Awans Informacje Forum Dla nauczyciela Dla ucznia Korepetycje Sklep
  [ Zaloguj się ]   [ Załóż konto ]
  Najczęściej szukane
Konspekty
Programy nauczania
Plany rozwoju zawodowego
Scenariusze
Sprawdziany i testy
  Media
Przegląd Prasy
Patronat
Medialny
Po godzinach
  Slowka.pl
Słówka na email
Język angielski
Język niemiecki
Język francuski
Język włoski
Język hiszpański
Język norweski
Język japoński
Język rosyjski
Gramatyka
Rozmówki

Dorota Króliszewska, 2012-01-23
Murzasichle

Uroczystości, Scenariusze

Scenariusz przedstawienia walentynkowego "Filmowe romanse 100-lecia".

- n +

SCENARIUSZ PRZEDSTAWIENIA WALENTYNKOWEGO
„FILMOWE ROMANSE 100-lecia”
Wchodzą chłopcy z sercami z kartonu.
Chłopiec 1:
Słuchaj (imię kolegi), mam dylemat…
Chłopiec 2:
No widzę, żeś taki trochę niewyraźny…
Chłopiec 1:
No bo wiesz, czemu tu jesteśmy?
Chłopiec 2:
No i?
Chłopiec 1:
No i wiesz, o czym chcemy dziś mówić?
Chłopiec 2:
Aha…
Chłopiec 1:
No właśnie! Ale czy one nie będą się z nas śmiać? Wiesz: że my to mięczaki i baby, zniewieściali, itp. Itd…
Chłopiec 2:
Eee… no gdzie! Dziewczyny lubią romantycznych facetów.
A dziś ku temu nadarzyła się okazja- możemy bez obaw odsłonić nasze drugie ja!
Chłopiec 1:
Zamienić się w przystojniachę i pomruczeć do uszka o miłości…
Chłopiec 2:
Ty, bez przesady! Od razu byś mruczał!
Chłopiec 1:
Nie, no ja tylko tak, na żarty…
Chłopiec 2:
Tygrysek się znalazł!
Chłopiec 1:
Może wróćmy do tematu!
Dziś można, a nawet trzeba głośno mówić o miłości!
Chłopiec 2:
Św. Paweł pisał do Koryntian :
„Miłość jest cierpliwa, nie zazdrości, nie unosi się pychą, jest łaskawa, wszystkiemu wierzy, wszystko znosi. Miłość nigdy nie ustaje…
Chłopiec 1:(bardzo dramatycznie)
„Kocham Cię! Tęsknię! Wołam Cię do siebie!
Świat cały Twoim nazywam imieniem!
Tyś jest mą wiarą na wysokim niebie,
Tyś jest mi całej ludzkości wcieleniem…

(pada na kolana, chłopiec 2 zdziwiony przygląda się , chłopiec 1 opamiętał się i szybko wstaje zawstydzony)
Chłopiec 2:
Taaak…
A oto co stare prawdy ludowe mówią o miłości: (odwraca się do kolegi i mówi do niego)
„Nie ten kocha szczerze, kto swą miłość głosi
Ale ten co w sercu cichutko ją nosi!”

Chłopiec 1: (obrażony)
„Na miłość nie ma sposobu
Nie jest to chwila, ni gra
Miłość jest piękną chorobą
Która pada na serca dwa”

(Wchodzą dziewczynki)
Dz 1- Ale ci nasi chłopcy są dzisiaj romantyczni!
Dz 2- Wczoraj ciągnął mnie za włosy, a dzisiaj Romea udaje!
Dz 1- Nie dokuczajmy im! Z wiekiem im minie!
Dz 2- My też potrafimy recytować wiersze o miłości!
- Posłuchajcie!
„ Na górze róże, na dole fiołki
Kochajmy się razem jak dwa aniołki.”

Dz 1 „Siedzi chłopak na kamieniu
i tak bardzo szlocha
Bo zapomniał imię Twoje
Które bardzo szlocha.”

Dz. 2 „ Pierwsza miłość ma zawsze naście lat
krótkie spodenki w kratkę,
w oczach błękit, w głowie wiatr,
a w buzi czekoladkę.”

Dz 1 „ Lato się kończy
Jesień nadchodzi
Ktoś kogoś kocha
Ten ktoś zawodzi
Ewa Adama zwiodła jabłuszkiem
A ja cię zwiodę swoim serduszkiem.”

Dz 2„ Kwiatek chce wody, motylek kwiatuszka
A ja od ciebie tylko serduszka.”

Dz 1 „ Żółwik, mrówka i kurczaczek
Żabka, krówka i robaczek
Misio, Żuczek, hipopotam
Wszyscy wiedzą, ze cię kocham.”

Odzywają się chłopcy (mówią kolejno)
Chłopak 1:
- Dziewczyny zmykajcie, to nasze przedstawienie!
Chłopak 2:
- My tu poważnie o miłości, a wam jakieś kurczaczki i mróweczki w głowie!
Dz 1
- Zobaczcie, zobaczcie jak się oburzyli!
Dz 2
Ciekawe, czy za 10 lat też będą się od nas odganiać!
(wychodzą)
Chłopak 1:
Przepraszam za moje rozgadane koleżanki. Same nie wiedzą co mówią!
Chłopak 2:
Zacznijmy wreszcie najważniejszą część naszej uroczystości.
Chłopak 1:
Zapraszamy na scenę znane osobistości polskiego show biznesu: Panów Tomasza Manna i Krzysztofa Maternę! Prosimy o brawa!
(wychodzą, wchodzi Tomasz Mann - gruby )

Mann:
Szanowni Państwo, dziś dzień niezwykły, dzień filmowy..
Przed Państwem wystąpią najwięksi aktorzy sceny romantycznej. Muszę zdradzić, że wrócili z zagranicznego tournee po świecie, zaproszenie ich kosztowało mnie wiele zachodu i jeszcze więcej pieniędzy, ale czego się nie robi dla tak znakomitej publiczności.
Witam więc serdecznie i zapraszam.
Panie Władysławie proszę o nastrój! Zaczynamy!

(Na scenę wbiega zdyszany Materna, wyciera chusteczką czoło)
Zaraz, zaraz panie Tomaszu zapomniał pan o mnie. Mieliśmy razem prowadzić konferansjerkę.
Mann:
Pan wybaczy drogi kolego. Przedstawiam państwu mojego szanownego kolegę Krzysztofa Maternę. Razem poprowadzimy ten dzisiejszy wieczór. A więc zaczynajmy.
Mann:
Mamy zaszczyt zaprosić na przedstawienie z okazji Dnia Świętego Walentego. Popularnie dzień ten zwany jest Walentynkami.
Materna:
Hola, hola panie Tomaszu!
Walentynki to święto miłości.
Czy pan zdaje sobie sprawę, że jesteśmy trochę za młodzi na miłość?!
O! I na widowni siedzi pani dyrektor!
Co będzie jak zawiesi nas w obowiązkach ucznia?!
Mann:
Spokojnie panie kolego. Biorę to na siebie! Jestem starszy od pana i mam większe doświadczenie.
Pani dyrektor to kobieta, a przecież wszystkie kobiety marzą o miłości!
Prawda pani dyrektor!
Materna:
A więc specjalnie dla naszych kochanych kobiet, i tych małych, i tych trochę starszych, aby święty Walenty przyniósł im jak najwięcej miłości .
Panowie zaczynamy! Dziś wszystko dla pań!
Mann:
Przed państwem największe hity filmowe wszechczasów!
Zobaczymy romantyczne sceny miłosne ostatnich 100 lat!
Materna:
Pierwszy film, który zasługuje na przypomnienie pochodzi z czasów kina niemego.
Mann:
A gra w nim sam Charlie Chaplin! Brawa!

(w tle muzyka, przebiega osoba z klapsem filmowym)

Wchodzi młoda i biednie ubrana kwiaciarka, przechodzi jakiś pan z panią, ona próbuje sprzedać mu kwiaty, nie zwracają na nią uwagi wychodzą. Siedzi przy kwiatach, smutna i płacze, wyciera łzy do fartucha. Nadchodzi Chaplin, spaceruje z laseczką, nie zauważa jej, nagle spogląda na nią, odwraca się do publiczności, wzrusza ramionami zdziwiony, podchodzi bliżej, przygląda się, ona go nie widzi, płacze dalej, on wyciąga pogniecioną chusteczkę i daje jej. Ona zdziwiona zauważa go, lecz znów zalewa się łzami. Bierze chusteczkę. Pokazuje gestem, że nikt nie chce kupić kwiatów. Potem z nadzieją podnosi kwiat w jego stronę, pyta, czy kupi. Chaplin smuto wyciąga na wierzch puste kieszenie i kiwa głową w zaprzeczeniu. Dziewczyna znów płacze. Wtem Chaplin rozgląda się i znajduje na podłodze monetę. Podnosi ją z uśmiechem, sprawdza zębami i wręcza dziewczynie. Ona daje mu kwiat. On odwraca się do publiczności wąchając i przyciskając kwiat do piersi, zakochany. Daje jej kwiat, oboje są zawstydzeni. Ona podaje mu dłoń i odchodzą razem za kurtynę. Muzyka. Przechodzi osoba z napisem „koniec”.

Mann:
Prosimy o brawa!
Materna:
Kolejnym romantycznym filmem jest nasz przebój kinowy, często przypominany przez telewizję polską.
Mann:
Popatrzmy na fragmenty miłosnego wyznania Basi i Pana Wołodyjowskiego:

(muzyka, wchodzi Basia i głośno ryczy, wchodzi Wołodyjowski)

Michał
Czego waćpanna płaczesz?
Basia
Tak mi żal! Pan Michał taki zacny, taki poczciwy!...
Michał (całując Basię w rękę)
Bóg ci zapłać! Bóg ci zapłać za serce!
Cicho, nie płacz!
Basia (płacząc jeszcze bardziej)
Głupia Krzysia! Ja bym wolała jednego pana Michała niż dziesięciu Ketlingów!
Ja pana Michała kocham z całej siły...
Lepiej niż ciotkę, lepiej... niż wujka... Lepiej niż Krzysię!...
Michał;
Dla Boga! Basiu!
Basiu! Zechcesz ty mnie?
Basia:
Tak! Tak! Tak!
(Odchodzą radośni, zadowoleni. Muzyka)

Materna:
Ależ to był za romans!
Mann:
Oj, szczęściarz z tego Pana Michała! Takiej pannie w niewolę się oddać!
Materna: (chrząka)
Miłość przychodzi do nas znienacka, nawet, jeśli się przed nią usilnie bronimy. Tak też było z miłością w filmie „Śluby panieńskie”.
Mann:
Zapraszamy do obejrzenia fragmentu:
(muzyka np. polonez z filmu „Pan Tadeusz”, wchodzą Klara i Aniela)
Klara
I my nasz zamiar: nigdy nie mieć męża,
Mamy oznajmić, głosić nieroztropnie?
Wszystkim od razu odebrać nadzieję
I miłość własną każdego ocalić?
O nie! Nic z tego, moi dobrodzieje!
Wy co ze zwycięstw lubicie się chwalić,
U nóg tu, każdy niech kark zgina hardy!
Każdy z osobna dozna naszej wzgardy
Aniela
Wzdychaj więc każdy!
Klara
I kochaj się we mnie!
Aniela
Dlaczegóż w tobie?
Klara
By jęczał daremnie.
Aniela
I moje serce nie więcej im sprzyja.
Klara
Anielo - ręka! Powtórzmy tu śluby
Nam wiecznej chwały- a im wiecznej zguby.
Razem (podają sobie ręce i mówią powoli)
Przyrzekam na kobiety stałość niewzruszoną
Nienawidzić ród męski, nigdy nie być żoną.
(Powtarzając ostatnie słowa dziewczęta wychodzą. Z przeciwnej strony na scenę wchodzą dwaj chłopcy.)
Gustaw:
Zamiast bezczynnie służyć w żołnierce
Wracamy z bratem w domowy próg;
Lecz zachowamy zbroję i serce
Jak dla marsowych wypada sług.
Rdza ich nie ujmie pod panowanie,
A chcąc rycerskie afekta kryć,
Zostaniem oba w bezżennym stanie,
By w każdej chwili swobodnym być.
(Razem)
Już nas nie wstrzyma kwilenie dzieci
Trwoga krewniaków ni lament żon!
Albin:
Tęgoś wyrzekł, panie bracie,
To mi głowa, to mi plan!
Nie ma niewiast w naszej chacie
Wiwat! Zawsze wolny stan!
(Odchodzą uśmiechnięci, a na scenie pojawiają się Mann i Materna).
Materna:
Próżno uciec, próżno się przed miłością schronić,
Bo jako lotny nie ma pieszego dogonić?
Mann:
Widzę, że i pana wzięło, panie Krzysztofie. Przejdźmy więc dalej.
Materna:
Miłość to taki piękny stan! Radzę i panu spróbować, panie Tomaszu.
Mann:
Proszę się ode mnie odstosunkować i zająć kolejnym przebojem filmowym.
Materna:
No dobrze już, dobrze.
Kino kocha romantycznych kochanków, a takimi na pewno są Romeo i Julia! Prosimy o brawa!
(muzyka, wchodzi Julia na balkon z krzesła. Stoi drabina pod balkonem. Skrada się Romeo).
Romeo:
Psyt! To Ty Julio? Nie chcę rozpocząć swoich wyniosłych słów bez upewnienia się!
Julia:
A któżby mógłby być inny? Zaczynaj, a nie czekaj na lepszą chwilę!
Romeo:
Nie bądź taka niecierpliwa moja droga! Już, już! Niech ja tylko znajdę odpowiednią kartkę! (szuka kartki w kieszeni swoich spodni. Jedna z nich mu wypada, ale jej nie podnosi. Czyta z kartki, która wygląda jak walentynka)
Tak więc... O Julio! Jesteś jak rosa o poranku – taka orzeźwiająca.
Twój głos nie może się równać nawet ze śpiewem słowika.
Twoje szaty wyglądają jakby utkane z delikatniej nici pająka.
Twoje usta wyglądają i smakują jak świeże maliny. O moja Julio!
Sprawiasz, że nie wiem kim jestem, moje serce szaleje, kiedy cię spotykam... Zamieszałaś w moim życiu, nie potrafię już bez ciebie żyć.
Julio! Uczyniłaś mnie swoim niewolnikiem, który nie może nacieszyć się swoją panią, bo cały czas mu mało, a jednocześnie najszczęśliwszym człowiekiem na świecie, bo mam swoją Julię!
Julia:
Oh Romeo! Chodź do mnie tutaj! Niech ciebie uściskam, pocałuję...
Oddaję się cała w twoje ręce!
Nie wiem co będzie dalej, ale ufam tylko tobie. Romeo, Romeo!
Spraw, żeby ta chwila nie była tylko chwilą, rozkaż, żeby trwała wiecznie!
Romeo:
(wspina się na drabinę)
Julio! Nie mogę ci tego obiecać, lecz chcę przyrzec ci swoją miłość aż do grobu! (drabina się przechyla i oboje spadają na materac)
Julia:
I patrz co narobiłeś niezdaro! A idź ty ze swoimi pięknymi gadkami!
(wychodzą oboje, Julia co chwile daje kuksańca Romeo. Muzyka)
Materna:
Czas na polską miłość . Wśród górskich lasów, turni i wartkich potoków zrodziła się legenda o odważnym człowieku, który rozkochał w sobie wiele panien, ale był wierny tylko jednej- Marynie.
Mann:
Mowa o filmie : (wskazuje wyczekująco na publiczność) Janosik!

Muzyka. Maryna stoi z boku z dziewczynami. Pyzdra i Kwicoł siadają na ziemi. Kwicoł wyciąga kiełbasę, wącha i smakuje. Pyzdrze leci ślinka. Kwicoł patrzy na dziewczyny śmiejące się i oglądające na nich.
Wchodzi Janosik, zobaczył Marynę, która spuszcza skromnie wzrok. Podchodzi powoli do niej. Daje jej korale na szyję.
Dziewczyny się śmieją, Maryna też. Janosik wychodzi, przynosi bogatą tkaninę, rzuca na ziemię. Maryna po niej idzie do niego.
Maryna:
Cego fces?
Janosik:
Ino tak cie wołołek…
Maryna:
Moześ zły, zek cie wcora pobośkała?
Janosik:
E tam, nie…
Maryna chce odejść, Janosik chwyta ją za rękę.
Janosik:
Jak cie zwom?
Maryna: Maryna…
Janosik: …Aleś ty piekno!
Maryna śmieje się:
Tyz mi pedzioł!
Janosik:
A juzci, a cok mioł pedzieć?
Maryna:
A coześ ty za chłop, kie nie wiys ło cym godać? Tak to kozdy może pedzieć.
Janosik ( odchodzi w bok, myśli i wraca):
To ci powiem, co…
Maryna:
Mom piekne łocy.
Janosik:
A skond wiys?
Maryna (dumnie):
Syćka mi tak godają.
Janosik się zdenerwował:
A może ty już mos swojego, co?
Maryna:
A kiejbyk miała, to co?
( śmieje się i ucieka do dziewczyn. Wszystkie wychodzą oglądając się na niego).
Janosik smutny czeka chwilę a potem opiera się o ścianę koło zbójników i marzy)
Kwicoł je i gada:
Co ci powiem, to ci powiem, ale ci powiem… będzie miłość!
Pyzdra: Tyz prowda.
(wychodzą, muzyka)
Mann:
Brawa dla Janosika i Maryny!
Teraz kolejny przebój, tym razem ze Stanów Zjednoczonych.
Materna:
Skromna dziewczyna poznaje przystojnego młodzieńca, który uwielbia tańczyć. Wspólna nauka tańca spowoduje, że oboje zakochają się w sobie po uszy.
Mann:
Panie i panowie, przedstawiamy „Dirty dancing!”
(muzyka, tańczy para uczniów fragment z filmu)

Materna: (roztańczony)
Panie Tomaszu, może wspólny taniec? Nic pana nie kręcą te gorące rytmy?
Mann:
Kręcą, kręcą, ale, z całym szacunkiem, z panem nie zamierzam wyczyniać piruetów.
Materna:
Miłość przybiera przeróżne oblicza. Czasem wręcz dziwaczne. Ale także szczere.
Taka szczera i gorąca miłość zrodziła się w ekscentrycznej… Rodzinie Adamsów!
(muzyka, wchodzi Adams, za nim monstrum- lokaj ze ściereczką do kurzu. Adams siada na fotelu, czyta gazetę. Spod stołu wysuwa się rączka i siada na stole). Mogą dokuczać sobie dzieci- blada dziewczynka i gruby chłopiec. Wchodzi ubrana na czarno Morticia z różami i nożyczkami. Obcina główki kwiatów i układa łodygi w wazonie. )
Morticia: Pamiętasz , mon amour, kiedy pierwszy raz dostałam od ciebie róże?
Gomez: O tak! To było przy grobie mojej matki. Te kwiaty wyjąłem z jej hebanowej trumny…
Morticia: Ależ byłeś wtedy romantyczny…
Gomez: A ty taka blada i przecudnie lodowata.
Morticia: Te oczy…wąsik…uśmiech…
Gomez: Opętałaś mnie…
Morticia: Pamiętasz naszą noc poślubną?
Gomez(zrywa się do jej dłoni- całuje ją)
Ma cheri! Wzbudzasz gorące wspomnienia!
Morticia: Ciężkie łańcuchy…
Gomez:(całuje po dłoniach) Morticia…
Morticia: Rozżarzone węgle…
Gomez: Morticia!
Morticia: Wysokie napięcie…
Gomez: Morticia!!
(monstrum mruczy przeciągle)
Morticia: Gomez, przestań! Ludzie patrzą. (wzdycha)
Kiedyś nas pochowają obok siebie, 2 metry pod ziemią, w gustownych trumnach… Nasze zwłoki będą razem gniły przez wieczność…
Gomez: Cara mija…(czyt. Kara mija) Dziś pełnia…Może pójdziemy powyć do księżyca…
Morticia:A może odkopiemy ciotkę Brunhildę!
Gomez:
Kochanie, masz cudowne pomysły na romantyczny wieczór! (wychodzą)
Mann:
Romantyczny wieczór, jeśli ktoś lubi randkę z duchami!
Materna:
A propos świata nadprzyrodzonego.
Kolejna miłość to niewinne uczucie dwoje młodych adeptów sztuki magicznej.
Mann:
Czyli Harry Potter. Prosimy o brawa!

w podskokach wchodzi Ginny, a niepostrzeżenie pod biurko wchodzi Harry)
Ginny:
Harry! Harry! Gdzie się podziewasz? Dziś są walentynki! Nie możesz sobie tak po prostu olać tej daty! Harry! Nie chowaj się przede mną! I tak cię znajdę!
(szuka dosłownie wszędzie, w końcu znajduje chłopaka pod biurkiem)
Harry: Zostaw mnie! Nic nie zrobiłem! Byłem grzeczny! Nie bij!
Ginny:
(śmiejąc się) Nie... dziś bić cię nie będę, chyba że... zapomniałeś o naszym małym święcie.
Harry:
Jakim znowu święcie? Przecież twoje urodziny nie są w lutym.
Ginny:
I właśnie tego się obawiałam. Co roku mi to robisz! Zgrywasz głupiego, kiedy przychodzi co do czego. Może w końcu zakończysz te dziecinne zabawy i przejdziesz od razu do właściwej wersji?
Harry:
Nie jestem pewny czy mógłbym. Tak słodko wyglądasz, kiedy się złościsz. Wtedy nie tylko twoje włosy, ale i twarz robi się czerwona. Daje to zniewalający efekt buraka pospolitego! Coś niebywałego! Trudno w tych czasach o lepszy widok. Muszę kiedyś zrobić ci zdjęcie. Od razu powieszę sobie nad łóżkiem! Ron będzie miał koszmary nocne!
Ginny:
Harry! (daje mu kuksańca) Chcesz, abym zaśpiewała ci swoją starą rymowankę na walentynki?
Harry:
Tą, od której odpadają uszy? Nie odważysz się. Nie, proszę nie rób tego. Będę już grzeczny!
Ginny:
I tak ci nie wierzę... a oto piosenka: (zaczyna okropnie fałszować)
Ma oczy zielone jak pikle z ropuchy
Jego włosy są czarne jak tablica.
O, gdyby moim został, bohater mych snów,
Służyłabym mu jak diablica.
(„Harry Potter i komnata tajemnic” – J.K. Rowling)
Harry:
Ginny! Z roku na rok co raz gorzej śpiewasz tą piosenkę. Jak możesz znęcać się tak nad swoim biednym Harrym?
(wychodzą ze sceny
Materna:
Przejdziemy teraz do drugiej części przedstawienia.
Mann:
Zapraszamy do udziału w randce w ciemno!
Prosimy na scenę znanego polskiego celebrytę, który poprowadzi Randkę w ciemno. Jest nim __Szymon Majewski__. Brawa dla naszego gościa!

Szymon: Dzień dobry państwu. Dziękuję, dziękuję. Od razu poznaliście tę twarz!
Tak, to ja- gwiazda tego programu, ale nie będę występował tutaj sam! Do wspólnej zabawy potrzebuję jednej, cudownej ochotniczki. ….(cisza na Sali)
Dziękuję bardzo, rozumiem, onieśmielam…. Ale już widzę tutaj ………..włosy,
(wybiera nauczycielkę i mówi jak jest ubrana).
Zachęćmy ją brawami!.....No i jest. Jak ma pani na imię?
Pani: __________________
Szymon: Ja jestem Szymuś. (podaje rękę). Pani______________, zgłosiła się pani na ochotnika, na pewno chciałaby pani poznać trzech fantastycznych facetów.
Pani: Tak oczywiście.
Szymon: Bardzo dobrze się składa. Już ich szukam… (szuka po Sali)
Jest pierwszy (mówi jak wygląda i jak jest ubrany, wskazuje na ucznia).
Tak, tak, to ty chłopczyku! Zachęćmy go brawami, nieśmiały, młody…
Dzień dobry, jak masz na imię? (podaje rękę)
Uczeń: _____________
Szymon: Dobrze. Pierwszy raz w telewizji?
Uczeń: tak.
Szymon: Dobrze, szukam drugiego ochotnika. Spoglądam, spoglądam…
(patrzy na nauczyciela lub ucznia)… sweterek/ bluza w kolorze…
Tak, do pana mówię. Zachęćmy go brawami. Już do nas idzie. Jest drugi ochotnik. Jak ma pan na imię? (podaje rękę)
Pan: _________
Szymon: Szukamy trzeciego kandydata do naszej randki w ciemno…. (słychać go zza sceny) Jest! Zgłasza się stamtąd! Zachęćmy go brawami! Już do nas idzie!
(wychodzi Gienek- chłop w kaloszach, starej czapce) Ja tylko zapytam, jak ma na imię.
Gienek: Gienek.
Szymon: Pani _____________ zgłosiła się pani na ochotnika, ma pani przygotowane pytania do kandydatów?
Pani: …no mam…
Szymon: Bardzo źle się składa, bo ja pytania przygotowałem wcześniej. (wyciąga kartkę) Przed nami pierwsze pytanie do wszystkich trzech kandydatów, bardzo proszę (podaje kartkę pani).
Pani: Co słychać, chłopcy?
Szymon: Pierwsze pytanie, co słychać? Co słychać u pana…………(przystawia mu mikrofon, ale szybko zabiera, nim on zdąży coś powiedzieć).
Dziękuję bardzo. A co słychać u pana, panie…………… (robi to samo).
Dziękuję bardzo, dziękuję. I z tym samym pytaniem zwracam się do Gienka.
Gienku, co u ciebie słychać? (nie zabiera mikrofonu)
Gienek: To jo moze łodpowiem śpiywająco.
Szymon: No proszę bardzo. Rozśpiewany kandydat nam się trafił. Bardzo dobrze. Wszyscy takich lubimy. Czy mamy ci pomóc w tej piosence, może wyklaskać rytm? (zaczyna klaskać rytm) Wyklaszczmy rytm Gienkowi- będzie mu łatwiej. Przypominam pytanie: Gienku co słychać? Odpowiadasz piosenką.
Gienek: …Niiic cieeekaaaweeegoooo!
Szymon: No i piękną piosenką Gienek odpowiedział na pytanie. Zebrał zasłużone brawa. A przed nami już drugie pytanie do wszystkich trzech kandydatów, bardzo proszę (podaje kartkę).
Pani: Znajdujesz czterolistną konieczynkę, co robisz?
Szymon: Co znajdujesz czterolistną?
Pani: koniczynkę.
Szymon: Fantastyczne pytanie, pani_________. Znajdujesz czterolistną koniczynkę i co robisz, panie…..? (znów podkłada mikrofon i ucieka z nim).
Dziękuję bardzo. A co zrobi z koniczynką drugi kandydat? (robi to samo)
Dziękuję bardzo , było szybko, ale niewyraźnie. I jako trzeci na to pytanie odpowie Gienek. Co ty robisz, kiedy znajdujesz czterolistną koniczynkę?
Gienek: dłubiym w nosiy.
Szymon: Przepraszam …przepraszam bardzo. Pytanie poza konkursem: dlaczego gdy znajdujesz koniczynkę dłubiesz w nosie?
Gienek: Eee… Jo na polu WSE dłubiem w nosiy.
Szymon: Zagadkowa to odpowiedź. No ale przed nami trzecie i ostatnie już pytanie , bardzo proszę. (podaje pani kartkę, na niej pisze : wymyśl coś sam. Powodzenia.).
Pani: Wymyśl coś sam. Powodzenia.
Szymon: Kandydaci mają wymyśleć coś sami. Proszę bardzo.(podsuwa mikrofon i zabiera jak wcześniej). Dziękuję. Kandydat numer dwa…dziękuję. (w tym czasie Gienek powoli się oddala w stronę kurtyny- chce zwiać)
I kandydat numer trzy. Gienku, co tam się dzieje? Proszę wracać! Nie ma się czego obawiać. Prośba jest, abyś wymyślił coś sam. Masz jakąś anegdotę, może opowieść, nie wiem… (daje mikrofon).
Gienek: Hhhh, Eeee…eee…dzięcioł! (pokazuje sobą dzięcioła)
Szymon: Bardzo cię przepraszam, ale dlaczego właśnie dzięcioł?
Gienek: dostołek cykora…
Szymon: A więc nerwy udzielają się nie tylko pani, ale też trzem kandydatom.
Tak czy siak- trzy pytania za nami. Czy wybór jest łatwy?
Pani: no niestety, bardzo trudny.
Szymon: Rozumiem, mamy pomóc.
Więc przybliżę pani teraz trzy sylwetki naszych kandydatów.
Pierwszy to ____________. Przyjechał do nas z Murzasichla. Interesuje się filmami, filmami i filmami. Po deszczu wychodzi i wałkuje dżdżownice na mokrym asfalcie. Od dziecka marzył o tym, by jak dorośnie zostać pilotem …do telewizora!
Kandydat numer dwa: pan _____________. Reprezentuje(miejscowość) ?
Wymiary: 179, na 90.
Kandydat numer trzy: Eugeniusz. Przyjechał do nas z Koziej Wólki. W swojej miejscowości zasłynął pięknym śpiewem podczas wnikliwych badań nad zawartością swego organu węchowego. W trakcie prac polowych.
Ale wybór należy tylko do pani. ( półgłosem) Proszę wybrać kandydata nr 3.
Pani: wybieram kandydata nr 3.
Szymon: Dziękujemy pozostałym kandydatom.
(Gienek cieszy się, sprawdza oddech czy świeży)
Szymon: Zapraszam państwa do parawanu. (którego nie ma)
Drodzy państwo. Czas na finał. Jakże miłość czasami jest ślepa!
Przed państwem para dzisiejszego wieczoru. Pani ________ i pan Eugeniusz!
Brawa! Czas dla fotoreporterów! Możecie wylosować wspólną wycieczkę. Którą kopertę pani wybiera? (są dwie)
Szymon: Wyjedziecie na …. Weekend do Zakopanego! Gratulacje! Brawa! Dziękuję, dziękuję! Dozobaczenia! (macha i wychodzi)
(Pani siada na miejsce a Gienek cały czas stoi na scenie i patrzy Się na panią z uśmiechem). Muzyka.
Mann: Tym miłosnym akcentem chcemy zakończyć dzisiejszą uroczystość.
Materna: Jeszcze nie! Jeszcze mamy wiadomość z ostatniej chwili!
Mann: O co znów chodzi, panie Krzysztofie? Nie widzi pan, że uczniowie pragną wrócić na lekcję?
Materna: Dobrze, zajmę tylko chwilkę. Chcemy dziś uhonorować wszystkie pary szkolne, które trwają razem wbrew przeciwnością losu. Jest ich bardzo wiele, bo aż….dwie!
Mann: Zapraszamy na scenę : Natalię Słodyczkę i Piotrka Łukaszczyka! Brawa!
Materna: (wręcza wielkie serce z kartonu) i jeszcze mamy dla was piosenkę…
Muzyka
Mann: Drugą szkolną parą lecz z dużo dłuższym stażem jest państwo Anna i Adam Gąsienicowie! Zapraszamy na scenę. Brawa!
Materna: I również dla państwa piosenka.

Mann: Miłość to piękne uczucie, które dodaje skrzydeł.
Materna: Życzymy państwu wiele miłości!
Mann: I dziękujemy za uwagę!

Opracowała Dorota Króliszewska dla Zespołu Szkół w Murzasichlu
na podstawie fragmentów scenariuszy znalezionych w internecie przetworzonych i wzbogaconych oraz z wykorzystaniem scenariusza „Randki w ciemno” kabaretu Ani mru mru (odpowiednio zmodyfikowanego na potrzeby szkolnego przedstawienia)












Zgłoś błąd    Wyświetleń: 1401
 
   Komentarze
Jeszcze nie ma żadnych komentarzy, Twój może być pierwszy!

Dodaj komentarz
  Barometr
1 2 3 4 5 6  
Oceń artukuł!



Ilość głosów: 0
  Publikacje

Nowe zasady publikacji
Szukaj autora i tytuł
Ostatnio dodane materiały
Ranking publikacji 
Najczęściej zadawane pytania
  Twoje konto
Zaloguj się
Załóż konto
Zapomniałem hasła
  Forum
Nauczyciel - awans zawodowy
Matura
Korepetycje
Ogłoszenia - kupię, sprzedam, oddam


O Profesorze - Napisz do Nas - Reklama - Polityka prywatności - Najczęściej zadawane pytania - Zgłoś błąd

2000-2014