|
|
Katalog Małgorzata Żulińska Język polski, Scenariusze "Romeo i Julia na wesoło" - kabaret przygotowany na bal gimnazjalistyKabaret przygotowany na "Bal gimnazjalisty"1. Mitologia ekologiczna- Od kilku już lat w mediach, instytucjach rządowych, a nawet w szkołach można zaobserwować wzrastające zainteresowanie problematyką ekologiczną. - Jak to od kilku lat?! Od zarania dziejów! A w szkole to ho, ho... odkąd pamiętam jest ekologicznie. - Bo taki jesteś zielony! - Nie zbijaj mnie z tego... no... z patyka. -... z pantałyku. A jeśli chodzi o szkołę, to tylko w niektórych jest ekologia. - A na innych przedmiotach?! Na przykład na chemii. Rzadko, w której szkole uczniowie robią doświadczenia, żeby nie psuć atmosfery. - Nie robi się bo nie ma do tego warunków. - Niech ci będzie, ale weźmy taki język polski. Tam w każdej lekturze jest o ekologii. - Wymień je. - No, nie wszystkie czytałem, ale choćby "Antek" czy "Janko Muzykant" - Przyznam, że nie rozumiem. - A widzisz! Bo to trzeba dokonać wnikliwej interpelacji, żeby do tego dojść. - Więc przedstaw tę swoją in-ter-pre-ta-cję. - Trudniejszy wyraz ci się trafi i już sylabizujesz. A jeśli się rozchodzi o te lektury, to Antek uczył się w jakiej szkole? - Bardzo prymitywnej, nieogrzewanej... - O właśnie! Żeby dymu nie było i smrodu. A Janek? - Co Janek? Do szkoły nie chodził. Bosy, w zgrzebnej koszulinie, żywił się w borze jagodami. - Aha! Widzisz jakie ekologiczne życie prowadził, jaki był kontaktowy z przyrodą?! To może to nie jest książka ekologiczna? Idźmy więc dalej! Taka Balladyna za co zabiła Alinę? - Chciała bogato wyjść za mąż. - Ale za co konkretnie? - Za dzban malin. - A widzisz! Taką cenę miały płody matki natury. A teraz? Wcale nie jest ekologicznie. A rolnicy to nijak nie mogą wyżyć. A taka Balladyna, proszę bardzo, zabiła za trochę malin. Taką cenę miały! Ja widzę, że te owoce to bardzo drogie w literaturze. - Nie przesadzaj. - Jak to! W takich "Dziadach" dziedzic kazał wychłostać na amen za garść jabłek i co ty na to? - Bo był skąpy. - dopuścił się czynu karalnego. - Daj już spokój rolnikom i sadownikom. - No dobra, ale to jasne, że już XIX-wieczna literatura E tam, pewnie cena jabłek na skupie była niezła, skoro nawołuje do ekologicznej turystyki. - Czyżby? - A tak. Nie będę już wspominał o Antku, żebyście nie pomyśleli sobie czasem, że czytam tylko cienkie lektury, ale nawet taki Staś czy taka Nel to albo uprawiali turystykę pieszą, albo podziwiali Afrykę z grzbietu konia, wielbłąda czy słonia. Ten Sienkiewicz to niezły ekolog był, nawet mu za to Nobla dali. - Ponoć nagrodę dostał za "Quo vadis". - A co to znaczy? - Książka: "Dokąd idziesz". Nigdzie nie idę. Miałem przecież zapowiedzieć nasz pogrom satyryczny. -... program. - A właśnie, że pogrom. Chyba wiem, co mówię...Oto przed Państwem kabaret Szpila, który ma zaszczyt przedstawić sztukę pt.: "Romeo i Julia". ROMEO: Już miesiąc wzeszedł, psy się uśpiły Zapadła cisza w Weronie... Pewnie mnie czeka ma Julia miła, Stojąc na swoim balkonie. Nie będę słuchał muzycznych hitów, Wszystkie kasety w kąt wcisnę. Zamiast na filmie krzyczeć z zachwytu - Do serca lubą przycisnę. Szybko zakładam spodnie dżinsowe I adidasy zawiążę. Potem polecę do mej jedynej- Może przed szóstą tam zdążę. Już na mnie czeka, właśnie z daleka Miga różowa sukienka. Z czwartego piętra wdzięcznie wychyla Swą kibić wiotka panienka. JULIA: Cześć Romek! Latasz po dyskotekach I klubach całymi dniami! Nic cię nie wzrusza, że ja tu czekam i nudzę się godzinami. A ślubowałeś, kłamiąc bezczelnie jak każdy z rodu Montekich: "Moja najdroższa, moja jedyna, będę Ci wierny na wieki!" Wczoraj wieczorem przed pawilonem (To nie są kłamstwa, o nie!) Wręczyłeś porcję lodów z fasonem taj Kaśce z ósmej be Ach, w sercu moim rozpacz bez granic i żal je dławi zapiekły... Cóż to ma w sobie ta Katarzyna, że latasz za nią jak wściekły? Podczas gdy Ty się włóczysz smętnie po osiedlowych ulicach- Ja tutaj siedzę i czekam na Cię jak jakaś pustelnica... Tata pracuje na drugiej zmianie, Mama na działce zapycha, a ja czy nocą, czy też świtaniem do Ciebie Romku wciąż wzdycham. (z płaczem) Ach, czemu Twoja miłość ostygła, Czemu nie znaczę nic dla Cię? marzę, byś kochał mnie tak gorąco jak jest w Szekspira dramacie... ROMEO: Moja najdroższa! Na cóż twe żale, po co się skarżysz jedyna? Ja tamtej Kaśki nie kocham wcale, chociaż z nią chodzę do kina. I choć nienawiść dzieli straszliwa, ród Kapulettich- Montekich, ja Tobie, Julio, miłość przysiągłem, która nas złączy na wieki. Ona zwycięży wszystkie przeszkody i zapanuje w Weronie a dwa zwaśnione od dawna rody na zgodę wyciągną dłonie. (romantycznie) Patrz, księżyc już ze srebrnej konwi rozlał poświatę po niebie, abym mógł po niej jak linoskoczek dotrzeć na balkon do Ciebie Zapach jaśminu wnet nas owionie i świerszczy koncert uroczy, a ty mi podasz swe białe dłonie i czule spojrzysz w me oczy. Nad dyskotekę i nad wideo ja takie chwile wszak wolę... (głos zza sceny) Romek! Dobranoc już się zaczęło! Dziś leci Bolek i Lolek! ROMEO: O rany! Już pędzę! Julka - do jutra! (Za kotarą słychać muzykę - wstęp do rapu. Wychodzą dziewczyny i zaczynają śpiewać i rapować). "Gramatyka w rytmie rapu". I. Części mowy wbij do głowy, to jest pestka, słuchaj mnie. Nazwy wszelkie - małe, wielkie- rzeczownikiem nazwać chciej. Z nim to lubi się przymiotnik, nie odstąpi go na krok. Jego cechy wszak nazywa, więc nie w smak mu skoki w bok. Ref. Gramatyka to rzecz dzika, więc oswoić czas ją chyba. II. Kto? Co? O rzeczownik pytaj, o przymiotnik w życiu nie Jaki? Jaka?, Który?, Która? Czyj? - przymiotnik wie. Ich odmiana jest podobna- to przypadek, liczba, rodzaj. Jeśli wiesz, niesforny bratku, to przykładów parę podaj. ref. Gramatyka to rzesz dzika, więc oswoić czas ją chyba. III. Z czasownikiem rzecz się gmatwa, form odmiany ma ze sześć, lecz eksperci z każdej klasy niech to wiedzieć mają chęć, te osoby, liczby, czasy, strony, tryby, rodzaj też, jeśli można, to określą, bo to łatwa czynność jest. ref. Gramatyka......... IV. A przysłówek czasownika nigdy nigdzie nie umyka. Jak? gdzie? kiedy? pyta wtedy i się czasownika chwyta. Nieodmienna to część mowy, więc kłopotów mniej już masz. Teraz powtórz sobie wszystko, choćby nawet setny raz. ref. Gramatyka...... *** Zawsze lubiliśmy czytać lektury szkolne, zaś fragmenty niektórych utworów szczególnie utkwiły nam w pamięci; Być albo nie być... na lekcji fizyki, Kiedy maj kwitnie i kwilą słowiki. W piwnicznej izbie nikt już nie szlocha, że nie ma forsy na leki. W piwnicznej izbie dźwięk rocka słychać bo robią tam dyskoteki. Szczęścia w domu nie znalazł, bo go nie było w ojczyźnie... Więc został ambasadorem. I znalazł je na obczyźnie. Młodości! Podaj mi skrzydła! Albo nie - najpierw wody i mydła... Kto płacze? Czy Joasia, czy sosna rozdarta? A może jakaś inna, także grzechu warta... Słuchaj dzieweczko! Ona nie słucha. To dzień biały- to miasteczko... Ona nie słucha, bo jest głucha. Stoi na rynku w Jarocinie, a tam można ogłuchnąć- Jarocin z tego słynie. Zbrodnia to niesłychana: Pani zabiła Pana! Znamy to, dobrze znamy, bo 997 co miesiąc oglądamy. Między nami nic nie było... Hm, szkoda, że taką okazję się straciło... Nam strzelać nie kazano. Wstąpiłem na działo i spojrzałem na pole... Na deszcz się zbierało. Polały się łzy moje czyste, rzęsiste na ten papieru świstek, który po kartkówce czyściutki oddałam, bo zadań z matmy nie rozwiązałam. Jędruś! Ran Twoich nie godnam całować! Bo najpierw trzeba je zdezynfekować! Natenczas Wojski chwycił na taśmie przypięty termosik, a w nim likier z anyżu i mięty. Wszystkim się zdawało, że Wojski wciąż gra jeszcze... Chłopisko chrapało. Jakiż to chłopiec piękny i młody Jaka to obok dziewica? Nie wiem. Wystarczy sprawdzić dowody A nie zaglądać im w lica. Na szczytach gór, na szczytach Tatr, na sinej ich krawędzi... Podrap mnie pod plecakiem, bo mnie okropnie swędzi! Piosenka "Dyrektorskie tango" I. Dyrektorskie tango śpiewam dla Ciebie. Wiatr je niesie po osiedlu, że aż szyby drżą. Spij mój Kapitanie i bądź spokojny- kiedy się ta szkoła skończy, odejdziemy stąd. ref. I choć nas dzieli Twoja stanowczość i wiek i styl- nie zapomnimy razem spędzonych chwil. Tę szkloną serenadę Śpiewam dla Ciebie Dyrektorskie tango, które znów połączy nas. II. Czy Pan to pamięta jak w pierwszej klasie rannym świtem na apelu poznaliśmy się? Szum panował straszny, był Pan tak blisko- serca nasze żarem iskier połączyły się. ref. I choć nas dzieli...
Opracowanie: Małgorzata Żulińska Wyświetleń: 16771
Uwaga! Wszystkie materiały opublikowane na stronach Profesor.pl są chronione prawem autorskim, publikowanie bez pisemnej zgody firmy Edgard zabronione. |