
Nauczycieli nie winię, uczą się razem z uczniami
Wizja nowej matury uruchomiła lawinę. Księgarskie półki uginają się od bryków, testów, wydawnictw serwujących wiedzę w pigułce. Mnoży się liczba doradców i korepetytorów. Nauczyciele gorączkowo próbują połączyć realizację wymagań programowych z koniecznością niezbędnych repetytoriów. Zdesperowani rodzice nie żałują pieniędzy na prywatne dokształcanie pociech, modne kursy autoprezentacji czy indywidualne konwersacje z lektorami języków obcych.
Młodzież wydaje się być zagubiona w chaosie informacji, wymagań i presji dorosłych. Ranga tego egzaminu i proste przełożenie wyników na możliwości dalszego kształcenia w prestiżowych uczelniach są raczej powodem stresów, niż mobilizacji. Uczniowie mają świadomość, że aby sprostać oczekiwaniom rodziców i nauczycieli oraz własnym aspiracjom muszą przysiąść fałdów i oddać się pilnie nauce. Nie wszyscy jednak radzą sobie z ukierunkowaniem tematów powtórzeniowych, selekcją materiałów, wyborem dodatkowych lektur. Z nadzieją spoglądają w stronę dorosłych, oczekując pomocy i wsparcia.
Ale szkoły są mocno ograniczone w organizowaniu zajęć fakultatywnych; ambitni nauczyciele czynią to kosztem wolnego czasu, większość rodziców nie wie nawet, jak może pomóc. Co prawda Maria Magdziarz, dyrektor Centralnej Komisji Egzaminacyjnej, zdaje się rozumieć wątpliwości związane z nową maturą: " Nowa sytuacja rodzi niepokój, obawy, które są naturalną reakcją..." i uspakaja w imieniu komisji: "Jest jeszcze sporo czasu na przygotowanie się do egzaminu" (strona internetowa CKE). Życzenia owocnej pracy i zapewnienia o dobrych intencjach jednak nie wystarczą. Usuwane ad hoc niejasności proceduralne, zaskakujący limit słów, problematyczne stosowanie klucza i na koniec zmienne wymagania rekrutacyjne uczelni nie tonują napiętej atmosfery. Niepokojów i wątpliwości nie rozwiała również próbna matura. Rodzice nie kryją lęków i frustracji:
- Jestem przerażona nową maturą - wyznaje szczerze p. Danuta. - Ta próbna dała nam obraz tej prawdziwej.
Obaw nie kryje również p. Maryla:
- Utwierdziłam się w przekonaniu, że matura może być loterią. Liczy się nie tylko dobre przygotowanie, ale i przysłowiowy łut szczęścia.
Irytacji nie ukrywa p. Bogdan:
- Szkoda, że cała populacja tegorocznych maturzystów musi uczyć się na błędach dorosłych.
Sarkastyczne uwagi rodziców wywołała, rozbudowana ponad miarę, logistyka, niedociągnięcia organizacyjne, występujące w arkuszach błędy. Maturzyści też wiedzą swoje:
- Być może to drobnostki, ale źle świadczą o komisji przygotowującej próbny egzamin - wytyka Edyta.
Magda opowiada, z jakim upodobaniem uczniowie wyłapywali wszelkie absurdy: - Ogromną ilość powielonych na nasz koszt arkuszy egzaminacyjnych musiano dostarczyć do szkoły specjalnie wynajętą ciężarówką.
Zorganizowanie próbnej matury przekraczało możliwości finansowe wielu szkół, przeniesiono więc ich ciężar na uczniów. Magda z nieukrywaną satysfakcją wskazuje na kolejny nonsens:
- Punktowanie wypowiedzi ucznia według określonego klucza przekreśla indywidualność wypowiedzi i ogranicza jej twórczy aspekt.
Z opinią Magdy zgadza się p. Bogdan, z zawodu nauczyciel.
- Rygory nowej matury niewątpliwie ograniczają ucznia w kreatywności. Nie punktuje się ciekawej wypowiedzi czy interesującej interpretacji lecz każe myśleć podobnie 90 procentom maturzystów.
Do krytycznych głosów rodziców dołącza p. Małgorzata. Nowa matura w sposób przesadny sprawdza rozumienie tekstu. Stres pogłębiać mogą również: wymagany limit słów czy konieczność "wycelowania" w odpowiedzi zgodne z kluczem.
Wielu maturzystów wciąż nie wie, jak się przygotowywać do matury. Nie są pewni swoich mocnych i słabych stron:
- Brak nam pomysłów na rodzaj nauki oraz zdobywania wiedzy i umiejętności, który zaowocuje na nowej maturze. Nawet koncepcje naszych nauczycieli są rozbieżne i raczej wprowadzają rozgardiasz - mówi Edyta.
Uczniowie próbują różnych metod w opanowaniu materiału. Sekundujący im w tych wysiłkach rodzice winią za ten stan zawirowania procesu edukacyjnego:
- Nauczycieli nie winię, uczą się razem z uczniami - mówi p. Maryla. - Źle wprowadzona w siódmej klasie reforma spowodowała, że pojawiły się nowe programy i wymagania, ale pozostał stary ogromy materiał do opanowania.
Ktoś dodaje: - Wiadomości są skąpo utrwalane. Ciągła gonitwa z programem wyklucza solidne powtórzenie materiału. Część lektur w ogóle umknęła. Rodzice podsuwają więc maturzystom swoje licealne podręczniki, fundują korepetycje, zmuszają do chronologicznego przyswajania wiedzy.
Próbny egzamin obnażył jednak wszelkie braki.
- Nie umiałam umiejscowić autora i jego dzieła w konkretnej epoce literackiej - przyznaje się Ania.
Pojawiające się w prasie i internecie opinie o banalnie łatwym egzaminie z języka polskiego wzbudziły wiele kontrowersji:
- Tekst, na podstawie którego mieliśmy odpowiedzieć na pytania nie był łatwy. Było w nim dużo słów wymagających wytłumaczenia - mówi Marta. - Uważam, że to lekka przesada, aby przy sprawdzania dokładnie trzymać się klucza, przecież najważniejsze jest zrozumienie sensu.
Rodzice i uczniowie ostrej krytyce poddali skomplikowany tekst, ilość zastosowanych w nim objaśnień, nietrafiony dobór tematów:
- Literatura współczesna , zgodnie z programem, omawiana jest dopiero w klasie maturalnej. Czy członkowie komisji egzaminacyjnej nie byli tego świadomi? - dziwi się Ewa.
Maturzystka Marta dorzuca: - Zdziwiło mnie, że musieliśmy interpretować fragmenty tekstów, których nie zdążyliśmy omówić w szkole.
Magda wyznaje: - Po zapoznaniu się z tematami, wyszliśmy po prostu z części rozszerzonej egzaminu.
Te uwagi współgrają z głosami internautów:
"Jeśli podobnie będzie wyglądała prawdziwa matura, mogę zapomnieć o polonistyce i zostać konserwatorem powierzchni płaskich".
"Testy zaczerpnięto pewnie z księżyca, żeby sprawdzić naszą wiedzę i przekonać się, czy jesteśmy godni reformy".
"Uważam, że naukowiec powinien pisać językiem zrozumiałym dla swego odbiorcy. Nie wiem doprawdy, jaką wiedzę i umiejętności sprawdza nowa matura".
Zdziwienie może budzić długość maratonu egzaminacyjnego. Matura na poziomie rozszerzonym trwa minimum 4 godziny, z języków obcych jest dłuższa:
- Jest to bardzo męczące. Jeden z moich kolegów był już tak zmęczony, pisząc trzeci arkusz matury z języka angielskiego, że wyszedł z sali - mówi Marta.
Rodzice i uczniowie mają nadzieję, że usunięte zostaną wszelkie niedogodności natury technicznej, szczególnie ważne przy egzaminach z języka obcego. Odsłuchiwanie z magnetofonu tekstu może zakłócić najmniejszy hałas. Wędrówki przez całą salę w celu skorzystania ze słownika krępują samych zainteresowanych i przeszkadzają pozostałym:
- Zwróciliśmy się więc do dyrektora z petycją o przeprowadzenie tych egzaminów w mniejszych salach - mówi Asia.
Uczniowie czują się zawiedzeni, że wyniki próbnej matury zostaną przeliczone na oceny szkolne.
"Matura na niby, ale obawy o oceny już serio" - martwi się jeden z internautów.
Asia również nie kryje swojego rozczarowania: - Traktowałam próbną maturę tylko jako dobrowolny sprawdzian umiejętności...
Próbna matura, mająca na celu oswojenie tegorocznych abiturientów z procedurami i arkuszami egzaminacyjnymi, obnażyła również niedociągnięcia i braki sprawności organizacyjnej:
- Obserwując niefrasobliwość dorosłych, czuję się zwolniona z ciążącej na mnie odpowiedzialności - bezlitośnie podsumowuje Magda.
Przed stawianiem zbyt wysokich wymagań przestrzega p. Bogdan:
- Ustawianie wysoko egzaminacyjnej poprzeczki może spowodować, że wielu licealistów osiągnie zbyt słabe wyniki lub nie zda w ogóle. To może zrodzić poczucie niesprawiedliwości społecznej.
Rodzice i młodzież liczą więc na wyeliminowanie wszystkich technicznych niedoskonałości i wnikliwe dostosowanie wymagań egzaminacyjnych do poziomu wiedzy maturzystów:
- Mam nadzieję, że komisja wyciągnie prawidłowe wnioski - mówi p. Maryla. - Nowej matury uczy się cała oświata, ale kozłami ofiarnymi mogą stać się nasze dzieci...
BOŻENA BOROWSKA
|