Awans Informacje Forum Dla nauczyciela Dla ucznia Korepetycje Sklep
  [ Zaloguj się ]   [ Załóż konto ]
  Najczęściej szukane
Konspekty
Programy nauczania
Plany rozwoju zawodowego
Scenariusze
Sprawdziany i testy
  Media
Przegląd Prasy
Patronat
Medialny
Po godzinach
  Slowka.pl
Słówka na email
Język angielski
Język niemiecki
Język francuski
Język włoski
Język hiszpański
Język norweski
Język japoński
Język rosyjski
Gramatyka
Rozmówki

Agnieszka Zarczuk, 2010-06-10
Włodawa

Uroczystości, Scenariusze

Scenariusz na zakończenie roku szkolnego w gimnazjum.

- n +

SCENARIUSZ UROCZYSTOŚCI ZAKOŃCZENIA ROKU SZKOLNEGO


Osoby:

Prowadzący I
Prowadzący II
Uczeń I
Uczeń II
Kujon
Ala
Ula
Romek
Tata Tomka
Mama Tomka
Tomek
Maciek
Asia
Patryk
Hubert
Kasia
Diabeł Mefistofeles Widełko
Anioł



Prowadzący I

Witamy wszystkich na uroczystym zakończeniu roku szkolnego …......... Nadeszła długo oczekiwana przez nas chwila podsumowania owoców wspólnej pracy oraz powitania wakacji. Dziękujemy dyrekcji, wszystkim nauczycielom oraz pracownikom szkoły za troskę o nasz wszechstronny rozwój.

Prowadzący II

Za nami wiele miesięcy nauki, przed nami dwa miesiące odpoczynku…

Prowadzący I

Kiedy stajemy na progu wakacji, chciałoby się jak najgłośniej krzyknąć: „hura”! Już opracowujemy wizję
jak najowocniejszego przeżycia tego lata.

Prowadzący II

Oby udało się nam odnaleźć w nim prawdziwe piękno, ciepło i siłę, których będziemy potrzebowali wtedy, gdy tegoroczne lato stanie się już wspomnieniem

Prowadzący I

Zanim jednak wyruszymy na ich poszukiwanie, radośnie powitajmy wakacje.

Piosenka „Wakacje” z repertuaru Kabaretu OT.TO





SCENKA I Tuż po rozdaniu świadectw

Uczeń I

(Wbiega uradowany i mówi z wielkim entuzjazmem.)

Nareszcie! Wiem, wiem, ja też nie mogę uwierzyć, ze to już… I Koniec z wstawaniem skoro świt, koniec mitrężenia naszych biednych, wyeksploatowanych na maksa, udręczonych szarych komórek, koniec z pytaniem, kartkówkami, testami i szukaniem nowego alibi w celu uniknięcia pytania za spóźnienie! Czujecie to? Przed nami 72 poranki bez budzików, 1728 godzin - w tym ani jednej lekcji, 103 680 minut laby, 6 220 800 sekund błogiej wolności…

Uczeń II

(sceptycznie, z niedowierzaniem)

Wow, cóż za precyzja! Ciekawe, kto Ci w rachunkach pomógł? Z tego co mi wiadomo, z matmy z trudem wyciągnąłeś dwóję… (na stronie, do widzów) Na Waszym miejscu przeliczyłbym to wszystko po swojemu…Odrobina sceptycyzmu nie zaszkodzi. To nieco trudniejsze niż 2 + 2, a ostatnio i z tym kolega miewał problemy…

Kujon

(Mówi spokojnie, nieco zmartwiony.)

Pozwól, drogi kolego, że zajmę stanowisko w tej sprawie. Otóż nie ma powodów do obaw – to ja dokonałem obliczeń. Liczby się zgadzają, tylko…nie rozumiem, z czego tu się cieszyć??? 72 dni bez pochwał nauczycieli, 1728 godzin bez piątki, 103 680 minut bezużytecznych czynności, które można by było wykorzystać z pożytkiem dla naszego rozwoju intelektualnego… Widzę, że szanowne audytorium nie podziela moich frustracji... No cóż… przywykłem do tego, że wybitne, szlachetne jednostki zawsze występowały w mniejszości…Nic tu po mnie, pójdę lepiej coś poczytać…

Uczeń I

Poczytać??? Dobrze się czujesz? Przecież zaczynają się wakacje…

Kujon

I co z tego? To wspaniała okazja, żeby nadrobić zaległości… Poprosiłem panią od polskiego o zestaw lektur do klasy trzeciej, więc od razu zrobię sobie notatki z treści…

Uczeń I

Ale Ty jesteś mono… monotematyczny – chyba tak to się mówi. Jedyne, co będziesz robił w wakacje, to czytanie lektur???

Kujon

Otóż, absolutnie nie masz racji, mój drogi. Pożyczyłem sobie też od Jarka z III a podręcznik i zbiór zadań do matematyki, żeby sobie zadania porozwiązywać.

Uczeń II
(do kujona, ironicznie)

To miłej lektury życzymy! Jak będziesz się nudził, mogę pożyczyć Ci parę tomów słownika Doroszewskiego – widziałem u dziadków na strychu.

(po odejściu Kujona)

Dziwoląg!

(Wychodzi.)

Ala

Ale szybko minął ten rok szkolny… Pamiętam jak dziś jego początek, apel na szkolnym boisku, pierwsze spotkanie z wychowawcą, pierwsze lekcje, pierwszy dzień w mundurkach. Wydawało mi się, że koniec roku nigdy nie nadejdzie, a tu, proszę, dziesięć miesięcy szybko minęło i stało się…

(wzdychając)

Chwilo, trwaj!!!

Ula

O tak…. (z ironią) No proszę, zobacz, kto zmierza w naszym kierunku…


(Wchodzi Romek – szkolny podrywacz, obiekt westchnień wszystkich dziewcząt w szkole. Ala robi maślane oczy. Słychać dźwięk piosenki C. Pazury „Przystojny jestem”. Ula wyraźnie go ignoruje.)

Romek

Cześć laski! Nie widziałyście Tomka?

Ala

Nieeee…

Ula

(ironicznie)

A co, nie radzisz sobie z nadmiarem wielbicielek i chcesz mu pewnie kilka odstąpić…

Romek

(zarozumiale)

Czyżbyś była zazdrosna, złotko, że nie jesteś jedną z nich?

Ula

Muszę Cię zmartwić, ale nie jestem tym zainteresowana… Nie jesteś w moim typie.

Romek

Jasne… Też bym tak powiedział, gdybym widział, że dziewczyna, która mi się podoba, mimo wszystko nie ulega mojemu czarowi… Jednak do tej pory nie miałem takiego problemu.

Gdyby Tomek się tu pojawił, powiedzcie, że czekam na niego o szóstej tam, gdzie zawsze, ok?

Ala
(wpatrzona w Romka jak w obrazek, wzdychając)

Dobrzeee

(Tomek odchodzi.)

Ala

(Mówi z afektacją, a Ula przygląda się jej z niedowierzaniem.)

Jaki on jest olśniewający, cudowny, wspaniały, zniewalający... Moje oczy wciąż za nim biegną, a gdy je zamykam, widzę tylko jego postać...


Ula

Otwórz te oczy, dziewczyno! Do kogo Ty wzdychasz? On codziennie lata do Julki i sterczy pod jej balkonem, gadając jakieś bzdury, a to wszystko po to, żeby dała mu prace domowe odpisać… Co wy wszystkie w nim widzicie? On jest taki… pusty…

Ala

Jak śmiesz? Zabraniam Ci tak o nim mówić! On jest taki… błyskotliwy, delikatny, a jak już się odezwie, wypowiada takie głębokie refleksje…

Ula

Tak, refleksje…głębokie. Pozwól, że przypomnę Ci kilka jego refleksji, tych… najgłębszych. Były tak głębokie, że kilka z nich sobie zapisałam, żeby czasem kogoś rozśmieszyć. Zacznijmy może … o… od tego: W Średniowieczu drogi były tak wąskie, że mogły się minąć najwyżej dwa samochody. O, albo to: Ludzie pierwotni, gdy chcieli rozpalić ogień, musieli pocierać krzemieniem o krzemień, a pod spód podkładali stare gazety. Zabłysnął też w czasie omawiania Krzyżaków: Danuśka weszła na ławę i zaczęła grać na lutownicy… A Hermaszewski według niego to pierwszy polski kosmita!

(zniecierpliwiona)

Dalej będziesz mnie przekonywać o jego wyjątkowości???

Ala

Każdy ma prawo się pomylić…

(Wychodzą.)

Prowadzący II

Dzień zakończenia roku szkolnego, mimo iż tak radosny, niektórych uczniów wprawia w pewnego rodzaju zakłopotanie, bo trudno ukryć przed rodzicami... cenzurkę. A przecież czasami wygodniej byłoby ten temat po prostu przemilczeć. Sprawdźmy, jak sobie z tym poradził nasz kolega…





SCENKA II Cenzurka

(Rodzice Tomka siedzą w pokoju i czekają na syna. Tata czyta gazetę, mama przyszywa guzik do koszuli.)

Tata Tomka

Coś długo go nie ma…Czyżby to zakończenie roku trwało do tej pory? Zdaje się, że dzieci już wracały ze szkoły…

Mama Tomka

Daj spokój, Marian! Może gdzieś poszedł z kolegami. Nie pamiętasz już, jak to jest cieszyć się z rozpoczynających się wakacji? Dajmy mu trochę luzu - zasłużył sobie na to, skoro poprawił wszystkie oceny i na świadectwie nie przyniesie ani jednej dwói… Jestem dumna z naszego syna… Jak sobie przypomnę jego starania… Pamiętasz, jak nocami przesiadywał nad książkami, żeby nadrobić zaległości…

Tata Tomka

Przesiadywać przesiadywał, ale czy do nich zajrzał?
Pozwól, ze ja się jednak wstrzymam z tą dumą – nie uwierzę, póki nie zobaczę tego na własne oczy. Przykro mi to mówić, ale wiesz, Krysiu, że naszemu synowi ostatnio dosyć często zdarza się mijać z prawdą…Pamiętasz, jak ostatnio prosiłaś go, aby zrobił coś z bałaganem w pokoju, żebyśmy już nie musieli patrzeć na to, jak królestwo naszego syna zaczyna upodabniać się do stajni Augiasza? Wywiesił na drzwiach kartkę z napisem: W trosce o spokój nerwów mamy i taty – szanownym rodzicom wstęp wzbroniony. Tak samo mogło być z nauką – kazaliśmy mu siedzieć nad książkami, to siedział.

Mama Tomka

Spójrz na to inaczej : nasz syn jest bardzo kreatywny. Na pewno poradzi sobie w życiu.

(Wchodzi Tomek, w ręku trzyma świadectwo, które stara się ukryć przed rodzicami.)

Mama Tomka

Cześć, synku! Pochwal się cenzurką…

Tomek

(starając się odwrócić uwagę rodziców od świadectwa)

Cześć, cześć! Ojej, to już piąta??? Idę do siebie, bo zaraz się spóźnię na ognisko. A czym tu się chwalić, przecież znacie moje oceny…

Mama Tomka

Nie drocz się ze mną. Niechże Cię uściskam. No, pokaż wreszcie to świadectwo. (Tomek niepewnie podaje świadectwo mamie, która nagle krzyczy.) Co to jest ??? (Mówi głośno, później coraz wolniej i ciszej, z rezygnacją.) Zachowanie naganne…Język polski – dwója, historia – dwója, języka angielski – dwója, matematyka – dwója, fizyka – dwó - ja….Pozostałe oceny - jak wyżej…. (Krzyczy.) Co to ma znaczyć? Przecież miałeś poprawić te wszystkie dwóje? Miałeś się postarać i poprawiać je wszystkie po kolei…A Ty co - okłamałeś nas!?

Tomek

Ale…To naprawdę nie jest moja wina.
Ja naprawdę te oceny poprawiłem, tak jak mi radziliście…

Tata Tomka

Taaak? To jak wytłumaczysz to, co znajduje się na świadectwie? Skoro poprawiałeś, to dlaczego nie są poprawione? Tylko nie kombinuj!

Tomek

Już wszystko tłumaczę, tylko pozwólcie mi dokończyć. Otóż było tak. Po naszej ostatniej rozmowie wziąłem sobie Wasze uwagi do serca i naprawdę postanowiłem zadbać o te stopnie. Opracowałem plan działania i czekałem na odpowiednią chwilę. Miałem je poprawiać stopniowo, ale na jednej lekcji nadarzyła się okazja, aby poprawić wszystkie oceny naraz.

Tata Tomka

(z ironią)

Dziesięć przedmiotów na jednej lekcji? Wszechstronnych tam macie nauczycieli…

Tomek

Nie rozumiem… Nie przerywaj mi, tato. Pod koniec lekcji nasza wychowawczyni została poproszona do telefonu i...wtedy postanowiłem działać. Poprawiałem jedną ocenę za drugą, ale to trochę to trwało…Co wy myślicie, że dwójkę na trojkę przerobić to taka prosta sprawa? Poza tym weźcie pod uwagę, że musiałem dopasowywać kolory wkładów. Oczekiwaliście, że wszyscy moi nauczyciele używają jednakowych długopisów??? No i kiedy byłem już przy geografii, weszła wychowawczyni… O, i takie buty…Co było dalej, chyba nie muszę mówić. Tak więc, jak widać, powinienem zostać oczyszczony z zarzutów. Nie wyszło, ale naprawdę się starałem. I do tego to naganne zachowanie doszło…

(Rodzice stoją w osłupieniu.)

Ale nie róbmy z tego takiego znowu dramatu… to dopiero pierwsza klasa. Zresztą zawsze mówiliście, że nie uczę się dla ocen, tylko dla siebie, a mnie właśnie tyle wiedzy w zupełności wystarczy. Nie można być takim zachłannym…Poza tym – trzeba umieć doceniać to, co mamy. Najważniejsze, żebyśmy wszyscy zdrowi byli…

Tata Tomka

Zdrowi, powiadasz?
Obawiam się synu, że jesteś na dobrej drodze, aby nas w jakąś chorobę wpędzić!


Tomek

Wiecie co, dokończymy ten temat jutro, bo teraz już muszę lecieć. A, i jeszcze jedno, chciałbym przenocować dziś u Łukasza. Idę się przebrać i spakować.


Tata Tomka

To nie będzie konieczne. Nigdzie nie pójdziesz.

Tomek
(zaskoczony, z niedowierzaniem)

Jak to?
(Z nadzieją spogląda na mamę)
Mamo?

Mama Tomka

Ojciec ma rację, zapomnij o ognisku. Masz szlaban do odwołania! Rekwirujemy też komórkę.

Tomek
(oburzony)

Co??? Jak możesz? Przecież mi obiecałaś! Mówiłaś, że przekonasz ojca, choćbyś miała codziennie na niego naciskać… a teraz co? Nagła zmiana frontu?

Mama Tomka

(Podchodzi do ojca i dotyka go, naciskając palcem jego ramię, czoło, dłoń. Ojciec siedzi nieruchomy.)

Naciskam… i nic. Wybacz, synku, ale to równie nieskuteczne jak Twoje poprawianie ocen.

Tomek
(płaczliwym tonem, zdenerwowany)

Nie, no ja z Wami nie wytrzymam! Ten mały królewicz, książę czy jak mu tam… on miał rację, mówiąc, że dorośli są dziwni. Czekałem na to ognisko od miesiąca. Zaczęły się wakacje, a ja mam siedzieć w domu?

Tata Tomka

Nie tragizuj! Przecież najważniejsze, żebyśmy byli zdrowi…


Prowadzący I

Wakacje to czas, kiedy czyha na nas wiele pokus, którym czasami niełatwo się oprzeć. Zanim jednak zdecydujemy się na próbę skosztowania któregoś z zakazanych owoców, warto dokładnie to przemyśleć, by uświadomić sobie, jakie mogą być tego konsekwencje. Spójrzmy, jak dobro i zło walczą w czasie wakacji o duszę gimnazjalisty. Zapraszamy na scenkę rodem ze średniowiecznych moralitetów.

SCENKA III Walka o duszę gimnazjalisty

(Nad Jeziorem Białym. Grupa młodzieży siedzi na trawie. Rozmowa.)

Maciek
(Siedzi z grymasem bólu wypisanym na twarzy; przed chwilą skręcił kostkę.)

No to sobie pograłem… Jeszcze tylko tego brakuje, żeby mi nogę w gips wpakowali…
Asia

Wszystko przez ten deszcz – gdyby rano nie popadało, nie wywaliłbyś się na tej trawie. Niezbyt dobrze to wygląda. Chyba trzeba pojechać do lekarza.


Patryk

Nie panikuj, Aśka, po co mu lekarz? Jak go obują w gips, to nici będą z naszego wypadu na ten koncert do Lublina.

Maciek

Na koncert i tak się nie wybieram. Ojciec mi nie pozwolił.

Hubert

Co, tatuś boi się o synka? Daj spokój, chyba nie będziesz taki posłuszny?

Maciek

A jakie mam wyjście? Chyba nie ucieknę z domu…

Kaśka

Oj, Maciek, Maciek. W szkole ciągle piątki dostajesz i błyszczysz na każdym kroku, a nie potrafisz poradzić sobie w najprostszej życiowej sytuacji. Żal mi ciebie…Jednak to prawda, że ta nauka do niczego się nie przydaje…Pamiętasz, czym jest inteligencja? To umiejętność odpowiedniego zachowania się w różnych sytuacjach… Chyba masz z tym problem…

Maciek

O co ci chodzi? Możesz jaśniej?

Kaśka

Źle z Tobą. Jesteś zupełnie nieprzystosowany do życia. Czy Ty zawsze musisz być taki uczciwy??? Nie pomyślałeś o tym, że twoi rodzice wcale nie muszą wiedzieć, że pojechałeś do Lublina? Nie musisz im mówić całej prawdy…


Maciek

Czy ja wiem??? Nigdy ich nie okłamywałem. Poza tym chodzi też o Ankę. Wiesz, że spotykamy się od początku wakacji. Wkurzy się na mnie, jeśli pojadę tam bez niej, a ona w tym czasie musi opiekować się młodszym bratem.


Patryk

Nie no, czekaj, czy ja dobrze słyszę? Możesz posłuchać na żywo swojego ulubionego zespołu i chcesz przepuścić taka okazję? Ty wiesz, ile takich Ań możesz tam spotkać? Jak nie pojedziesz z nami, to znaczy, że jesteś mięczakiem. Nie przynudzaj, tylko wymyśl jakiś plan działania i widzimy się jutro na dworcu. Ten bus startuje o 1400.

Maciek

No nie wiem, jeszcze to przemyślę… Na razie!

(Wszyscy się rozchodzą, rzucając krótkie: cześć, nara itd.)

Maciek
(Siedzi na krześle w swoim pokoju, zamyślony, zastanawia się: jechać czy nie?)

I co tu robić?

Diabeł
(Pojawia się nagle jak zjawa i wywołuje zdumienie Maćka. Kusi chłopca.)

Jedź, będzie fajnie, zobaczysz! Przestań myśleć o rodzicach. Przecież masz prawo się rozerwać. To twoje życie. Sam możesz decydować o tym, co, kiedy i z kim chcesz robić…Nie bądź tchórzem. W końcu są wakacje. Pomyśl, wszyscy Twoi znajomi będą się bawić, szaleć, a Ty będziesz gnił w domu. To nie Twoja wina, że musisz użyć drobnego kłamstewka. To rodzice zmuszają cię do tego. Gdyby byli bardziej wyrozumiali, nie musiałbyś tego robić…Nie bądź dzieckiem…

(Odchodzi.)

Maciek
(do siebie)

Nie wiem, skąd on się tu wziął, ale mówił całkiem do rzeczy… Chyba zacznę się pakować i powiem, że jadę jutro do dziadka. On nie ma telefonu, więc się nie dowiedzą…

Anioł

(tonem patetycznym)

Maćku, nie słuchaj podszeptów szatańskich. Czy Twoi rodzice zasłużyli na to, abyś ich okłamywał? A jeśli coś ci się stanie? Pomyśl, jak będą się martwić… Oni chcą tylko twojego dobra. Kłamstwo ma krótkie nogi…
(Zmienia ton.)
A, zapomniałbym – jeszcze jedna praktyczna wskazówka: Jak raz się na tobie zawiodą, to będziesz miał, chłopie, przechlapane. Przemyśl to.

Maciek

Hmmm… w sumie to chyba dam sobie spokój z tym wyjazdem. Może lepiej pójdę do lekarza z tą nogą…

Diabeł

Wstydzę się za Ciebie…A fe! Tchórz cię obleciał, co? Czyli jednak Twoi koledzy mieli rację, nazywając Cię mięczakiem. Ale widzę, że Tobie to nie przeszkadza…Zastanów się… jak raz przylgnie do ciebie taka etykietka, to już będzie za późno… Pomyśl, co o tobie powiedzą, jak wyjdzie na jaw, że boisz się rodziców… Czy warto tak ryzykować?

Maciek
(do diabła)

No a co z moją nogą? Może to coś poważnego? Boli mnie i puchnie coraz bardziej.

Diabeł

(na stronie)

Oj, ciężko będzie. Oporny klient...

(do Maćka)

Nie przesadzaj, nic ci nie będzie. Pomyśl, ludzie pierwotni musieli sobie radzić bez lekarzy… Do wesela się zagoi….



Maciek

Chyba jednak powinienem pojechać…

Anioł

Nie trać rozumu! Nie możesz tego zrobić. Co cię obchodzi opinia kolegów? I tak powiedzą, co zechcą. Będziesz mięczakiem, jak zdecydujesz się na coś tylko dlatego, że inni to na tobie wymuszają. Tam czyha na ciebie wiele niebezpieczeństw: (z odrazą) te wszystkie napoje wyskokowe, używki. To bardzo niezdrowe i niebezpieczne. Wiesz, co się dzieje na takich koncertach? A do tego twoja laska na pewno ci tego nie daruje.

Diabeł

Muszę się wtrącić… co ty, anioł, wiesz o koncertach czy o używkach? Próbowałeś? Nie, a ja tak, i wiem, co mówię. Warto tego spróbować. Nic ci nie będzie. Zobaczysz, od razu zapomnisz o bólu nogi. A dziewczyną się nie przejmuj. Nie pierwsza i nie ostatnia.


Maciek

No, sam już nie wiem, chyba jednak nie będę ryzykował. Poza tym skończyło mi się kieszonkowe i nie mam kasy nawet na bilet.

Diabeł

Ale tatuś nie zamyka portfela na kluczyk, prawda? Jak capniesz jedną setkę, to się nie zorientuje… To będzie taka… hmm… taka pożyczka…


Anioł

Macieju! Nie kradnij! Nie słuchaj go, proszę cię…On chce cię sprowadzić na złą drogę, z której ciężko będzie zawrócić. Jak rodzice zorientują się, że wziąłeś pieniądze bez ich wiedzy, cofną ci kieszonkowe – masz to jak w banku. Zastanów się, czy warto tak ryzykować?

Maciek

Chyba mnie przekonałeś… nigdzie nie jadę…
Diabeł

(wściekły)

No i prowizja przepadła… Muszę zatelefonować.
Dzień dobry! Mefistofeles Widełko z tej strony. Proszę mnie połączyć z szefem. Jak to z którym, z głównym, Lucyferem, tak. Witam. Niestety, nie udało się. Jasne, że się starałem. Wykorzystałem wiele środków. Ciężko było, dlatego, mimo wszystko liczę chociaż na jakąś drobną rekompensatę za stratę czasu… (z obrzydzeniem) Na jakiegoś porządnego trafiłem… Co się teraz dzieje z tymi gimnazjalistami? Widzę, że coraz trudniej będzie utrzymać się w branży, bo te dzieciaki jakieś takie coraz mądrzejsze się robią. Chyba grozi nam bezrobocie… Co, kolejne zlecenie? Mam sprowadzić na złą drogę kolejnego ucznia? Nie ma sprawy, może tym razem pójdzie lepiej.


Prowadzący II

Mam nadzieję, że nasi uczniowie będą równie konsekwentnie bronić się przed wszelkimi pokusami. Warto pamiętać, że wakacje zwalniają nas z nauki, ale nie z myślenia w ogóle. Warto zawsze kierować się rozsądkiem.


Prowadzący I

Tą radą kończymy dzisiejszą uroczystość i życzymy wszystkim naprawdę udanych wakacji, aktywnego odpoczynku i wielu wspaniałych przeżyć, które pozostaną niezapomniane.

Prowadzący II

Ruszajmy więc w upragnioną wędrówkę śladami lata!

Piosenka „Lato, lato, lato czeka”.


KONIEC
Zgłoś błąd    Wyświetleń: 39073
 
   Komentarze
  • Agacia ;), 2012-05-28

    dzięki serdeczne ;] mam nadzieję że się uda xD



  • Dodaj komentarz
      Barometr
    1 2 3 4 5 6  
    Średnia ocena: 4.62



    Ilość głosów: 13
      Publikacje

    Nowe zasady publikacji
    Szukaj autora i tytuł
    Ostatnio dodane materiały
    Ranking publikacji 
    Najczęściej zadawane pytania
      Twoje konto
    Zaloguj się
    Załóż konto
    Zapomniałem hasła
      Forum
    Nauczyciel - awans zawodowy
    Matura
    Korepetycje
    Ogłoszenia - kupię, sprzedam, oddam


    O Profesorze - Napisz do Nas - Reklama - Polityka prywatności - Najczęściej zadawane pytania - Zgłoś błąd

    2000-2014