Katalog

Maria Brodowska
Geografia, Artykuły

Kalendarze: Juliański i Gregoriański

- n +

Kalendarze: juliański i gregoriański

Rachuba kalendarzowa czasu była najdawniejszym zastosowaniem wiadomości astronomicznych do potrzeb życia praktycznego. Początki stosowanej przez nas rachuby czasu znajdujemy w starożytnym Egipcie, gdzie stosowano kalendarz słoneczny, związany ściśle z okresowością wylewów Nilu. W Mezopotamii stosowano kalendarz słoneczno- księżycowy. Natomiast w kalendarzu mahometańskim rachuba była czysto księżycowa.

Wszystkie kalendarze czasów starożytnych miały liczne wady. W praktyce stwarzały sporo komplikacji. Nie wynikały one z braku wiedzy. Starożytni astronomowie znali, jak wiemy, prawdziwą długość roku zwrotnikowego, ale różne względy, przede wszystkim religijne, nie pozwalały na podejmowanie niezbędnej reformy. Kalendarz był czymś świętym. Podział roku na miesiące, dekady, tygodnie uświęcony był również tradycją. Życie jednak wymagało porządku. Zrozumiał to Julius Cezar (100 - 44 r. p.n.e.) podejmując decyzję generalnej zmiany.

Kalendarz juliański.

Reformę kalendarza zlecił Cezar grupie astronomów. Za podstawę nowego kalendarza przyjęto kalendarz egipski z rokiem sotisowym, ustalonym na 365,25 dnia. Rok ten dzielił się na 12 miesięcy. Występował również rok przestępny. Zachowano jednak i pewne cechy kalendarza rodzimego.

Dysproporcje między kalendarzem rzymskim a rokiem słonecznym były już znaczne. Różnica wynosiła 90 dni. Różnicę tę dodano do roku poprzedzającego reformę. Uczyniono to następująco: do lutego, który był w kalendarzu rzymskim miesiącem przestępnym, dodano 23 dni, pozostałe 67 natomiast, do ostatniego miesiąca. Rok 46 p.n.e. liczył więc 445 dni. Nowy kalendarz zaczął funkcjonować począwszy od 1.I.45 r. p.n.e. (według zaś ówczesnej rachuby lat, w 708 r. od założenia Rzymu ). Obejmował 4 - letni cykl: trzy lata liczyły po 365 dni, czwarty - 366. Rok dzielił się na 12 miesięcy, których nazwy pozostały bez zmian. Zmieniła się tylko ich długość: parzyste liczyły po 30, nieparzyste - po 31 dni, z wyjątkiem lutego, który normalnie miał 29, w roku przestępnym natomiast - 30 dni, z tym, że ów dodatkowy dzień dorzucano po 23.II.. Ów dodatkowy dzień nie miał ani nazwy, ani numeracji.

Po śmierci Cezara w 44 r. p.n.e. nazwę miesiąca lipca (Quinctilis) zmieniono na Julius, po objęciu zaś władzy przez cesarza Augusta Oktawiana nazwę sierpnia - na Augustus. Zachwiano w ten sposób w kalendarzu pewien ład. Sierpień był miesiącem parzystym i miał 30 dni. Jako miesiąc "boskiego" władcy nie mógł jednak być gorszy od miesiąca Cezara. Wobec tego zwiększono jego długość do 31 dni, odbierając ów dzień lutemu. W ten sposób luty liczył teraz normalnie 28 dni, w latach zaś przestępnych - 29. Zwiększenie sierpnia zmieniło też wartość liczbową następnych miesięcy. Przedstawiały się one teraz następująco:
Januarius - styczeń - 31 dni
Februarius - luty - 28 (29) dni
Martius - marzec - 31 dni
Aprilis - kwiecień - 30 dni
Maius - maj - 31 dni
Junius - czerwiec - 30 dni
Julius - lipiec - 31 dni
Augustus - sierpień - 31 dni
September - wrzesień - 30 dni
October - październik - 31 dni
November - listopad - 30 dni
December - grudzień - 31 dni.

Ten porządek rzeczy pozostał do dziś, mimo późniejszej reformy gregoriańskiej, która jednak nie zmieniła konstrukcji kalendarza juliańskiego.

Podział miesiąca na tygodnie czy dekady nie był wówczas znany. W każdym miesiącu były 3 dni, które miały swoje nazwy. A mianowicie:
- Kalendy, pierwszy dzień miesiąca,
- Idy, dzień trzynasty, a w marcu, maju, lipcu i październiku - dzień piętnasty,
- Nony, dzień dziewiąty miesiąca, a w marcu, maju, lipcu i październiku - siódmy dzień miesiąca.

Pozostałe dni określano licząc je wstecz od tych terminów. Np. 3 marca określano jako dzień piąty przed Nonami marcowymi, 10 marca - jako dzień szósty przed Idami marcowymi, 23 marca - jako dzień dziesiąty przed Kalendami kwietniowymi itp.. Dni zaś poprzedzające Kalendy, Nony i Idy określano przez pridie (w przeddzień). Rzymianie doskonale sobie z tym radzili.

Tydzień 7 - dniowy pojawił się w Rzymie dopiero w I - II w.. Na początku III w. używano go już powszechnie. Nawiązywał on wyraźnie do astrologicznej tradycji babilońskiej. Patronowały mu planety. A oto nazwy poszczególnych jego dni:
Poniedziałek - dzień Księżyca - dies Lunae
Wtorek - dzień Marsa - dies Martis
Środa - dzień Merkurego - dies Mercurii
Czwartek - dzień Jowisza - dies Jovis
Piątek - dzień Wenus - dies Veneris
Sobota - dzień Saturna - dies Saturni.
Niedziela - dzień Słońca - dies Solis

W świecie chrześcijańskim dniem świątecznym początkowo był żydowski Sabbat - sobota, nazywana po łacinie Sabbatum. Tego określenia używano w nomenklaturze kościelnej. Od Sabatu liczono również kolejność dni tygodnia. Z czasem jednak, dla odróżnienia od Żydów, przeniesiono święto na następny dzień, licząc jednocześnie od niego kolejność dni. Kościół katolicki usiłował odejść od "pogańskich" nazw, zastępując je własnymi. A więc dni tygodnia tak nazywano:
 
Niedziela - dies Dominica
Poniedziałek - feria secunda
Wtorek - feria tertia
Środa - feria quarta
Czwartek - feria quinta
Piątek - feria sexta
Sobota - feria septima (Sabbatum).

Usiłowania Kościoła poparł również Konstantyn Wielki, ustanawiając rozporządzeniem z 321 r. dzień wolny od pracy na dies Solis - dies Dominica. Święto wyznaczone na niedzielę przyjęło się szybko, natomiast nazwy dni w większości krajów europejskich pozostały "pogańskie". Z wyjątkiem Polski, gdzie do XV w. używano nazw kościelnych (w XIV - XVI wieku - również palnetarnych). Od XVI wieku coraz częściej używano rodzimych nazw, nawiązujących wyraźnie do kościelnych, z tym jednak, że pierwszym dniem tygodnia nie była niedziela, lecz poniedziałek. Tak wytworzył się nasz "polski tydzień":
Poniedziałek - dzień po niedzieli
Wtorek - od wtóry, drugi
Środa - od środkowego miejsca w tygodniu
Czwartek - od czwartego
Piątek - od piątego
Sobota - od Sabbatum
Niedziela - od niedziałania.


Tydzień nie mieścił się w całości ani w miesiącach, ani w roku kalendarzowym. Szedł swoim torem. Jego początek wyznaczał raczej Wielki Tydzień poprzedzający Wielkanoc, ściślej - Niedziela Wielkanocna. Religia chrześcijańska przyczyniła się też do upowszechnienia kalendarza julińskiego w Europie. Sobór nicejski ( 325 r.) przyjął bowiem kalendarz Juliusa Cezara i polecił wprowadzić go władcom chrześcijańskim w podległych im krajach.

Kalendarz juliański, oparty na słonecznym kalendarzu egipskim, był niewątpliwie wielkim osiągnięciem kalendarologii światowej. Był najlepszym i najwygodniejszym kalendarzem spośród tych, jakie zostały stworzone. Niestety, on też miał wadę.Rok tego kalendarza był dłuższy od słonecznego o 0,0078 dnia, czyli 11 minut i 14 sekund. Można powiedzieć, że to drobnostka, ale z tej drobnostki w ciągu 128 lat powstawał 1 dzień.

W miarę upływu czasu rosła więc rozbieżność między rokiem astronomicznym a kalendarzowym. Zauważono to dość wcześnie, ale dopiero w XIII w. różni uczeni zaczęli domagać się reformy, a nawet czynili próby jej dokonania. Sprawa miała przy tym aspekt religijny. Chodziło mianowicie o prawidłowe ustalenie daty Wielkanocy - podstawy całego roku kościelnego, która zgodnie z ustaleniami soboru nicejskiego, miała przypadać na pierwszą niedzielę po pierwszej pełni od równonocy wiosennej. W 325 r. dzień równonocy przypadał 21.III.. W miarę mijania wieków, równonoc - z powodu błędu kalendarza juliańskiego - nieustannie się jednak przesuwała. Doszło do tego, że w XVI w. różnica ta wynosiła już 10 dni, i zrównanie dnia z nocą nastąpiło 11 marca. Święta wyznaczono więc niezgodnie z uchwałami soboru. Tym samym przesuwał się i rok kościelny. Kalendarz wyprzedzając pory roku, zaczął burzyć naturalny porządek.

Kalendarzowy rok egipski był nieco za krótki. Błąd tego kalendarza likwidował się dopiero po 1460 latach. Kalendarzowy rok juliański był z kolei za długi. Jego błąd likwidował się po około 47 000 lat. Kalendarz juliański był dokładniejszy od egipskiego, też jednak zaczął sprawiać kłopoty. Reforma kalendarza juliańskiego była więc konieczna.

Problem ery.

Kalendarz juliański uporządkował wiele spraw związanych z rachubą czasu, ale nie wszystkie. Liczenie mijających lat od założenia Rzymu nie upowszechniło się. Obowiązywała raczej "era konsularna", tj. liczenie lat według urzędujących konsulów bądź cesarzy. W tej sytuacji korelacja rozmaitych chronologii była bardzo utrudniona. Nikt nie był pewny, w jakim czasie żyje.

Z tego kłopotu postanowił wszystkich wybawić zakonnik rzymski, Dionizjusz Mały. Wyliczywszy, że Jezus Chrystus urodził się 25.XII.754 r. od założenia Rzymu, zwrócił się do papieża z propozycją, aby od daty narodzin Chrystusa rozpocząć nową erę -erę chrześcijańską (dziś nazywamy ją "naszą erą"). Niestety, pomysł ten, choć życzliwie przyjęty przez papieża, nie zyskał powszechnej aprobaty. W wielu krajach nadal liczono lata według ery konsularnej. Do tej ery wrócił oficjalnie również bizantyjski cesarz Justyn II (565-578) przybierając tytuł konsula. W dokumentach podawano wówczas, obok lat panowania cesarza, także lata jego konsulatu. Zwyczaj ten przetrwał w Bizancjum aż do IX w.. Ery konsularnej używano także w dokumentach kancelarii papieskiej.

Lata panowania wprowadził cesarz Justynian I Wielki w 537 r., nakazując, by we wszystkich dokumentach, obok oznaczania dnia i miesiąca, podawać rok panowania oraz rok konsulatu. Ten sposób numeracji lat znalazł zastosowanie również na Zachodzie. Według własnych lat panowania datowali urzędowe pisma władcy longobardzcy i frankijscy Merowingowie. Datacja tego typu upowszechniła się później w cesarstwie rzymskim narodu niemieckiego. Początkowo liczono lata od dnia koronacji, później - także od dnia wyboru. Hadrian I (792 - 795), zamiast lat panowania cesarzy, wprowadził lata pontyfikatu papieskiego. Od czasu papieża Leona IX (1048 - 1054) z dokumentów papieskich znikają całkowicie lata panowania cesarzy. Od początku XIII w. lata pontyfikatu liczą się z reguły od dnia koronacji.

W Polsce spotykamy się z różną datacją: według pontyfikatu biskupiego i według panowania władców. Ten ostatni sposób datowania był już w końcu XV w. regułą. Ale używany był obok datowania "od urodzenia Chrystusa".

W średniowiecznej Europie używano jednak i innych er: ery greckich olimpiad - zaczęła się w 776 r. p.n.e. i ery od założenia Rzymu - zaczęła się w 753 r. p.n.e.. Dość rozpowszechnione było również używanie ery Dioklecjana. Zaczęła się ona 29.VIII.284 r. i była przez kilka wieków używana w Egipcie, gdzie najprawdopodobniej powstała. Nazywana dziś również erą koptyjską.

W Bizancjum używano również ery bizantyjskiej, według której liczono lata "od stworzenia świata". Według niej liczono lata od 5508 r., a ściślej od 1.IX.5509 r. p.n.e.. Była dość rozpowszechniona w krajach związanych z Bizancjum, m.in. poprzez wspólną prawosławną religię. Warto wspomnieć i o erze żydowskiej. Początkowo Żydzi używali ery Seleucydów, wyprzedzającej naszą o 312 lat. Do XI w. była ona często używana w chronologii żydowskiej. Od XI w. przewagę zyskała nowa, licząca lata "od stworzenia świata", które, według rabinów żydowskich miało nastąpić w 3760 r. p.n.e..

W krajach mahometańskich używano ery muzułmańskiej, liczącej lata od tzw. Hidżry, tj. ucieczki Mahometa z Mekki do Medyny w 622 roku.

Nasza era (od urodzenia Chrystusa) upowszechniła się w Europie u schyłku średniowiecza. W XV. stała się już właściwie powszechna. Trzeba było jednak prawie 1000 lat od jej zaproponowania przez Dionizjusza Małego, aby ostatecznie zwyciężyła. Początek naszej ery ma umowny charakter. Jej wprowadzenie miało jednak i ma istotne znaczenie. Opierając się na niej można było m.in. ustalić jednolitą chronologię historii świata.

Wymienione ery są stosowane w Europie lub w krajach naszego kręgu cywilizacyjnego. Inny rok wyjściowy mają np. Hindusi - do dziś używa się tu ery Saka, liczącej lata od 78 roku. Jeszcze inny - Japończycy, którzy liczą lata od 660 r. p.n.e..

Kalendarz gregoriański.

Pierwszy projekt reformy kalendarza juliańskiego zgłoszono już w XIV wieku. Reformą zajął się Kościół katolicki, przedstawiając ją na soborach powszechnych w Konstancji i Bazylei. Na soborze bazylejskim w 1435 r. dyskutowano m.in. nad projektem Mikołaja z Kuzy, zalecającym opuszczenie w kalendarzu całego tygodnia z końca maja 1439 roku. Nie został on jednak zatwierdzony.

Sprawa odżyła w 2 połowie XV w., kiedy to astronom niemiecki Jan Regiomontanus podał do wiadomości, że tylko na przestrzeni ostatnich 60 lat data świąt wielkanocnych została aż w 30 przypadkach źle wyznaczona. Papież Sykstus IV polecił wówczas temu astronomowi opracować projekt nowego kalendarza. Niestety, śmierć astronoma przerwała dokończenie dzieła.

Nad reformą kalendarza pracowało wielu astronomów również za pontyfikatu Leona X. Zwołany z jego inicjatywy V sobór laterański w latach 1512 - 1516 zwrócił się o pomoc w tej sprawie do najsłynniejszych uniwersytetów - w Paryżu, Wiedniu, Tybindze, Lowanium i Krakowie. I tym razem nie doszło do reformy. Dokonano jej dopiero za pontyfikatu papieża Grzegorza XIII (1502 - 1582). 21.II.1582 r. papież ogłosił bullę, zalecającą przyjęcie (począwszy od 4.X. tegoż roku) nowego kalendarza.

Nowy kalendarz, nazwany później gregoriańskim zawierał zasady: lata, których liczba jest podzielna przez 4, są latami przestępnymi, tak jak w kalendarzu juliańskim. Wyjątek stanowią lata zawierające stulecia, wyrażające się pełnymi setkami - są one tylko wtedy przestępne, gdy są podzielne przez 400, a zatem np. 1600 i 2000 są to lata przestępne. Pozostałe lata zawierające stulecia liczymy jako lata zwykłe (po 365 dni), np. 1700,1800, 1900. Według rachuby kalendarza juliańskiego przestępny był zatem każdy rok, wyrażający się całkowitą ilością setek, według zaś gregoriańskiego tylko co 4. Przywrócono również taki stan, jaki istniał w czasie soboru nicejskiego - nakazano opuścić 10 dni w tym roku, przywracając zarazem równonoc wiosenną na dzień 21.III. (przed reformą przypadała ona na 11.III.). Dokonano tego opuszczając owe dni tak, że po 4.X.1582r. następował 15.X.. Aby zaś zapobiec na przyszłość ponownemu przesunięciu równonocy wiosennej postanowiono opuścić 3 dni przestępne w ciągu 400 lat. Wiosenne zrównanie dnia z nocą na dacie 21.III. utrzymuje się dotychczas.

Według kalendarza gregoriańskiego nowy rok obchodzimy 1 stycznia. Jest to nowy rok obchodzony w większości krajów świata. Nadal jednak w użyciu znajduje się około 20 kalendarzy, które pierwszy dzień roku wyznaczają na inne terminy.

Nasz nowy rok obchodzony jest od 45 r. p.n.e., a więc od wprowadzenia kalendarza juliańskiego. Po zwycięstwie chrześcijaństwa Kościół początkowo zwalczał uroczystości noworoczne przypadające na 1.I. (związane były z bogiem Janusem). Z czasem dzień ten został przyjęty przez Kościół za początek roku. Kalendarze średniowieczne zaczynały się więc już od 1.I..

Początkiem roku w niektórych krajach europejskich epoki wczesnego średniowiecza był pierwszy dzień marca (w Wenecji), przeniesiony później na dzień 1.V..

Początek roku od 25 marca, zwany "stylem Zwiastowania" powstał we Włoszech. "Styl wielkanocny" (liczony od Wielkiego Piątku lub Wielkiej Soboty Wielkiego Tygodnia, poprzedzającego Wielkanoc), utrzymywał się we Francji. Był to najbardziej niewygodny początek roku, ze względu na ciągłe przesuwanie się daty Wielkanocy. Lata były nierówne, niektóre zaś dni albo występowały podwójnie, albo nie występowały wcale.

Początek roku od 21 września rozpowszechniony był w Bizancjum i w krajach zależnych od Bizancjum. W południowych Włoszech przetrwał do XVI wieku. Na Rusi obowiązywał od XII w. aż do 1.I.1700 r. (kiedy wprowadzono kalendarz juliański ). Początek roku od 25 grudnia rozpowszechniony był w średniowieczu. Przez długi czas posługiwano się nim w kurii rzymskiej, jak również w niektórych miastach i państwach włoskich. W Anglii od VIII aż do XIII wieku. Popularny był także w Niemczech, Skandynawii, Czechach i Polsce. W Polsce występował jeszcze w XIV w.. Od XV w. styl od 1 stycznia zdobył jednak przewagę.

Jak widzimy, co kalendarz - to inny początek roku. Tak było dawniej i tak jest dzisiaj. Nawet w krajach, które przyjęły kalendarz gregoriański, szanuje się bowiem stare obyczaje.

Kalendarz gregoriański przyjęła większość krajów katolickich. Natomiast kraje protestanckie przyjmowały te zmiany znacznie później. Stary styl juliański zachował się tylko w kościele wschodnim.

Sobór w Nicei ustalił, że Wielkanoc należy obchodzić w pierwszą niedzielę po pełni następującej po wiosennym zrównaniu dnia z nocą. Jeżeli pełnia wypada w dniu równonocy wiosennej, to należy przesunąć Wielkanoc na pierwszą niedzielę po następnej pełni. Jeśli zaś pełnia wypada w niedzielę, to Wielkanoc obchodzi się w następną niedzielę. Widać z tego, że przed Wielkanocą muszą odbyć się następujące zjawiska astronomiczne: Słońce musi przejść przez równik niebieski, bo ten fakt oznacza zrównanie dnia z nocą, Księżyc musi znaleźć się po przeciwnej stronie Ziemi niż Słońce, bo w tej pozycji powstaje pełnia. Pewne trudności wynikają z faktu, że dla określenia czasu zaprowadzono tzw. "słońce średnie". Jest to punkt fikcyjny, który porusza się jednostajnie po kuli niebieskiej bez tych drobnych niejednostajności, jakie obserwujemy w ruchu Słońca rzeczywistego. Podobnie wprowadzono "księżyc średni", który stanowi podstawę do wszelkich obliczeń związanych z rachubą daty Wielkanocy. Często się zdarza, że drobne, kilkuminutowe różnice w pozycji tych punktów fikcyjnych w stosunku do rzeczywistego Słońca i Księżyca przesuwają Wielkanoc o 4 tygodnie. Dlatego niekiedy możemy stwierdzić niezgodność między datami Wielkanocy a czasami rzeczywistych pełni - lecz obliczanie daty Wielkanocy na podstawie wyrównanych ruchów punktów fikcyjnych pozwoliło na ustalenie pewnych stałych, prostych sposobów określania dat świąt ruchomych. Z reguł tych wynika, że Wielkanoc musi wypaść między 22 marca a 25 kwietnia.

Kalendarz gregoriański ma również wiele wad. Może nawet więcej wad niż zalet. Zaletą jest niewątpliwie długość roku gregoriańskiego, odpowiadająca mniej więcej długości roku astronomicznego. To jednak zgodność zewnętrzna. Wewnątrz panuje nieład. Miesiące w tym kalendarzu są nierówne. Mają one niejednakową liczbę dni, przy czym różnice te są dość duże. Mamy 4 rodzaje miesięcy: 28, 29, 30, 31 - dniowych. Uszeregowanie miesięcy krótszych i dłuższych jest bardzo nieregularne i wymaga specjalnego zapamiętania. To samo dotyczy okresów dekadowych, gdzie nieregularność występowania dekad niejednakowej długości jest jeszcze kłopotliwsza. Nie można ustalić nazwy dnia odpowiadającego określonej dacie. Nierówne są półrocza: I półrocze ma 181 lub 182 dni, II - 184. Kwartały mają: 90, 91 lub 92 dni. Brak stałego związku między datą miesiąca a dniem tygodnia. Jeżeli rok zaczyna się np. w czwartek, to kończy się w czwartek (z wyjątkiem roku przestępnego: wówczas ostatnim dniem roku jest piątek).

W rzeczywistości mamy nie jeden, lecz 14 kalendarzy, a więc 2 razy tyle, ile jest dni w tygodniu. Tyle kalendarzyków trzeba też wydrukować, aby znaleźć odpowiedni dla każdego roku. Trudno też bez zaglądania do kalendarza z góry przewidzieć, ile w danym miesiącu mamy dni pracy (nie można przy tym posługiwać się kalendarzem zeszłorocznym). Do tego dochodzą jeszcze ruchome święta kościelne, które w wielu kalendarzach różnych krajów są uwzględniane. Przede wszystkich chodzi tu o zmienną datę Niedzieli Wielkanocnej. Ponadto w roku przestępnym wprowadzany jest dodatkowy dzień (29 lutego) w ciągu roku, a nie na jego końcu.

Kalendarz ten wcale nie jest taki wygodny, jak to napisał T.Boy - Żeleński w "Słówkach":
"By uniknąć ambarasu
Wzięto rok na miarę czasu
Dzielą go (bardzo wygodnie)
Na miesiące i tygodnie..."

Literatura:
1. Antoni Opolski: "Kalendarz i jego dzieje", zeszyt IV z cyklu "Czas", Wydawnictwo Popularno - Naukowe Wiedza Powszechna, Spółdzielnia Wydawnicza " Czytelnik", 1948.
2. Zdzisław Zwoźniak: "Kalendarze", Krajowa Agencja Wydawnicza, 1981.
3. Elwira Milewska i Włodzimierz Zonn: "Niebo i kalendarz", Biuro Wydawniczo - Propagandowe RSW "Prasa - Książka - Ruch", Warszawa 1973.

Opracowanie: Maria Brodowska

Wyświetleń: 10508


Uwaga! Wszystkie materiały opublikowane na stronach Profesor.pl są chronione prawem autorskim, publikowanie bez pisemnej zgody firmy Edgard zabronione.