AWANS INFORMACJE FORUM Dla nauczyciela Dla ucznia LOGOWANIE


Katalog

Anna Fido, Marzanna Pikul
Uroczystości, Scenariusze

"Ja swoje życie rozegrałam na plus..." - montaż słowno-muzyczny z okazji 20-tej rocznicy śmierci poetki Marii Kozaczkowej

- n +

"Ja swoje życie rozegrałam na plus..."

Montaż słowno - muzyczny z okazji 20- tej rocznicy śmierci poetki Ziemi Dąbrowskiej Marii Kozaczkowej, patronki Miejskiej Biblioteki Publicznej w Dąbrowie Tarnowskiej.

"Ja swoje życie rozegrałam na plus..."

I osoba prowadząca (chłopiec).

W dniu dzisiejszym spotykamy się, aby uczcić 20- tą rocznicę śmierci poetki naszego regionu - Marii Kozaczkowej. Swojej pracy poetyckiej poświęciła ponad 50 lat życia, opiewając to co było najbliższe jej sercu. Skąd wyrosły jej zainteresowania, jakie miała pragnienia? Odpowiedź znajdziemy w utworach, które pragniemy Państwu zaprezentować.

II osoba prowadząca (dziewczynka).

"Mogłam być nikim" - powiedziała o sobie. Niewiele było jej dane, aby z całym bogactwem wiedzy, dostatku, iść przez życie, a jednocześnie tak wiele by być człowiekiem, by na przekór nie dać się chłopskiej biedzie, by żyć pełnią życia i dawać innym samą siebie najlepiej jak można.

I osoba prowadząca (chłopiec).

Pragnęła stworzyć dla siebie inny świat- pełen dobroci, słońca, uśmiechu i kwiatów. Pragnęła uciec od ciężkiego, chłopskiego bytowania, od nijakości, tworząc swój własny poetycki świat.

II osoba prowadząca (dziewczynka).

Przez wiele lat niestrudzenie pisała o tym co było najbliższe jej sercu. Najpełniej wyraziła to w wierszu:

"BOSO PO ROSIE"

Chciałabym ludziom dać w swoich wierszach
Trochę dobroci:
Uśmiechu dziecka i tego szczęścia
Z kwiatu paproci.

Ażeby każdy czuł, gdy je czyta,
Że jestem przy nim
I może liczyć na moją pomoc,
Gdy dozna krzywdy.

Tak mało w życiu mieliśmy kwiatów,
Prawdy na świecie:
- Schylcie się po nią, jeśli ją w moich
Wierszach znajdziecie!

Tam się rodziły, gdzie śpiew skowronka
W życie i w owsie:
- Niech idą z Wami, tak jak szły ze mną
B o s o  p o  r o s i e. ..

I osoba prowadząca (chłopiec).

"Z wielkiej miłości do człowieka" wypływało jej zainteresowanie zwykłym człowiekiem, jego trudną mozolną pracą, dniem powszednim, marzeniami, troskami.

Wiersz: "DOBROĆ"

Człowiek, co sieje dobroć - druhów sobie zbiera
Jak gwiazdy, wciąż gotowe rozjaśnić mu mroki
I nigdy sam nie będzie na morzu szerokim
Bez szalupy, kompasu, map, wody ni chleba.

Dobroć to okruch słońca - szkoda, że tak rzadki!
W sercach ludzkich dalekim roznosi się echem
I każdy ją powita serdecznym uśmiechem,
Ściśnie dłoń, spojrzy w oczy, uczci zdjęciem czapki.

Jest takim ukojeniem jak matki pieszczota
Ucisza w nas obawy przed nocą podróżną
I niepewnością jutra - co nas jeszcze czeka?

Bo ciągle w nas się rodzi odwieczna tęsknota
Do wiary w ludzką dobroć - ażeby na próżno
Nikt nie czekał na pomoc drugiego człowieka...


II Osoba prowadząca (dziewczynka).

Była osobą ogromnej wrażliwości, bystrości i dojrzałości. Miała niezwykły dar obserwacji. Dla każdego miała otwarte serce i pomocną dłoń. Pragnęła by ludzie się od siebie nie odwracali, a pomagali sobie, byli wrażliwi na krzywdę i cierpienie. Mówiła, że wszystko co w niej dobre wyniosła z umiłowania ziemi.

Wiersz: "SKARBY MEJ ZIEMI"

Wszystko co dobre we mnie
mam z ziemi
z rosą wypite,
gdym biegła gwiazdy
dłońmi drobnymi
zgarniać przed świtem.
I siła,
mój hart na ból
z gleby wyrastał,
i z mgieł, i z zórz
przesianych przez łozy wierzb
i wiary, że zmierzch
od nowa zapłonie
słonecznym blaskiem.

Z i e m i a!
wiosna i siew,
praca i chleb,
i wolność nad polami,
która co rok rozkwita
łanem pszenic i żyta,
i nadzieją
na smutkach
zasianą.

Śpiew do wiersza:
"KOLOROWY DOMEK"
(melodia: krakowiak, wykonanie: solo i chórek, strój: ludowy, krakowski)

solo

Moja izba w kwiotki,
W listecki stodoła
I na studni nawet
Wionecek dokoła!

Cudują się ludzie,
Dziwio się wyciecki:
Cem jo malowała
Te ślicne kwiotecki?

razem

Malowałam rosą,
Poranną jutrzenką,
Casem łezką z ocka,
A casem piosenką.

Do uśmiechu dziecka
Dosypuje mgiełke
Znad łącki i miesom
Jaskółcem skrzydełkiem...

W Zalipiu se mieskom
W malwach i powojach,
Bo to nojpiekniejso
Rodzinno wieś moja.


II osoba prowadząca (dziewczynka).

Zalipie - malowana wieś. Rodzinna wieś. To wspomnienie razowego chleba, zapachu ziół. To ludzie, pamięć, to serce. Swoim poetyckim słowem jeszcze raz maluje chaty, drogi oraz ludzi z ich zwyczajami i tradycją.

Wiersz: "MALOWANA WIEŚ"

Jest w krakowskim gdzieś
Ponad Wisłą wieś,
Domy z wierzchu malowane,
Ściany - nawet piec.

Każda izba tam
Inny motyw ma
Promyk słońca przeniesiony
Pod słomiany dach.

Przyjeżdżają tu
Ludzie z krajów stu,
Dziwują się, że ktoś ogród
Do mieszkania wniósł.

Spod kobiecych rąk,
Z nadwiślańskich łąk
Na serwetach i makatkach
Barwne kwiaty lśnią.

I tak już od lat
Piękno polskich chat
Rozsławionych przez Zalipie
Idzie poprzez Świat.

Jeśli widzieć chcesz
"Malowaną wieś",
By podziwiać sztukę ludu
Do Zalipia jedź.

Śpiew do wiersza:
"ZALIPIANKA"
(melodia: krakowiak, wykonanie: jednoosobowe)

Jestem sobie Zalipianka
z malowanej chatki:
Wyszywam na gorsecikach
Maki i bławatki.

Ten, co weźmie mnie za żonę,
to nie pożałuje,
bo mu kwiatki na koszuli
pięknie wyhaftuję.

Będzie chodził z kwiateczkami
kiejby we wianeczku,
będzie mieszkał w malowance
kiejby w ogródeczku.

Bo w Zalipiu kwiatki kwitną
w zimie i w jesieni,
kto tu trafi, to się zaraz
z zalipianką żeni.

I choć będzie niebogaty,
to się nie przejmuję,
bo mu dziury na kolanach
kwiatkiem zamaluję...

Nie szukajcie, chłopcy, szczęścia
daleko po świecie,
żeńcie się z zalipiankami
w dąbrowskim powiecie.


II osoba prowadząca (dziewczynka).

Pisząc o człowieku, szczególnym spojrzeniem obdarzyła kobietę, strudzoną, pochyloną nad życiem, niedocenioną. Kobietę matkę - podejmującą trud wychowania dzieci, oddaną swemu matczynemu powołaniu.

Wiersz: "MATCZYNE RĘCE"

Ręce ojca były ostre jak krzyk,
Dłoń Matki była jak motyl i bzy,
Które zrywały dla mnie wraz z kaczeńcem
Matczyne ręce.

Od sinych świtów po wieczorne dzwony
Pomnę Jej uśmiech i oczy zmęczone,
Gdy osuszały moje łzy dziecięce
Matczyne ręce.

A gdy w grób Ojca wśród włoskich cyprysów
Kolega wbił krzyż z deski bez napisu,
Były jedynym mym światem i słońcem
Matczyne ręce.

Nie doczekały mych uczuć zapłaty,
Zwiędły przedwcześnie jak złamane kwiaty,
Zaledwie w lata wchodziłam dziewczęce,
Matczyne ręce.

I przychodziły do mnie w snach nocami,
Gdy mi się życie zasnuło cieniami,
Choć już zastygły pod nagrobnym wieńcem
Matczyne ręce.

I choć minęło lat ponad czterdzieści,
Gdzie więcej było cierpienia niż pieśni,
Zostały we mnie ze wspomnień najświętsze -
Matczyne ręce.


II osoba prowadząca (dziewczynka).

Nie mielibyśmy jednak pełnego spojrzenia poetki na kobietę, gdyby nie wspomnieć o matce opłakującej, cierpiącej, o matce bohaterce.

Wiersz: "MATKA PARTYZANTA"

Przyszli po Ciebie nocą,
do ciężarówki wepchnęli,
i powieźli drogą leśną, zieloną.
Nie powiedzieli dokąd,
nie powiedzieli po co,
Niemcy - wiadomo.

Na pełnej wojska polanie
wyciągnęli Cię spod brezentu
i popędzili w las,
gdzie leżały ciała
dwóch zastrzelonych partyzantów:
rozkazali byś ich rozpoznała.

Czułaś na sobie ich wzrok,
Jeden był synem sąsiadki,
a drugi Twoim - tym jedynym...
Zrozumiałaś: podejrzewali, kim są,
lecz chcieli pewność mieć,
by zniszczyć grupę.
Myśleli, że im to powie
Twoje matczyne uczucie,
Twoje matczyne serce,
wiadomo - Niemcy.

Czułaś na sobie ich wzrok,
a na plecach lufę karabinu.
Czekali: jeśli to ktoś, kogo kochałaś,
t o  m u s z ą łzami trysnąć oczy,
t o
 m u s z ą usta krzyknąć: "Synu"!

Ty się zbliżyłaś na krok
i patrząc na dwie twarze sine,
w tym tę najdroższą, którą Polsce dałaś,
z kamiennych rzuciłaś warg:
"Ja nie znam ich, to jacyś obcy"...

M a t k o!
Pod jednym krzyżem razem z Polska stałaś!
Zwłok swego dziecka się zaparłaś,
byle stracili Niemcy ślad,
by za tych dwóch
leżących cicho u twych stóp na darniach
nie rozstrzelali w okolicy chłopców.
By innym matkom nie zabijać serc,
by innym matkom starości nie zatruć
dożywotnią żałobą...

Matko bolesna naszych czasów!
Patrząc w Twe oczy wyblakłe od łez
k l ę k a m  p r z e d  T o b ą!


I osoba prowadząca (chłopiec).

Ciężkie przeżycia z okresu wojny i okupacji nie pozwoliły jej być obojętną. Ciągle powracały pod jej pióro, przez wiele długich lat.

Wiersz: "NO PASARAN"

Kto tamto piekło przeżył, kto je widział,
Pamięta - takich krzywd czas nie zaciera:
Milion matczynych serc stało u krzyża,
Bo milion synów im faszyzm rozstrzelał
Za to, że własnej bronili wolności,
Ziemi i mowy, i ojców starości!

Kto rzekł, że człowiek winien człowiekowi
W nieszczęściu ulgę nieść dłonią pomocna,
Niech tu za druty przyjdzie - niech się dowie,
Jaką nam dolę zgotował okropną
I likwidował jak dzikie zwierzęta
W piecach, by skrócić nam drogę na cmentarz!

I nigdy naród przeciwko drugiemu
Nie skoncentrował tyle nienawiści:
Zdobycze wiedzy w najnowszym wydaniu
Użył dla zbrodni przeciwko ludzkości...
- Ten tylko wierzy w narodów zbratanie,
Kto nie stał głodny za drutem - w łachmanie...

Gdzie były wtedy tamte ludzkie prawa
I słowa boże, co bliźnich miłują,
Kiedy płonęła walcząca Warszawa
I kiedy Getto gazami się truło?
- Czy Sąd Narodów groza nie ogarnie,
Gdy przemoc zbrodni grasuje bezkarnie?

A w Oświęcimiach znowu kwitną kwiaty
I młodzi żyją pieśnią i nadzieją...
- Nadzieją na co?. .. Gdy tu jeszcze kraty
I krematoria świeżą paszczą zieją,
Już na Zachodzie lordowie
Radzą nad środkiem masowej zagłady...

I znowu żołnierz na granicy padnie,
I znowu matka u jego zwłok klęknie,
Kraj stanie w ogniu... Czas postawić tamę,
Zanim w szaleńczych rękach bomba pęknie
I neutronem "w wyższych celach" spali,
Cośmy w dwadzieścia wieków zbudowali...

I znowu każą nam umierać w fali
Krwi naszych dzieci - wytoczonej z ran?
N O  P A S A R A N!


II osoba prowadząca (dziewczynka).

Nie pisała tylko o sprawach poważnych. Towarzyszące jej przez życie wielkie poczucie humoru było sprawcą by pisać o rzeczach śmiesznych. Ganiła hołdowanie modzie, kiczowatość, ślepe naśladownictwo.

Wiersz: "SZMATY I ŁATY"

Gdy łaty
na spodniach dziadka i taty
były przed laty,
Wiadomo: chłop nie bogaty
żonaty i dzieciaty...
- Bo szmaty w łaty
to nie herb arystokraty.

A dziś pachole syte
duże czy małe
znudzone dobrobytem
już wie, że spodnie nie będą modne
ani wygodne - póki są nowe i całe.
Więc przed użyciem
Robi w nich dziury szparko,
(najlepiej osełka lub tarką!)
potem je łata
skórą, skajem lub dermą,
by w takich szmatkach
zostać obywatelem (młodzieżowego) świata
a nie jakąś łajzą czy ofermą
za intelektu nawiasem...

Bo co za życie,
gdy się portek nie miało po proszalnym dziadku
łatanych na kolanach,
tudzież na zadku?
Łaty wzmacniają prestiż, mnożą elokwencję,
budzą inteligencję,
i bez dyplomów, w trudzie robionych na raty,
dżentelmenowi łaty
nadają fason, wdzięk i szyk
i wiesz od razu, z kim masz styk. ..

A już musowo trza mieć portki z łatą,
gdy gość chce babkę podrywać:
bo płeć piękna - też w szmatkach - na modę wrażliwa
widząc, że facet taki pomysłowy,
marzy, że z takim, to jak z dyplomata
będzie mieć wszelką łataninę z głowy
łącznie z budżetem
i z bufetem. ..

A ja tymczasem
widząc młodzież - z kaprysu, nie z biedy-
w połatanych okryciach,
myślę: "Oby nie przyszło jej kiedy
t a k  ł a t a ć  ż y c i a! "

(na tle kujawiaka - nagłaśnianie i ściszanie muzyki między kolejnymi wejściami osób prowadzących)

I osoba prowadząca (chłopiec).

Pisząc swoje wiersze, rozbudzała w nas zadumę, wzruszenie i uśmiech. Pragnęła "być pisarzem chłopstwa", co byłoby dla niej wielkim uznaniem. Miała świadomość, że swoją innością nie pasowała ani do chłopskiego prototypu, ani do wielkiego świata poezji. Będąc na rozdrożu, na przekór wszystkiemu, udał się jej zrealizować swoje największe marzenie. Swoje życie rozegrała na plus. Została jednym z największych twórców polskiej kultury ludowej, tkwiącej u korzeni naszej kultury narodowej.

II osoba prowadząca (dziewczynka).

Pamięć o Marii Kozaczkowej została uczczona nadaniem imienia Szkole Podstawowej w Zalipiu oraz Miejskiej Bibliotece Publicznej w Dąbrowie Tarnowskiej, w której się dziś znajdujemy, a której Maria Kozaczkowa była wielkim przyjacielem. Również nasza obecność na dzisiejszej uroczystości jest dowodem uznania jej twórczości.

Bibliografia:
Maria Kozaczkowa "Boso po rosie" Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza Warszawa 1974
Maria Kozaczkowa "Kwiaty na śniegu" Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza Warszawa 1980
Maria Kozaczkowa "Wszystko co dobre we mnie" Oficyna Wydawnicza EUROMARK Warszawa 2000

Opracowanie: mgr Marzanna Pikul
mgr Anna Fido

Zgłoś błąd    Wyświetleń: 2176


Uwaga! Wszystkie materiały opublikowane na stronach Profesor.pl są chronione prawem autorskim, publikowanie bez pisemnej zgody firmy Edgard zabronione.


BAROMETR


1 2 3 4 5 6  
Średnia ocena: 1



Ilość głosów: 1

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies.
Dowiedz się więcej.