AWANS Dla nauczyciela Dla ucznia


Katalog

Igor Kuc-Mikłaszewicz
Historia, Artykuły

Flota Władysława IV

- n +

Flota Władysława IV

Pierwsze kroki w celu organizacji floty podjął Władysław IV w czasie wojny z Moskwą. Przez Bałtyk statki dowoziły Moskwie materiały wojenne, a temu chciał Władysław zapobiec. Rozpoczął rokowania, z Danią w celu pomocy w utworzeniu, floty jednakże pertraktacje nie przyniosły rezultatu. Co prawda król był zajęty przygotowaniem armii odsieczowej dla Smoleńska, ale nie porzucał spraw morskich. Chciał zorganizować pewnego rodzaju straż morską w celu przeszkodzenia importowi broni do Moskwy. W tym celu wysłał Szkota, Aleksandra Stuarta do Niderlandów i Francji, aby obok zaciągu żołnierzy zajął się zakupem paru okrętów. Jednostki te miały stać się zaczątkiem przyszłej floty kaperskiej króla. Stuart okazał się niegodnym zaufania królewskiego i wyjechawszy na zachód sprzeniewierzył pieniądze królewskie. Pierwsze plany utworzenia floty nie doszły do skutku.

Po zakończeniu wojny z Moskwą, Władysław rozpoczął reorganizacje armii polskiej. Celem reform było głównie zwiększenie siły ogniowej wojsk dzięki rozwojowi nowoczesnych rodzajów broni.

Szczególny nacisk król położył na reorganizacje artylerii. Ujednolicił ją i wprowadził cztery rodzaje dział: 48-, 24-, 12-, i 6- funtowe. Władysław wyposażył piechotę w małe armatki 6- i 3- funtowe. Król rozbudował przemysł zbrojeniowy Dzięki temu produkcja dział w Polsce znacznie wzrosła i pod koniec panowania Władysława IV artyleria koronna miała co najmniej 350 nowoczesnych dział polowych, nie licząc armat fortecznych.

W Polsce w tym okresie zaczęto budować nowoczesne fortyfikacje bastionowe typu holenderskiego, znacznie prostsze i tańsze od stosowanych dotychczas umocnień włoskich, co wynikało z posługiwania się głównie drewnem i ziemią zamiast budowania drogich kazamat i obwarowań z cegły i kamienia. W ten sposób ufortyfikowano między innymi Gdańsk i Toruń.

Latem 1634 r. król skierował na wybrzeże inżyniera Fryderyka Getkanta, Niemca, by sporządził plany wybrzeża polskiego, skoro ten już jesienią tego roku miał gotowy plan Zatoki Puckiej, król postanowił stworzyć nowy port poza Gdańskiem.

W sierpniu 1632 r. Władysław wysyła do Danii w charakterze rezydenta Jana Low, który miał wyśledzić materiał wojenny należący do dawnej floty króla. Zygmunta III, a znajdujący się w posiadaniu prywatnym. Król podjął też działania, by rewindykować okręt dawnej floty "Król Dawid", który znajdował się w rękach miasta Lubeki. Jednakże działania te nie przyniosły oczekiwanych rezultatów. Ale monarcha liczył się z innym sposobem zdobycia poparcia w sprawach morskich. W roku 1634 podjął myśl małżeństwa z księżniczką Palatynatu, krewną króla angielskiego. Król polski liczył, że król angielski udzieli mu pomocy, przysyłając chociażby niewielką ilość okrętów. Ostatecznie nic z tego nie wyszło. 19 grudnia Władysław udał się do Gdańska w celu zdobycia jego poparcia w przyszłej walce ze Szwecją. Liczył na to, że poprzez zakupienie tutaj, czy też dzięki przeprowadzeniu akcji aresztowania okrętów uda mu się odtworzyć flotę. Miasto nie poparło planów króla i nie udzieliło mu żadnej pomocy. Jednakże król zetknął się z Jerzym Hewlem, kupcem i armatorem gdańskim, który postanowił udzielić wydatnej pomocy w organizacji polskiej floty. Odstąpił królowi 10 okrętów na kredyt oraz zgodził się pokryć wydatki związane z wyposażeniem floty królewskiej z własnej kieszeni.

Z początkiem marca okręty stały do dyspozycji króla u wybrzeży polskich, w związku z tym Władysław podejmuje decyzję utworzenia Komisji Okrętów Królewskich, która zajęłaby się zaopatrzeniem i wyposażeniem okrętów. Kierowniczą rolę powierzył zespołowi osób, wśród których znaleźli się przedstawiciele szlachty i mieszczaństwa gdańskiego.

Na czele Komisji Morskiej stanął starosta kościerzyński Gerard Denhoff. Samą organizacją floty mieli zająć się pozostali członkowie komisji, prawie wyłącznie gdańszczanie. Byli to Jerzy Hewel, burmistrz gdański Konstanty Ferber, Mikołaj Bodek, burgrabia królewski w Gdańsku, Herman von der Becke, Jan von Koldum, Krzysztof Rumler, Mikołaj Sander, Chrystian Stroband oraz Wilhelm Wolferson. Spoza gdańszczan wszedł do komisji Zygmunt baron de Guldenstern. Sekretarzami zostali Jan Heppen i Piotr Scoto.

Konstanty Ferber, Mikołaj Bodek oraz Herman von der Becke byli patrycjuszami i mieli reprezentować króla na posiedzeniach rady miasta. Koldum i Rumler zajęli się zaopatrzeniem zarówno floty jak i wojska królewskiego w żywność. Sander zaopatrywał flotę i wojsko królewskie w proch strzelniczy. Stroband był już wcześniej komisarzem morskim za Zygmunta III i dzięki temu posiadał pewne doświadczenie w sprawach organizacji floty. Zajmował się opieką nad załogami okrętów, natomiast Wilhelm Wolfferson sprawami zbrojeniowymi tzn. zakupem broni z Holandii.

Niewątpliwie pierwszym zadaniem Komisji Morskiej było przejęcie okrętów dostarczonych przez Hewla. Było ich dziesięć i jedna galera. Wszystkie były okrętami handlowymi, które Hewel zaopatrzył w artylerie. Lista ich przedstawiała się następująco:

Okręty przyjęte przez króla od Hawla
Nazwa okrętu Liczba łasztów Liczba armat Wartość okrętu w złp Nazwiska kapitanów dowodzącymi poszcz. okrętami
Słońce 270 32 60 000 -----------------
Czarny Orzeł 260 24 66 000 Teodor Barck
Prorok Samuel 200 24 48 000 Jakub Petersen
Nowy Czarny Orzeł 200 24 54 000 -----------------
Biały Orzeł 160 20 36 000 Joachim Jansen
Charitas 150 20 30 000 Piotr Martens
Gwiazda 130 20 24 000 Hieronim Schonderman
Myśliwiec 130 20 30 000 Piotr Jakobson
Fortuna 80 12 18 000 Tomasz Jansen
Mały Biały Orzeł 70 4 12 000 -----------------
galera * --- ---  1 500 -----------------

* - Pojemność galery i jej uzbrojenie nie jest znane.

Stosując klasyfikację, przyjętą dla okrętów tych czasów, możemy stwierdzić, że jedynie pierwsze cztery okręty należały do kategorii średnio - wielkich okrętów, do których zalicza się okręty od 200 do 300 łasztów pojemności. Następnie: "Biały Orzeł", "Charitas", "Gwiazda" i "Myśliwiec" należą do kategorii małych, gdy ostatnie dwa są już z kategorii najmniejszych okrętów wojennych. Uzbrojenie floty wynosiło 200 armat metalowych nie licząc pewnej ilości kamiennych.

Większość okrętów polskich mogła mieć około 100 łokci długości, czyli około 25 metrów. Załogę stanowiło prawdopodobnie około 600-700 ludzi łącznie.

Flota ta dorównywała wielkością flocie Zygmunta III, z tą tylko różnicą, że jej przygotowanie i wyposażenie bojowe było skutkiem pośpiechu znacznie gorsze.

Wartość całej floty wynosiła 379500 złp. Król przejmując okręty od Hewla nie kupował ich na razie, aczkolwiek flota ta będzie odtąd uchodzić za flotę królewską, w gruncie rzeczy okręty te były jedynie oddane do dyspozycji królowi, pozostając własnością Hewla. Król, jak i Komisja Morska zdawała sobie sprawę z tego, że stojąca wówczas na wybrzeżu polskim flota jest za mała, by podczas przyszłej wojny ze Szwecją, można przy jej pomocy myśleć o jakiejś poważniejszej akcji. Flota szwedzka liczyła 30 okrętów w tym 10 dużych. Król zamierzał powiększyć flotę do 25 okrętów. Rozpoczął przygotowania do budowy okrętów w Pucku, przede wszystkim zamierzano budować okręt admiralski.

Wkrótce flota królewska wzbogaciła się o mniejszych rozmiarów okręt "Święty Piotr" zakupiony w Danii za cenę 24 150 złp. Zwierzchność nad wszystkimi jednostkami objął z czasem wiceadmirał Aleksander Seton, Szkot. Stanowisko admirała chciał król powierzyć Krzysztofowi Arciszewskiemu, którego usiłował ściągnąć do Polski.

W związku z przygotowaniem floty podjął król również na wybrzeżu prace nad stworzeniem dla swych okrętów niezależnych od Gdańska przystani. Rolę tę miały pełnić dwa porty zbudowane na Półwyspie Helskim mianowicie Władysławowo i Kazimierzowo, albo jak je wówczas nazywano Władysław i Kazimierz. Obie te przystanie miały być bronione przez zbudowane obok nich fortyfikacje. Budowę tych fortyfikacji i przystani powierzył król inżynierom Pleitnerowi i Getkantowi, przy czym Władysławowo miało stanąć mniej więcej w tym miejscu, gdzie znajduje się miejscowość Chałupy, drugi zaś fort stawiano na wschód od dzisiejszych Kuźnic. Jak dokładnie wyglądały te oba forty i przystanie trudno powiedzieć. Prawdopodobnie fortyfikacje były ziemne, umocnione palisadami, podczas gdy przystań tworzyły zapewne mola drewniane wysunięte w zatokę. Z czasem forty zostały obsadzone wojskiem pod dowództwem Jakuba Weyhera.

Władysław IV postanowił zmontować obronę morską przeciw flocie szwedzkiej, jeśli nie na otwartym morzu to przynajmniej na zatoce i na Zalewie w oparciu o flotę czajek kozackich. Sprowadzono 1500 Kozaków pod dowództwem pułkownika Konstantego Wołka. Równocześnie sprowadzono specjalistę do budowy czajek i polecono mu przygotować 30 sztuk. Ostatecznie zbudowano tylko 15, resztę uzupełniły aresztowane baty w Królewcu, które następnie zostały przerobione na łodzie dla Kozaków. Zaopatrzono je w działka, latarnie, kompasy i inny sprzęt morski. 31 sierpnia 1635r. 15 czajek wypłynęło na Zalew Wiślany i zajęły jeden szwedzki statek handlowy. Wkrótce potem zawarto rozejm w Sztumskiej Wsi. Kozacy zostali odesłani na Ukrainę a czajki oddano na przechowanie do Kowna.
Z chwilą zawarcia rozejmu pojawiły się problemy związane z przyszłością floty. Władysław ciągle myślał o wojnie ze Szwecją i rozbudowie floty. W tym calu próbował zdobyć środki na utrzymanie i rozbudowę floty przez wprowadzenie ceł w Gdańsku i portach pruskich oraz przez tymczasową zamianę części floty wojennej na flotę handlową, która będzie na siebie zarabiała. Utworzono przedsiębiorstwo armatorsko-handlowe, na którego czele stanął Jerzy Hewel. Król zakupił okręty wcześniej oddane mu do dyspozycji przez Hewla za sumę 379500 złp. Nie zapłacono jej gotówką, a tylko Władysław IV wystawił skrypt dłużny, który zresztą dopiero po śmierci Hewla został zapłacony razem z resztą należności, jakie gdańszczaninowi należały się od króla.

Działalność przedsiębiorstwa nie była pomyślna. W ciągu 5 lat jego istnienia Władysław stracił 6 statków; 4 zatonęły, a dwa zostały skonfiskowane i wcielone do flot innych państw. Zatonęła również galera.

W 1640r. zmarł Jerzy Hewel, który był sercem przedsięwzięcia. Jego spadkobiercy zażądali spłaty długów, jakie był winny król Hewlowi. Władysław poniósł w sprawie ceł porażkę i nie miał pieniędzy na ich spłatę, dlatego też z początkiem 1641 r. pozostałe okręty "Prorok Samuel", "Nowy Czarny Orzeł", "Czarny Orzeł", "Biały Orzeł" odprowadzono do Amsterdamu i tam sprzedano za łączną, sumę 102724 złp., a w 1643r. sprzedano ostatni okręt "Święty Piotr" za 8880 złp. Uzyskane w ten sposób pieniądze pokryły część królewskich wierzytelności. Flota polska przestała istnieć.
 

Opracowanie: Igor Kuc-Mikłaszewicz

Wyświetleń: 2285


Uwaga! Wszystkie materiały opublikowane na stronach Profesor.pl są chronione prawem autorskim, publikowanie bez pisemnej zgody firmy Edgard zabronione.