AWANS INFORMACJE FORUM Dla nauczyciela Dla ucznia LOGOWANIE


Katalog

Krzysztof Dąbrowski, Anna Szewczyk
Muzyka, Scenariusze

"Nie popełniłam zdrady..." - życie i twórczość Haliny Poświatowskiej

- n +

Scenariusz wieczornicy Haliny Poświatowskiej

"Summer time" - piosenka wykonana na saksofonie

Będę mówić, przyjacielu. Najchętniej milczałabym, ale milczenie nie jest żadnym rozwiązaniem, milczenie nie wyjaśnia nic. (...) Chcę ci przypomnieć siebie taką, jaką byłam poprzez te wszystkie lata, które mijały nam wspólnie (...); wystarczyło napisać list, wyciągnąć rękę, żeby napotkać twoje słowa, twój przyjazny gest. Chcę przywołać naszą przeszłość, naszą wspólną przeszłość, chcę, żebyś na tych kartkach odnalazł drganie mojego żywego serca (...). Daj rękę, pójdziemy wstecz po naszych wspólnych śladach, pozwól, że poprowadzę cię raz jeszcze.

kiedy umrę kochanie
gdy się ze słońcem rozstanę
i będę długim przedmiotem raczej smutnym

czy mnie wtedy przygarniesz
ramionami ogarniesz
i naprawisz co popsuł los okrutny

często myślę o tobie
często piszę do ciebie
głupie listy - w nich miłość i uśmiech

potem w piecu je chowam
płomień skacze po słowach
nim spokojnie w popiele nie uśnie

patrząc w płomień kochanie
myślę - co się też stanie
z moim sercem miłości głodnym

a ty nie pozwól przecież
żebym umarła w świecie
który ciemny jest i który jest chłodny

Każą mi leżeć nieruchomo (...), a ja tak bardzo lubię chodzić. Kiedy zostawiają mnie samą w pokoju, wstaję z łóżka i chodzę w koszuli od okna do drzwi. Coraz częściej myślę o tym, że może ni powinno się udać. (...) Kiedy już będę mogła oddychać, to trzeba będzie żyć, a ja tak bardzo boję się życia. Nie przystosowana jestem, te wszystkie szpitale sprawiły, że mam skrzela zamiast płuc i może mi się zrobić duszno właśnie wtedy, kiedy już będę mogła oddychać.

Boże mój zmiłuj się nade mną
Czemu stworzyłeś mnie na niepodobieństwo
Twardych kamieni

Pełna jestem twoich tajemnic
Wodę zmieniam w wino pragnienia
Wino - zamieniam w płomień krwi
Boże mojego bólu
Atłasowym oddechem wymość
Puste gniazdo mojego serca

Lekko - żeby nie pognieść skrzydeł
Tchnij we mnie ptaka
O głosie srebrnym z tkliwości

Wspinałam się na palce, przechylona przez parapet, patrzyłam w dół. Ósme piętro. Nie wiem, dlaczego, ale wydawało mi się za nisko. Tam nade mną jeszcze szesnaście (...). Głupio byłoby z ósmego, jeśli można trzy razy osiem... nie bój się, jest we mnie coś, co sobie mnie ceni, chociaż nie wiem, za co. Nie umrę jeszcze, poczekam, poczekamy razem; my umiemy przecież pięknie czekać, na życie, na śmierć, na cokolwiek...

świat jest taki mały
świat ma tylko dwa piętra
na wyższym jesteś ty
oddychasz ciężko
obok stoi wieczność
ciemna

mozolnie po schodach
idę w długiej koszuli
ocieram usta
ciepła wilgotną ręką
zakrywam usta
za mną
idzie wieczność
obydwie
stajemy pod twymi drzwiami
(...)
świat ma tylko dwa piętra
tylko dwa
nieduże
z krążącymi gwiazdami świat
-------------------------
dlaczego tak trudno umrzeć?

Spytałeś, dlaczego nie mogę swobodnie oddychać. Nie wiedziałam wtedy, że twoje pytanie było podstępem. Chciałeś wiedzieć coś znacznie ważniejszego: chciałeś wiedzieć, w jaki sposób urodził się mój upór, moja miłość, mój ból. W zadymionym pokoju, pełnym obcych, natrętnie przyglądających mi się mężczyzn, ty jeden słuchałeś mych słów. Usłyszałeś drżenie mojego głosu i odgadłeś, że pod słowami kryje się rozpacz i bunt.

jeśli wyciągnę ręce
i zechcę dotknąć
natrafię na miedziany drut
przez który płynie elektryczny prąd

posypię się
popiołem
w dół

fizyka jest prawdziwa
biblia jest prawdziwa
miłość jest prawdziwa
i prawdziwy jest ból

Twój ciemnowłosy kolega budzi we mnie inny niepokój. Jemu podobam się po prostu, chce mu się podobać. Gdy na dzień dobry pokazuje w uśmiechu ostre, białe zęby i ciemne oczy błyskają mu spod długich rzęs, czuję napięcie w całym, ukrytym pod kołdrą ciele. (...) Milczę, kiedy przekonywająco zapewnia o czekających na niego dziennikarskich obowiązkach, nie mówię nic, ale jestem zawiedziona i zła. Chciałabym go zatrzymać, chciałabym móc go zatrzymać!

wołaniem jesteś moich oczu
przedłużających się bezmiernie
w cień - który jest tysiącem cieni
tysiąca nie nazwanych dni

ile światła
mają twoje otwarte dłonie
ile nocy
w nagłości spadających gwiazd

szukam cię
palcami roztrącam chmury
podnoszę skrzydła ptaków liści

Tak, to na pewno ty każesz mu odchodzić tak wcześnie. To na pewno ty - z troski o mnie czy z zazdrości - podpowiadasz mu, że nie powinien męczyć mnie rozmową, że nie wolno mu dotknąć mojej ręki. Czy nie wiesz, że tęsknię do jego rąk?! Nie mówiłam ci tego nigdy, ale odkąd cię poznałam, odkąd poznałam ciebie i jego, zaczęłam niesłychanie dbać o swój wygląd. (...) Uśmiecham się do siebie, (...) wybieram najkorzystniejsze pozy dla głowy i rąk.

bez ciebie
jak bez uśmiechu
niebo pochmurnieje
słońce
wstaje tak wolno
przeciera oczy
zaspanymi dłońmi
dzień -

w trawie
przebudzony motyl
prostuje skrzydła
za chwilę
rozbłysną
zawirują najczystszą abstrakcją
kolory kolory kolory

szeptem
modlę się do uśpionego nieba
o zwykły chleb miłości

Sześć tygodni spędziłam w szpitalu. Tuż przed załatwieniem ostatnich formalności, związanych z wypisem, lekarz salowy poprosił mnie do swego gabinetu.
- Proszę, niech pani usiądzie - nie jest pani już dzieckiem, o pewnych rzeczach musi pani sama pamiętać, musi pani uważać na swoje serce. Nie wolno się pani męczyć, nie wolno dopuścić do najmniejszej zadyszki. Nie wolno pani biegać, nie wolno chodzić po schodach, nie wolno...
Po chwili biegłam po stromych stopniach w dół.

"Mach the knife" (piosenka)

Przyszedłeś bez niego i oczywiście nie wytrzymałam. Wybiegłam do drzwi i już na progu zasypałam cię pytaniami: dlaczego nie przyszedł? Gdzie jest? (...) - wyjechał. (...)
Moje myśli biegły gorzko, szybko: kim byłam, żeby miał zostać ze mną, ten silny zdrowy chłopiec o niewyczerpanych pokładach energii, z ambicją rozsadzającą jego młodą głowę... czym chciałam go zatrzymać, ja, ze swoim chorym sercem, z ciałem udręczonym chorobą, z każdą myślą nabrzmiałą bólem, pamiętającą...

ile razy można umrzeć z miłości
pierwszy raz to był gorzki smak ziemi
gorzki smak
cierpki kwiat
goździk czerwony palący

drugi raz - tylko smak przestrzeni
biały smak
chłodny wiatr
odzew kół głucho dudniący

trzeci raz czwarty raz piąty raz
umierałam z rutyną mniej wzniośle
cztery ściany pokoju na wznak
a nade mną twój profil ostry

Siedziałam zamyślona i nie widziałam, jak nadszedł. Na dźwięk głosu odwróciłam głowę i zobaczyłam tuż nad sobą jego ciepłe, szare oczy. (...) Wieczorem poszliśmy na jedną z tych licznych zabaw tanecznych odbywających się w sanatoriach. (...) Patrzyłam tylko na niego i tańczyłam tylko z nim. Późnym wieczorem odprowadził mnie pod sanatorium. Zanim jeszcze weszłam w drzwi, objął mnie i pocałował. To był delikatny pocałunek, ciepły jak jego oczy i pełen jak gdyby niedowierzania. Przytuliłam się do niego, a potem szybko, nie mówiąc do widzenia, wbiegłam na schody.
Od tej pory spędzaliśmy ze sobą całe dnie.

ten pocałunek
pachniał jak rozgryziona łodyga maku
czerwono posypał się z warg
zakwitł
w miękkim wgłębieniu dłoni
kiedy wspiełam się na palce
dzwonił
w dojrzałym polu
lecz wtedy
nie było już mnie
znikłam
w tym złotym pocałunku

Wyjeżdżał wcześniej ode mnie. (...) Było mi smutno, kiedy szłam stromą ścieżką do sanatorium. Szłam powoli zatrzymując się co kilka kroków, żeby głęboko odetchnąć. Od pewnego czasu nie czułam się dobrze. Męczyłam się wchodząc na schody, nie mogłam biec, a kiedy tańczyłam, czułam, jak moje serce bije mocno, głucho. (...) Oddychałam z trudem chwytając powietrze szeroko otwartymi ustami, z gardła wydobywały mi się chrapliwe świsty.

trzeba...
no uśmiechnij się jeszcze
trzeba uśmiechu
prosiłam cię o łzę przedwczoraj
wczoraj - o uścisk
dzisiaj - o uśmiech

nie próbuj zatrzymać w dłoni
wątłych skrzydeł motyla
choćby usiadł ci na sukni
nie próbuj zacisnąć w dłoni
pozwól mu wytchnąć na chwilę
i pożegnaj uśmiechem

trzeba...
tak to wiem
że dużo trudniej o uśmiech

Miłość stała się moim sprzymierzeńcem. Wyposażyła mnie w odwagę i cierpliwość. Wiedziałam, że musze wyzdrowieć, i wiedziałam, że gdziekolwiek będę, dosięgną mnie czworokątne kartki papieru i że czytając je będę płakać i śmiać się na przemian.

Za całą moją miłość - bracie Aniele
Dałeś mi złoto w tle i błękitną sukienkę
I przypiąłeś mi parę skrzydeł
I uniosłeś w niebo

A ja nie jestem gwiazdą
Żaden z moich promieni nie rozdarł ciemności
W ciemności umiem tylko kochać
I o kolorach nic nie wiem

W moich zaciśniętych dłoniach
Złoto zachodzi czernią
I krew pochłania błękit
I nisko do ziemi
- jak ciało moje do twego -
przywiera moje niebo

***
"Wonderful life" - piosenka wykonana na saksofonie

***
więc jesteś jesteś jesteś
daj niech sprawdzę
niech cię dotknę raz jeszcze dłonią i ustami
niech w oczy spojrzę chociaż najmniej wierzę
oślepłym ze zdumienia oczom

jeszcze twój głos usłyszeć chcę
zapachem się zaciągnąć
pojąć cię raz na zawsze wszystkimi zmysłami
i nigdy nie zrozumieć i ciągle na nowo
dochodzić prawdy pocałunkami

W ciągu miesięcy leżenia w tej ogromnej, zaludnionej cierpieniem sali nauczyłam się być nieczuła i zacięta. Kiedy wyczuwałam nadchodzące niebezpieczeństwo, odwracałam twarz do poduszki i chowałam głowę pod kołdrę - nie będę patrzeć, nie będę - powtarzałam sobie - to mnie nie dotyczy, to nie ja. Ja będę żyć, muszę żyć, chcę żyć!...

stąd widać krajobrazy
wycięte nożem
w studni serca skrzepłej wody
chłód
sufit niedosięgły
szkło

ręce - dziesięć bezwładnych palców
opuszczone absolutnie
niepotrzebne nikomu
ślepe

gołębie sfruwają z obłoków
w chwytne dzioby
biorą palce
odlatują z nimi białymi
świecącymi martwo do nieba

***
"Fly me to the moon" (piosenka)

To było kilka dni po ślubie. Obudziłam się w nocy i nie zastałam go w łóżku. Z przyległego pokoju dochodziły szepty, przez szparę w drzwiach sączyło się światło. Wyskoczyłam, plącząc się w długiej koszuli, otworzyłam drzwi i spojrzałam. Siedział w fotelu, przysuniętym do otwartego okna, głowę miał odchyloną w tył, oczy zamknięte. Obok niego stali moi rodzice. (...)
To nie pierwszy raz - szepnęła matka - te ataki powtarzają się co noc.

z żywych bolesnych gałęzi
uplecione ciało mojego ogrodu
płacze po nocach
przywołując puszystość ptasich skrzydeł
twarz księżyca zmokła wśród liści
zagląda w gniazda pełne nieobecności
zielone palce drgają
zaciśnięte na gardle wiatru
świt
po biało-czarnych klawiszach
tańczą widzące palce
oddechem mówię - witaj
ręką dotykam ust
uśmiechem - kształt widomy
wydobywam na jawę koloru
i najpiękniejszym we krwi
piszę - ja

Znaleziono go nieżywego w pokoju hotelowym. Sekcja zwłok wykazała, że umarł na serce.
Ta śmierć, przyjacielu, dotknęła mnie bardziej, niż wszystkie, które przeżyłam dotąd. Ta śmierć dotyczyła mnie bardziej. To ciało, tak mi znajome, że nieledwie zdawało się być kawałkiem mojego ciała, ma przysypać teraz ziemia. Jego głęboko osadzone oczy, jego wiarę w życie, jego miłość.

Jestem Julią
Mam lat 23
Dotknęłam kiedyś miłości
Miała smak gorzki
Jak filiżanka ciemnej kawy
Wzmogła
Rytm serca
Rozdrażniła
Mój żywy organizm
Rozkołysała zmysły

Odeszła

Jestem Julią
Na wysokim balkonie
Zawisła
Krzyczę wróć
Wołam wróć
Plamię
Przygryzione wargi
Barwą krwi

Nie wróciła

Jestem Julią
Mam lat tysiąc
Żyję -

Każdą operację poprzedzało pełne napięcia oczekiwanie. Czy będzie można operować? Nie wszystkie wady serca kwalifikowano do operacji. (...) Ten okres i dla nas był najtrudniejszy. Czy zechcą podjąć ryzyko? Czy zdrowie powróci? A jeśli nie, jak długo będzie jeszcze można żyć ze ściśniętą krtanią, z gardłem pełnym trzepotu krwi, ze znużeniem, które opanowuje ciało przy najmniejszym wysiłku? Jak długo będzie można żyć i w jaki sposób trzeba będzie...

nie potrafię inaczej
w środku ciała
jak kot wygięty pragnieniem
wołający o człowiecze ręce

uspokajam go słowami
kłamię
o przedziwnych kolorach i dźwiękach

wbija okrągłe oczy
w pustą ścianę
nie wierzy
przeciąga się
prostuje palce

nie wierzy w nic
i nagle
wszystkie zgięte paznokcie
wbija we mnie głuchy ślepy kot

Czym są pożegnania, przyjacielu? Jeszcze raz obejmuje spojrzeniem ściany, kolorowe kawałki płótna, wystające grzbiety książek na półce. Myślę przez narastający w uszach szum. Czy wszystko pozostanie tak samo, kiedy mnie już nie będzie? Czy książki odwykną od dotyku moich rąk, czy suknie zapomną o zapachu mego ciała? A ludzie? Przez chwilę będą mówić o mnie, będą dziwić się mojej śmierci - zapomną. Nie łudźmy się, przyjacielu, ludzie pogrzebią nas w pamięci równie szybko, jak pogrzebią w ziemi nasze ciała. Nasz ból, nasza miłość, wszystkie nasze pragnienia odejdą razem z nami i nie zostanie po nich nawet puste miejsce. Na ziemi nie ma pustych miejsc.

kto potrafi
pomiędzy miłość i śmierć
wpleść anegdotę o istnieniu
zgarniam brunatne plastry książek
nasłuchuję brzęczenia słów
pomiędzy miłość i śmierć
wpleść
nikt nie potrafi

i tylko czasem
naprzeciw słońca
w zmrużonych oczach błysk
chwila roztrącona w tęczę
twarzą w twarz
naprzeciw słońca
w oślepłych oczach
treść niknąca...
na krańcach
miłość śmierć

Kocham życie, przyjacielu, i nawet wtedy, kiedy zraniło mnie tak bardzo, że przez krótką chwilę zapragnęłam umrzeć, nawet wtedy nie popełniłam zdrady. Nie zapominaj, że śmierć była zawsze blisko mnie, zbyt blisko, abym nie przywykła do jej chłodnego, kojącego dotyku, abym nie musiała do niego przywyknąć. Pamiętaj także o tym, że kochałam i że to miłość skazała mnie na śmierć.

"Blue moon" (piosenka)

Podsumowanie - (po ostatniej piosence, Poświatowskiej już nie ma na scenie)

jeśli zechcesz odejść ode mnie
nie zapominaj o uśmiechu
możesz zapomnieć kapelusza
rękawiczek notesu z ważnymi adresami
czegokolwiek wreszcie - po co musiałbyś wrócić
wracając niespodzianie zobaczysz mnie we łzach
i nie odejdziesz

jeśli zechcesz pozostać
nie zapomnij o uśmiechu
wolno ci nie pamiętać daty moich urodzin
ani miejsca naszego pierwszego pocałunku
ani powodu naszej pierwszej sprzeczki
jeśli jednak chcesz zostać
nie czyń tego z westchnieniem

"Summer time" , cd. - piosenka wykonana na saksofonie
 

Opracowanie: Krzysztof Dąbrowski
ZSO nr2 im Kniaźnina w Puławach

Zgłoś błąd    Wyświetleń: 3339


Uwaga! Wszystkie materiały opublikowane na stronach Profesor.pl są chronione prawem autorskim, publikowanie bez pisemnej zgody firmy Edgard zabronione.


BAROMETR


1 2 3 4 5 6  
Średnia ocena: 6



Ilość głosów: 2

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies.
Dowiedz się więcej.