Katalog

Lucyna Zaczkowska
Język polski, Scenariusze

"W oczekiwaniu na Boże Narodzenie na Żywiecczyznie" - scenariusz uroczystości szkolnej

- n +

"W oczekiwaniu na boże narodzenie na żywiecczyznie" - scenariusz uroczystości szkolnej

NARRATOR:
Przełom od najkrótszego dnia roku do Nowego Roku lud nazywa GODAMI, dlatego "godnie
świętuje".

Całość zwyczajów można podzielić na:
1. dzień wigilijny
2. dzień Bożego Narodzenia
3. dzień św. Szczepana
4. dzień Nowego Roku

Górale za najbardziej niezwykły dzień uznawali wigilię Bożego Narodzenia. Przenieśmy się
zatem do chaty Józka i Kachny i podglądnijmy ich wieczerzę wigilijną.

KACHNA:
Józku, idźże obudź dzieci. Toć dzisiaj nie wypada długo spać, tylko zrób to spokojnie!

JÓZEK:
A coś ty dzisiaj taka delikatna?

KACHNA:
Przecież w wigilię nie wolno się kłócić!

JÓZEK:
No tak. Jaka wilija, taki cały rok.

KACHNA:
No to idź obudź dzieci, bo nam cały rok będą leniuchowały. Do żadnej pracy nie będę mogła
ich zagonić.

KOLĘDNICY (za oknem):
Ej dejcież nom dejcie, co nam mocie dać
Bo nam tutaj smutno za oknami stać
Mamy krótkie kożuszeczki
Pomarznom nam paluszeczki
Ej, dejcież nom dejcie, co nam mocie dać.

KACHNA:
O rany, to już kolędnicy wędrują. Oby to tylko byli chłopcy. Dziewczynki nic dobrego nie
wróżą.
(Kachna wpuszcza kolędników do izby, kolędują z szopką. Kachna daje im ciasteczka. Do
kuchni w czasie kolędowania wbiegają dzieci.)


KACHNA:
Brać mi się do porządków w izbie. Aha, naprzód coś innego! Maćku, maszeruj do szopy po siano i owies. Marysia niech przyniesie trzy ziemniaki. Ruszajcie się.

JÓZEK:
To ja już stół przygotuję. Nie będę ci w kuchni przeszkadzał. (Kachna gotuje, dzieci
przychodzą i sprzątają, a Józek szykuje stół. Stawia go na środku izby i łańcuchem owija nogi
stołu.)


MACIEK:
Tato, po co ty te nogi tak tym łańcuchem owijasz?

JÓZEK:
Jak to? Nie pamiętasz? Łańcuch ten ma odstraszać złodziei, a nam zapewnić siłę i zdrowie.

MACIEK:
Aha...

JÓZEK:
Marysiu, podaj mi ziemniaki i nóż. Podejdźcie tu z Maćkiem. Spójrzcie. W pierwszym
ziemniaku robię jeden dołek, w drugim dwa, a w trzecim trzy. O tak. Teraz ułożę je pod
wigilijnym stołem.

MARYSIA:
Po co to robisz?

JÓZEK:
Każdy z ziemniaków oznacza termin siewu. Po wigilii wyjmę je spod stołu i będę
przechowywał do wiosny. Wtedy sprawdzę, który pierwszy i najbujniej wykiełkował. Na tej
podstawie wybiorę termin sadzenia.

MARYSIA:
A skąd ty to wszystko wiesz?

JÓZEK:
Od swoich rodziców, a oni od swoich.

MACIEK:
To ja tak będę robił w swoim domu.

JÓZEK:
Weźcie teraz dzieci siano i rozłóżcie równiutko na stole. Połóżcie tu też worek z owsem i pieniądze. (Robią to).
Kasiu, daj nam biały obrus, to go rozłożymy. (Rozkładają obrus).

KACHNA:
Macie obrus, na nim postawcie świece (robią to).

KACHNA:
Układam teraz po jednej łyżce dla każdego.

MACIEK:
A czemu nie dasz więcej?

KACHNA:
Gdybym dała więcej, to by nam się rodzina powiększyła. A tego nie chcę. Przygotujcie teraz
Józku piętkę chleba.

JÓZEK:
Dobrze. Zobaczcie dzieci. Wyciągam miąższ z piętki i wypełniam ją opłatkiem
posmarowanym miodem. Po wigilii zakopię jaw polu, co zapewni nam urodzaj.

MARYSIA:
Mamo, widzę pierwszą gwiazdę na niebie!

KACHNA:
To czas wieczerzać. Ubierzcie się czyściutko i siadajmy. Postaw Marysiu na stole tę misę.

MARYSIA:
Ale ona jest pusta!

KACHNA:
Wiem, będziemy do niej odkładali pierwsze porcje każdej potrawy.

MARYSIA:
Po co?

KACHNA:
Tym jadłem podzielimy się ze zwierzętami.

MACIEK:
A co dzisiaj nam przyrządziłaś na Wiliję?

KACHNA:
Same postne, niekraszone tłuszczem dania: kwaśnicę z ziemniakami, groch z kapustą, kaszę,
śledzie, chleb z miodem, placek z bryndzą i kompot z suszonych owoców.
(Zapalają świece. Wszyscy uroczyście całuj ą piętkę chleba.)

JÓZEK:
Cieszę się, że wszyscy w zdrowiu przeżyliśmy miniony rok. Łamiąc się tym opłatkiem,
życzymy sobie wszelkiej pomyślności.
(Składają sobie życzenia)

JÓZEK:
Usiądźmy teraz do wieczerzy. Oprzyjmy nogi na łańcuchu, by nas, naszą rodzinę zespolił.
Byśmy mieli wspólne myśli, uczucia i poczynania. Kasiu, możesz podać potrawy.
(Udają, że jedzą; po kolei każdą potrawę z jednej miski)

MACIEK:
Ja chcę dokładkę!

JÓZEK:
Synku, zachowuj się grzecznie! Wypada zjeść tylko po trzy łyżki każdej potrawy.

MACIEK (skruszony):
Dobrze tato.

JÓZEK:
Pomódlmy się teraz o pomyślność i zdrowie w nadchodzącym roku.

MARYSIA (ożywiona):
Co słyszę? Co słyszę! Kolędnicy!

KOLĘDNICY:
Nie siedźcie w chałupie. Chodźcie z nami do kościoła. Dziś tam po pasterce jasełka
wystawiają.
(wszyscy się zbierają)

Do opracowania scenariusza wykorzystano:
1. M. Romowicz, Folklor górali żywieckich, Warszawa 1978
2. K. Kwaśniewicz, Tradycja i współczesność w obrzędowości dorocznej górali Beskidu Żywieckiego, Bielsko- Biała 1991
3. K. Kwaśniewicz, Godnie święta w relacjach dzieci z Żabnicy w Beskidzie Żywieckim, [w:] "Karta Groni" 1989, IV

Opracowanie: Lucyna Zaczkowska

Wyświetleń: 2530


Uwaga! Wszystkie materiały opublikowane na stronach Profesor.pl są chronione prawem autorskim, publikowanie bez pisemnej zgody firmy Edgard zabronione.