AWANS INFORMACJE FORUM Dla nauczyciela Dla ucznia LOGOWANIE


Katalog

Danuta Ciechorska
Wychowanie do życia w rodzinie, Artykuły

Gdyby każdy miał to samo - O strachu, który ma wielkie oczy

- n +

O strachu, który ma wielkie oczy

  "Gdyby każdy miał to samo
nikt nikomu nie byłby potrzebny"

/ks. Jan Twardowski/

Każdy człowiek, to odrębny, inny świat, ilu ludzi tyle światów i do każdego z nich jest inny klucz. Z jednej strony jesteśmy tacy sami, wszyscy jesteśmy przecież ludźmi, z drugiej strony każdy z nas jest inny, niepowtarzalny, jedyny w swoim rodzaju. Różne rzeczy nas śmieszą, wzruszają, denerwują, inne też przekonują. Ci, którym w życiu przyszło pracować z większą grupą ludzi, mogą coś powiedzieć na ten temat. Wiedzą o tym z całą pewnością nauczyciele, którzy każdego dnia spotykają się z bardzo liczną grupą dzieci czy też młodzieży. Nauczając, a także wychowując, próbują znaleźć drogę, klucz do ich światów. Niewątpliwie towarzyszy temu lęk, nie tylko związany z publicznymi wystąpieniami przed klasą, ale także z pytaniem czy sobie poradzę, czy znajdę do nich drogę, czy wyposażę ich w taki bagaż, z którego później będą mogli czerpać w swoim życiu? Myślę, że jeśli ten lęk istnieje, to znaczy, że nie popadliśmy jaszcze w rutynę. Ważne jest jednak przy tym to, aby niepokój ten nas nie paraliżował, ale mobilizował do działania.

Wiele obaw i lęków budzi czasami wśród pedagogów praca z osobami w jakikolwiek sposób niepełnosprawnymi. Choć przecież każdy z nas w jakieś dziedzinie życia jest niepełnosprawny. Jeden np. nie potrafi śpiewać, inny malować, jeszcze inny jest słaby sportowo, a następny nieczuły na piękno świata. Każdy z nas ma inną mocną stronę i także inną, tę słabą. Spotykamy więc także osoby, które według ogólnie przyjętych (na ten czas kryteriów) określane są jako niepełnosprawne umysłowo lub też upośledzone umysłowo. Ich rozwój intelektualny odbiega od ogólnie przyjętych standardów. Obecnie, gdy coraz szersze kręgi zatacza idea integracji, osoby w jakikolwiek sposób niepełnosprawne maja prawo do nauki (przynajmniej na poziomie podstawowym i gimnazjalnym) na terenie swojego miejsca zamieszkania, jeśli oczywiście na tym terenie istnieje szkoła. Kiedy w gimnazjum, w klasie rozmawiałam z uczniami na temat integracji, na czym ona polega, na naszym stosunku do innych ludzi w jakikolwiek sposób upośledzonych, to padały najczęściej zdania, że uczniowie nie wiedzą jak się przy takich osobach zachować, o czym mówić, aby nie zwracać uwagi na inność drugiego człowieka, na inność, która przecież istnieje, mówili, że po prostu się boją osób upośledzonych. Często, aby ukryć ten strach zachowują się wobec nich niewłaściwie, żeby nie powiedzieć źle. Nie jest to tylko lęk młodzieży, ale także nas, osób dorosłych. Czasami w pracy pedagogicznej, nauczycielskiej spotykamy się z osobami niepełnosprawnymi i wtedy także na początku najczęściej się boimy. Możemy mieć odpowiednie wykształcenie, dodatkowe kursy, przeczytaną właściwą literaturę, ale na zajęciach pozostajemy sami z uczniem czy też z klasą i wtedy sytuacja zweryfikuje wszystko to co dotychczas wiemy. Gdy rozpoczynałam pracę w szkole prowadziłam nauczanie indywidualne dwóch dziewczynek z upośledzeniem umysłowym. Jedna z nich uczęszczała do klasy drugiej, a druga do siódmej (było to jeszcze przed reformą gimnazjalną). Bardzo się wtedy bałam, nie miałam podręczników, tak jak w zwykłych klasach, gdyż materiał należało dostosować do indywidualnych możliwości dziecka i często bardzo powolnymi krokami uczyć je rzeczy nowych, aby jak najlepiej dawały sobie radę w życiu, a jednocześnie były dobrymi ludźmi. Były to nowe, trudne, a zarazem ciekawe doświadczenia. Kiedy później zaproponowano mi pracę w klasie specjalnej lęk był jeszcze większy. Była to klasa, w której należało łączyć materiał z trzech poziomów. Oczywiście pojawiły się myśli czy sobie poradzę? Kiedy się wahałam, czy dam sobie radę, co ja im mogę dać, usłyszałam bardzo mądre zdanie, które w pracy z dziećmi niepełnosprawnymi towarzyszy mi do dzisiaj: Nie myśl tylko co ty im możesz dać, pomyśl co oni mogą dać tobie? Zaryzykowałam. Uczyliśmy się wspólnie każdego dnia i byliśmy mniej lub bardziej pojętnymi uczniami. Nie żałuję i myślę, może nieskromnie, że każdy z nas na tym skorzystał. Z pewnością potrzeba wielkiej cierpliwości (złota zasada spiesz się powoli nie jest tu obca), wytrwałości. Ja zrozumiałam także, że proste nie zawsze znaczy łatwe, a sukces ma różne oblicza, czasami jest on bardzo cichy. Obecnie pracuję jako nauczyciel wspomagający w klasie integracyjnej w gimnazjum. Prowadzę także nauczanie indywidualne z dzieckiem niepełnosprawnym umysłowo, które nie może uczęszczać na zajęcia do klasy integracyjnej. Lęk nadal pozostał. Nie jest to lęk przed dziećmi, ale strach przed tym czy idę we właściwym kierunku, czy znajdę do nich klucz? Może ktoś inny nauczyłby ich więcej? Może ktoś inny zrobiłby to lepiej? Czy potrafię maksymalnie wykorzystać ich możliwości? Nigdy nie chciałabym, aby z mojego powodu coś w życiu straciły.

Podczas jednej z takich rozterek wpadła mi w ręce książka "Opowieści terapeutów", którą to pozycję pragnę gorąco polecić wszystkim osobom pracującym z dziećmi upośledzonymi umysłowo. Jest to praca zbiorowa, w której różni terapeuci dzielą się swoimi doświadczeniami, Opatrzona ona została bardzo ciekawym komentarzem psychologa-klinicysty pani Hanny Olechnowicz. Dlaczego książka ta jest tak niezwykła? Nie tylko dlatego, że o sprawach ważnych opowiada w bardzo przystępny i jasny sposób, ale przede wszystkim dlatego, że terapeutom tym towarzyszą te same lęki i obawy co mnie, co z pewnością wielu osobom. Znalazłam w niej odbicie własnych strachów i trosk. Poczułam, że nie jestem z nimi sama, że są one czymś normalnym, ale muszą człowieka mobilizować, nie paraliżować. Pokazuje ona jak małymi, cichymi krokami pomagać dziecku odkrywać nieznany świat, poznawać siebie, a także swoje mocne strony. Książka ta z pewnością uczy, ale pokazuje także, że o rzeczach trudnych można mówić w sposób prosty, jasny i zrozumiały dla każdego. Jest na pewno niezwykła, a jednocześnie zwyczajna, tak jak życie, dlatego uważam, że powinna być lekturą obowiązkową wszystkich, którzy pracują z osobami niepełnosprawnymi, a może nie tylko tych. Musimy się nawzajem uczyć, musimy uczyć tego ludzi młodych, abyśmy nie czuli strachu przed tym co nieznane, abyśmy znaleźli drogę do siebie, abyśmy byli sobie wzajemnie potrzebni, bo każdy z nas to przecież inny świat i chyba jest to jeszcze nasze szczęście

Opracowanie: Danuta Ciechorska
nauczyciel wspomagający
Gimnazjum w Pakości

Zgłoś błąd    Wyświetleń: 999


Uwaga! Wszystkie materiały opublikowane na stronach Profesor.pl są chronione prawem autorskim, publikowanie bez pisemnej zgody firmy Edgard zabronione.


BAROMETR


1 2 3 4 5 6  
Oceń artukuł!



Ilość głosów: 0

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies.
Dowiedz się więcej.