Katalog

Mieczysława Cuber, 2019-04-03
Łazy

Zajęcia artystyczne, Scenariusze

Bombka

- n +

Scenariusz przedstawienia świątecznego


Piosenka Pada śnieg. Na scenie stoją ogromne pudła, dziewczyny przesuwają je, zaczynają powoli otwierać, zapalają świeczki, wychodzą...



SCENA PIERWSZA
(Pudło rusza się - wychodzi z niego Stara Bombka (SB), przeciąga się)

SB: Ale jestem zmęczona i pognieciona... Jak ja wyglądam?! (patrzy w lusterko) Ups, przepraszam, nie przywitałam się: dobry wieczór Państwu.

(Drugie pudło się rusza - wychodzi z niego Bombka 2 (B2))

B2: Ale się dobrze spało, znów trzeba się pokazać i „dyndać”.
O, cześć! Już wstałaś? Jak zdrówko?

SB: Oj niedobrze, kości mnie bolą, powłoka pognieciona, brokat się sypie.

(Porusza się trzecie pudło, Nowa Bombka wychyla tylko głowę.)

B2: Popatrz na to... Coś nowego!

SB: Rzeczywiście, nie pamiętam tej sztuki... Uwaga, ludzie!!!

(Bombki zamierają w bezruchu. Wchodzą dziewczyny i nucą sobie jakąś piosenkę, np. Jeden dzień w roku, szykują świąteczny stół, wieszają coś na choince, gdy kończy się piosenka, schodzą ze sceny).


SCENA DRUGA
(Z nowego pudła wychodzi Nowa Bombka (NB), rozgląda się zdziwiona, śliczna i błyszcząca, malutka i nowiutka. SB i B2 patrzą z dystansem i mówią.)

SB: O do choinki! Jaka nowiutka!!!
B2: (do NB) Ej Ty, jak się nazywasz?

NB: Do mnie mówisz? Nie wiecie kim jestem? No tak, jesteście już stare...

B2: (do SB) Słyszałaś?!!! Smarkula jedna !!!

SB: Bezczelna!

NB: Muszę więc Wam wyjaśnić, jestem NOWĄ BOMBKĄ. Teraz ja będę ozdabiać choinkę, mnie będą podziwiać.

SB: Pssst! Bądź cicho!...

(Bombki zamierają w bezruchu. Wchodzą dziewczyny i nucą sobie jakąś piosenkę, wciągają nowe pudło ze świątecznymi ozdobami, gdy kończy się piosenka, schodzą ze sceny).


SCENA TRZECIA

SB: I co?!!! myślisz, że jesteś najważniejsza w czasie świąt?

NB: A nie widać? (puszy się)
4 pudło porusza się - wychodzi Aniołek (A)

A: Słyszę, że nastrój świąteczny rozkręca się błyskawicznie. (otrzepuje się i poprawia skrzydła) O czym ta rozmowa?

B2: Zobacz na tę Nową, myśli, że wie, po co tu jest.

A: I pewnie twierdzi, że będzie NA SZCZYCIE, w centrum! Typowe zachowanie „nowych”.

(Bombki zamierają w bezruchu. Wchodzą dziewczyny z nowym kartonem, nucą sobie jakąś piosenkę, wieszają dalej ozdoby na choinkę, gdy kończy się piosenka, schodzą ze sceny).


SCENA CZWARTA
(5 karton porusza się i wychodzi z niego ŁAŃCUCH – kilka dziewczyn trzymających się za ręce. Ogniwa łańcucha mówią na zmianę:)

Ł: Jak ślicznie! Jak ładnie! Jak miło! Witaj! Kupa czasu, co słychać?
(ściskają się, są zadowolone ze spotkania)

SB: Oj, jak zwykle ten Łańcuch. Teraz już spokoju nie będzie...

B2: (do Łańcucha) Skończcie wreszcie te powitania!

NB: (czesząc się i malując) Widać, że to prostaki, tandetne błyskotki...

Ł: (najeża się i wrogo patrzy na NB) Coś Ty powiedziała?!... Ty ...

B2: Ciii, ktoś idzie....

Ł: Kto to? Kto to? Kto to?....

(Wchodzi Dziewczynka z zapałkami. Zapala kilka innych świeczek)

NB: Nie wiesz, dziecko, że nie wolno się bawić zapałkami?!

SB: (do NB) A ciebie, dziecko, kto nauczyła się tak niegrzecznie odzywać? Najpierw trzeba przywitać gościa.

B2: No właśnie. Dobry wieczór, kim jesteś?

DZ: Jestem Dziewczynką z zapałkami.

Ł: Też mi, jakbyśmy nie widzieli, że ma zapałki..
.
SB: Cii, gaduły! (do DZ) Czego szukasz u nas w wigilijny wieczór?

DZ: Chciałam sprzedać trochę zapałek... (wchodzi w publiczność) Może pani kupi zapałki? Może Pan? Bardzo proszę..
.
B2: Może ludzie będą mieli dziś więce3j serca i coś od niej kupią....

NB: Akurat! Zapałki będą kupować! Co innego, gdyby im zaproponować tak śliczną bombkę jak ja...

Ł: Ale ta mała jest przemądrzała! I dumna! I próżna!

SB: (woła do DZ) Dziewczynko, chodź to do nas. Pewnie jest ci zimno? Masz niezbyt ciepłe ubranie....

DZ: Oj, zimno bardzo, ale nie mogę wrócić do domu, Andersen napisał, że zamarznę na dworze.

B2: EE tam! Andersen się nie zna! Dziś Wigilia. nie pozwolimy, by coś złego ci się stało. Zostań z nami.

Ł: Prosimy, prosimy, zostań, zostań (otaczają DZ)

DZ: A właściwie czemu nie?...

NB: Phi, i tak nie jest ładniejsza ode mnie...

B2: A ta znowu swoje.

SB: Cicho, znów idą!

(Bombki zamierają w bezruchu. Wchodzą dziewczyny i nucą sobie jakąś piosenkę,.,dalej wieszają coś na choince, wynoszą puste pudła, gdy kończy się piosenka, schodzą ze sceny).




SCENA PIĄTA

Ł: Mamy nowego gościa, nowego gościa...

NB: Znów? Skąd oni się biorą?! Robią mi konkurencję...

(Na scenę wchodzi CHŁOPIEC z płaczącym dzieckiem zawiniętym w kocyk)

CH: No nie płacz już, no nie płacz... (Do zebranych) Płacze tak odkąd je znalazłem, czyli od rana...

NB: A ty kto?

CH: Jestem ............. Wyruszyłem w daleką podróż w poszukiwaniu cudownego kwiatu paproci, który spełnia życzenia, ale w lesie natknąłem się na tego bobasa. Nie mam pojęcia, skąd się wzięło tuż pod moimi nogami.

Ł: Pokaż, pokaż, pokaż!

(Wszystkie ozdoby podchodzą do dziecka i przyglądają się mu)

SB: Przecież to mały Jezus!

NB: A ty skąd niby to wiesz, co?

SB: Przecież co roku na choince leży obok mnie w kołysce! Poznaję go!

CH: Znacie go? To go weźcie! Ja szukam skarbu, a nie ryczącego dzieciaka.

B2: Aleś ty niemądry! Znalazłeś najcenniejszy skarb! Nie wiesz, że jeśli masz wiarę, to możesz wszystko? Dużo więcej niż ten twój kwiat paproci...

SB: Trzeba mu zaśpiewać kołysankę i ogrzać. Dziewczynko, weź zapałki i zapal świece, będzie cieplej.

(Dziewczynka zapala pozostałe świece, gaśnie światło, w tym czasie bombki siadają i śpiewają Balladę dla okruszka)

CH: Wreszcie, bo myślałem, że już nigdy nie przestanie płakać.
SB: To Jezus, który narodził się w Betlejem i Gdy dorośnie dokona dla ludzi czegoś bardzo ważnego.

Ł: Na pamiątkę jego urodzin ludzie obchodzą te święta. Spotykają się z bliskimi, zastanawiają się nad życiem, śpiewają kolędy, obdarowują się prezentami..
.
NB: O, prezenty, ja lubię prezenty! Najlepiej te drogie!

(Wchodzi Mikołaj z workiem prezentów, wita się z dziećmi – publicznością, siada na fotelu)

M: (zwraca się do NB) Wiesz co, mała? Jesteś śliczna i nowa, ale głupiutka. Myślisz, że w święta najważniejsze są prezenty?

NB: No pewnie! Ty sam je rozdajesz! Chcesz mi powiedzieć więc, że prezenty się nie liczą?

M; Liczą, ale zupełnie inne podarunki!

Ł: A jakie, jakie, jaki?

NB: No właśnie, jakie?

M; Janku, jaki prezent chciałbyś otrzymać?

CH: Kwiat paproci, który sprawi, że będę bogaty!

M: A ty, nowa bombko?

NB: Ja? Ja bym chciała nowy brokat na sukienkę i wstążki do włosów!

M: (kiwa głową z politowaniem) I myślicie, że to są prawdziwe prezenty?

CH, NB: No tak

M (zwraca się do DZ z zapałkami): Dziewczynko, a ty czego pragniesz?

DZ: Ja chciałabym mieć prawdziwych przyjaciół.

M (wyciąga z worka tekturowe serca i daje DZ i kilku osobom wśród ludzi) Zobacz, to twoi przyjaciele.

(Dz idzie do nich, wita się, siada wśród publiczności)

B2: A dla mnie Mikołaju, też masz jakiś prezent?

M: Mam dla ciebie specjalny prezent, proszę (wyciąga z worka słoneczka) – słońce pełne uśmiechu dla ciebie i dla wszystkich wokoło.

(B2 idzie do publiczności i uśmiechając się rozdaje słoneczka)

Ł: My też chcemy, my też, my też...

M: Bardzo proszę, dla was też coś mam (wyciąga z worka pomocną dłoń i płomyki).

(Ł idzie do publiczności i rozdaje dłonie i płomyki)

M: (zwraca się do NB i CH) Widzicie, ile radości sprawiły ludziom takie prezenty? (NB o CH kiwają głowami) Nieistotne są drogie prezenty, najważniejsze jest dać coś z siebie: życzliwość, uśmiech, miłość, przyjaźń.

SB: My jesteśmy tylko świątecznymi ozdobami, ale możemy pokazać ludziom, że najcenniejsze jest to, co mamy w naszej duszy, w sercu, a dzielenie się z innymi to największy skarb.

NB: Drodzy Ludzie! (zwraca się do publiczności) Nie bądźcie egoistami jak ja byłam, tylko otwórzcie się na drugiego człowieka. (Bierze dziecko)
CH: Miejcie zawsze dla siebie uśmiech, nie tylko w ten świąteczny czas. Podajcie pomocną dłoń, tym, co jej potrzebują, a wówczas zrozumiecie to, co ha – prawdziwy skarb to nasze serca.

M: Widzę, że wiele zrozumieliście. Mam wobec tego i dla was prezent (wyciąga z worka srebrne gwiazdy). To jest gwiazda nadziei, ta, której wyczekujemy w wigilijny wieczór. Niech wam przypomina o prawdziwym powodzie obchodzenia tych świąt – o Jezusie.

(CH i NB idą do publiczności i rozdają im gwiazdy)

SB: Te święta, to święta dobrych myśli, serca i miłości. To święta radości z narodzenia Jezusa, więc cieszmy się!

Ł: Wesołych, ciepłych świąt Bożego Narodzenia!

(Piosenka Mój Jezus Mieczysława Szcześniaka)


Wyświetleń: 0


Uwaga! Wszystkie materiały opublikowane na stronach Profesor.pl są chronione prawem autorskim, publikowanie bez pisemnej zgody firmy Edgard zabronione.