|
|
 | |
|  |
|
Ewa Rudnicka Awans zawodowy, Artykuły
Blaski i cienie awansu zawodowego nauczycieli
Blaski i cienie awansu zawodowego nauczycieli
System awansu zawodowego nauczycieli został uznany za jedną z kluczowych zmian w
reformie systemu edukacji. Wprowadzony w 2000 roku zastąpił dotychczasowy,
związany ze zdobywaniem stopni specjalizacji zawodowej.
Do tej pory spośród 560 tysięcy nauczycieli zaledwie 8 % legitymuje się
uzyskaniem stopnia specjalizacji zawodowej. Mieliśmy więc do czynienia z
systemem elitarnym, a nie powszechnym. Od czasu nowelizacji Karty Nauczyciela
każdy nowozatrudniony nauczyciel będzie wkraczał na ścieżkę awansu - zostając
kolejno stażystą, kontraktowym i mianowanym. Osiągając poziom nauczyciela
mianowanego zdecyduje czy chce potwierdzić dalej własny rozwój, rozpoczynając
procedurę awansu na stopień nauczyciela dyplomowanego.
Proponowana ścieżka awansu jest odbiciem rozwoju zawodowego, który w gruncie
rzeczy jest celem nadrzędnym. Tylko stale rozwijający się nauczyciel sprosta
wymaganiom szkoły, a ta powinna sprostać wymaganiom "życia".
Przyszło nam żyć w czasie szybkich i jakościowych zmian cywilizacyjnych.
Konieczność kształcenia ustawicznego nauczycieli nie jest tylko teorią
pedagogiczną, ale realną potrzebą dzisiejszych czasów.
Pierwsze lata wdrażania nowej ścieżki awansu nie były i nie są łatwe. Częściowo
wynika to z trudnego języka prawa oświatowego. Kartę Nauczyciela i
rozporządzenia o awansie należy czytać razem; zawierają szereg odniesień, zaś w
procedurach odwoławczych zastosowano kodeks postępowania administracyjnego.
Przypadki szczególne wymagają dodatkowej interpretacji. To wszystko sprawia, że
nauczyciel ma wiele uzasadnionych pytań i wątpliwości.
Kolejną barierą, w znacznej mierze mentalną, jest wymóg dokumentowania własnej
pracy w formie planu rozwoju zawodowego. Dotychczas nauczyciel, który był
mianowany i nie podejmował starań o uzyskanie stopnia specjalizacji zawodowej,
nie był zobligowany do dokumentowania własnego rozwoju. Obecnie staje się to
koniecznością, ale tylko dla nauczyciela stażysty i kontraktowego. Nauczyciel
mianowany sam decyduje czy chce dalej awansować. To samo dotyczyło zdobywania
stopni specjalizacji zawodowej. Dopóki nauczyciel nie dostrzeże celowości oraz
sensu w procedurze starania się o awans, dopóty będzie to czynność
biurokratyczna i powierzchowna. O tym, że nauczyciel jest "dobry", najlepiej
zaświadczyć mogą uczniowie, a ponadto inni członkowie społeczności szkolnej -
nauczyciele, dyrektor szkoły, rodzice. Problem w tym, że stopień awansu
zawodowego poświadczany jest urzędowo. Nauczyciel musi więc przekonać dyrektora
szkoły, rodziców, opiekuna stażu i wreszcie komisję kwalifikacyjną lub
egzaminacyjną, że dobra opinia o nim zasługuje na formalne potwierdzenie. Poza
tym warto dokumentować własny rozwój dla samego siebie. Bycie refleksyjnym
praktykiem przynosi korzyści, w pewnym sensie wymagamy tego również od własnych
uczniów.
Proces awansu zawodowego nie odbywa się w próżni. Rozwój nauczyciela powinien
być ściśle związany z procesem rozwoju szkoły. Szkoła jako "ucząca się
organizacja" wspiera nauczyciela jako "kształcącego się ustawicznie" członka tej
organizacji. To sprzężenie ma charakter zwrotny.
Reforma edukacji wprowadziła w szerszym zakresie system awansu poziomego.
Realizowany on jest poprzez pełnienie przez nauczycieli różnych funkcji w
szkole. Część z nich występowała przed wdrożeniem reformy systemu oświaty, np.
przewodniczący zespołów przedmiotowych. Większość funkcji upowszechniła się
dopiero teraz. Nowością jest opiekun stażu, nauczyciel z doświadczeniem, który
ma zadanie wspierać nauczyciela rozpoczynającego staż.
Awans poziomy i pionowy wspiera nauczyciela w jego zadaniach ogólnoszkolnych,
nie ograniczając go do roli specjalisty w nauczaniu danego przedmiotu. W
systemie awansu wzmocniona została rola dyrektora szkoły, który pełni rolę
wspierającą i weryfikującą. Ma szansę lepiej poznać nauczycieli, gdyż towarzyszy
im na różnych etapach rozwoju zawodowego. Nauczyciele mają zaś okazję do
lepszego zapoznania się z oczekiwaniami dyrektora. Nauczyciele pełniący funkcję
dyrektora sami również wkraczają na ścieżkę awansu.
Dorobek nauczyciela oceniany jest przez komisję kwalifikacyjną lub
egzaminacyjną. W powołanych komisjach o charakterze "ekspercko - urzędowym"
ważną rolę odgrywają pracodawcy nauczyciela oraz przedstawiciel nadzoru
pedagogicznego. To istotna zmiana w stosunku do poprzedniego systemu. Równie
znaczącą nowością jest poddanie ocenie działań lokalnych nauczyciela, który
oprócz bycia polonistą czy matematykiem powinien sprawdzić się jako osoba
działająca w środowisku lokalnym.
Wprowadzona przez reformę ścieżka awansu zawodowego rozpoczęła wprowadzanie
nowej jakości do polskiej szkoły. Wszyscy mamy nadzieję, że stanie się to
elementem motywującym nauczyciela do pracy w szkole. mMiejmy nadzieję, że stanie
się to z korzyścią przede wszystkim dla uczniów.
Opracowanie: Ewa Rudnicka
|
|
|
|
|
|
Komentarze
|
- Curley, 2004-02-12
"Dopóki nauczyciel nie dostrzeże celowości (...) w procedurze starania się o awans, dopóty będzie to czynność biurokratyczna i powierzchowna" - to nieprawda. Należałoby powiedzieć - dopoki mile widziana I PRZYJMOWANA będzie ilość rozdętych do nieprzwoitości zdobytych świstków, często sfingowanych dowodów, nawet nagrań!, publikacji często nieodkrywczycch, tak, że często giną w zalewie te wartościowe. Póki przez Komisje przyjmowana będzie ilość zaświadczeń z większą aprobatą, a nie istotne i prawdziwie poważne przypadki wychowawcze - BĘDZIE to czynność biurokratyczna i powierzchowna. Od nauczycieli póki co wymaga się mechanicznego gromadzenia papierów, większą wagę przykładając do zgodności numeracji stron niż zawartości. Pozdrawiam borykających się nauczycieli! Mąż nauczycielki
- Jowita, 2004-02-12
Awans zawodowy nauczyciela w obecnej formie to w znacznej mierze czysta fikcja. Wystarczy mieć dobrą wenę twórczą, zaprzyjaźnione grono pedagogiczne, dyrektora, kogoś znajomego w strukturach samorządowych oraz do wglądu opasłą teczkę osoby, która już zdobyła stopień awansu zawodowego. trzeba jeszcze spędzić trochę czasu przy komputerze i dokumentacja gotowa. Znam osoby, które zupełnie nie angażują się w pracę dydaktyczno- wychowawczą, a uzyskały awans zawodowy,
- belfer tylko mianowany, 2004-02-13
Albo awansujesz albo naprawdę uczysz. Tego się nie da pogodzić. Awans wymaga bowiem zajmowania się papierkami, sprawami, które nie wynikaja z przedmiotu nauczanego ani z wychowania. Chyba, że tworzysz papierki a nie dokumentujesz swoja działalność. Dziwnym trfaem znam nauczycieli dyplomowanych (!!) którzy są co najwyżej przeciętni jeśli chodzi o sprawy nauczania i wychowania
- ..?.., 2004-02-13
Fakt - zarzucono mi np. że materiał przedstawiony jest na luźnych kartkach a dyskietki nawet nie otworzono.
- edi, 2004-02-17
Zgadzam się. Obserwuję w mojej pracy straszne rzeczy - oszustwa i fikcje na każdym kroku, korzystanie z dorobku osób awansowanych, nawet konkursy zatraciły rzetelność oceny- ktoś chwali się swoim sukcesem, a potem w gazecie czytam, że na tym konkursie wszystkie dzieci nagrodzono (!!!);nie ma wątpliwości, po co, na pewno nie po to ,żeby im smutno nie było. tylko, żeby panie miały kolejny papierek do awansu... Kłamstwo i jeden wielki blef! U nas tak jest, bo pani dyrektor pije kawę i NICZYM się nie interesuje, więc nie jest w stanie wpaść na to, że ktoś nie zrobił ileś godzin kółka ZA DARMO, a sobie je wykazał, bo wie, że do awansu jest to najbardziej punktowane. Oj, smutno w takim otoczeniu uczciwie podążać do celu...
- beta, 2004-02-20
podzielam glosy moich przedmowców. To jeden wieliki blef. Dyrektorka mojej placówki wcale nie ukrywa , że wystarczy z nią żyć dobrze w zgodzie a wtedy wszystko jest możliwe. A więc tylko trzeba wiedzieć , gdzie łożyć palec. Ludzie warościowi naprawdę się nie liczą, bo oni nie muszą zyć w zgodzie z dyrektorem. tak właśnie wygląda awans zawodowowy nauczyciela.
- pedagog, 2004-02-21
Włeaśnie rozwijam się zawodowo. Uczestniczę w różnych bzdurnych inicjatywach, udzielam się, ale tylko z czystych pobudek finansowych, a nie z własnej woli. Mnie jest potrzebna wąska specjalizacja, żebym robiła coś dobrze, nie musze być wielkierunkowa i wsechobecna w mom lokalnym srodowisku. Ja mam dobrze pracować, a nie udziel;ać się i żebrać o kwity. Od kiedy zaczełam się dyplomować, nie mam czasu na uczciwą i sumienną pracę, a moje dodatkowe i umiejętności sprzedaję szkole za darmo!!!!!!! Jestem wołem roboczym i napędzam koło młyńskie, a korzyści osiąga ktoś wyżej, parodia. Ja chce wreszcie uczciwie zarabiać stosowanie do moich umiejętności, może ktos to weźmie pod uwagę?
- Krystyna, 2004-02-24
Jestem od roku nauczycielem dyplomowanym . Zrobiłam to dla pieniędzy. Nie żałuję w tej chwili, ale co ja musiałam pzejść, to tylko wiedza Ci co piszą. Dokumentując swoją pracę zrobiłam podsumowanie swojej 25 letniej pracy pedagogicznej. Jest to drugi plus tego awansu. To nie wina nauczycieli, że kombinują . Stworzono im takie warunki. Po prostu wykorzystują sytuację. Potwierdzam, że część pracy nauczycieli awansujących się to naciągane dokumenty. Ja po awansie jeszcze mam więcej pracy w szkole, bo nie można nic nie robić. Krystyna
- margo, 2004-02-25
właśnie "się mianuję". nie wiem dla czego , ale odnosze wrażenie, że nie dozyję dnia egzaminu,poprostu padam.
- ktoś, 2004-02-26
Awans zawodowy to fikcja. Wszyscy tak uważamy,tylko zastanawiam się;dlaczego nie potrafimy walczyć o swoje,godząc sie na te eksperymenty.
- Maja, 2004-02-26
W mojej szkole dyplomowani to obiboki. pracują ci, którzy jeszcze są w trakcie stażu. Najwyższym uznaniem dyrektorki cieszy się nauczyciel, który przedmiot humanistyczny potraktował jak wypełnianie wolnych rubryk w formularzu.
- nauczycielka, 2004-02-26
Zgadzam się z Pedagogiem. Pracuję ponad 10 lat i w zasadzie jestem młodym nauczycielem. Zawsze wykonuję pracę sumiennie i zdecydowanie bardzo dużo pracuję, tzw. społecznie, czyli bez gratyfukacji poświęcając swój wolny czas. A dyplomowanym np. jest nauczyciel, który ponaciągał kwity, nigy nic szczególnego nie robił a teraz nie robi w ogóle. Lubię swoja pracę i nie narzekam na niepłatne nadgodziny, ale to jest niesprawiedliwe, że nie ocenia się prawdziwej pracy i umiejętności, tylko dobrze spreparowane sprawozdanie, w dodatku napisane niesamodzielnie. Nie wymyślam niczego. Jestem w trakcie stażu. Robię t, co robiłam do tej pory, tylko zbieram podpisy. Czy o to w tym chodzi?
- bea, 2004-02-27
Nie przeczę, że cały ten awans to wielka bzdura i niewypał twórców "wielkiej reformy", ale przedstawianie wszystkich nauczycieli, którzy są już "dyplomowanymi" jako nierobów i krętaczy to chyba przesada. Czy nie ma w tym cienia zazdrości, że nam się jeszcze nie udało? Nie należałoby ich choć trochę docenić za to, że udało im się z tym wszystkim uporać i przebrnąć przez to pomyślnie?
- mary, 2004-03-01
Pracuję w szkole trzeci rok, mianuję się i ...gubię ideały.Dokumentacja nie jest wiarygodnym odzwierciedleniem pracy znacznej części nauczycieli, jest pracochłonna (lepiej w tym czasie opracowywać pomoce dydaktyczne dla dzieci). Awans skłucił grono pedagogoczne i sprawił że dzieci nie są już najważniejsze- coś tu jest nie tak!
- przyszła nauczycielka, 2004-03-02
mam nadziej że jak za te 9 lat spełnie swoje wielkie marzenie i zacznę uczyć, to już tego nie będzie...
- aga, 2004-03-02
Ten awans to największa bzdura i fikcja wszechczasów!!!!Nauczycieli, którzy się nie chcą rozwijać i tak do tego nie zmusi, a tych którzy się rozwijają i pracują sumiennie obarcza dodatkową, bezsensowną, papierkową robotą, w efekcie doprowadzając do tego, że albo rezygnują z awansu albo przestają być już tak wydajni jak przedtem, bo przecież doba ma tylko 24 godziny. Więc tak właściwie to kto na tym zyskuje? Bo na pewno nie uczeń. A nauczyciele są tylko coraz bardziej wściekli. Już nie ważne jest co robisz naprawdę, ale czy masz na to papier. No i imprezy, imprezy, szkoła ma błyszczeć na zewnątrz - w mojej szkole już nie ma prawie tygodnia bez imprezy czy akcji (przecież dyrektor też robi awans to musi zabłyszczeć). Powiem jedno, że nie tak sobie wyobrażałam swoją pracę.
- bajeczka, 2004-03-02
Jestem nauczycielem dyplomowanym. Nie moge sie nazwac obibokiem ,bo zarówno przed aktem nadania jak równiez po nadaniu statusu nauczyciela dyplomowanego pracowałam sumiennie, wdrażałam dużo nowych metod i form pracy. Moja dzialania nawet niemile były widziane przez koleżanki a nawet dyrekcje. Nigdy mnie to nie zniechecało wręcz przeciwnie mobilizowało. Uważam, że warto sie potrudzic i zdobyć stopien nauczyciela dyplomowanego. Nie gromadziłam świstków - uważam ze ci co to czynią nie moga sie niczym innym wykazać.
Wole taka forme podniesienia statusu zawodowego jak ubiegłą uzyskiwanie stopni. Nie załamujcie sie - to nie jest wcale takie trudne.
- rafa, 2004-03-04
Jestem
- Mysia, 2004-03-04
Dzień, w którym definitywnie zamknęłam teczkę z dokumentacją na awans zawodowy na naucz. dyplomowanego ,zapamiętam długooooooo. Nawet zakręciła mi sie w oczku łezka - ale nie z żalu, lecz z nieopisanego szczęścia. Nareszcie wyswobodziłam sie ze szponów "roboty" papierkowej, której nigdy wręcz nie trawiłam. Kochałam za to nad wyraz pracę z dziećmi. Nie przypuszczałam,ze po 20 letniej pracy w szkolne przyhdzie czas na udowodnienie naszym władzom, że jestem nauczycielem, a nie zbieraczem i poszukiwaczem papierków mających większe znaczenie w szkole, aniżeli dzieci, ich rozwój. Tak naprawdę to jeśli nie ma gdzie zaoszczędzići kogo pognębić, "wymydlić", a na koniec udowodnić ,że nic nie znaczy - to takim wspaniały m gruntem jest nauczyciel. A tak na marginesie - jestem nauczycielem dyplomowanym , ale nikogo to nie interesuje. Nawet nie dostałem z tego tytułu podwyżki. Prawdopodobnie otrzymam ją we wrześniu.
- Mysia-2, 2004-03-04
Z wypowiedzi Mysi wynika, ze otrzymała decyzję komisji kwalifikacyjnej, nie dostarczono jej natomiast do dnia dzisiejszego decyzji kuratora. Głowa do góry! Nadejdzie niedługo, a jeśli nie - trzeba monitować. Wszak nasze kochane władze muszą przestrzegać kodeksu postępowania administracyjnego (a zapominają o nim!) i w ciągu miesiąca są zobligowane do wydania decyzji. Sama formuła awansu - zwłaszcza na n-la dyplomowanego - to rzeczywiście najdurniejszy z możliwych do zrealizowania pomysłów. Nie chodzi zresztą tylko o papierzyska. Warto pokusić się o ewaluację (cha, cha...) pracy tzw. ekspertów. Skąd ich wzięto?!
- zez, 2004-03-04
Nie staram się doszukiwać źródeł inspiracji dla autorów / kolegialnie - jak zwykle anonimowych / projektu awansu zawodowego nauczycieli. Faktem również jest, że krytykować łatwiej i wygodniej niż coś wymyślić i wdrożyć. Tym niemniej, by przybliżyć realia tego narzędzia motywacji nauczycieli posłużę się metaforą.
System wynagradzania nauczycieli to stary rower, ze spadającym ciągle łańcuchem i zużytymi zębatkami, na którym trudno dojechać od pierwszego do pierwszego. Genialny system awansu to kolekcjonowanie nowych zębatek i innych części, aby można było złożyć ten sam rower ale już z przerzutką. Założyli, że jak będzie miał przerzutkę to pojedzie szybciej. Naiwni albo i nie ? Udają, albo zapomnieli, że rower wyprodukowano w CCCP w latach 50-tych. To twardy rower, oparł się wielu wichrom i ciężko się na nim jedzie / sztywna kierownica i mocno trzeba pedałować, bo z tyłu kółko zębate za małe więc z góry lżej, pod górę ciężej/.
A przecież mamy teraz mnóstwo rowerów, z lekkich metali z przerzutkami /18- 28 biegowymi / i bez, na których z przyjemnością można dojechać do celu nie wyłączając gór. Biedaczkowie, twórcy awansu nauczycieli, zapomnieli /albo i nie ?/, że nauczyciel to takie „zwierzę” , które im więcej musi się starać by zaspokoić swoje najniższe w hierarchii potrzeb Maslowa /2-3 etaciki, korepetycje, awans za 200-300 zł brutto, czasami podwyżka 30 zł brutto itp./, łatwiej się daje kierować rozległej kierownicy / MENiS, Kuratoria, organy prowadzące /. Nigdy nie protestował, nie wyszedł na ulice, nie głodował, nie zlał kijami golfowymi tych najwyżej, nie blokował przejść i węzłów kolejowych. Bo uważał , że osobie wykształconej nie wypada. Reprezentowany jest przez rówieśnika roweru – niezastąpiony ZNP / Nihil novi sub sole / w kluczowych dla niego sprawach w Sejmie. Od zniewolenia do tworzenia nowego to dość trudna droga. Jednakże, właściwy „rowerzysta” na dobrym nowoczesnym rowerze, powinien poradzić sobie o wiele lepiej w tym trudnym terenie Oświaty XXI wieku.
A co z reanimatorami starego roweru ? Na .... złomowisko historii oświaty, razem ze sprzętem !
PS Kupujcie tylko nowoczesny i odpowiedni dla siebie rower, przynajmniej jazda będzie przyjemna. Czego sobie i Wam życzy - ZEZ
- aneczka, 2004-03-05
AWANS zawodowy to jeden wielki blef, szczególnie w tych małych szkołach . Niektórzy awansują na zasadzie dobrych układów z dyrekcją. Nie robi nic, a dyrektorka "dobra koleżanka" podbije wszystko. Wiem cos o tym, bo widzę to w naszej szkole> Ja zdobywałam awans ciężko pracą. Natomiast inna Pani uzyskała awans w tajemnicy. Leń śmierdzący otrzymał awans tylko dlatego, że dyrektorka koleżanka podbiła wszystko, co nie miało miejsca. Jedna wielka FIKCJA A żenujące jest to, że DYREKTOR nie wstydzi się, a gdzie sa władze oświatowe, ale czemu sie dziwic ta sama dyrektorka nie zdobyła awansu,bo podłożyła plagiat! I co z tego, odrzucili pracę, ale w tym roku znów startuje. Żadnej kary nie poniosła
- ziutka, 2004-03-10
Ludzie!!! Narzekacie na ogrom pracy związanej z dokumentowaniem awansu zawodowego, na czas, który musicie poświęcać na tworzenie tzw. "teczek"... A przeciez to dotyczy tylko niewielkiej grupy nauczycieli chcących zdobyć stopień nauczyciela dyplomowanego. Stazyści i kontraktowi starający się o awans juz od ponad półtora roku nie musza nic takiego robić!!! Naprawdę - wymaganie konieczne do takiego awansu są minimalne i tak naprawdę nie trzeba robić nic nadzwyczajnego, by awansować - stazysta musi zapoznac sie z dokumentami szkolnymi, a kontraktowy z prawem oswiatowym. Więc o co tyle krzyku? Jeśli robicie więcej, to tylko dlatego, że tego chcecie. Więc nie narzekajcie.
- zez, 2004-03-10
Droga Ziutko, to nie oto chodzi czy roboty z awansem wiecej czy mniej, tylko o to, że ten system motywacji i wynagradzania jest najzwyczajniej archaiczny. Nowoczesne firmy zupełnie inaczej dbają o rozwój swoich pracowników.Takiego dziwoląga mogli stworzyć ludzie, którzy mają nawyki z poprzedniego systemu i myślą że nauczyciel jest drugą kategorią klasy robotniczej. W XXI wieku to powinien być pracownik wiedzy a nie sterowany przez centralę /MENiS/ wyrobnik oświatowy. pozdrawiam Zez
- zez, 2004-03-10
Droga do ściżek kariery - czyli strategie sukcesu człowieka i organizacji(część II - rodzaje karier)
dr Eleonora Kuczmera - Ludwiczyńska (życiorys)
(<kierować karierami rozumianymi jako drogi do profesjonalnej doskonałości i osiągania satysfakcji w życiu zawodowym należy znać rodzaje karier zawodowych.
Wyróżniamy cztery główne typy karier zawodowych:
¨ menedżerską
¨ specjalistyczną
¨ przedsiębiorczą
¨ autonomiczną
Kariera menedżerska polega na polega na awansowaniu pracownika w górę hierarchii organizacyjnej (kariera pionowa), powierzaniu mu zespołu(zespołów) pracowników, rozszerzaniu jego władzy i odpowiedzialności.
Kariera specjalistyczna polega na rozwoju kwalifikacji pracownika w dziedzinie, która go szczególnie interesuje, w której jest szczególnie lub wybitnie uzdolniony.
Pracownik taki dąży do zdobycia pozycji specjalisty lub wewnętrznego doradcy w organizacji w zakresie funkcji, która pozostaje w obszarze jego szczególnych zainteresowań.
Kariera specjalisty jest rodzajem kariery alternatywnej, która tworzy niezależnie od hierarchii stanowiskowej hierarchię kwalifikacyjną.
Kariera oparta na przedsiębiorczości jest to typ kariery zarezerwowany dla szczególnej grupy pracowników, a mianowicie dla jednostek twórczych, niespokojnych, z inicjatywą, którzy najczęściej stają się liderami zmian w przedsiębiorstwie.
Jest to kariera typy poziomego odznaczająca się dużym stopniem swobody działania. Pracownik w ramach tej kariery awansuje "w bok" z jednej jednostki organizacyjnej do drugiej, jego zadaniem jest zmieniać, usprawniać reorganizować.
Funkcje przedsiębiorcze może pracownik realizować również w dziale badawczo-rozwojowym przedsiębiorstwa.
Ludzie ci zwolnieni są najczęściej (USA, Europa Zachodnia) z przestrzegania wielu reguł, którym podlegają inni pracownicy (czas pracy, regulaminy, przepisy wewnętrzne) jak również posiadają prawo do dość odważnego eksperymentowania.
Kariera oparta na autonomii polega na dążeniu do samodzielności i niezależności. Pracownik wybierający tę ścieżkę kariery źle się będzie czuł zarówno jako przełożony jak i podwładny. Chce on "być sobie sterem, żeglarzem i okrętem".
Ten typ kariery wybierają bardzo często jednostki o wysoko rozbudowanym poczuciu osobistej odpowiedzialności i dlatego też, w pewnym zakresie, mogą być bardzo przydatni dla przedsiębiorstwa.
Budowanie ścieżek karier musi być oparte o:
samoświadomość pracownika swojego charakteru i osobowości i wynikających z nich słabszych i mocniejszych jego stron, swoich celów życiowych i zawodowych oraz pożądanych sposobów i metod ich realizacji
świadomość organizacji jaką strategię ogólną i strategie funkcjonalne chce realizować i w związku z tym jakie wyzwania stawia przed pracownikami
świadomość organizacji, że proces planowania karier ma doprowadzić do kompetentnego wykonywania zadań i realizowania celów organizacji przez najlepiej dobranych do nich pracowników przy zaspokojeniu ich potrzeb rozwojowych i satysfakcji zawodowej.
świadomości pracowników i organizacji, że rodzaje preferowanych karier zawodowych oraz warunki ich realizacji zależą w dużym stopniu od kształtu kultury wytworzonej przez organizację.
Skuteczne zarządzanie, którego efektem jest długofalowy sukces organizacji zależy od trzech decydujących zasad:
I. "Granice osobowości są granicami przywódczych i motywacyjnych zdolności
II. Każdy człowiek (którym właściwie pokierowano) chce osiągnąć szczyty swych możliwości i przekroczyć je
III. Szczytowe osiągnięcia nie ujawniają się u pracowników same z siebie! Muszą się urzeczywistnić przy świadomym uczestnictwie menedżera: zarówno dzięki jego cierpliwości jak i nieugiętości."(Hans Christian
Altmann).
PO LEKTURZE
- Robert, 2004-03-15
Myśię ,że tak naprawdę reforma oświaty była(jak wiele rzeczy w naszym kraju),nie do końca dobrze przemyśana,zrobiono ją dla idei i teraz w wielu sprawach wygląda tak jak wygląda - swojego opiekuna stażu wduję( co najwyżej) raz na miesiąc, nie mogę z nim
normalnie porozmawiać bo stale się spieszy.
- Anna, 2006-06-09
Szanowna Pani Ziutko, wiele razy przewodniczyłam w Komisji d/s awansu zawodowego nauczyciela mianowanego. Zapewniam panią, że awans w takiej postaci ma niewiele wspólnego z edukacją XXI w. Wiele razy słyszałam o tzw.wlasnych programach, powtarzających się kilka razy w ciągu tygodnia a będacych kopią cudzych programów np. z literki. Wiedza nauczyciela to nie zbieranie papierów ale konkretne działania i ciągła edukacja. Absurdem jest, że nauczyciel z teczką jest lepszy i lepiej opłacany aniżeli mjący np. 4 kierunki, w trakcie doktoratu, ale nie majacy czasu na zbieranie papierów bo ciągle sie szkoli. Anna
- Ewa, 2011-08-13
Ja zdobywałam dwa stopnie specjalizacji zawodowej, był egzamin praktyczny (przed komisją) - dwie lekcje do poprowadzenia i egzamin teoretyczny - też przed komisją, oba trzeba było zdać. Nie mogłam się za niczyją pracę schować, musiałam osobiście pokazać,
- wdzięczna, 2011-10-09
awans nauczycieli uważam za zabieranie im osobowości.Z wielu radosnych maniaków swojego zawodu stali się zmęczonymi, zapracowanymi i goniącymi za "kwitami" (nikomu do niczego niepotrzebnymi)marudami. To dyrektor danej placówki i grono pedagogicznej
Dodaj komentarz
|
|
 |
|
 |
| Barometr |
 |
| Dziękujemy za oddanie głosu. |
|
|
Średnia ocena: 4.54

Ilość głosów: 13 |
|
|
|