Awans Informacje Forum Dla nauczyciela Dla ucznia Korepetycje Sklep
  [ Zaloguj się ]   [ Załóż konto ]
  Najczęściej szukane
Konspekty
Programy nauczania
Plany rozwoju zawodowego
Scenariusze
Sprawdziany i testy
  Media
Przegląd Prasy
Patronat
Medialny
Po godzinach
  Slowka.pl
Słówka na email
Język angielski
Język niemiecki
Język francuski
Język włoski
Język hiszpański
Język norweski
Język japoński
Język rosyjski
Gramatyka
Rozmówki

Małgorzata Piekarska, 2012-05-14
Mława

Zajęcia zintegrowane, Scenariusze

Scenariusz przedstawienia bajki "Jaś i Małgosia"

- n +

Poniższy scenariusz został napisany w celu przedstawienia bajki „Jaś i Małgosia” w gminnym konkursie teatralnym w Lipowcu Kościelnym w 2011r. Przedstawienie w wykonaniu uczniów kl. II i III otrzymało I miejsce.


narrator

Dawno, dawno temu, na skraju lasu, w małej chatce mieszkała uboga rodzina z dwojgiem dzieci: Jasiem i Małgosią. Ojciec był drwalem i ciężko pracował aby zarobić na jedzenie, a macocha zajmowała się domem. Nadeszły jednak ciężkie czasy. Bieda coraz częściej zaglądała do ich domu.
Któregoś wieczoru.....

(macocha krząta się po izbie, dzieci biegają)

- Dzieci dość już harców! Czas już spać!
- Mateczko, a dostaniemy jeszcze choć kawałeczek chleba na dobranoc? Trochę burczy mi w brzuszku.
- Objadać się na noc, to nie zdrowo! Kto to słyszał! Jutro będziecie mieli lepszy apetyt.
Wszystko by zjedli! (do siebie)
- Och żono. (z zatroskaniem)
- Dość już! Spać!
Dzieci kładą się spać, macocha upewnia się, że już śpią. Podchodzi do drwala.
(gdy macocha odwraca się Jaś podnosi głowę)
- Mężu wiedzie nam się coraz gorzej. Z tego co mamy, nie zdołamy wyżywić siebie i twoich dzieci. Musimy zaprowadzić je do ciemnego lasu i tam pozostawić.
- Nie zgodzę się na to! Kocham je!
- Ciszej bo się obudzą.
- Nie możemy się z nimi podzielić tym, co nam jeszcze zostało?
- Ty głupcze! Chcesz, żebyśmy wszyscy pomarli z głodu?! Jeśli los będzie im sprzyjał, jakoś sobie poradzą, a tu umrzemy wszyscy... Damy im po kromce chleba, a później niech same martwią się o siebie.
- Ależ żono, tak nie można!
- Cicho! Można, można... A nawet trzeba! Chodźmy lepiej spać, bo jutro czeka nas długi dzień.
(wychodzą)
- Jasiu słyszałeś? Co my teraz zrobimy?
- Nie martw się, siostrzyczko. Coś wymyślę.
- Jasiu, gdzie idziesz?
- Nazbieram przed domem białych kamyków, które świecą w blasku księżyca. Jak będziemy szli do lasu to będę je rzucał na ścieżkę i w ten sposób zaznaczę drogę do domu.
(Jasio wychodzi z chaty zbiera kamyki, wraca.)
- Masz?
- Mam.
(Pianie koguta. Wchodzi macocha z ojcem.)

- Wstawać leniuchy. Idziemy po chrust do lasu. Nie ociągać się! Masz (daje Małgosi koszyczek) może jagód nazbierasz przy okazji? A, macie tu po kromce chleba, żebyście nie opadli z sił.

(Wychodzą , idą przez las. Jaś idzie z tyłu ukratkiem rzuca kamyki na ścieżkę.)

- Jasiu szybciej! Dlaczego tak marudzisz?
- Patrzę na mojego kotka, który siedzi na dachu i macha do mnie łapką.
- Co za bzdury gadasz niegrzeczny chłopcze.

(Jasiowi kończą się kamienie, wyciąga pustą kieszeń. Zatrzymuje się i wyciąga kromkę chleba, zaczyna ją kruszyć. Macocha odwraca się i ponagla chłopca.)

- Pośpiesz się niesforny chłopaku!
(Zatrzymują się .Ptaszki zbierają okruchy.)
- Rozpalimy tu ognisko. Wy tu zostaniecie i poczekacie na nas, a my z ojcem pójdziemy w głąb lasu poszukać chrustu.

(Macocha i ojciec odchodzą. Dzieci czekają.)

- Jasiu tak się boję.
- Nie wrócą po nas?
- Nie martw się Małgosiu, zaznaczyłem drogę kamykami, trochę mi zabrakło więc rzucałem kawałki chleba. Jak pozbieramy chleb i kamyki to dojdziemy do samego domu.
- O tak się cieszę, bo jestem taka głodna, a mamy tylko tą kromkę chleba. Podzielę się z tobą.

(Dzieci jedzą chleb)
- Nie najadłam się, ciągle burczy mi w brzuszku.
- Mi też.
- Poszukajmy drogi do domu.
- Jasiu nie ma okruszków chleba!
- Niemożliwe, przecież je rzucałem!
- Patrz tam są ptaszki pewnie je zjadły. Co my teraz zrobimy?
(Małgosia płacze)
- Małgosiu nie płacz na pewno znajdziemy drogę do domu...O, patrz tam biega wiewiórka!
- Zobacz ona orzechy zrywa z leszczyny!
- Och, ty jesteś taka zwinna, daj orzeszków, Ruda kitko.
- Ej, leniuchy, ejże trzpioty, brać się trzeba do roboty! Ja orzeszków mnóstwo mam, dzieciom swoim wszystkie dam.
(Dzieci podchodzą do leszczyny i zrywają orzechy, wiewiórka podskakuje, biega wkoło dzieci.)
- Brzuszki pełne? To ja kicam, czas już na mnie. Dzieci moje tez są głodne i czekają na mnie.
- Stój wiewiórko!
- Wiewióreczko, może wiesz jak wydostać się....
- Uciekła.
- Szkoda.
- Chodźmy Jasiu poszukajmy drogi do domu.
(Dzieci chwilę chodzą po lesie, spośród drzew wyłania się chatka )

- Patrz Małgosiu! Tam stoi jakaś chatka.
- To chatka z piernika i czekolady.
(Dzieci podchodzą do chatki, ostrożnie próbują)
- Jakie smaczne, Małgosiu!
- Zjemy po kawałku, chyba nic się nie stanie?
- Mniam, mniam....Ale pyszne! Byłem taki głodny a tu domek z piernika. Czyż nie mamy szczęścia Małgosiu?
(Zza rogu chatki wygląda Baba Jaga z czarnym kotem)
- To się jeszcze okaże! Chi, chi, chi... Jak wam smakuje mój domek, dziateczki?
(Dzieci wystraszone odsuwają się.)
- My zgubiliśmy się w lesie, proszę pani i byliśmy tacy głodni...
- Nie bójcie się dziateczki. Wejdźcie do środka. W izbie mama jeszcze lepsze smakołyki prawda koteczku?.
- Miau... same smakołyki.
(Kot ociera się o czarownicę, wchodzą wszyscy do domu Baby Jagi. Słychać odgłos zamkniętych drzwi.)
- Mam was. Ładnie to tak zżerać cudzy dom? Zapłacicie mi za to!
- Jak to, to nie wolno było go jeść proszę pani?
- Bardzo przepraszamy!
(Dzieci płaczą i przepraszają)
- A co! Myśleliście, że jest on do zjedzenia, że karmie nim każdego kto zabłądzi w lesie? Jeśli tak to grubo się myliliście i właśnie ty będziesz moim obiadem!
(Baba Jaga ogląda Jasia.)
-Tylko cię trochę podtuczę..., mizerniutki jesteś. A ty będziesz mi sprzątała do czasu kiedy go nie zjem. Zrozumiałaś!!!
(Małgosia płacze.)
- Kocie otwieraj komórkę!
(Baba Jaga wepchnęła Jasia do komórki.)
- Pilnuj kocie żeby nie uciekł, to jeszcze się z tobą podzielę.
(Rozradowane kocisko kładzie się koło klatki, prycha na Małgosię.)
- A ty co tak siedzisz jazda do sprzątania!
- Już idę!
(Baba Jaga przygotowuje tacę przysmaków i zanosi ją Jasiowi)
- Masz tu kochaniutki same łakocie i przysmaki, jedz nie żałuj sobie i nabieraj ciałka, nabieraj. Jutro sprawdzę twój paluszek czy już ci przytył.
(Baba Jaga wychodzi, Małgosia przegania kota, który na nią prycha, syczy. Podaje mu patyk)
- Precz, ty wstrętne kocisko! Jasiu masz tu patyk. Jak Baba Jaga będzie kazała ci wystawić palec to pokaż jej ten patyk.
- Dobrze Małgosiu.
(Przytulają się do siebie przez kraty, kot cały czas im przeszkadza.)
- Bądź dzielny, na pewno coś wymyślę żeby nas stąd wydostać.
- Dobrze Małgosiu.


Narrator

Tak mijały dni i tygodnie. Małgosia sprzątała chatę. Jaś siedział w komórce uwięziony i popłakiwał, a Baba Jaga przynosiła mu codziennie na tacy smakołyki z nadzieją, że z Jasia zrobi się pulchniutki kąsek. Lecz Jaś za każdym razem kiedy Baba Jaga kazała mu wystawić palec by sprawdzić czy już przytył wysuwał patyk, który dała mu Małgosia. Aż pewnego dnia zniecierpliwiona Baba Jaga powiedziała.....

- Mam dość już tego czekania! Dzisiaj upiekę cię na obiad! Jesz i jesz i nic nie tyjesz! Szkoda czasu na dokarmianie takiego chudego głodomora. Małgosia rozpal w piecu!
(Małgosia była przerażona. Czarownica chodzi po chacie, kot uradowany ociera się o Baba Jagę. Małgosia rozpala ogień w piecu.)
- Pospiesz się dziewczyno! Sprawdź czy dobrze się nagrzało w piecu!
- Nie wiem jak mam sprawdzić?
- Włóż głowę przez drzwiczki, czy to takie trudne?
- Ale moja głowa się nie zmieści!
- Co ty wygadujesz dziewczyno, moja głowa jest większa i się zmieści a twoja nie! Zobacz!
(Baba Jaga wkłada głowę do pieca. Małgosia popycha Baba Jagę która wpada do pieca. Słychać krzyk Baby Jagi. Wystraszony kot ucieka głośno miałcząc i przewracając naczynie pełne monet i kosztowności. Małgosia klaszcze w dłonie z radości, podbiega do komórki, otwiera ją i uwalnia Jasia. Oboje są bardzo szczęśliwi.)
- Małgosiu, tak się cieszę!
- Jesteśmy wolni!
- Baba Jaga już nikogo nie skrzywdzi!
- Wracajmy do domu!
- Zobacz tu są monety!
- Jakie klejnoty!
- Weźmy je do domu, to nigdy nie zabraknie nam już chleba!
(Szczęśliwe dzieci wracają do domu, tam czeka na nie ojciec.)

narrator

Gdy Jaś i Małgosia dobiegli do chatki, na progu czekał na nich strapiony ojciec. Bardzo ucieszył się z powrotu dzieci. Powiedział im, że wypędził bezduszną macochę, która źle mu w życiu radziła. Potem Jaś i Małgosia pokazali ojcu kosztowności, które przynieśli z domu Baby Jagi. Odtąd drwalowi i jego dzieciom powodziło się bardzo dobrze. Żyli długo i szczęśliwie.




Opracowała Małgorzata Piekarska
- nauczyciel Szkoły Podstawowej w Łomi
Zgłoś błąd    Wyświetleń: 2186
 
   Komentarze
Jeszcze nie ma żadnych komentarzy, Twój może być pierwszy!

Dodaj komentarz
  Barometr
1 2 3 4 5 6  
Oceń artukuł!



Ilość głosów: 0
  Publikacje

Nowe zasady publikacji
Szukaj autora i tytuł
Ostatnio dodane materiały
Ranking publikacji 
Najczęściej zadawane pytania
  Twoje konto
Zaloguj się
Załóż konto
Zapomniałem hasła
  Forum
Nauczyciel - awans zawodowy
Matura
Korepetycje
Ogłoszenia - kupię, sprzedam, oddam


O Profesorze - Napisz do Nas - Reklama - Polityka prywatności - Najczęściej zadawane pytania - Zgłoś błąd

2000-2014