AWANS INFORMACJE FORUM Dla nauczyciela Dla ucznia LOGOWANIE


Katalog

Joanna Szczubełek, 2018-08-01
Warszawa

Uroczystości, Scenariusze

Scenariusz apelu na Dzień Edukacji Narodowej.

- n +

Scenariusz apelu na Dzień Edukacji Narodowej.
Prowadzący 1 (chłopiec)- Witamy wszystkich bardzo serdecznie. Dziś wielkie święto. Święto nas wszystkich. Dzień Edukacji Narodowej.
Prowadzący 2 (dziewczynka)- Ustanowiono to święto 44 lat temu i początkowo nazywano je Dniem Nauczyciela. Do dziś często używamy tej nazwy, bo w tym dniu dziękujemy wszystkim nauczycielom i składamy im życzenia.
Prowadzący 1- Warto jednak dodać, że Dzień Edukacji Narodowej to święto całej szkoły. Świętujmy więc wszyscy- dyrekcja, nauczyciele, my- uczniowie, nasi rodzice, pracownicy administracji i każdy, kto dla dobra szkoły działa.
Prowadzący 2- No proszę, świętować też przyszły przedmioty, których się uczymy. Ciekawe, co nam powiedzą.
/wchodzą dzieci z 6b, przebrane za swoje przedmioty, prowadząca podchodzi do każdego z nich i podstawia mikrofon każdemu, bo dzieci mają zajęte ręce, trzymają rekwizyty


Historia / przebranie za rycerza
Historia to przeszłość, wędrówka przez wieki
Królowie i wojny, cały świat daleki
Poznajemy ludzi, którzy dawno żyli
Całą tę historię to oni tworzyli.

Język angielski/ flaga brytyjska, słownik
Angielski, rzec można, już obowiązkowy
Uczysz się słownictwa, właściwej wymowy
Zabierz zawsze w podróż go po Europie
Bo to język, który ciągle jest na topie

Matematyka/ naklejone na ubranie cyfry i znaki matematyczne
Och, matematyko, tyś nauk królowa
Gdy uczę się ciebie, to aż boli głowa
Te liczby, procenty, pola i obwody
Na pewno w przyszłości nie przyniosą szkody

Język polski/ gęsie pióro, okulary, wielka księga stara
Polski! Gramatyka i literatura!
A z tego w przyszłości jak w banku matura.
Przyimki, zaimki, no i ortografia,
Która, cóż, niestety, nie do wszystkich trafia.

Plastyka/ fartuch, pędzel, paleta
Plastyka, to rzeźba, malarstwo, grafika
Portrety, pejzaże, także ceramika
Tu talent każdemu bardzo się przydaje
Lecz talent nie każdy w prezencie dostaje

Muzyka/ instrument muzyczny
Muzyka piosenką na lekcji rozbrzmiewa
Tu każdy, uwierzcie, wspaniale się miewa
Nawet nutka fałszu czasem się przydaje,
muzyka łagodzi bowiem obyczaje.


Technika/ robótka ręczna, druty

Technikę pracami ręcznymi też zwano
Ale zakres później ciągle rozszerzano
Nawet o zasady ruchu drogowego
Dla przyszłych kierowców, coś bardzo ważnego

Informatyka/ komputer, może karton imitujący komputer na głowie albo kable powtykane w ubranie i myszka na ramieniu przyczepiona

Informatyka- nauka całkiem jeszcze nowa
To dziedzina bardzo, bardzo przyszłościowa
Komputer na stałe wszedł już w wasze życie
O programowaniu nawet się uczycie

WF/ strój sportowy, piłka

Wychowanie fizyczne, przedmiot bardzo zdrowy
Dba o całe ciało, nie tylko o głowy
Skoki, bieg, przysiady, pompki, wygibasy,
czyli porcja ruchu dla całej twej klasy.

Przyroda/ pęk roślin, zwierzę sztuczne- wąż

Na lekcjach przyrody każdy mózg wytęża
Czym się różni zatem karaluch od węża?
Jeśli tego nie wiesz, wstyd będzie niemały.
Biegnij na przyrodę, mój uczniu wytrwały.

/Uczniowie się kłaniają, schodzą ze sceny/

Prowadzący 1- Tak, właśnie tego wszystkiego musimy... to znaczy chcemy, właściwie pragniemy się uczyć. A wiedzę przekazują nam oczywiście nauczyciele. Nauczyciel... To taki fajny zawód. Posłuchajcie, o czym rozmawiano w pewnej klasie na godzinie wychowawczej.

Scenka 6a / potrzeba 7 osób- 1 nauczycielka i 6 uczniów

N. Dzień dobry dzieci.
Uczniowie/ razem: Dzień dobry pani.
N. Na dzisiejszej godzinie wychowawczej porozmawiamy o różnych
zawodach. Powiedzcie, jakie znacie zawody?
Uczeń nr 1/ zgłasza się, nauczycielka wskazuje go ręką: Lekarz, piekarz, prawnik, nauczyciel, kucharz, murarz, policjant.
N. A który z nich jest najatrakcyjniejszy, który byście wy wybrali?
/Zosia zgłasza się.
N.: Proszę, Zosiu.
Zosia: No jasne, że nauczyciel.
N. A dlaczego?
Zosia: Bo wtedy wszyscy by mnie słuchali, a Jurkowi to bym same pały wstawiała.
/Jurek rzuca kulką papieru w Zosię
N. Spokój. Jak to same pały? A skąd wiesz, że by nie umiał?
Zosia. Przecież to pewne jak 2 razy 2.
N. A jeśli by się nauczył?
Jurek: No właśnie. A jeśli bym się nauczył?!
Zosia: Ty?! Ty byś się nauczył?! Błagam cię. Prędzej tu mi kaktus wyrośnie.
N. Zosiu, w ocenianiu trzeba być obiektywnym.
Zosia. I ja go właśnie obiektywnie nie lubię od samego początku.
N. Obiektywnie nie lubisz? Ciekawe... A ty, Maćku, też byś chciał zostać nauczycielem?
Maciek: Pewnie, że tak.
N. A co tobie najbardziej podoba się w tym zawodzie?
Maciek.: No.. że nie trzeba siedzieć w robocie 8 godzin, tylko krócej.
N. Tak, ale oprócz pracy w szkole musiałbyś pracować w domu, sprawdzać
klasówki, zeszyty, przygotowywać się do lekcji.
Maciek. A kto by tam sprawdzał! Ja bym spojrzał na nazwisko i już bym wiedział,
komu piątkę, a komu jedynkę. Szkoda czasu na sprawdzanie.
N. Musiałbyś też poświęcać czas na wycieczki, zielone szkoły...
Maciek: Ale zielone szkoły są super. Sama przyjemność.
Uczeń nr 2: No, kto by nie lubił zielonych szkół?!
Jurek: A najlepsze jest smarowanie klamek w ostatnią noc i straszenie dziewczyn.
/Zosia rzuca kulką papieru w Jurka
N. Spokój! Czy ty Aniu też wybrałabyś ten zawód?
Ania. Jasne, przecież taki nauczyciel to nieźle zarabia?
N. Tak myślisz?
Ania. No pewnie. Moja sąsiadka jest nauczycielką. Ma wielki dom, mercedesa, a
ogród jak marzenie. Co roku na Hawaje wyjeżdża.
N. Niezwykłe. A kim jest mąż tej pani?
Ania.: To jakiś biznesman, ma sieć restauracji czy coś w tym stylu.
N. No tak...To wiele wyjaśnia.
Uczeń nr 1.: Sama pani widzi. Nauczyciel to zawód- marzenie. Ma mnóstwo wolnego czasu, wszyscy się go muszą słuchać, pały może codziennie obiektywnie wlepiać, zarabia krocie i jeszcze na zielone szkoły go bezpłatnie wożą.
Jurek: Zresztą pani to sama najlepiej wie.
N. No tak. Oczywiście. Szczęściara ze mnie. Dziękuję, że mi o tym przypomnieliście
Klasa chórem: Nie ma za co!
/Nauczycielka wzdycha/ N: Kończymy na dziś. Jeszcze tylko praca domowa. /W klasie pomruk niezadowolenia/ Napiszcie, jak rozumiecie treść powiedzenia: Obyś cudze dzieci uczył.

/ Uczniowie wstają, kłaniają się

Piosenka na melodię „Hej, sokoły” /potrzeba 2 solistów, reszta ma nauczyć się refrenu, można przygotować duże tablice z tekstem zwrotek i refrenu, wtedy publiczność będzie śpiewać

Solista nr 1
Dobrym jest kolegą Adaś, /wskazuje na jednego z chłopców
znakomicie podpowiada.
Siedzę razem z tym Adasiem
drugi rok w tej samej klasie.

Ref. Hej, hej, hej uczniowie.
Szkoła wyjdzie wam na zdrowie.
Nasza Czwórka jak już wiecie
Znana jest na całym świecie.

Solista nr 2
Lubię szkołę, lecz ten problem
zawsze działa mi na nerwy:
wszystkie lekcje są za długie,
a za krótkie wszystkie przerwy.

Ref. Hej, hej, hej uczniowie.

Prowadząca nr 2 : Szkoła to oczywiście miejsce nauki. Ale równie ważne jest to, że to właśnie tu zawiązujemy pierwsze przyjaźnie. W sali lekcyjnej notujemy, odpowiadamy na pytania, obliczamy sumy i różnice, analizujemy wiersze i badamy budowę żaby. Ale kiedy zaczyna się przerwa, możemy porozmawiać z przyjaciółmi nie tylko o nauce.
Prowadzący nr 1: Takich przyjaciół szkolnych ma postać stworzona przez francuskiego pisarza Rene Goscinnego. Domyślacie się już, o kogo chodzi? Jeśli nie, to poznajcie... Mikołajka!

Goscinny: Mieszka we Francji i ma wielu ciekawych kolegów.
Alcesta- który uwielbia jeść (wchodzi Alcest z kanapką)
Joachima- który uwielbia się przechwalać i świetnie gra w kulki (wchodzi Joachim)
Rufusa- który ma tatę policjanta i gwizdek (wchodzi Rufus, gwiżdże gwizdkiem)
Kleofasa- najgorszego ucznia w klasie (wchodzi Kleofas z piłką)
Euzebiusza- który jest silny i często daje w nos (wchodzi Euzebiusz)
Goscinny- No, to chyba już wszyscy. Jest jeszcze Ananiasz, ale to pupilek pani i najlepszy uczeń. Nie można go bić, bo nosi okulary. Nie będziemy dziś się nim zajmować. Zobaczcie lepiej, z jakim problemem przyszedł dziś do szkoły Joachim.

(Wychodzą Joachim i Goscinny. Reszta chłopców zbija się w grupkę. Rozmawiają. Wchodzi Joachim wolnym krokiem, ze spuszczoną głową.)
Joachim: Cześć.
Chłopcy: Cześć.
Joachim: Wczoraj rano obudził mnie tata. Był ubrany i nieogolony, śmiał się, pocałował mnie i powiedział, że w nocy urodził mi się braciszek. Potem pojechaliśmy do mamy do szpitala. Leżała w łóżku i widać było, że cieszy się tak samo jak tata. A obok leżał braciszek.
Mikołajek: Za to po tobie nie widać, żebyś się jakoś specjalnie cieszył.
Joachim: A z czego mam się cieszyć? Po pierwsze- on jest okropnie brzydki. Strasznie mały, cały czerwony i okropnie wrzeszczy, a wszyscy uważają, że to śmieszne. A mnie, jak krzyknę w domu, to zaraz każą siedzieć cicho i jeszcze tata mówi, że jestem bałwan i że mu pękają uszy.
Rufus: Mhm, wiem coś o tym. Ja też mam braciszka i ciągle są jakieś draki. On jest oczkiem w głowie i wszystko mu wolno, a jak mu przyłożę, to zaraz skarży się rodzicom i potem na nic mi nie pozwalają.
Euzebiusz: U mnie na odwrót. Mam starszego brata i to on jest oczkiem w głowie. Mówi, że z nim zaczynam i mnie bije, i wolno mu do późna oglądać telewizję i palić papierosy!
Joachim: Odkąd jest mój braciszek, ciągle się mnie czepiają. W szpitalu mama chciała, żebym go pocałował. Ja oczywiście nie miałem ochoty, ale pocałowałem go mimo wszystko. I wtedy tata zaczął wrzeszczeć, żebym uważał, że o mało nie przewróciłem kołyski i że nigdy nie widział takiego niezdary.
Alcest: Co się je, kiedy jest się takim małym?
Joachim: Potem wróciliśmy z tatą do domu, a w domu bez mamy jest strasznie smutno. Tym bardziej, że obiad robił tata i były tylko sardynki z groszkiem. Z puszki.
Alcest: Dobre są sardynki z groszkiem?
Rufus: Jeszcze zobaczysz. Najpierw, jak go przywiozą ze szpitala, będzie spał w sypialni rodziców, ale potem wpakują go do ciebie. I za każdym razem, jak zacznie płakać, będą myśleli, że mu coś zrobiłeś.
Joachim: O nie! Może się wypchać, ale nie będzie spał u mnie! Pokój jest mój i niech sobie poszuka innego, jeśli chce mieszkać u nas w domu!
Mikołajek: Coś ty! Jeśli rodzice powiedzą, że ma mieszkać z tobą , to będzie mieszkał z tobą i koniec.
Joachim: Po południu tata znowu mnie zabrał do szpitala. Był już tam wujek Oktawiusz, ciocia Edyta i ciocia Liwia i wszyscy się strasznie zachwycali moim braciszkiem. Jaki śliczny, jaki mały, jaki podobny do tego, do tamtego. Na mnie w ogóle nie zwracali uwagi. Powiedzieli tylko, że teraz muszę być grzeczny i pomagać mamie.
Kleofas: Słuchajcie, chłopaki. Może zagramy w nogę, zanim się skończy przerwa.
Rufus: Właśnie, jak będziesz chciał wyjść pobawić się z kolegami, to każą ci siedzieć w domu i pilnować braciszka.
Joachim: Jeszcze czego! Sam się będzie pilnował. W końcu nikt go do nas nie zapraszał ! A ja będę się bawił z kolegami za każdym razem jak będę miał ochotę!
Rufus: Będą Ci robić afery, a potem powiedzą, że jesteś zazdrosny.
Joachim: Co?! Ja?! Ja wcale nie jestem zazdrosny! A jak mi zrobią aferę, to ucieknę z domu. Tak! Ucieknę! I zostaną sobie ze swoim brzydkim, czerwonym, wrzeszczącym Leoncjuszem! A ja wyjadę daleko i dopiero będą żałować! Ale będzie już za późno! Nie wrócę! Nigdy!
Kleofas:Kto to jest Leoncjusz?
Joachim: To właśnie mój braciszek.
Kleofas: Dziwne ma imię.
Joachim: Coś ty powiedział?
Kleofas: Noo jakieś dziwne to imię. Leoncjusz? (robi zdegustowaną minę)
Joachim (powoli podchodzi do Kleofasa i cedzi przez zęby): posłuchaj, pajacu. Mówisz o moim bracie, więc uważaj na słowa. Nie pozwolę obrażać swojej rodziny!
(Kleofas ucieka, Joachim go goni, zbiegają ze sceny, pozostali chłopcy wzruszają ramionami, słychać dzwonek na lekcje, schodzą ze sceny.)

/ Wchodzą prowadzący/
Prowadząca nr 2: Uwielbiałam czytać o przygodach Mikołajka. A Ty?
Prowadzący nr 1 : No pewnie. Są takie zabawne. Dobrze jest się pośmiać przy czytaniu.
Prowadząca nr 2: Ale teraz chcielibyśmy powiedzieć Wam coś całkiem serio.
Prowadzący nr 1: Racja. Całkiem serio.
Prowadząca nr 2: Często narzekamy na szkołę. Nie chce nam się wstawać rano.
Prowadzący nr 1: Odrabiać lekcji, gdy za oknem ładna pogoda.
Prowadzący nr 2: Uczyć się do sprawdzianów i kartkówek.
Prowadzący nr 1: A tak naprawdę, to powinniśmy być z tego powodu szczęśliwi, umieć to docenić. I za to dziękować.
Prowadzący nr 2: Na świecie jest wiele dzieci, które nie mają dostępu do nauki z powodu wojny albo biedy. Dałyby wiele, żeby być na naszym miejscu.
Prowadzący nr 1: Skorzystajmy z szansy, którą nam dano. Jeśli będziemy dobrze wykształceni i naprawdę mądrzy, to może uda nam się to zmienić.
Prowadzący nr 2: Dać szansę każdemu dziecku na świecie, żeby w spokoju mogło się uczyć i rozwijać. Pomyślcie o tym.

Piosenka „Kolorowe dzieci”







Zgłoś błąd    Wyświetleń: 0


Uwaga! Wszystkie materiały opublikowane na stronach Profesor.pl są chronione prawem autorskim, publikowanie bez pisemnej zgody firmy Edgard zabronione.


BAROMETR


1 2 3 4 5 6  
Oceń artukuł!



Ilość głosów: 0

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies.
Dowiedz się więcej.