AWANS INFORMACJE FORUM Dla nauczyciela Dla ucznia LOGOWANIE


Katalog

Aneta Gawriłow, Ewa Woś-Lorek
Zajęcia przedszkolne, Scenariusze

Ananasy z naszej klasy - scenariusz przedstawienia

- n +

Scenariusz przedstawienia pt. Ananasy z naszej klasy

wg. wierszy K. Szpalskiego i M. Załuckiego

mgr Aneta Gawriłow
mgr Ewa Woś Lorek

Narrator
W pewnym mieście (jest w atlasie),
W pewnej szkole, w pewnej klasie
Uczniów jest trzydziestu prawie.
Kilku teraz wam przedstawię:

Jurek czyta doskonale.
Bardzo ładnie czyta Stach.
Zosia uczy się w wspaniale.
Zygmunt zaś jest pierwszych w grach.
Zbych rysuje.
Jaś maluje.
Tomek przodownikiem jest.
Franek ślicznie deklamuje.

Kubuś zaś się tym wyróżnia,
Że się wciąż do szkoły spóźnia...
I przed drzwiami co dzień rano
Stoi z miną zapłakaną.

Nauczyciel
Czemu się spóźniłeś znowu?

Narrator
Nauczyciel więc do Kuby.
Na to Kuba kręci głową
I smalone plecie duby:

Kuba
Bo mamusia była chora,
Bo siostrzyczkę kopnął lis,
Bo kolega zbił mnie wczoraj,
Bo listonosz przyniósł list.
Bo nasz sąsiad zamknął bramę,
Bo wróbelka piesek zjadł,
Bo kanarek ugryzł mamę,
Bo na nosie pryszcz miał brat.
Bo w sąsiedztwie piorun gruchnął,
Bo tatusia bolał ząb,
Bo wuj kłócił się z ciotuchną
I spóźnienie właśnie stąd.

Narrator
Nikt nie wierzy jednak Kubie,
Który płacze, w nosie dłubie,
Bo na drugi dzionek rano
Znów z Kubusiem jest to samo.
Już jest lekcja. Nagle trach...!
To nasz Kubuś stanął w drzwiach
I od razu, nie pytany,
Wrzeszczy Kubuś zasapany:

Kuba
Bo kanarka gryzła mama,
Bo wróbelek pieska zjadł,
Bo zamknęła brata brama,
Bo na piorun wujek spadł.
Bo ząb kłócił się z ciotuchną,
Bo przed ojcem zmykał lis,
Bo kolega tatę gruchnął,
Bo siostrzyczkę gonił pryszcz.
Bo listonosz zachorował,
Bo kanarka bolał ząb,
Bo przed wróblem wuj się schował
I spóźnienie właśnie stąd.

Narrator
Nagle Kuba opatrzy w koło, cóż kolegom tak wesoło?
Klasa cieszy się i skacze,
No, a Basia? Basia płacze.

Postać
Bo ta Basia to jest beksa,
Gdy w zeszycie zrobi kleksa, zamiast kleksa wytrzeć gumą,
Z miejsca robi krzyk i rumor,
No i wszystkim psuje humor!

Postać
Kredka spadnie na podłogę - Basie zaraz w ryk!
Ktoś nastąpi jej na nogę - już podnosi krzyk!
Gdy ktoś Basie w szkole szturchnie - ryczy, że aż strach!
Koleżanka na nią burknie - Basia cała w łzach!
Gdy potłucze sobie łokieć - wrzeszczy godzin sześć!
Gdy zaboli ją paznokieć - to już nie chce jeść.

Narrator
Klasa cieszy się i skacze,
Ale Basia znowu płacze...
Chlipie, płacze,
Płacze, chlipie.

Postać
Czemu płaczesz?

Basia
Ptyś mnie szczypie...

Narrator
A wiecie, dzieci, kto to Ptyś?
To Ptyś dyżury ma od dziś.

Postać
Kto odpowiada dziś za klasę?

Chór
Alojzy Ptyś.!!!

Postać
Kto zajęć ma dziś cała masę?

Chór
Alojzy Ptyś!!!

Postać
Kto ma uważać, oczywista,
Żeby tablica była czysta,
Żeby przewietrzyć klasę szkolną,
Nie robić tego, co nie wolno.
Nie hałasować, nie tłuc szyb,
Z akwarium nie wyjmować ryb.
Nie brudzić nowych map łapami,
Stołów nie znaczyć ołówkami.
Kto ma na to uważać dziś?

Chór
Alojzy Ptyś!!!

Narrator
Gdy Ptyś rozpoczął dyżur w klasie
Rzekł:

Ptyś
Do was wezmę zaraz ja się.
Będę pilnował cały dzień,
Łaził za wami niby cień!
Porządek musi być od dziś.
Ja wam pokażę co to Ptyś
A teraz muszę iść!

Narrator
I poszedł. Po godzinie wrócił.
(Po prostu na godzinę znikł).
Gdy wrócił, zaraz głośno rzucił:

Ptyś
Co to za hałas? Co za krzyk?
Ja was nauczę już porządku!
Już ja oduczę was hałasu!
Zaczynam jutro od początku,
Bo dzisiaj brak mi na to czasu.

Narrator
Koledzy patrzą więc na Ptysia
I mówią:

Postać
Czemu nie od dzisiaj?

Postać
Brudna tablica, w szafie zamęt, na stole rozlał się atrament...

Narrator
A Ptyś jak Ptyś. Nie mrugnie ani
I w ławce bawi się znaczkami...

We wtorek krzyknął:

Ptyś
Cóż za kram!
Ja was nauczę, ja wam dam!
Tylko za mało czasu mam.
W środę się wezmę do roboty

Postać
Lecz w środę brakło mu ochoty.
W czwartek powiedział:

Ptyś
Dziś mam mecz, jak mecz, to wszystko idzie precz!

Postać
A w piątek znów narobił szumu:

Ptyś
Wreszcie nauczę was rozumu!
Od następnego już tygodnia
Porządek w klasie będzie co dnia!

Narrator
I rzeczywiście, bez przechwałek
Zaraz w następny poniedziałek
Wszystko się w klasie odmieniło...
Porządek był, aż spojrzeć milo.
Podlany kwiatek i rezeda,
Nie znajdziesz w klasie nic brudnego.
Sprzątnięte śmieci, starty pył.
Czy domyślacie się dlaczego?

Chór
Bo nowy już dyżurny był!!!

Narrator
Dyżurny ten to nasza Ada,
Co ciągle coś pod nosem gada...

Wiele jest na świecie Ad,
Wiele Ad ma sporo wad.
Naszej Ady główna wada
To, że Ada podpowiada.

Postać
Co ma w głowie, to podpowie.
Albo mruknie coś pod nosem,
Albo ryknie pełnym głosem,
To palcami znów nieznacznie
Jakieś znaki dawać zacznie,
Albo ręką, albo miną.
Słowo daję - kino!

Narrator
Cała klasa Adę łaje
Za te dziwne jej zwyczaje.
Tylko Hania się nie wzbrania,
Cieszy się z podpowiadania.

Hania
Dam ci ciastko, dam serowiec,
Tylko, Ado, mi podpowiedz!
Pokaż, żeś mą przyjaciółką!

Narrator
I tak co dzień, i tak w kolko.

Postać
Ale z prawdą tak to bywa,
Ze wypływa jak oliwa...
W szkole - wiecie - zwykle w maju
Egzaminy są w zwyczaju.
Każdą pyta się z osobna, podpowiedzieć niepodobna.
Przy tablicy Hania blada,
W ławce biada blada Ada.

Ada
Jak pokazać jej na migi,
W którym kraju rosną figi?
Jak przedstawić ruchem dłoni
Stare dzieje Babilonii?
Tego się już zrobić nie da.
Bieda z Hanią, straszna bieda...

Postać
Co odpowie, to się zbłaźni,
Aż po prostu wstyd nam za nią.
Oto skutki złej przyjaźni Hani z Adą, Ady z Hanią.
Bo kto głownie skrzywdził Hanię?

Felek
Ada! Przez podpowiadanie!

Narrator
Usiadł Felek przy stole.
Lecz nie znalazł piórnika,
Miał przecież opisać ważną prace górnika.
Po godzinnym szukaniu
Piórnik wreszcie się znalazł.
Gdy się znalazł, to zaraz
Powstał nowy ambaras.
Wziął długopis z rozmachem,
Chciał położyć już tytuł,
Nagle spojrzał ze strachem...
Bo nie było zeszytu...!

Felek
Ach!!!!

Narrator
Wykrzyknął żałośnie.

Felek
Gdzieś się podział, zeszycie!?
Jeśli szukać cię zacznę,
To cię znajdę o świcie!
Nie dam rady - zbyt długo
Udręk ciągnie się pasmo.

Narrator
Złożył głowę na stole.
Westchnął, sapnął i zasnął.

Postać
Dzień zawitał! Już ósma!
W szkole radość i zapał!
Tylko Felek niedbaluch
Szedł do szkoły i płakał...

Ewa Woś - Lorek
W naszym mieście (jest w atlasie),
W naszej szkole, w naszej klasie
Uczniów jest trzydziestu prawie,
Z których wszystkich wam przedstawię:

(tu następuje moment, gdy możesz popisać się własną pomysłowością, wyobraźnią, talentem literacki oraz znajomością swoich uczniów - wierszem lub prozą należy opisać uczniów klasy, do której adresowane jest przedstawienie, mniej więcej tak, jak panowie K. Szpalski i M. Załucki zrobili to w wierszu "O Kubie spóźnialskim"...Powodzenia!)

Przedstawienie z okazji Dnia Dziecka - czerwiec 2002r.

W szkole zwykle bywa tak: nadchodzi Dzień Babci i Dziadka, Dzień Matki i Ojca lub inna okazja, pani nauczycielka wyszukuje lub sama tworzy scenariusz, rozdziela role miedzy małoletnich aktorów - ochotników lub z łapanki, a potem próby, próby, próby... Właściwego dnia zbiera się grono szanownych widzów: panie w eleganckich garsonkach, panowie pod krawatem, a stremowane dzieciaki zapominają wszystko to, czego tak pracowicie wykuły przez ubiegłe tygodnie...

A tym razem miało być zupełnie inaczej. Wychowawczyni klasy "0" zaproponowała, aby z okazji Dnia Dziecka odwrócić role i aby to rodzice zabawili się w aktorów dla widowni złożonej z dzieciaków. Tego jeszcze w naszej szkole nie było. Zadanie przygotowania scenariusza przypadł mnie. Od razu przyszedł mi do głowy tytuł książki z dzieciństwa: "Ananasy z naszej klasy" - nawet nie pamiętałam nazwiska autora (jak się okazało - autorów...). Jak dorośli poradzą sobie z postacią Kuby - spóźnialskiego, fatalnego dyżurnego Ptysia, Basi - płaczki? Ciekawe, ciekawe! Zwłaszcza, za sama miałam wystąpić...

Praca nad scenariuszem poszła nadspodziewanie szybko, może dlatego, że rymy panów Szpalskiego i Załuckiego ciągle gdzieś tkwiły w podświadomości. Kiedy tekst był gotowy, wymyśliłam, żeby aktorzy wystąpili w maskach. I tak się stało. Dzięki temu każdy z aktorów mógł zagrać kilka ról, nie było też spoza nich widać tremy ani potu gęsto zraszającego rodzicielskie czoła. I całe szczęście.

A potem próby, próby, próby - przy okazji rodzice doskonale poznali się, może nawet zaprzyjaźnili?

Wreszcie nadszedł dzień premiery. Dzieci do końca nie wiedziały, co za chwilę stanie się w ich sali, której połowa zasłonięta była kurtyną. Teatrzyk? Magik? Co to będzie?
A było...! Dorośli z powodzeniem odgrywali swoje role, śpiewali, tańczyli, biegali... Dzieciaki z rozdziawionymi buziami obserwowały ich występy. Żedne nie rozmawiało, nie wierciło się, nie ziewało, nie drgnęło... Mam nadzieję, że z zachwytu.

Opracowanie: mgr Aneta Gawriłow, polonistka
mgr Ewa Woś - Lorek, nauczycie "zerówki"
Obie panie są nauczycielkami w Szkole Podstawowej nr 46 w Szczecinie

Zgłoś błąd    Wyświetleń: 16587


Uwaga! Wszystkie materiały opublikowane na stronach Profesor.pl są chronione prawem autorskim, publikowanie bez pisemnej zgody firmy Edgard zabronione.


BAROMETR


1 2 3 4 5 6  
Średnia ocena: 4.89



Ilość głosów: 9

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies.
Dowiedz się więcej.