|
|
Katalog Małgorzata Wolska Ogólne, Scenariusze Scenariusz montażu poetycko-muzycznego z cyklu "Synteza sztuk"Scenariusz montażu poetycko-muzycznego z cyklu "Synteza sztuk" (na różne okazje) pt. "KOBIETO: BOSKI DIABLE..." (jako dedykacja)NARRATOR: (tzw. zagajenie) przed kurtyną (punktowe światło na narratora) zza której słychać "Dla Elizy von Boethowena" Teksty trzech wielkich polskich poetów romantycznych: Mickiewicza, Słowackiego i Norwida dotyczące Miłości i Kobiety postrzegano jako diabelstwo kryjące się w tej materii. Łatwo byłoby więc skonstruować w ten sposób dość banalny sztambuch lub "księgę erotyków", gubiąc po drodze to, co najważniejsze, spłaszczając i zniekształcając prawdę o człowieku, jaką przekazali romantyczni poeci. Posłuchamy tu zatem, na pozór szalonej spowiedzi Gustawa z IV cz. "Dziadów" i "Liryków lozańskich" - wyznanie miłosne Mickiewicza i Słowackiego - zaadresowane nie tylko do matki a także salonowe utwory Norwida, nawiązujące do pochwały miłości i kobiety.(Rozsuwa się kurtyna, pusta scena, w tle na głównej ścianie "rzucona" reprodukcja (rzutnikiem) obrazu Wł. Podkowińskiego "Szał uniesień" - dekoracja dostosowana do pory roku wg własnej koncepcji np. kwiaty, gałęzie itp., ramy z obrazów itp.. Słuchać coraz głośniej tany muzyki F. Chopina - preludia, sonaty wg uznania) RECYTATOR (w stroju epokowym np. Słowackiego, Mickiewicza, słychać muzykę Chopina, światło punktowe a następnie rozświetlające tę reprodukcję a następnie skierowane na recytatora. Kobieto! Puchu marny! Ty wietrzna istoto Postaci Twej zazdroszczą anieli A duszę gorszą masz, gorszą masz...? Tu następuje "regulowanie" muzyką i zmieniające się - po wypowiedzianych kwestiach - reprodukcje malarskie - wizerunki kobiet epoki romantycznej, modernistycznej lub zaproponowane - współczesne rysunki np. Zofii Kopel-Szulc, Jerzego Kostki, Stanisława Bałdygi - co ma podkreślić ponadczasowość i uniwersalizm tematyki. Uwaga! Recytatorzy - 14 osób; 7 chłopców i 7 dziewcząt (w strojach wizytowych np. długie spódnice, sukienki, chłopcy podobnie - na "galowo". W epokowych (mogą też np. Gustaw, Poeta, Beatrix). Wiersze - fragmenty koniecznie należy "dobrać" do osobowości, wizerunku i możliwości ucznia. RECYTATOR (lekko krok do przodu - można tu wprowadzić np. zwracanie twarzy ku widowni, gdy ktoś stoi bokiem - bardzo delikatny ruch. Muzyka ciszej....) - mówi Precz z moich oczu!... posłucham od razu, Precz z mego serca!... i serce posłucha, Precz z mej pamięci!... nie... tego rozkazu Moja i twoja pamięć nie posłucha. Jak cień tym dłuższy, gdy padnie z daleka, Tym szerzej koło żałobne roztoczy... Tak moja postać, im dalej ucieka, Tym grubszym kirem pamięć pomroczy. Na każdym miejscu i o każdej dobie, Gdziem z tobą płakał, gdziem się z tobą bawił, Wszędzie i zawsze będę ja przy tobie, Bom wszędzie cząstkę mej duszy zostawił. (...) Czy grając w szachy, gdy pierwszymi ściegi Śmiertelna złowi króla twego matnia, Pomyślisz sobie: tak stały szeregi, Gdy się skończyła nasza gra ostatnia. Czy to na balu w chwilach odpoczynku Siędziesz, nim muzyk tańce zapowiedział, Obaczysz próżne miejsce przy kominku, Pomyślisz sobie: on tam ze mną siedział. Muzyka głośniej, "ruch" światła np. doświetla obraz, który się zmienia, np. wraca "Szał uniesień" (dobrze gdyby się przewijał, co jakiś czas) RECYTATOR (Gustaw) Czyliż niewinna miłość wiecznej godna męki? Ten sam Bóg stworzył miłość, który stworzył wdzięki. On dusze obie łańcuchem uroku Powiązał na wieki ze sobą! Wprzód, nim je wyjął ze światłości stoku, Nim je stworzył i okrył cielesną żałobą, Wprzódy je powiązał ze sobą! Teraz, kiedy złych ludzi odłącza nas ręka, Rozciąga się ten łańcuch, ale się nie spęka! Czucia nasze dzielącej uległy przeszkodzie, Chociaż nigdy nie mogą napotkać się z bliska, Przecież zawżdy po jednym biegają obwodzie, Łańcuchem od jednego skreślone ogniska. RECYTATOR Tu zaszłą zmiana w scenach mojego widzenia. Młodzieniec był pielgrzymem, jak widać z odzienia. Kształty przy nim krążące znikły z senną marą Lub wojnę z nim toczyły; - on stał się ofiarą Nienawiści swych wrogów; zewsząd zguby bliski, Postrzega sidła zdrady lub zemsty pociski. Stoły jego zgryzota jak harpija plami, On, jak dawny Mitrand, karmił się jadami; A trucizna nie była szkodliwą dla niego I służyła mu na kształt chleba powszedniego. Co innych śmiercią było, tym życie przewlekał; Zbrzydził społeczność ludzką, w pustynie uciekał, Żył w przyjaźni z górami, myślą do gwiazd lata, Wdał się w rozmowę z wielkim jenijuszem świata. Wzbogaconemu nauk czarodziejskich zbiorem Tajemna księga nocy stanęła otworem. Jego klątwą wyzwane z głębokości ziemi Duchy go otoczyły - i został się z niemi. Nie ma więc zmian w scenach mojego widzednia. Zbudziłem się. - Jak dziwne wyroków zrządzenia! Mój sen dla dwójga ludzi smutny koniec znaczy, Jednemu w obłąkaniu, obojgu w rozpaczy. RECYTATOR (dobrze jeśli gra na gitarze i potrafi zaśpiewać "Niepewność" A. Mickiewicza) Gdy cię nie widzę, nie wzdycham, nie płaczę, Nie tracę zmysłów, kiedy cię zobaczę; Jednakże gdy cię długo nie oglądam, Czegoś mi braknie, kogoś widzieć żądam I tęsknić sobie zadaję pytanie: Czy to jest przyjaźń? czy to jest kochanie? Gdy z oczu znikniesz, nie mogę ni razu W myśli twojego odnowić obrazu; Jednakże nieraz czuję mimo chęci, Że on jest zawsze blisko mej pamięci. I znowu sobie powtarzam pytanie: Czy to jest przyjaźń? czy to jest kochanie? Cierpiałem nieraz, nie myślałem wcale, Abym przed tobą szedł wylewać żale; Idąc bez celu, nie pilnując drogi, Sam nie pojmuję, jak w twe zadaję progi; I wchodząc sobie zadają pytanie: Co tu mię wiodło? przyjaźń czy kochanie? Dla twego zdrowia życia bym nie skąpił, Po twą spokojność do piekieł bym zstąpił; Choć śmiałej żądzy nie ma w sercu mojem, Bym był dla ciebie zdrowiem i pokojem. I znowu sobie powtarzam pytanie: Czy to jest przyjaźń? czy to jest kochanie? Kiedy położysz rękę na ma dłonie, Luba mię jakaś spokojność owionie, Zda się, że lekkim snem zakończę życie; Lecz mnie przebudza żywsze serca bicie, Które mi głośno zadaje pytanie: Czy to jest przyjaźń? czy to jest kochanie? Kiedy dla ciebie tę piosenkę składał, Wieszczy duch mymi ustami nie władał; Pełen zdziwienia, sam się nie spostrzegłem, Skąd wziąłem myśli, jak na rymy wbiegłem; I zapisałem na końcu pytanie: Co mię natchnęło? Przyjaźń czy kochanie? RECYTATOR Ty mię nie znasz, namiętność zaćmiła me lice, Ale spojrzyj w głąb duszy, tam znajdziesz skarbnice Czułości, poświęcenia, łagodnej dobroci I wyobraźni, która ziemską dolę złoci. Dziś ich nie możesz dojrzeć. - Wszak i na dnie fali, Kiedy ją wicher zmiesza, kiedy piorun pali, Czyż widać kraśne konchy, perłowe jagody? Nim mię osądzisz, czekaj słońca i pogody. O, gdybym zyskał pewność, że jestem kochany, Gdybym z serca na chwilę wygnał bojaźń zmiany, Którą mię straszy nieraz doświadczona zdrada! O, niech będę szczęśliwym, będziesz ze mnie rada. Jak duch, poprzez dzielnej wróżki zaklęty wyraz, Żyłbym twoje wypełniać, zgadywać rozkazy; A jeżeliby czasem duma rozdąsana Kazała poddanemu udać humor pana, Śmiej się luba! Choć duma przyznać się zabrania, Sługą będę; cóż miałbym do rozkazywania? Aby nigdy nic nie czuć oddzielnie od ciebie. Wtenczas by dziki zapęd, co mną dotąd miota, Wypadł z duszy, jak z łodzi miotanej niecnota, Który burze sprowadza i bałwany pieni; Płynęlibyśmy cicho po życia przestrzeni, Chociażby los groźnymi falami powiewał, Jak syrena bym nad nie wzbijał się i śpiewał. RESYTATOR Dobranoc! już dziś więcej nie będziemy bawili, Niech snu anioł modrymi skrzydła cię otoczy, Dobranoc! Niech odpoczną po łzach twoje oczy, Dobranoc! Niech się serce pokojem zasili. Dobranoc! Z każdej ze mną przemówionej chwili Niech zostanie dźwięk jakiś cichy i uroczy, Niechaj gra w twoim uchu, a gdy myśl zamroczy, Niech się mój obraz sennym źrenicom przymili. Dobranoc! Obróć jeszcze raz na mnie oczęta, Pozwól lica. - Dobranoc! - Chcesz na sługi klasnąć? Daj mi pierś ucałować. - Dobranoc! zapięta. - Dobranoc! już uciekłaś i drzwi chcesz zatrzasnąć-. Dobranoc ci przez klamkę - niestety! Zamknięta! Powtarzając: dobranoc! nie dałbym ci zasnąć. RECYTATOR XVI Jest chwila, gdy się ma księżyc pokazać, Kiedy się wszystkie słowiki uciszą I wszystkie liście bez szelestu wiszą, I ciszej źródła po murawach dyszą; Jakby ta gwiazda miała coś nakazać I o czym cichym pomówić ze światem, Z każdym słowikiem, listeczkiem i kwiatem. Jest chwila, kiedy ze srebrzystą tęczą Wychodzi blady pierścionek Dyjanny: Wszystkie się wtenczas słowiki rozjęczą I wszystkie liście na drzewach zabrzęczą, I wszystkie źródła jęk wydają szklanny; O takiej chwili, ach, dwa serca płaczą, Jeśli coś mają przebaczyć - przebaczą; Jeżeli o czymś zapomnieć - zapomną. O takiej chwili a moją panią skromną Jużeśmy siedli w naszych progach sielskich, Już rozmawiali o rzeczach anielskich. RECYTATOR Rozłączeni- lecz jedno o drugim pamięta; Pomiędzy nami lata biały gołąb smutku I nosi ciągłe wieści. Wiem, kiedy w ogródku, Wiem, kiedy płaczesz w cichej komnacie zamknięta; Wiem, o jakiej godzinie wraca bolu fala, Wiem, jaka ci rozmowa ludzi łzę wyciska. Tyś mi widna jak gwiazda, co się tam zapala I łzę różową leje, i skrą siną błyska. Przywykłem do nich, kocham te gwiazdy jeziora, Ciemne mgłą oddalenie, od gwiazd nieba krwawsze, Dziś je widzę, widziałem zapalone wczora, Zawsze mi świecą - smutno i blado - lecz zawsze... RECYTATOR (przy akompaniamencie pianina, fortepianu lub innego instrumentu może być zaśpiewany fragment lub całość) 1 Pod latyńskich żagli cieniem, Myśli moja, płyń z aniołem, Płyń, jak kiedyś ja płynąłem: Za wspomnieniem - płyń spomnieniem... 2 Dookoła morze - morze - Jak błekitu strop bez końca: O! przejasne - pełne słońca - Łodzi! Wioseł!... szczęść, ci Boże... 3 Płyń - a nie wróćże mi z żalem Od tych laurów tam różowych, Gdzie Tass śpiewała Jeruzalem, I od moich dni-laurowych... 4 O! po skarby cię wysłałem: Cóż! Gdy wrócisz mi z tęsknotą - Wiem to, ale proszę o to - Niech zapłaczę, że płakałem... 5 Pod latyńskich żaglem cieniem, Myśli moja, płyń z aniołem, Płyń, jak kiedyś ja płynąłem: ......................................................................... Za wspomnieniem - płyń wspomnieniem... Uwaga! Podział tekstu na role - chłopak i dziewczyna - dialog POETA i BEATRIX DZIEWCZYNA - Utwory pana czytałam starannie, Lecz nie ma słówka w nim do Beatrycze: Jakbyś pan nigdy żadnej pięknej pannie Nic nie pisał... a ja - na to liczę. CHŁOPAK - Pani! Twą naprzód niech mi wolno będzie Uścisnąć rękę za tak wiele trudu... DZIEWCZYNA - Trudu?... CHŁOPAK ... Zapewne - bo nigdzie i wszędzie Utwory moje. - Jam nie śpiewak ludu, Którego piosnkę kiedyś kmieć powtórzy, Obejmie tęcza, wicher poda burzy; Ni śpiewak ludzi nie znanych ludowi... - Tomów in quarto - tomów in octavo Nie wyśpiewałem... jak poeci owi. Pieśń ma tam - ówdzie. Krakowie, Warszawo, Poznaniu, Wilno i ty, Carów miasto! Wiecie, żem sercem rzucał bez rachuby... - A pani mówisz: że mię znasz?... Niewiasto! Niewiasto!... tom ci napisałem, gruby... Jak grób człowieka - Tu - pozwól mi, pani, Że ci zaśpiewam Odę do kobiety - - DZIEWCZYNA - Słucham. CHŁOPAK -... Myśl sama już serce mi rani... Nie będę śpiewał: "O! Ty - ty - a nie ty..." DZIEWCZYNA (Początek znany i który zużyto) - CHŁOPAK Zacznę inaczej... DZIEWCZYNA Zacznij pan: kobieto!... CHŁOPAK - Pani! - tak kończy się, nie zaś zaczyna, I w tym jest cała trudności przyczyna... DZIEWCZYNA - Zacznij pan, jak się zdawać panu będzie... RECYTATOR Piękność Polki. - Tak śpiewak wszczął pierwszy "Nie! Ty się próżno wysilasz, Przyrodo, Na tworów wdzięki, na wdzięków koronę; Fijołki, wzrósłszy nad błękitną wodą, Przy jej źrenicach bledną zamyślone. Gwiazdy jasnością zrównałyby może, Lecz niższe barwą i łzom niedostępne; Bławatki z wstydem ukryły się w zboże, Nieznane woląc być niźli występne! Maliny z mlekiem tej nie dają krasy, Którą dziewicze jej lica się zdobią; Nad księżycowy blask łona atłasy, A sploty same wdzięcznymi się robią. Pereł sznur, w czystej oprawie z korali Do jej się równać ust gdyby poważył, Zgasłyby perły, jak mętność opali, A koral pierwej tchnieniem by się sparzył! Całego nawet pełnią arcydzieła, Wszech-wdzięków nawet harmonią i zgodą Próżno byś jej się wyrównać podjęła Ty! Najpiękniejsza, lecz po niej - Przyrodo!" RECYTATOR Maryj rozlicznych (a tych nigdy dosyć!), Jasnych Magdalen z bujnymi włosami, Roztropnych Zofij - i genialnych Teres, I dnie, i noce nie ustawam prosić, Żeby raz skończył świat z z interesami!... Ta jest modlitwa ma - i ten interes, Żeby raz ludzkość weszła do okresu, Który jej z dawna należy logicznie, Gdzie już żadnego nie ma interesu I gdzie już nic się nie robi praktycznie. I o to święte proszę, które noszą Grzebień z promieni, i łzę mają w oku, I z Weroniką od łkań się zanoszą Na purpurowym obłoku - - RECYTATOR DZIEWCZYNA Czas niech nadchodzi czekany od tłumu, Ja z mym nie zerwę cyprysowym listkiem: Niech gardzą jednio wszystkiem dla rozumu, A im przeciwni - dla uczucia wszystkiem. Z przeciw-uczucia do przeciw-rozumu Tęż wartość drogi widzę jak przebłyskiem. Sprzeczność czcić musi ponad wszystkie rzeczy... Kto tylko wtedy natchnionym, gdy przeczy. CHŁOPAK Ja nie z tych waśni me natchnienia czerpię - I w górę patrzę... nie tylko wokoło: Znać się mnie nie dość - ja się nadto cierpię, Samotne moje ocierając czoło; Aż spocznie kędyś jak żniwo na sierpie, Który podzwania rączo i wesoło - Pomnąc, że gdzie są bezmowne cierpienia, Są wniebogłosy... bo są - przemilczenia... Muzyka głośniej - obraz Podkowińskiego -światła "krążą" - wokół pojawiają się wcześniejsze obrazy, KONIEC Opracowanie: Małgorzata Wolska Wyświetleń: 1335
Uwaga! Wszystkie materiały opublikowane na stronach Profesor.pl są chronione prawem autorskim, publikowanie bez pisemnej zgody firmy Edgard zabronione. |