|
|
Katalog Beata Siadkowska Ogólne, Artykuły Wzajemne kontakty nauczyciel, uczeń i rodzic w okresie edukacjiWzajemne kontakty nauczyciel, uczeń i rodzic w okresie edukacjiDziecko wkraczając w mury szkoły rozpoczyna nowy, bardzo ważny etap swojego życia. Od przebiegu tego długiego i trudnego okresu zależy przyszłość młodego człowieka. Dziecko spotyka na swojej drodze wielu nowych ludzi, zarówno rówieśników jak i dorosłych; nauczycieli i innych pracowników szkoły. Jak sobie poradzi w nowej, początkowo nietypowej dla siebie sytuacji, czy odniesie sukces czy też nie, zależy w znacznej mierze od nas, dorosłych.W początkowym okresie edukacji, w nauczaniu zintegrowanym, dziecko ma najczęściej kontakt z jedną lub dwiema osobami. Są nimi: wychowawca oraz osoba ucząca w szkole religii, czasami tylko w wyjątkowych sytuacjach do klasy na lekcje wchodzi jeszcze jakiś inny nauczyciel. Dziecko szybko przyzwyczaja się do "swojej pani", jest z nią związane, wie, że pomoże ona w każdym przypadku. Również rodzice są zadowoleni z takiej sytuacji, ponieważ przychodząc do szkoły od jednej osoby mogą dowiedzieć się praktycznie wszystkiego na temat dotychczasowych osiągnięciach swojej pociechy. Ta wydawałoby się stabilna sytuacja ulega zmianie w momencie rozpoczęcia edukacji w klasie czwartej. Wszystko, do czego przywykł uczeń i jego rodzice przestaje obowiązywać w dotychczasowej formie. To, co się pojawia jest inne, nowe i potrzeba sporo czasu, aby wszyscy zdążyli oswoić się z zaistniałą sytuacją. Jest nowy wychowawca, z którym uczniowie spotykają się raz w tygodniu na godzinie wychowawczej. Zazwyczaj uczy on jeszcze jakiegoś przedmiotu, aby mieć częściej kontakt ze "swoimi dziećmi". Pojawiają się również inni nauczyciele, przecież teraz każdy uczy tylko jednego przedmiotu. W nauczaniu zintegrowanym nie ma "normalnych" ocen. W ciągu semestru dzieci za swoje wyniki w nauce otrzymują słoneczka czy chmurki lub jakieś inne znaczki, z których każdy ma swoje znaczenie. Na koniec semestru czy roku szkolnego uczeń otrzymuje ocenę opisową mówiącą o osiągnięciach (nie używa się w niej określeń typowo negatywnych np. "nie umie", "nie potrafi" tylko np. "opanował w stopniu słabym" albo "rozwiązuje przy pomocy nauczyciela" itp.). Teraz za wyniki w nauce stawiane są prawdziwe oceny poczynając od najlepszej, czyli celującej a kończąc na niedostatecznej, są też oceny z zachowania. Mimo że jest wystawiana przez wychowawcę mają na nią wpływ wszyscy nauczyciele. W każdej szkole obowiązuje wewnątrzszkolny system oceniania. Zawiera on szereg przepisów, norm i ustaleń dotyczących wymagań i kryteriów na poszczególne oceny z przedmiotów i zachowania. Każdy nauczyciel ma swoje własne wymagania, spójne z WSO, swoje metody pracy z dziećmi. Uczniowie muszą poznać swoich nauczycieli i znaleźć na nowo swoje miejsce w zespole klasowym. Bardzo często zdarza się, że dotychczasowy pupil nauczyciela, wyróżniany w każdej sytuacji, traci uprzywilejowaną pozycję i nie może zrozumieć tego, co się stało. Rolą mądrego rodzica jest, aby dziecko mogło dalej odnosić sukcesy w szkole. Kolejnym problemem są kontakty z rodzicami. Bardzo często są oni zaskoczeni faktem, iż wychowawca nie może przekazać im tylu wiadomości o dziecku ile by chcieli. Są zdziwieni słysząc, że o wynikach nauczania z danego przedmiotu i rokowaniach na przyszłość najlepiej porozmawiać z nauczycielem danego przedmiotu. Mają czasami wręcz pretensje, gdy słyszą o konieczności rozmowy z innymi nauczycielami. Uważają, wzorem lat ubiegłych, że wychowawca powinien wiedzieć wszystko o ich dziecku, jego sukcesach i porażkach; sądzą, że ma gotowy program naprawczy dotyczący danego ucznia i jego sytuacji. Nie są w stanie pojąć, że nauczyciel matematyki nie powie, co złego dzieje się z językiem polskim, historią czy przyrodą. Dla nas, wychowawców pierwsze półrocze klasy czwartej jest równie trudne jak dla rodziców i ich dzieci. My też mamy sporo problemów. Po pierwsze, musimy poznać wszystkich swoich wychowanków, bardzo szybko znać imię i nazwisko każdego nich. Nie wolno nam się mylić, bo dzieci czują się pokrzywdzone. Nie rozumieją, dlaczego po kilku dniach pani mylą się ich imiona skoro sami rozpoznają już wszystkich nauczycieli. Kolejnym problemem jest zdiagnozowanie gdzie, kogo posadzić (musimy brać pod uwagę wiele czynników poczynając od ewentualnych uszczerbków na zdrowiu poprzez chęci do pracy kończąc na wzajemnym stosunku dzieci do siebie). Trzeba też rozwiązać problem podręczników i przyrządów, jakimi dysponują uczniowie. Niestety coraz więcej dzieci rozpoczyna rok szkolny bez kompletu książek. Problemem nie jest ich brak na rynku, ale niemożność zakupienia ich przez rodziców uwagi na sytuację materialną rodziny. Bardzo często wychowawca musi rozmawiać z nauczycielami innych przedmiotów prosząc ich, aby nie karali dziecka za brak podręcznika czy zeszytu ćwiczeń czy też za pracę na "kserówkach". Sama niejednokrotnie kseruję swoim uczniom fragmenty książek i ćwiczeń, aby mogli odrobić lekcje czy też nauczyć się tego, co było zadane. Często taka sytuacja dla niektórych dzieci trwa przez cały rok. Niektórzy rodzice nawet wolą kserować ćwiczenia niż je kupić. Kolejnym problemem dziecka na jego edukacyjnej drodze jest mnogość programów i podręczników do nich dostosowanych, które są dostępne na naszym rynku. Jeśli przez cały etap edukacyjny dziecko uczęszcza do tej samej szkoły to nic złego się nie dzieje. Problem pojawia się w momencie zmiany szkoły przez ucznia. Bardzo często w nowej szkole obowiązują inne podręczniki i inny program nauczania. Wszystkie programy oparte są na tej samej podstawie programowej, ale rozkład materiału na poszczególnych poziomach jest inny. Zmieniając szkołę dziecku zmieniamy mu podręczniki i nagle okazuje się, że pewna partia materiału w "starej" szkole miała być np. później lub w następnej klasie a w "nowej" uczniowie już dawno ją opanowali. Ta sytuacja zmusza dziecko do dodatkowej wytężonej pracy a nie zawsze można samemu sobie z tym poradzić. My, nauczyciele w takich przypadkach staramy się pomóc uczniom i cieszymy się, kiedy dziecko odniesie sukces. Kolejny nasz problem to wyjścia klasowe na różne imprezy i wycieczki. W nauczaniu zintegrowanym dzieci wychodziły poza teren szkoły często i nawet na cały dzień a teraz zdarza się to rzadko. W klasach I - III wychodząc z dziećmi mógł następnego dnia nadgonić materiał, bo możliwe było przestawienie kolejności zajęć edukacyjnych. Poza tym inne klasy nie traciły w tym czasie nic. W klasach IV - VI wyjść jest dużo mniej, nie możemy robić tego często i na tak długo. Każda wycieczka z klasą to strata dla innych uczniów, uczniów dla nauczyciela konieczność realizacji materiału w krótszym czasie. Ucząc swojego przedmiotu, mając swoją wychowawczo klasę nie mogę wychodzić na wycieczki ze wszystkimi zespołami, które uczę. Niestety rodzice tego nie rozumieją i mają pretensje. Uważają, że to ich dziecko jest najważniejsze i to z klasą jego dziecka powinno się chodzić na różne wycieczki. Uważają też, że inicjatywa wyjść powinna wychodzić głównie od nauczyciela, ale nie powiedzą tego wprost. Wszyscy pracujący w szkole rozumieją dobrze, że wycieczka nauczyciela z jedną klasą to dla tych dzieci zysk, ale jednocześnie strata dla pozostałych zespołów klasowych, które w tym czasie nie mają lekcji zgodnych z planem zajęć. Szkoda, że wielu rodziców tego nie rozumie zapatrzona jedynie w swoje dzieci. Podsumowując, uważam, że bardzo ważnym a zarazem trudnym zadaniem jest bycie nauczycielem posiadającym zdolność i możliwość pogodzenia wszystkich racji i nadal pozostającym w zgodzie ze sobą. Opracowanie: Beata Siadkowska Wyświetleń: 962
Uwaga! Wszystkie materiały opublikowane na stronach Profesor.pl są chronione prawem autorskim, publikowanie bez pisemnej zgody firmy Edgard zabronione. |