeci pod względem obfitości i oryginalności obyczajów.
Warto zacząć od tego, że Wielkanoc to największe święto w Kościele Katolickim, pamiątka męki i zmartwychwstania Pana Jezusa. Poprzedza je okres Wielkiego Postu, rozpoczynający się od Środy Popielcowej. W artykule „Święta Wielkanocne na Sądecczyźnie” czytamy: W społeczeństwie wiejskim praktyki wielkopostne (…) były traktowane bardzo rygorystycznie (…) dotyczyły zarówno codziennego pożywienia, jak i całego trybu życia. Jeśli chodzi o praktyki religijne to zmieniło się niewiele. Przygotowujemy się duchowo do świąt przez cały, sześciotygodniowy czas postu o czym świadczą pełne kościoły nie tylko w Wielki Tydzień, ale podczas nabożeństw Drogi Krzyżowej i Gorzkich Żali. Zmiany nastąpiły natomiast jeśli chodzi o życie codzienne. Są one widoczne na przestrzeni kilkunastu ostatnich lat. Pamiętam czasy, gdy w Popielec i Wielki Piątek zasłaniano lustra i nikomu nie przyszło na myśl, aby włączyć radio lub telewizor. Obecnie ludzie są coraz mniej skłonni do wyrzeczeń. Kultywowany jest jedynie post, ale najczęściej tylko jako rezygnacja z potraw mięsnych i ograniczenie się do trzech posiłków dziennie. Przed laty na Sądecczyźnie praktykowano w Popielec zwyczaj szorowania piaskiem i wyżarzania garnków, w których gotowano mięso jako symboliczne wyrzeczenie się tłustego jadła. Nie jedzono (przez cały post) mleka i jajek a nawet potraw mącznych. Żywiono się głównie żurkiem, kapuśniorką, ziemniakami, polewką z suszonych śliwek, podpłomykami.
Kolejny ważny dla obrzędowości dzień to Niedziela Palmowa. Nadal w wielu kościołach prezentuje się piękne, kilkunastometrowe palmy, świadczy to o przekazywaniu tradycji młodszym pokoleniom. Poświęcone palemki gospodarze wbijają na polach, wierzy się także nadal, że bazie urwane z palmy i połknięte chronią przed chorobami gardła. Dawniej palma wielkanocna była traktowana jak przedmiot magiczny. Zapewniała zdrowie, chroniła domostwa przed ogniem, klęskami żywiołowymi. Zwyczaje wielkoczwartkowe nawiązywały przede wszystkim do postaci Judasza. Pamiętam tradycyjne palenie szmacianej kukły która go symbolizowała, wbitej na pal otoczony ogromnym stosem drzewa. Z biegiem czasu nie palono już kukły, ale zwyczaj palenia potężnych ognisk pozostał. W artykule Marii Brylak- Załuskiej czytamy, że często wokół takiego stosu biegali chłopcy z pochodniami wołając:
„Pal się Judasie bezbożniku
Co sprzedałeś Chrystusa za trzydzieści srebrników”
Autorka dodaje także, że miejscami zwyczaj przybierał rozbudowanej sceny sądu nad zdrajcą.
Wielki Piątek to dzień najbardziej surowego postu, o czym pisałam już wcześniej. To także dzień złożenie Pana Jezusa do grobu. Przetrwała do dziś tradycja trzymania straży przy Grobie Pańskim przez strażaków w odświętnych mundurach, co obserwuję corocznie w mojej rodzinnej parafii. Warto jednak wspomnieć o bardziej nietypowych strażnikach grobu, tzw. Turkach(spotykani na wschód od Sądecczyzny) Mieli oni na sobie stroje ułańskie lub wzorowane na tureckich z okresu wyprawy wiedeńskiej. Poza trzymaniem straży urządzali dla ludności barwne widowiska. Do dziś zwyczaj ten przetrwał tylko w Kalwarii Zebrzydowskiej.
Ważnym obrzędem związanym z Wielką Sobotą, który przetrwał do dziś, jest święcenie pokarmów. Tradycyjnie w koszyku musi się znaleźć jajko, chleb, chrzan, kiełbasa, babka, baranek wielkanocny, masło, sól. Przyniesioną święconkę dzieli się tak, aby każdy skosztował każdego ze święconych pokarmów. Pamiętam także zwyczaj gotowania tzw. święconki, czyli wszystkich poświęconych składników pokrojonych i zalanych maślanką. Dawniej święcono duże ilości jadła. W koszach lub zawiniątkach przynoszono czasem wszystko, co było przygotowane na święta. Święcono to co dzisiaj. Ciekawostką może być przynoszenie do kościoła tzw. podskrobka, czyli placka z resztek ciasta wyskrobanego z dzieży przeznaczonego dla zwierząt ( Maszkowice)
W Wielką Niedzielę nie można było wykonywać żadnych prac oraz chodzić w gości. Pamiętam czasy, gdy było to restrykcyjnie przestrzegane. Świąteczny obiad przygotowywano dzień wcześniej, a w odwiedziny nie przychodziła nawet bliska rodzina. Niestety, zwyczaj ten zamiera. Kto by pomyślał, że przed laty nie można było w niedzielę nawet zaścielić łóżka, a gospodarz nie mógł odpoczywać na leżąco, aby „zboże nie legło”. Tłumnie uczestniczono w rezurekcji. Podczas procesji obserwowano, czy wszystkie kobiety obchodzą kościół trzy razy, ponieważ wierzono, że czarownica może to zrobić tylko raz. Dziś, tak jak i dawniej, spożywamy uroczyste śniadanie wielkanocne. Dawniej była to często wspomniana już wcześniej święconka ( święcelina, chrzanówka).
Noc między Wielką Niedzielą a Wielki Poniedziałkiem wspominam jako tzw. dziadowską noc. w którą chłopcy wychodzili, aby płatać figle. Najczęściej było to malowanie okien, zdejmowanie bram itp. Odwiedzano te domy, w których mieszkały „ panny na wydaniu”. Pomalowane okno było dla dziewczyny wyróżnieniem, oznaką zainteresowania ze strony chłopców.
Poniedziałek był dniem odwiedzin, rodzinnego biesiadowania i oczywiście zwyczajowego polewania się wodą (śmigus- dyngus). Zwyczaj jest z wielkim zapałem kultywowany przez młodzież. Dawniej polegał raczej na odwiedzinach, składaniu życzeń i polewaniu wodą gospodarzy. Ten radosny dzień kończył cykl obrzędów wielkanocnych.



Z tego co napisałam wynika, że wiele obyczajów związanych z Wielkanocą przetrwało. Kultywujemy to co barwne, przyjemne, widowiskowe natomiast coraz trudniej jest współczesnemu konsumpcyjnemu społeczeństwu zachować te tradycje, które wymagają umartwienia i rezygnacji z codziennych przyjemności.
Justyna Biedroń




Zgłoś błąd    Wyświetleń: 2117


Uwaga! Wszystkie materiały opublikowane na stronach Profesor.pl są chronione prawem autorskim, publikowanie bez pisemnej zgody firmy Edgard zabronione.


BAROMETR


1 2 3 4 5 6  
Oceń artukuł!



Ilość głosów: 0

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies.
Dowiedz się więcej.