AWANS INFORMACJE FORUM Dla nauczyciela Dla ucznia LOGOWANIE


Katalog

Marian Kracewicz
Uroczystości, Scenariusze

Scenariusz wieczernicy o Generale Władysławie Sikorskim

- n +

Scenariusz wieczornicy o Wł. Sikorskim

WIELKOŚĆ
WIESZ, KTO JEST WIELKI?
- POSŁUCHAJ MNIE CHWILĘ,
NAUCZĘ CIEBIE
POZNAWAĆ WIELKOŚĆ
NIE TYLKO W MOGILE,
W DZIEJACH LUB W NIEBIE.

WIELKIM JEST CZŁOWIEK,
KTÓREMU WYSTARCZY
POCHYLIĆ CZOŁA,

ŻEBY BEZ WŁÓCZNI W RĘKU
I BEZ TARCZY
ZWYCIĘŻYŁ ZGOŁA!

LUDZIE WIĘC CHLUBIĄ SIĘ,
ŻE WIELKICH ZNALI,
K'TEMU JEDYNIE,

IŻ NIE POZNAJĄ SIĘ
NA WIELKIM MALI
PIERWEJ,
- AŻ ZGINIE.


U Władysław Eugeniusz Sikorski urodził się 20 maja 1881 roku w Tuszowie Narodowym koło Mielca. Ojciec Tomasz był nauczycielem szkoły ludowej w Hyżnem koło Rzeszowa, matka Emilia była córką szafarki na dworze Władysława Jędrzejowicza w Hyżnem. W 1881 roku rodzina Sikorskich przeniosła się do Tuszowa Narodowego i tam urodził się przyszły generał. Ojca Władysław prawie nie pamiętał, gdyż stracił go mając zaledwie trzy lata. Po śmierci męża Emilia przeniosła się z rodziną [ oprócz Władysława było jeszcze troje dzieci - starsze: Stanisław i Helena oraz najmłodsza Eugenia] z powrotem do Hyżnego, gdzie od Władysława Jędrzejowicza otrzymała w użytkowanie mały domek.

Miał już prawie 17 lat, gdy za radą i pomocą pieniężną Jędrzejowiczów został wysłany w 1898 roku do seminarium nauczycielskiego w Rzeszowie.Dyrektorem męskiego seminarium nauczycielskiego był wówczas Julian Zubczewski z zawodu matematyk i fizyk, z upodobań literat i filozof, z powołania wychowawca i społecznik. Szybko odkrył wybitne zdolności nowego ucznia i wziął go do swego domu. Państwo Zubczewscy nie mieli własnych dzieci. Wychowywała się wtedy u nich adoptowana w niemowlęctwie sierota, wówczas dziewięcioletnia Helenka. Była ona traktowana jak własna córka, Władysław uznany zaś został niemal za syna. U Zubczewskich często się zbierali nauczyciele, prawnicy, lekarze i rozprawiali o literaturze, historii, o perspektywach przemian społecznych i najczęściej o sprawie polskiej. Chłopiec przysłuchiwał się zachłannie dyskusjom, czasami biorąc w nich aktywny udział.

Po rozpoznaniu możliwości swego wychowanka Zubczewski wyjeżdżając do Lwowa, gdzie również obejmował dyrekcję szkoły dla nauczycieli, zabrał chłopca ze sobą. W rezultacie latem 1902 roku Władysław ukończył gimnazjum imienia Franciszka Józefa I we Lwowie, zdał maturę i jesienią tego roku zapisał się na wydział dróg i mostów Politechniki Lwowskiej. Wciągnął się tu od razu w ruch niepodległościowy i w pracę społeczną. Przewodniczył studenckiemu samorządowi o nazwie "Bratnia Pomoc", stale współpracował z Towarzystwem Szkoły Ludowej, organizacją prowadzącą działalność oświatową w środowiskach młodzieży robotniczej i rzemieślniczej. W roku akademickim 1904-5 przerwał studia, aby odbyć jednoroczną zasadniczą służbę wojskową. Korzystając z wakacji zgłosił się na przepisowe ćwiczenia wojskowe i latem 1906 roku uzyskał stopień porucznika rezerwy. Do wykształcenia wojskowego przykładał szczególną wagę, bowiem uważał, że każdy Polak powinien przysposobić się fachowo do przyszłej walki o niepodległość, wykorzystując w miarę możliwości aparat szkoleniowy armii zaborczych. Studia kończy w roku 1907, a w dwa lata później, w czerwcu 1909 roku żeni się z Heleną, adoptowaną córką Zubczewskich i wyjeżdża z nią do Leżańska.

W międzyczasie bierze aktywny udział w pracach konspiracyjnych. Jest wykładowcą taktyki piechoty na tajnych kursach wojskowych organizowanych przez Polską Partię Socjalistyczną. W 1908 roku współuczestniczy w powołaniu do życia tajnej organizacji niepodległościowej o nazwie Związek Walki Czynnej. Wspiera też poczynania Józefa Piłsudskiego w jego wysiłkach w tworzeniu polskiej kadry wojskowej. I wojnę światową spędził organizując polskie formacje wojskowe. Aktywnie działał w Legionach Polskich, w których dosłużył się stopnia pułkownika. Wreszcie nadszedł dzień 11 listopada, dzień o który modliły się całe pokolenia Polaków, dzień, który przyniósł Polakom upragnioną wolność.

...Chmury nad nami rozpal w łunę
Uderz nam w serca złotym dzwonem
Otwórz nam Polskę, jak piorunem
Otwierasz niebo zachmurzone.
Daj nam uprzątnąć dom ojczysty
Tak z naszych zgliszcz i ruin świętych,
Niech będzie biedny, ale czysty
nasz dom z cmentarza poddźwignięty
Ziemi, gdy z martwych się obudzi
I brzask wolności ją ozłoci
Daj rządy mądrych, dobrych ludzi,
Mocnych w mądrości i dobroci.
Niech się wypełni dobra wola
Szlachetnych serc, co w klęsce wzrosły,
Przywróć nam chleb z polskiego pola,
Przywróć nam trumny z polskiej sosny.
Lecz nade wszystko - słowom naszym,
Zmienionym chytrze przez krętaczy.
Jedyność przywróć i prawdziwość:
Niech prawo zawsze prawo znaczy,
A sprawiedliwość - sprawiedliwość!


W toku prowadzonej wojny polsko - bolszewickiej, z początkiem roku 1920 zostaje mianowany generałem brygady. W kwietniu 1921 roku zostaje Szefem Sztabu Generalnego z jednoczesnym awansem na stopień generała dywizji. W grudniu 1922 roku po zamordowaniu pierwszego Prezydenta Polski Gabriela Narutowicza obejmuje na pół roku fotel Prezesa Rady Ministrów. W latach 1924 - 25 jest ministrem spraw wojskowych. Przyczynia się wtedy do umocnienia polskiej armii. W listopadzie 1925 roku zostaje przeniesiony najpierw do Dowództwa Okręgu Korpusu VI we Lwowie, a w roku 1928 do tak zwanej dyspozycji ministra spraw wojskowych, nie otrzymując żadnej określonej funkcji aż do wybuchu II wojny światowej. W tym czasie pisze książki, podróżuje. Często wyjeżdża do Francji, gdzie nawiązuje przyjazne stosunki z czołowymi politykami i najwyższymi dowódcami wojskowymi tego kraju.

Widzi niebezpieczeństwo zagrażające Polsce ze strony hitlerowskich Niemiec, więc stara się o konkretny przydział do jednostki polowej, aby móc wziąć udział w walce. Na próżno! 1 - go września 1939 roku Niemcy uderzają na Polskę i pomimo bohaterskiej postawy wojska polskiego szybko przełamują linie polskiej obrony. Generał nadal, bezskutecznie, stara się o przydział bojowy. Podziwia bohaterstwo i poświęcenie żołnierza polskiego walczącego z przeważającą siłą wroga. Podziwia nieugiętą postawę całego narodu, który niepomny na różnice społeczne i ideowe stanął w jednym szeregu po raz kolejny już w swoich dziejach, zdając trudny egzamin z historii.

..Są w ojczyźnie rachunki krzywd,
obca dłoń ich też nie przekreśli,
ale krwi nie odmówi nikt:
wysączymy ją z piersi i z pieśni.
Cóż, że nieraz smakował gorzko
na tej ziemi więzienny chleb?
Za tę dłoń podniesioną nad Polską -
kula w łeb!
Ze spuszczoną głową, powoli
idzie żołnierz z niemieckiej niewoli
Dudnią drogi, ciągną obce wojska
a nad nim złota jesień polska.
Szedł z bagnetem na czołgi żelazne
ale przeszły, zdeptały na miazgę
Pod Warszawą dał ostatni wystrzał
Potem szedł. Przez ruiny i zgliszcza
Opłakuje i armię rozbitą i złe losy i Rzeczpospolitą.


Miałeś tylko karabin, przy pasie granaty,
Sześć ładownic nabojów i bagnet na broni,
Bunkrami twymi były tylko chłopskie chaty,
Nie miałaś takich fortec jakie mieli oni.
Nie miałeś setek armat, tanków, samolotów
Na czołg szedłeś z granatem, z butelką benzyny.
Nie w okopach z betonu, a wśród wiejskich płotów
W wieniec sławy wplatałeś nowe wielkie czyny.

Bo żeś miał mężne serce, wiarę w słuszność sprawy,
Za którą walczyć szedłeś na swych ziem granice.
Dla której w bój poszedłeś, zażarty i krwawy,
W dym prochu, łoskot strzałów, ognia błyskawice
Dziś leżysz gdzieś samotnie, w cichym polnym grobie
Lecz w aureoli sławy, niczym król w purpurze,
Bo jeszcze żaden żołnierz nie był równy tobie,
I świat ci cześć oddaje, poległy piechurze.


Gdy 17 września niespodziewanie od wschodu napadł na Polskę Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich zrozumiał, że los walki w Polsce został przesądzony.18 września przekracza więc granicę polsko - rumuńską, a cztery dni później udaje się do sojuszniczej Francji w celu dalszego kontynuowania walki.

Syn podbitego narodu, syn niepodległej pieśni, o czym i jak mam śpiewać, gdy dom mój ruiny i zgliszcza ? Jak czołg przetoczył się Wrzesień ziemi ojczystej przez piersi, a moja dłoń jest bezbronna i bezbronna jest ziemia ojczysta. Ja na tę ziemię powrócę, ja chcę ją zbawić, ocalić, stamtąd chcę światu płonąć serca i pieśni pożarem, chcę, żeby z gruzów Warszawy na powrót miasto scalić, chcę, żeby hejnał mariacki szumiał wolności sztandarem.

Do mego domu nie ma dróg -
rozbite wojną, ale ja
odnajdę ślad zatarty w burzy
- choć może dom mój ognia słup
płomieniem objął, zwalił w gruzy.
Lecz ja, stracony znajdę dom
i bez tchu runę na mój próg,
- choć może popiół przesiąkł krwią
i nikt mnie stamtąd już nie woła.
Ja muszę, muszę wrócić tam,
z tęsknoty kości moje schną -
do miasta, domu gdzie wyrosłem -
tam kwiecień niby taki sam
i porywisty wiatr na wiosnę.
Do mego domu nie ma dróg -
przez zwały ognia, ból i śmierć
przebijać trzeba się uparcie
- zagarnął miasto moje wróg
- na dom mój będzie szło natarcie.
I wiem - nadejdzie wkrótce czas -
zamienię wiersz na inną broń
i pójdę jako żołnierz prosty
- a jeśli przyjdzie w drodze paść,
to z wiarą w bliski już dzień pomsty.


Po internowaniu najwyższych władz polskich, na mocy polskich konstytucji, zgodnie z prawem międzynarodowym, we Francji 30 września 1939 roku zostaje powołany Rząd Jedności i Obrony Narodowej. Jego Premierem zostaje generał Władysław Sikorski, który wkrótce zostaje też mianowany Wodzem Naczelnym. Z ogromną determinacją zabrał się do odtwarzania na ziemi francuskiej polskich formacji wojskowych. W programie rządu podkreślono, że

" Polska uczestniczy w wojnie jako sojuszniczka Francji i Wielkiej Brytanii na zasadach pełnej równorzędności państwowej i niezłomnej wierności oraz ścisłej współpracy i porozumienia, zarówno w prowadzeniu wojny i ustalaniu jej celów, jak i w zawieraniu pokoju. Wojsko suwerennego państwa polskiego walczy na prawach równorzędności z wojskami sprzysiężonymi".

Wkrótce, po napaści Hitlera na państwa zachodniej Europy utworzone we Francji oddziały złożyły uroczystą przysięgę i udały się na front.

"..Przysięgam ziemi polskiej i narodowi polskiemu, że do ostatniej kropli krwi, do ostatniego tchu, nienawidzić będę wroga - Niemca, który zniszczył Polskę, do ostatniej kropli krwi, do ostatniego tchu walczyć będę o wyzwolenie Ojczyzny, abym mógł żyć i umierać jak prawy i uczciwy żołnierz Polski".

Klęska Francji nie załamuje Sikorskiego. Przenosi się wraz z całym rządem oraz częścią wojska do Anglii, aby tam kontynuować walkę. Tymczasem na ziemiach polskich panował terror hitlerowski, Niemcy postawili sobie bowiem za cel nie tylko likwidację państwa polskiego, ale również biologiczną zagładę naszego narodu. Polacy nie czekali z założonymi rękami na swoje wyniszczenie, lecz od pierwszych dni okupacji rozpoczęli na wszelki możliwy sposób walkę z okupantem. Utworzona w kraju tajna organizacja wojskowa, która ostatecznie przyjęła nazwę Armii Krajowej, zajęła się nie tylko walką zbrojną, ale utworzyła całą sieć podziemnego państwa, które mimo zaciekłego zwalczania przez okupanta, funkcjonowało w każdej dziedzinie życia narodu. Armia Krajowa wraz ze swym dowódcą gen. Stefanem Grot - Roweckim podporządkowana była rządowi Władysława Sikorskiego i stanowiła główne ogniwo łączące naród z rządem działającym na emigracji. Działalność dywersyjna i sabotażowa, wywiad, tajne nauczanie na wszystkich szczeblach, a głównie akcje odwetowe podtrzymywały naród na duchu. Na ziemiach pod okupacją działało wiele oddziałów partyzanckich. Im bardziej narastał ucisk okupantów, tym bardziej pomimo istnienia obozów koncentracyjnych, ulicznych łapanek i innych form terroru rósł opór Polaków.

Słyszycie? Łoskot miarowy kroków po bruku?
To idą oni - żołnierze Polski Walczącej:
wśród afrykańskich piasków Tobruku,
wśród Anglii burych mgieł,
wśród Rosji stepów bez końca -
to oni - Polska Walcząca.
Światu całemu głoszą,
że Polska nie zginęła,
że żyje
i że zwycięży.

Widzicie? Zwyczajny szary dzień.
Tutaj każdy dzień jest walką.
mocno zaciśnięte pięści,
zacięta wola wytrwania -
to nic, że jest Oświęcim,
bo oni - Polska Podziemna -
swym całym życiem świadczą,
że Polska nie zginęła,
że żyje
i że zwycięży!

Z popiołów mściciele powstają,
zrodzeni przez rozpacz i ból,
To na nas miliony czekają
Rodaków ginących od kul.
Hańbę bezczynu czas zatrzeć,
czas oręż wziąć bracia w dłonie
Oświęcim nas dzisiaj przyzywa,
do broni, Polacy, do broni!


Równolegle z walką toczoną na ziemiach polskich będących pod okupacją, żołnierza polskiego nie brakowało nigdzie tam gdzie toczyła się walka z faszyzmem. Walczyli w ruchu oporu innych państw okupowanych. Walczyli w regularnych oddziałach u boku państw sojuszniczych. Premier prowadzi ożywioną działalność polityczną i wojskową, zacieśnia współpracę z rządami Anglii i Stanów Zjednoczonych.24 grudnia 1940 roku otrzymuje awans na stopień generała broni. Po napaści Niemiec na ZSSR,decyduje się na podpisanie układu o współpracy z Rosją, który przewidywał również utworzenie polskich oddziałów wojskowych w Rosji pod dowództwem generała Władysława Andersa. Tak więc zgodnie z ideą Generała, żołnierz polski zaznaczał swoją obecność na wschodzie i na zachodzie, na lądach, na morzu i w powietrzu.

Byleby w garści karabin, taki, co w boju nie chybi,
co mi tam śniegi Syberii, co mi tam piaski Libii,
co mi tam obóz, więzienie, głód, poniewierka, szkorbut -
radość żołnierską ładuję, jak chleb i naboje, do torby!
Na nic mi wszelkie nagrody, na nic mi wieńce sławy
potrzebne mi mocne buty, żeby w nich dojść do Warszawy.
Chcę, żeby głośno dudnił po świętym warszawskim bruku
obcas łatany w Narwiku, gwóźdź wyszczerbiony w Tobruku.
Wiele się lądów zdeptało, wiele się krajów obeszło,
a ziemia wciąż była polska pod każdą żołnierską podeszwą.
Co mi tam troski, kolego! Idziemy przez kontynenty,
lecą nasze eskadry, płyną nasze okręty,
my pokażemy światu, że Polski jesteśmy warci,
byleby but był mocny, byle karabin był w garści.

Nasze granice naszli znienacka,
Słupy graniczne zewsząd zrąbali...
Idzie Kresowa, idzie Karpacka
w dymie eksplozji, w huku batalii.
Nie chcemy budować Wieży
na pustyni rzek babilońskich.
Jesteśmy gromadą żołnierzy,
maszerujemy do Polski.

Ci, co zginęli w murach Warszawy,
Ci, co zginęli na Westerplatte,
Ci, co dali życie nie, za nic.
Ci, co polegli w śniegach Narwiku,
Ci, copolegli w piaskach Tobruku,
Ci, nie polegli za nic.
Tam ocalono nasz dom!


Generał bez przerwy był w ruchu. ciągle myślał o powiększaniu liczebności polskiej armii wiedząc, że będzie to miało kapitalne znaczenie podczas konferencji pokojowej po pokonaniu Niemiec, w co nie wątpił ani przez moment. Ciągle więc starał się wszystko doglądać osobiście i często wizytował polskie oddziały porozrzucane po wielu krajach.

Jedna z takich jego wizytacji miała miejsce na Bliskim Wschodzie na przełomie czerwca i lipca 1943 roku. Po przeglądzie wojsk dowodzonych przez generała Władysława Andersa, w drodze powrotnej do Londynu, ze względu na panujące upały i zmęczenie postanowił zatrzymać się na krótki odpoczynek w Gibraltarze.

4 lipca 1943 roku o godzinie 23.07 w drogę do Londynu wystartował z lotniska w Gibraltarze specjalny samolot, bombowiec Liberator o znakach AL 523, mający na pokładzie polską delegację rządową z generałem Władysławem Sikorskim na czele. Start odbył się prawidłowo, ale po 16 - tu sekundach samolot runął do morza grzebiąc wszystkich pasażerów.

Marsz, marsz Sikorski -
Nie zanuci już nikt
Nie powrócą Cię Polsce
Nasze gorzkie łzy.
Wróg, ojczysty dom podpalił!
Tyś, znak walki poniósł dalej
I broń, mścicielom do rąk dał.
Skrzydła niosły cię w przestworza
Gdy runąłeś w otchłań morza
Hen, u brytyjskiej twierdzy bram.

O cześć Ci cześć - Największy Emigrancie
Coś Polskę swą pożegnał tam, na starcie.
Wielki Tułaczu - w pyle swych dróg
jak my spłacimy Ci wieczny dług?

Wspomnijcie bracia
Żywot Wodza i śmierć.
I przekażcie swym dzieciom
Własny ból i gniew!
Huczą fale nad żołnierzem
jak nad tamtym, co Elsterze
Powierzył święty honor nasz.
Duch wszedł między królów trumny!
łzy otrzyjmy, bądźmy dumni,
Że Polska synów takich ma.

O cześć Ci cześć - Największy Emigrancie
Coś Polskę swą pożegnał tam, na starcie.
Wielki Tułaczu - w pyle swych dróg
jak my spłacimy Ci wieczny dług?

I czas się mierzy szubienicą...
Mój świat - gdzie ptaki co noc krzyczą
Nad Gibraltarem ktoś zdjął z nieba
I w trumnie morza świat pogrzebał.
Mój świat - gdzie ptaki co noc krzyczą
I czas się mierzy szubienicą...
A jednak zbrojnie, pod buczyną,
Śpiewamy w rzędach, że - nie zginął.

Jakże mam uczcić śmierć Twoją
Jak iść za twoim pogrzebem?
Bezdomna garstko popiołu
Pomiędzy ziemią a niebem.

Jak rzucić wieniec zielony
Na grób wykopany w powietrzu?
To arka na cztery strony
Świata - pod ogniem najeźdźców!

Nie spłynie z armat milczących
Nieistniejąca Twa trumna
Tylko powietrzna kolumna
Oświeca śmierć Twoją słońcem.


Opracowanie:
Mariana Kracewicza
nauczyciela Szkoły Podstawowej nr 10
w Lubinie

Zgłoś błąd    Wyświetleń: 2648


Uwaga! Wszystkie materiały opublikowane na stronach Profesor.pl są chronione prawem autorskim, publikowanie bez pisemnej zgody firmy Edgard zabronione.


BAROMETR


1 2 3 4 5 6  
Oceń artukuł!



Ilość głosów: 0

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies.
Dowiedz się więcej.