AWANS INFORMACJE FORUM Dla nauczyciela Dla ucznia LOGOWANIE
  Najczęściej szukane
Konspekty
Programy nauczania
Plany rozwoju zawodowego
Scenariusze
Sprawdziany i testy
  Reklama
  Media
Przegląd Prasy
Patronat
Medialny
Po godzinach
  Slowka.pl
Słówka na email
Język angielski
Język niemiecki
Język francuski
Język włoski
Język hiszpański
Język norweski
Język japoński
Język rosyjski
Gramatyka
Rozmówki

Scenariusz baśni pt. "O rybaku i złotej rybce"

Narrator: Żył sobie pewien rybak ze swą żoną. Mieszkali w małej lepiance nad samym morzem. Co dzień siadał rybak na brzegu, zapuszczał wędkę i łowił, a łowił. Któregoś dnia siedział tak długo wpatrując się w wodę, aż wreszcie coś szarpnęło wędką. Kiedy ją wyciągnął, ujrzał dużą, złotą rybkę zawieszoną na haczyku. Ryba przemówiła do niego ludzkim głosem:

Rybka: Dobry człowieku, wpuść mnie do wody, nie jestem zwykłą rybą, lecz zaczarowanym księciem. Pozwól mi odpłynąć.

Rybak: No już dobrze, dobrze. Przecież rybie, która mówi ludzkim głosem i tak pozwoliłbym odpłynąć.

Narrator: Rybak udał się z pustym koszem do swojej żony.

Żona: Cóż to? Nic dzisiaj nie złowiłeś?

Rybak: Nic! Znalazłem tylko jedną złotą rybkę, ale powiedziała, że jest zaczarowanym księciem, więc wpuściłem ją z powrotem do wody.

Żona: I niczego nie zażądałeś od niej w nagrodę?

Rybak: Nie! Czegóż miałem od niej żądać?

Żona: Przecież to okropne mieszkać w takiej lepiance w tym strasznym brudzie. Trzeba było poprosić rybkę o porządną chatę. Idź jeszcze raz nad brzeg morza i zawołaj ją. Powiedz, że żądasz w nagrodę porządnej chaty.

Rybak: Ale ja nie mam po co tam chodzić.

Żona: Jak to? Przecież darowałeś jej życie. Na pewno zrobi to dla ciebie.

Narrator: Nie chcąc się kłócić z żoną, rybak niechętnie poszedł nad brzeg morza.

Rybak: Złota rybko, złota rybko, usłysz, usłysz me wołanie. Żona moje mnie przysyła byś spełniła jej żądanie.

Narrator: Do brzegu przypłynęła złota rybka i zapytała:

Rybka: A czegóż to żąda twoja żona?

Rybak: Nie podoba jej się nasza lepianka i chcę żebyś w nagrodę za darowanie ci życia dała nam nową chatę.

Rybka: Wracaj do domu, już ją macie.

Narrator: Kiedy rybak wrócił do domu, ujrzał na miejscu starej lepianki piękną chatę, a przed drzwiami swoją żonę siedzącą na ławeczce.

Żona: No, choć i obejrzyj wszystko, czy tak nie jest lepiej?

Narrator: Żona wprowadziła rybaka do chaty. Była tam mała sionka, i komora, i izdebka, gdzie każdy miał swoje łóżko, i kuchnia, i mnóstwo pięknie poustawianych naczyń. Za domem znajdował się śliczny ogródek pełen warzyw i owoców. W zagrodzie kręciły się kury i kaczki.

Rybak: No, teraz będziemy już żyli w spokoju i zadowoleniu.

Żona: O tym jeszcze pomówimy.

Narrator: Potem zjedli kolację i udali się na spoczynek. Tak trwało przez tydzień, a może dwa tygodnie. Aż pewnego dnia rzekła żona:

Żona: Słuchaj no, mój mężu, ta chata jest stanowczo za mała... i podwórko... wszystko jest za małe. Mogła nam ta ryba podarować większy dom. Chcę mieszkać w wielkim murowanym zamku.

Rybak: Żono, przecież ta chata jest dość duża, cóż będziemy robili w zamku?

Żona: Nie gadaj tyle. Idź do ryby, zobaczysz, że ona spełni twoje żądanie. Idź już wreszcie!!!

Narrator: Biedny rybak nie chciał iść, gdyż wiedział, że nie postępuje się tak niegodnie. Ale cóż miał począć! Przygnębiony i smutny poszedł na brzeg morza. Stanął nad brzegiem i zawołał:

Rybak: Złota rybko, złota rybko, usłysz, usłysz me wołanie. Żona moje mnie przysyła byś spełniła jej żądanie.

Rybka: Czegóż ona znowu żąda?

Rybak: Moja żona chce mieszkać w dużym, murowanym zamku.

Rybka: No, idź, spotkasz ją przed zamkiem.

Narrator: Rybak udał się do domu. Jakież było jego zdumienie, gdy zamiast chaty ujrzał wspaniały zamek, a na schodach stała jego żona.

Żona: Chodź i obejrzyj wszystko.

Narrator: Weszli najpierw do olbrzymiego przedpokoju, a na ich widok wybiegła cała gromada służby, która otwierała przed nimi ciężkie drzwi do kolejnych komnat.

Żona: Czyż to nie piękne?

Rybak: O tak, ale niech tak zostanie i żyjmy dalej na tym zamku w spokoju i zadowoleniu.

Żona: O tym jeszcze pomówimy. A teraz udajmy się na spoczynek.

Narrator: Następnego dnia, żona obudziła się pierwsza. Był już jasny dzień. Przez ogromne okna komnaty widać było piękny widok. Rybak jeszcze smacznie spał, kiedy żona zaczęła go budzić.

Żona: Mężu, mężu, spójrz no tylko przez okno, cóż to za piękna okolica, czyż nie moglibyśmy być królami tego cudownego kraju? Idź do złotej rybki i powiedz, że chcemy być królami tego kraju.

Rybak: Ach żono, cóż znowu, ja wcale nie chcę być królem.

Żona: Co tam, jeśli ty nie chcesz być królem, to ja nim będę. Idź w tej chwili do ryby i powiedz jej to.

Rybak: Ach, kobieto, ja nie mogę jej powiedzieć, że ty chcesz być królem.

Żona: A dlaczego? Idź i zrób, co ci kazałam

Narrator: Chcąc nie chcąc, musiał rybak iść, chociaż wiedział, że to niesłuszne. Kiedy przyszedł nad morze było strasznie wzburzone, a fale uderzały o brzeg. Rybak stanął na brzegu i zawołał:

Rybak: Złota rybko, złota rybko, usłysz, usłysz me wołanie. Żona moje mnie przysyła byś spełniła jej żądanie.

Rybka: Czegóż ona znowu chce?

Rybak: Ach, ona chce być królem.

Rybka: Idź do domu, już nim jest.

Narrator: Kiedy rybak przyszedł do zamku, zobaczył, że jest on znacznie większy. Z wysoką wieżą i otoczony warownym murem. Wszedł do sali tronowej, w której zgromadzony był cały dwór. Jego żona siedziała na olbrzymim tronie i miała dużą złotą koronę, w ręku berło. Obok stały damy dworu.

Rybak: Więc naprawdę jesteś królem?

Żona: Tak jestem królem.

Rybak: Ach, żono, żono. Jakie to piękna i wspaniałe, że jesteś królem. Już niczego więcej żądać nie możemy.

Żona: O nie, nie, nie! Już mi się znudziło być królem. Chcę być cesarzem! A może nie, cesarzy może być kilku, a papież jest tylko jeden! Chcę być papieżem! Zresztą nie. Chcę rządzić słońcem, księżycem gwiazdami... Chcę być Bogiem! Idź i powiedz rybie, że chcę być Bogiem! Już!!!

Narrator: Rybak ugiął się i poszedł w stronę morza. Wiał silny wicher, rybak nie potrafił utrzymać się na nogach. Niebo było całe czarne, zaczęło błyskać się i grzmieć. Na morzu powstały olbrzymie fale. Stanął rybak nad brzegiem i zaczął wołać na całe gardło:

Rybak: Złota rybko, złota rybko...

Rybka: No, a czegóż ona teraz chce?

Rybak: Chce być samym Panem Bogiem.

Rybka: Idź do niej, siedzi z powrotem w starej lepiance.

Narrator: I oboje mieszkają w niej po dziś dzień.

Opracowanie: Elżbieta Michalik


 
  Barometr
1 2 3 4 5 6  
Oceń artukuł!



Ilość głosów:

Szukaj autora i tytuł
Ostatnio dodane materiały
Najczęściej zadawane pytania
Zasady publikacji 
Zobacz jak wygląda zaświadczenie o publikacji Twoich materiałów
  Twoje konto
Zaloguj się
Załóż konto
Zapomniałem hasła
  Forum
Nauczyciel - awans zawodowy
Matura
Korepetycje
Ogłoszenia - kupię, sprzedam, oddam