Awans Informacje Forum Dla nauczyciela Dla ucznia Korepetycje Sklep
  [ Zaloguj się ]   [ Załóż konto ]
  Najczęściej szukane
Konspekty
Programy nauczania
Plany rozwoju zawodowego
Scenariusze
Sprawdziany i testy
  Media
Przegląd Prasy
Patronat
Medialny
Po godzinach
  Slowka.pl
Słówka na email
Język angielski
Język niemiecki
Język francuski
Język włoski
Język hiszpański
Język norweski
Język japoński
Język rosyjski
Gramatyka
Rozmówki













Ewa Rudnicka
Awans zawodowy, Artykuły

Blaski i cienie awansu zawodowego nauczycieli

- n +

Blaski i cienie awansu zawodowego nauczycieli

System awansu zawodowego nauczycieli został uznany za jedną z kluczowych zmian w reformie systemu edukacji. Wprowadzony w 2000 roku zastąpił dotychczasowy, związany ze zdobywaniem stopni specjalizacji zawodowej.

Do tej pory spośród 560 tysięcy nauczycieli zaledwie 8 % legitymuje się uzyskaniem stopnia specjalizacji zawodowej. Mieliśmy więc do czynienia z systemem elitarnym, a nie powszechnym. Od czasu nowelizacji Karty Nauczyciela każdy nowozatrudniony nauczyciel będzie wkraczał na ścieżkę awansu - zostając kolejno stażystą, kontraktowym i mianowanym. Osiągając poziom nauczyciela mianowanego zdecyduje czy chce potwierdzić dalej własny rozwój, rozpoczynając procedurę awansu na stopień nauczyciela dyplomowanego.

Proponowana ścieżka awansu jest odbiciem rozwoju zawodowego, który w gruncie rzeczy jest celem nadrzędnym. Tylko stale rozwijający się nauczyciel sprosta wymaganiom szkoły, a ta powinna sprostać wymaganiom "życia".

Przyszło nam żyć w czasie szybkich i jakościowych zmian cywilizacyjnych. Konieczność kształcenia ustawicznego nauczycieli nie jest tylko teorią pedagogiczną, ale realną potrzebą dzisiejszych czasów.

Pierwsze lata wdrażania nowej ścieżki awansu nie były i nie są łatwe. Częściowo wynika to z trudnego języka prawa oświatowego. Kartę Nauczyciela i rozporządzenia o awansie należy czytać razem; zawierają szereg odniesień, zaś w procedurach odwoławczych zastosowano kodeks postępowania administracyjnego. Przypadki szczególne wymagają dodatkowej interpretacji. To wszystko sprawia, że nauczyciel ma wiele uzasadnionych pytań i wątpliwości.

Kolejną barierą, w znacznej mierze mentalną, jest wymóg dokumentowania własnej pracy w formie planu rozwoju zawodowego. Dotychczas nauczyciel, który był mianowany i nie podejmował starań o uzyskanie stopnia specjalizacji zawodowej, nie był zobligowany do dokumentowania własnego rozwoju. Obecnie staje się to koniecznością, ale tylko dla nauczyciela stażysty i kontraktowego. Nauczyciel mianowany sam decyduje czy chce dalej awansować. To samo dotyczyło zdobywania stopni specjalizacji zawodowej. Dopóki nauczyciel nie dostrzeże celowości oraz sensu w procedurze starania się o awans, dopóty będzie to czynność biurokratyczna i powierzchowna. O tym, że nauczyciel jest "dobry", najlepiej zaświadczyć mogą uczniowie, a ponadto inni członkowie społeczności szkolnej - nauczyciele, dyrektor szkoły, rodzice. Problem w tym, że stopień awansu zawodowego poświadczany jest urzędowo. Nauczyciel musi więc przekonać dyrektora szkoły, rodziców, opiekuna stażu i wreszcie komisję kwalifikacyjną lub egzaminacyjną, że dobra opinia o nim zasługuje na formalne potwierdzenie. Poza tym warto dokumentować własny rozwój dla samego siebie. Bycie refleksyjnym praktykiem przynosi korzyści, w pewnym sensie wymagamy tego również od własnych uczniów.

Proces awansu zawodowego nie odbywa się w próżni. Rozwój nauczyciela powinien być ściśle związany z procesem rozwoju szkoły. Szkoła jako "ucząca się organizacja" wspiera nauczyciela jako "kształcącego się ustawicznie" członka tej organizacji. To sprzężenie ma charakter zwrotny.

Reforma edukacji wprowadziła w szerszym zakresie system awansu poziomego. Realizowany on jest poprzez pełnienie przez nauczycieli różnych funkcji w szkole. Część z nich występowała przed wdrożeniem reformy systemu oświaty, np. przewodniczący zespołów przedmiotowych. Większość funkcji upowszechniła się dopiero teraz. Nowością jest opiekun stażu, nauczyciel z doświadczeniem, który ma zadanie wspierać nauczyciela rozpoczynającego staż.

Awans poziomy i pionowy wspiera nauczyciela w jego zadaniach ogólnoszkolnych, nie ograniczając go do roli specjalisty w nauczaniu danego przedmiotu. W systemie awansu wzmocniona została rola dyrektora szkoły, który pełni rolę wspierającą i weryfikującą. Ma szansę lepiej poznać nauczycieli, gdyż towarzyszy im na różnych etapach rozwoju zawodowego. Nauczyciele mają zaś okazję do lepszego zapoznania się z oczekiwaniami dyrektora. Nauczyciele pełniący funkcję dyrektora sami również wkraczają na ścieżkę awansu.

Dorobek nauczyciela oceniany jest przez komisję kwalifikacyjną lub egzaminacyjną. W powołanych komisjach o charakterze "ekspercko - urzędowym" ważną rolę odgrywają pracodawcy nauczyciela oraz przedstawiciel nadzoru pedagogicznego. To istotna zmiana w stosunku do poprzedniego systemu. Równie znaczącą nowością jest poddanie ocenie działań lokalnych nauczyciela, który oprócz bycia polonistą czy matematykiem powinien sprawdzić się jako osoba działająca w środowisku lokalnym.

Wprowadzona przez reformę ścieżka awansu zawodowego rozpoczęła wprowadzanie nowej jakości do polskiej szkoły. Wszyscy mamy nadzieję, że stanie się to elementem motywującym nauczyciela do pracy w szkole. mMiejmy nadzieję, że stanie się to z korzyścią przede wszystkim dla uczniów.

Opracowanie: Ewa Rudnicka

Zgłoś błąd    Wyświetleń: 9671
 
   Komentarze
  • Curley, 2004-02-12

    "Dopóki nauczyciel nie dostrzeże celowości (...) w procedurze starania
    się o awans, dopóty będzie to czynność biurokratyczna i powierzchowna"
    - to nieprawda. Należałoby powiedzieć - dopoki mile widziana I
    PRZYJMOWANA będzie ilość rozdętych do nieprzwoitości zdobytych
    świstków, często sfingowanych dowodów, nawet nagrań!, publikacji
    często nieodkrywczycch, tak, że często giną w zalewie te wartościowe.
    Póki przez Komisje przyjmowana będzie ilość zaświadczeń z większą
    aprobatą, a nie istotne i prawdziwie poważne przypadki wychowawcze -
    BĘDZIE to czynność biurokratyczna i powierzchowna. Od nauczycieli póki
    co wymaga się mechanicznego gromadzenia papierów, większą wagę
    przykładając do zgodności numeracji stron niż zawartości. Pozdrawiam
    borykających się nauczycieli! Mąż nauczycielki

  • Jowita, 2004-02-12

    Awans zawodowy nauczyciela w obecnej formie to w znacznej mierze
    czysta fikcja. Wystarczy mieć dobrą wenę twórczą, zaprzyjaźnione grono
    pedagogiczne, dyrektora, kogoś znajomego w strukturach samorządowych
    oraz do wglądu opasłą teczkę osoby, która już zdobyła stopień awansu
    zawodowego. trzeba jeszcze spędzić trochę czasu przy komputerze i
    dokumentacja gotowa. Znam osoby, które zupełnie nie angażują się w
    pracę dydaktyczno- wychowawczą, a uzyskały awans zawodowy,

  • belfer tylko mianowany, 2004-02-13

    Albo awansujesz albo naprawdę uczysz. Tego się nie da pogodzić. Awans
    wymaga bowiem zajmowania się papierkami, sprawami, które nie wynikaja
    z przedmiotu nauczanego ani z wychowania. Chyba, że tworzysz papierki
    a nie dokumentujesz swoja działalność. Dziwnym trfaem znam nauczycieli
    dyplomowanych (!!) którzy są co najwyżej przeciętni jeśli chodzi o
    sprawy nauczania i wychowania

  • ..?.., 2004-02-13

    Fakt - zarzucono mi np. że materiał przedstawiony jest na luźnych
    kartkach a dyskietki nawet nie otworzono.

  • edi, 2004-02-17

    Zgadzam się. Obserwuję w mojej pracy straszne rzeczy - oszustwa i
    fikcje na każdym kroku, korzystanie z dorobku osób awansowanych, nawet
    konkursy zatraciły rzetelność oceny- ktoś chwali się swoim sukcesem, a
    potem w gazecie czytam, że na tym konkursie wszystkie dzieci
    nagrodzono (!!!);nie ma wątpliwości, po co, na pewno nie po to ,żeby
    im smutno nie było. tylko, żeby panie miały kolejny papierek do
    awansu... Kłamstwo i jeden wielki blef! U nas tak jest, bo pani
    dyrektor pije kawę i NICZYM się nie interesuje, więc nie jest w stanie
    wpaść na to, że ktoś nie zrobił ileś godzin kółka ZA DARMO, a sobie je
    wykazał, bo wie, że do awansu jest to najbardziej punktowane. Oj,
    smutno w takim otoczeniu uczciwie podążać do celu...

  • beta, 2004-02-20

    podzielam glosy moich przedmowców. To jeden wieliki blef. Dyrektorka
    mojej placówki wcale nie ukrywa , że wystarczy z nią żyć dobrze w
    zgodzie a wtedy wszystko jest możliwe. A więc tylko trzeba wiedzieć ,
    gdzie łożyć palec. Ludzie warościowi naprawdę się nie liczą, bo oni
    nie muszą zyć w zgodzie z dyrektorem. tak właśnie wygląda awans
    zawodowowy nauczyciela.

  • pedagog, 2004-02-21

    Włeaśnie rozwijam się zawodowo. Uczestniczę w różnych bzdurnych
    inicjatywach, udzielam się, ale tylko z czystych pobudek finansowych,
    a nie z własnej woli. Mnie jest potrzebna wąska specjalizacja, żebym
    robiła coś dobrze, nie musze być wielkierunkowa i wsechobecna w mom
    lokalnym srodowisku. Ja mam dobrze pracować, a nie udziel;ać się i
    żebrać o kwity. Od kiedy zaczełam się dyplomować, nie mam czasu na
    uczciwą i sumienną pracę, a moje dodatkowe i umiejętności sprzedaję
    szkole za darmo!!!!!!! Jestem wołem roboczym i napędzam koło młyńskie,
    a korzyści osiąga ktoś wyżej, parodia. Ja chce wreszcie uczciwie
    zarabiać stosowanie do moich umiejętności, może ktos to weźmie pod
    uwagę?

  • Krystyna, 2004-02-24

    Jestem od roku nauczycielem dyplomowanym . Zrobiłam to dla pieniędzy.
    Nie żałuję w tej chwili, ale co ja musiałam pzejść, to tylko wiedza Ci
    co piszą. Dokumentując swoją pracę zrobiłam podsumowanie swojej 25
    letniej pracy pedagogicznej. Jest to drugi plus tego awansu. To nie
    wina nauczycieli, że kombinują . Stworzono im takie warunki. Po prostu
    wykorzystują sytuację. Potwierdzam, że część pracy nauczycieli
    awansujących się to naciągane dokumenty. Ja po awansie jeszcze mam
    więcej pracy w szkole, bo nie można nic nie robić. Krystyna

  • margo, 2004-02-25

    właśnie "się mianuję". nie wiem dla czego , ale odnosze wrażenie, że
    nie dozyję dnia egzaminu,poprostu padam.

  • ktoś, 2004-02-26

    Awans zawodowy to fikcja. Wszyscy tak uważamy,tylko zastanawiam
    się;dlaczego nie potrafimy walczyć o swoje,godząc sie na te
    eksperymenty.

  • Maja, 2004-02-26

    W mojej szkole dyplomowani to obiboki. pracują ci, którzy jeszcze są w
    trakcie stażu. Najwyższym uznaniem dyrektorki cieszy się nauczyciel,
    który przedmiot humanistyczny potraktował jak wypełnianie wolnych
    rubryk w formularzu.

  • nauczycielka, 2004-02-26

    Zgadzam się z Pedagogiem. Pracuję ponad 10 lat i w zasadzie jestem
    młodym nauczycielem. Zawsze wykonuję pracę sumiennie i zdecydowanie
    bardzo dużo pracuję, tzw. społecznie, czyli bez gratyfukacji
    poświęcając swój wolny czas. A dyplomowanym np. jest nauczyciel, który
    ponaciągał kwity, nigy nic szczególnego nie robił a teraz nie robi w
    ogóle. Lubię swoja pracę i nie narzekam na niepłatne nadgodziny, ale
    to jest niesprawiedliwe, że nie ocenia się prawdziwej pracy i
    umiejętności, tylko dobrze spreparowane sprawozdanie, w dodatku
    napisane niesamodzielnie. Nie wymyślam niczego. Jestem w trakcie
    stażu. Robię t, co robiłam do tej pory, tylko zbieram podpisy. Czy o
    to w tym chodzi?

  • bea, 2004-02-27

    Nie przeczę, że cały ten awans to wielka bzdura i niewypał twórców
    "wielkiej reformy", ale przedstawianie wszystkich nauczycieli, którzy
    są już "dyplomowanymi" jako nierobów i krętaczy to chyba przesada. Czy
    nie ma w tym cienia zazdrości, że nam się jeszcze nie udało? Nie
    należałoby ich choć trochę docenić za to, że udało im się z tym
    wszystkim uporać i przebrnąć przez to pomyślnie?

  • mary, 2004-03-01

    Pracuję w szkole trzeci rok, mianuję się i ...gubię
    ideały.Dokumentacja nie jest wiarygodnym odzwierciedleniem pracy
    znacznej części nauczycieli, jest pracochłonna (lepiej w tym czasie
    opracowywać pomoce dydaktyczne dla dzieci). Awans skłucił grono
    pedagogoczne i sprawił że dzieci nie są już najważniejsze- coś tu jest
    nie tak!

  • przyszła nauczycielka, 2004-03-02

    mam nadziej że jak za te 9 lat spełnie swoje wielkie marzenie i zacznę
    uczyć, to już tego nie będzie...

  • aga, 2004-03-02

    Ten awans to największa bzdura i fikcja wszechczasów!!!!Nauczycieli,
    którzy się nie chcą rozwijać i tak do tego nie zmusi, a tych którzy
    się rozwijają i pracują sumiennie obarcza dodatkową, bezsensowną,
    papierkową robotą, w efekcie doprowadzając do tego, że albo rezygnują
    z awansu albo przestają być już tak wydajni jak przedtem, bo przecież
    doba ma tylko 24 godziny. Więc tak właściwie to kto na tym zyskuje? Bo
    na pewno nie uczeń. A nauczyciele są tylko coraz bardziej wściekli.
    Już nie ważne jest co robisz naprawdę, ale czy masz na to papier. No i
    imprezy, imprezy, szkoła ma błyszczeć na zewnątrz - w mojej szkole już
    nie ma prawie tygodnia bez imprezy czy akcji (przecież dyrektor też
    robi awans to musi zabłyszczeć). Powiem jedno, że nie tak sobie
    wyobrażałam swoją pracę.

  • bajeczka, 2004-03-02

    Jestem nauczycielem dyplomowanym. Nie moge sie nazwac obibokiem ,bo
    zarówno przed aktem nadania jak równiez po nadaniu statusu nauczyciela
    dyplomowanego pracowałam sumiennie, wdrażałam dużo nowych metod i form
    pracy. Moja dzialania nawet niemile były widziane przez koleżanki a
    nawet dyrekcje. Nigdy mnie to nie zniechecało wręcz przeciwnie
    mobilizowało. Uważam, że warto sie potrudzic i zdobyć stopien
    nauczyciela dyplomowanego. Nie gromadziłam świstków - uważam ze ci co
    to czynią nie moga sie niczym innym wykazać. Wole taka forme
    podniesienia statusu zawodowego jak ubiegłą uzyskiwanie stopni. Nie
    załamujcie sie - to nie jest wcale takie trudne.

  • rafa, 2004-03-04

    Jestem

  • Mysia, 2004-03-04

    Dzień, w którym definitywnie zamknęłam teczkę z dokumentacją na awans
    zawodowy na naucz. dyplomowanego ,zapamiętam długooooooo. Nawet
    zakręciła mi sie w oczku łezka - ale nie z żalu, lecz z nieopisanego
    szczęścia. Nareszcie wyswobodziłam sie ze szponów "roboty"
    papierkowej, której nigdy wręcz nie trawiłam. Kochałam za to nad wyraz
    pracę z dziećmi. Nie przypuszczałam,ze po 20 letniej pracy w szkolne
    przyhdzie czas na udowodnienie naszym władzom, że jestem nauczycielem,
    a nie zbieraczem i poszukiwaczem papierków mających większe znaczenie
    w szkole, aniżeli dzieci, ich rozwój. Tak naprawdę to jeśli nie ma
    gdzie zaoszczędzići kogo pognębić, "wymydlić", a na koniec udowodnić
    ,że nic nie znaczy - to takim wspaniały m gruntem jest nauczyciel. A
    tak na marginesie - jestem nauczycielem dyplomowanym , ale nikogo to
    nie interesuje. Nawet nie dostałem z tego tytułu podwyżki.
    Prawdopodobnie otrzymam ją we wrześniu.

  • Mysia-2, 2004-03-04

    Z wypowiedzi Mysi wynika, ze otrzymała decyzję komisji
    kwalifikacyjnej, nie dostarczono jej natomiast do dnia dzisiejszego
    decyzji kuratora. Głowa do góry! Nadejdzie niedługo, a jeśli nie -
    trzeba monitować. Wszak nasze kochane władze muszą przestrzegać
    kodeksu postępowania administracyjnego (a zapominają o nim!) i w ciągu
    miesiąca są zobligowane do wydania decyzji. Sama formuła awansu -
    zwłaszcza na n-la dyplomowanego - to rzeczywiście najdurniejszy z
    możliwych do zrealizowania pomysłów. Nie chodzi zresztą tylko o
    papierzyska. Warto pokusić się o ewaluację (cha, cha...) pracy tzw.
    ekspertów. Skąd ich wzięto?!

  • zez, 2004-03-04

    Nie staram się doszukiwać źródeł inspiracji dla autorów / kolegialnie
    - jak zwykle anonimowych / projektu awansu zawodowego nauczycieli.
    Faktem również jest, że krytykować łatwiej i wygodniej niż coś
    wymyślić i wdrożyć. Tym niemniej, by przybliżyć realia tego narzędzia
    motywacji nauczycieli posłużę się metaforą. System wynagradzania
    nauczycieli to stary rower, ze spadającym ciągle łańcuchem i zużytymi
    zębatkami, na którym trudno dojechać od pierwszego do pierwszego.
    Genialny system awansu to kolekcjonowanie nowych zębatek i innych
    części, aby można było złożyć ten sam rower ale już z przerzutką.
    Założyli, że jak będzie miał przerzutkę to pojedzie szybciej. Naiwni
    albo i nie ? Udają, albo zapomnieli, że rower wyprodukowano w CCCP w
    latach 50-tych. To twardy rower, oparł się wielu wichrom i ciężko się
    na nim jedzie / sztywna kierownica i mocno trzeba pedałować, bo z tyłu
    kółko zębate za małe więc z góry lżej, pod górę ciężej/. A przecież
    mamy teraz mnóstwo rowerów, z lekkich metali z przerzutkami /18- 28
    biegowymi / i bez, na których z przyjemnością można dojechać do celu
    nie wyłączając gór. Biedaczkowie, twórcy awansu nauczycieli,
    zapomnieli /albo i nie ?/, że nauczyciel to takie
    „zwierzę” , które im więcej musi się starać by zaspokoić
    swoje najniższe w hierarchii potrzeb Maslowa /2-3 etaciki,
    korepetycje, awans za 200-300 zł brutto, czasami podwyżka 30 zł
    brutto itp./, łatwiej się daje kierować rozległej kierownicy / MENiS,
    Kuratoria, organy prowadzące /. Nigdy nie protestował, nie wyszedł na
    ulice, nie głodował, nie zlał kijami golfowymi tych najwyżej, nie
    blokował przejść i węzłów kolejowych. Bo uważał , że osobie
    wykształconej nie wypada. Reprezentowany jest przez rówieśnika roweru
    – niezastąpiony ZNP / Nihil novi sub sole / w kluczowych dla
    niego sprawach w Sejmie. Od zniewolenia do tworzenia nowego to dość
    trudna droga. Jednakże, właściwy „rowerzysta” na dobrym
    nowoczesnym rowerze, powinien poradzić sobie o wiele lepiej w tym
    trudnym terenie Oświaty XXI wieku. A co z reanimatorami starego
    roweru ? Na .... złomowisko historii oświaty, razem ze sprzętem ! PS
    Kupujcie tylko nowoczesny i odpowiedni dla siebie rower, przynajmniej
    jazda będzie przyjemna. Czego sobie i Wam życzy - ZEZ

  • aneczka, 2004-03-05

    AWANS zawodowy to jeden wielki blef, szczególnie w tych małych
    szkołach . Niektórzy awansują na zasadzie dobrych układów z dyrekcją.
    Nie robi nic, a dyrektorka "dobra koleżanka" podbije wszystko. Wiem
    cos o tym, bo widzę to w naszej szkole> Ja zdobywałam awans ciężko
    pracą. Natomiast inna Pani uzyskała awans w tajemnicy. Leń śmierdzący
    otrzymał awans tylko dlatego, że dyrektorka koleżanka podbiła
    wszystko, co nie miało miejsca. Jedna wielka FIKCJA A żenujące jest
    to, że DYREKTOR nie wstydzi się, a gdzie sa władze oświatowe, ale
    czemu sie dziwic ta sama dyrektorka nie zdobyła awansu,bo podłożyła
    plagiat! I co z tego, odrzucili pracę, ale w tym roku znów startuje.
    Żadnej kary nie poniosła

  • ziutka, 2004-03-10

    Ludzie!!! Narzekacie na ogrom pracy związanej z dokumentowaniem awansu
    zawodowego, na czas, który musicie poświęcać na tworzenie tzw.
    "teczek"... A przeciez to dotyczy tylko niewielkiej grupy nauczycieli
    chcących zdobyć stopień nauczyciela dyplomowanego. Stazyści i
    kontraktowi starający się o awans juz od ponad półtora roku nie musza
    nic takiego robić!!! Naprawdę - wymaganie konieczne do takiego awansu
    są minimalne i tak naprawdę nie trzeba robić nic nadzwyczajnego, by
    awansować - stazysta musi zapoznac sie z dokumentami szkolnymi, a
    kontraktowy z prawem oswiatowym. Więc o co tyle krzyku? Jeśli robicie
    więcej, to tylko dlatego, że tego chcecie. Więc nie narzekajcie.

  • zez, 2004-03-10

    Droga Ziutko, to nie oto chodzi czy roboty z awansem wiecej czy mniej,
    tylko o to, że ten system motywacji i wynagradzania jest
    najzwyczajniej archaiczny. Nowoczesne firmy zupełnie inaczej dbają o
    rozwój swoich pracowników.Takiego dziwoląga mogli stworzyć ludzie,
    którzy mają nawyki z poprzedniego systemu i myślą że nauczyciel jest
    drugą kategorią klasy robotniczej. W XXI wieku to powinien być
    pracownik wiedzy a nie sterowany przez centralę /MENiS/ wyrobnik
    oświatowy. pozdrawiam Zez

  • zez, 2004-03-10

    Droga do ściżek kariery - czyli strategie sukcesu człowieka i
    organizacji(część II - rodzaje karier) dr Eleonora Kuczmera -
    Ludwiczyńska (życiorys) (<kierować karierami rozumianymi jako drogi do profesjonalnej
    doskonałości i osiągania satysfakcji w życiu zawodowym należy znać
    rodzaje karier zawodowych. Wyróżniamy cztery główne typy
    karier zawodowych: ¨ menedżerską ¨ specjalistyczną ¨
    przedsiębiorczą ¨ autonomiczną Kariera menedżerska polega na
    polega na awansowaniu pracownika w górę hierarchii organizacyjnej
    (kariera pionowa), powierzaniu mu zespołu(zespołów) pracowników,
    rozszerzaniu jego władzy i odpowiedzialności. Kariera
    specjalistyczna polega na rozwoju kwalifikacji pracownika w
    dziedzinie, która go szczególnie interesuje, w której jest szczególnie
    lub wybitnie uzdolniony. Pracownik taki dąży do zdobycia pozycji
    specjalisty lub wewnętrznego doradcy w organizacji w zakresie funkcji,
    która pozostaje w obszarze jego szczególnych zainteresowań.
    Kariera specjalisty jest rodzajem kariery alternatywnej,
    która tworzy niezależnie od hierarchii stanowiskowej hierarchię
    kwalifikacyjną. Kariera oparta na przedsiębiorczości jest to
    typ kariery zarezerwowany dla szczególnej grupy pracowników, a
    mianowicie dla jednostek twórczych, niespokojnych, z inicjatywą,
    którzy najczęściej stają się liderami zmian w przedsiębiorstwie.
    Jest to kariera typy poziomego odznaczająca się dużym
    stopniem swobody działania. Pracownik w ramach tej kariery awansuje "w
    bok" z jednej jednostki organizacyjnej do drugiej, jego zadaniem jest
    zmieniać, usprawniać reorganizować. Funkcje przedsiębiorcze
    może pracownik realizować również w dziale badawczo-rozwojowym
    przedsiębiorstwa. Ludzie ci zwolnieni są najczęściej (USA,
    Europa Zachodnia) z przestrzegania wielu reguł, którym podlegają inni
    pracownicy (czas pracy, regulaminy, przepisy wewnętrzne) jak również
    posiadają prawo do dość odważnego eksperymentowania. Kariera
    oparta na autonomii polega na dążeniu do samodzielności i
    niezależności. Pracownik wybierający tę ścieżkę kariery źle się będzie
    czuł zarówno jako przełożony jak i podwładny. Chce on "być sobie
    sterem, żeglarzem i okrętem". Ten typ kariery wybierają
    bardzo często jednostki o wysoko rozbudowanym poczuciu osobistej
    odpowiedzialności i dlatego też, w pewnym zakresie, mogą być bardzo
    przydatni dla przedsiębiorstwa. Budowanie ścieżek karier
    musi być oparte o: samoświadomość pracownika swojego charakteru i
    osobowości i wynikających z nich słabszych i mocniejszych jego stron,
    swoich celów życiowych i zawodowych oraz pożądanych sposobów i metod
    ich realizacji świadomość organizacji jaką strategię ogólną i
    strategie funkcjonalne chce realizować i w związku z tym jakie
    wyzwania stawia przed pracownikami świadomość organizacji, że
    proces planowania karier ma doprowadzić do kompetentnego wykonywania
    zadań i realizowania celów organizacji przez najlepiej dobranych do
    nich pracowników przy zaspokojeniu ich potrzeb rozwojowych i
    satysfakcji zawodowej. świadomości pracowników i organizacji, że
    rodzaje preferowanych karier zawodowych oraz warunki ich realizacji
    zależą w dużym stopniu od kształtu kultury wytworzonej przez
    organizację. Skuteczne zarządzanie, którego efektem jest
    długofalowy sukces organizacji zależy od trzech decydujących zasad:
    I. "Granice osobowości są granicami przywódczych i
    motywacyjnych zdolności II. Każdy człowiek (którym właściwie
    pokierowano) chce osiągnąć szczyty swych możliwości i przekroczyć
    je III. Szczytowe osiągnięcia nie ujawniają się u pracowników same
    z siebie! Muszą się urzeczywistnić przy świadomym uczestnictwie
    menedżera: zarówno dzięki jego cierpliwości jak i nieugiętości."(Hans
    Christian Altmann). PO LEKTURZE

  • Robert, 2004-03-15

    Myśię ,że tak naprawdę reforma oświaty była(jak wiele rzeczy
    w naszym kraju),nie do końca dobrze przemyśana,zrobiono ją dla idei i
    teraz w wielu sprawach wygląda tak jak wygląda - swojego opiekuna
    stażu wduję( co najwyżej) raz na miesiąc, nie mogę z nim normalnie
    porozmawiać bo stale się spieszy.

  • Anna, 2006-06-09

    Szanowna Pani Ziutko, wiele razy przewodniczyłam w Komisji d/s awansu
    zawodowego nauczyciela mianowanego. Zapewniam panią, że awans w takiej
    postaci ma niewiele wspólnego z edukacją XXI w. Wiele razy słyszałam o
    tzw.wlasnych programach, powtarzających się kilka razy w ciągu
    tygodnia a będacych kopią cudzych programów np. z literki. Wiedza
    nauczyciela to nie zbieranie papierów ale konkretne działania i ciągła
    edukacja. Absurdem jest, że nauczyciel z teczką jest lepszy i lepiej
    opłacany aniżeli mjący np. 4 kierunki, w trakcie doktoratu, ale nie
    majacy czasu na zbieranie papierów bo ciągle sie szkoli. Anna

  • Ewa, 2011-08-13

    Ja zdobywałam dwa stopnie specjalizacji zawodowej, był egzamin
    praktyczny (przed komisją) - dwie lekcje do poprowadzenia i egzamin
    teoretyczny - też przed komisją, oba trzeba było zdać. Nie mogłam się
    za niczyją pracę schować, musiałam osobiście pokazać,

  • wdzięczna, 2011-10-09

    awans nauczycieli uważam za zabieranie im osobowości.Z wielu radosnych
    maniaków swojego zawodu stali się zmęczonymi, zapracowanymi i
    goniącymi za "kwitami" (nikomu do niczego niepotrzebnymi)marudami. To
    dyrektor danej placówki i grono pedagogicznej



  • Dodaj komentarz
      Barometr
    1 2 3 4 5 6  
    Średnia ocena: 4.54



    Ilość głosów: 13
      Publikacje

    Nowe zasady publikacji
    Szukaj autora i tytuł
    Ostatnio dodane materiały
    Ranking publikacji 
    Najczęściej zadawane pytania
    Zobacz jak wygląda zaświadczenie o publikacji Twoich materiałów
      Twoje konto
    Zaloguj się
    Załóż konto
    Zapomniałem hasła
      Forum
    Nauczyciel - awans zawodowy
    Matura
    Korepetycje
    Ogłoszenia - kupię, sprzedam, oddam


    O Profesorze - Napisz do Nas - Reklama - Polityka prywatności - Najczęściej zadawane pytania - Zgłoś błąd

    2000-2012