AWANS INFORMACJE FORUM Dla nauczyciela Dla ucznia LOGOWANIE
  Najczęściej szukane
Konspekty
Programy nauczania
Plany rozwoju zawodowego
Scenariusze
Sprawdziany i testy
  Reklama
  Media
Przegląd Prasy
Patronat
Medialny
Po godzinach
  Slowka.pl
Słówka na email
Język angielski
Język niemiecki
Język francuski
Język włoski
Język hiszpański
Język norweski
Język japoński
Język rosyjski
Gramatyka
Rozmówki

"Żelazne trzewiczki"
scenariusz przedstawienia

Na podstawie utworu Hanny Januszewskiej pt: " Żelazne trzewiczki"


Narrator: Stoi upał nad światem. Słońce praży pola, zieloną ruń wysusza, spopiela warzywne grzędy. Strzecha ojcowskiej chaty skrzy się w blasku. Tylko u studzienki za wsią chłód.

Chór: Wokół studzienki zieleń,
Cień się u studni ściele,
Stoi w głogach, łopianach
Studnia zaczarowana.
Kojąca i łagodna
Z studni woda chłodna.

Narrator: Wrócił gospodarz od żniwa. Wróciły jego córki. Weszły do chaty, odłożyły sierpy. Trzy ich było: najstarsza-Czarnobrewa, młodsza-Rudowłosa i najmłodsza- Jasna.

Ojciec: Wody mi dajcie, dziewczęta- wody ze studzienki za wsią. To mnie uzdrowi.

Chór: Wokół studzienki zieleń,
Cień się u studni ściele,
Stoi w głogach, łopianach
Studnia zaczarowana.

Narrator: ucichła woda grająca, rozwiały się drobniutkie fale. W wodzie, jak w zielonym zwierciadle odbiła się twarz dziewczyny.

Czarnobrewa: (Przegląda się w studni) Ładnam, oj ładnam.

Chór: Hej, serdecznam ja woda,
Serdeczna ja muzyka...
Bądźże mi żoną, młoda,
Bo będę ci umykać.

Narrator: zgniewała się Czarnobrewa. Czarne brwi zbiegły się nad jej czarnymi oczami.

Czarnobrewa: Niedoczekanie twoje, wodo! Mam się za ciebie wydać ja, najpiękniejsza dziewczyna we wsi?!

Narrator: Odeszła od studni Czarnobrewa. Przez spopielałą od skwaru ścieżką do chaty wraca.

Czarnobrewa: Ojcze, nie mogłam dostać tej wody.

Ojciec: Wody, wody mi dajcie...

Rudowłosa: (Przegląda się w studni) Oj, jaka ja piękna jestem... .

Chór: Hej, serdecznam ja woda,
Serdeczna ja muzyka ...
Bądźże mi żoną, młoda,
Bo będę ci umykać.

Rudowłosa: Niedoczekanie twoje, wodo! Mam za ciebie wyjść? Ja, najpiękniejsza dziewczyna we wsi?

Narrator: Szarpnęła wiadrem, aż zamąciły się fale. Zgniewana do domu wraca.

Rudowłosa: Ojcze, ojcze, nie mogłam dostać tej wody.

Jasna: Ojcze, ja pójdę po wodę do studzienki. Siostry, strzeżcie ojca, póki nie wrócę.

Chór: Hej, serdecznam ja woda, serdeczna ja muzyka.
Bądź moją żoną, młoda, bo będę ci umykać.

Jasna: Woda... Hej, studnio rozśpiewana,
Wodo zaczarowana
Daj wody, ojciec kona,
Będę ci narzeczoną.

Narrator: Wiadro napełnia się wodą, ciągnie je w górę Jasna. Pochwyciła pełne wiadro i wraca prędko do ojca. Kubek wodą z wiadra napełnia i poi ojca.

Ojciec: Dzięki ci, córko miła. Już zdrowy jestem.

Narrator: Zapadła noc. Wszyscy w chacie spać się pokładli. Już północ była blisko, gdy ktoś zastukał do drzwi. Obudziła się Jasna i usłyszała słowa:

Chór: Pomnisz, coś mi obiecała, gdyś ze studni wodę brała?
Z srebrną wodą tyś zmówiona, srebrnej wody narzeczona.

Narrator: Wstała Jasna i podeszła do drzwi, a tu w drzwiach stoi krówka. Na rogach jej srebrna woda lśni.

Krówka: Cicho, cicho moja miła. Nie wolno, by nas kto zobaczył.

Chór: Nie, to nie krówka z wody, ale kawaler młody!
Szumna na nim kapota, goreje pas od złota,
Sto kółek na nim gorze, za pas szablę założył.
Ognisty to kawaler, blask w oczach mu się pali.
Junak to nad junaki- nieczęsto spotkać takich.

Kawaler: gdyś ze studni wodę brała, toś o ojcu swym myślała,
Na swe oczy nie baczyłaś, a mojaś ty , Jasna, miła.
A mojaś ty miła, Jasna, a mojaś ty, zazuleńko!
Dam ci mój pierścionek własny,
Niech połyska na twym ręku.

Narrator: Księżyc już zbladł, więc kawaler pożegnał się z Jasną i odział się w porzuconą krowią skórę. Odszedł. Podobnie było w następną noc, i w kolejną też. Mijały dni. Siostry zaczęły wypytywać Jasną:

Czarnobrewa: Co ci to Jasna? Nie chodzisz z nami młodymi. Uciekasz ino do studzienki.

Rudowłosa: Ciągle tam biegasz, słuchasz ino szemrania wody. Powiedz siostro, co cię trapi?

Jasna: Chodźcie siostry w pole, tam wam wszystko opowiem.

Narrator: I wszystko opowiedziała siostrom Jasna, a na potwierdzenie słów swoich pokazała im pierścień.

Czarnobrewa: Dziś wieczór będę chleb piec i nie zgaszę płomienia na noc. Będę czuwała. Gdy przyjdzie twój kawaler i krowią skórę zrzuci, pochwycę ją i w ogniu spalę. Wtedy miły twój już na zawsze swą człowieczą postać zachować musi.

Rudowłosa: Uczyń tak, siostro!

Narrator: Zapadła noc. Trzy siostry czuwały. Gdy zbliżała się północ, rozległo się pukanie do drzwi. To była krówka, którą do środka wpuściła Jasna.
( Czarnobrewa i Rudowłosa ściągają skórę z krówki i wyrzucają)

Kawaler: Cóżeście dziewczęta uczyniły?! Oto jeszcze dni parę, a spadłby ze mnie zły czar, który mnie w krowiej skórze więzi. Teraz zaś muszę iść z tej chaty precz. Hen, aż za czerwona wodę, złej wiedźmie służyć.

Narrator: Po burzliwej nocy nastał ranek, a wraz z nim nadzieja wstąpiła w Jasną, że ujrzy jeszcze swego Kawalera. Pobiegła wpierw do kowala.

Jasna: Kowalu, Kowalu!

Kowal: Czego chcesz, Jasna?

Jasna: Kujże, kuj Kowalu, kujcie kowalczyki! Ukujcie dziewczynie żelazne trzewiki.

Kowal: Na co ci Jasna, żelazne trzewiki?

Jasna: Będę ci w nich wędrowała, wokoło się rozglądała,
Gdzie są wody, gdzie czerwone, gdzie mój miły narzeczony?

Kowal: A co ci ukuć jeszcze?

Jasna: Kujże, kuj kowalu, od samego ranka, bo mi żelaznego potrzeba saganka.

Kowal: Na co ci, Jasna, żelazny saganek?

Jasna: Kiedy będę wędrowała, będę weń swe łzy zbierała.
Łzy rzęsiste moje szczere, za kochanym kawalerem.

Kowal: A czego ci więcej potrzeba?

Jasna: Kujże, kuj Kowalu, kuj żelazo ostro, jeszcze mi potrzebny do wędrówki kostur.

Narrator: Wziął się Kowal do roboty. Kuł żelazne trzewiki, kuł żelazny saganek i żelazny kosturek. Na drugi dzień wszystko było gotowe. Obuła się Jasna w żelazne trzewiki, saganek wzięła do ręki i kosturkiem się podpiera. I tak idzie miłego szukać.

Jasna: Wodo daleka, wodo czerwona, czerwone toczysz fale. A za falami w nieznanych stronach przepadł mój miły Kawaler.

Narrator: Nastała noc, a Jasna znalazła się w środku mrocznego lasu. Nagle, na polanie zauważyła światełko. Podeszła bliżej i widzi sosnową chatkę, a w środku, przy kominku staruszka siedzi.

Staruszka I: Czego chcesz, dzieweczko?

Jasna: Przenocujcie mnie Matko. Utrudziłam się, uchodziłam się, miłego mego szukając. Starłam podeszwy żelazne, żelazny kosturek nadszczerbiłam, łez niemało do żelaznego saganka napłakałam. Utrudziłam się... .

Staruszka I: A dokąd to, dzieweczko, wędrujesz?

Jasna: Wędruję za wodę czerwoną, gdzie mój miły pokutę odprawia.

Staruszka I: Nikogo mi tu nocować nie wolno. Mój syn Słońce gniewa się za to na mnie. Ale żal mi cię, boś wytrwała i wciąż naprzód dążysz. Skryj się za piec i tam przenocuj.

Słońce: Czuć tu człowieka, Matko! Kogo tu gościsz?

Jasna: Nie denerwuj się, dobrodzieju! Jestem Jasna. W żelaznych trzewiczkach wędruję, żelaznym kosturkiem się podpieram i do żelaznego saganka łzy wypłakuję.

Słońce: Znam Cię, dobra dziewczyno. Tyś z wodą do ojca chorego biegła. Nie uczynię ci krzywdy. Tyś dobra córka - jam dobry syn. Idź za piec spać.

Narrator: Poszła Jasna za piec spać, a rankiem podziękowała gospodarzom za nocleg.

Jasna: Dziękuję ci, dobra matko, i tobie, dobry synu. Powiedzcie mi, proszę, jak znaleźć mam miłego?

Słońce: Wyjaśnić ci nie mogę, gdzie jest twój miły. Ale idź dalej wytrwale, ciągle naprzód. Przez wsie i miasta dojdziesz do wielkiego lasu. W tym lesie jest chata, gdzie mój kum - Miesiąc mieszka. Jego się zapytaj.

Staruszka II: Czego chcesz, dzieweczko?

Jasna: O nocleg proszę, utrudzona jestem, miłego szukam za czerwoną wodą. Przenocuj mnie, dobra kobieto.

Staruszka II: Nikogo mi tu nocować nie wolno. Mój syn, Miesiąc, gniewa się na mnie za to.
Ale żal mi cię, boś wytrwała i wciąż naprzód dążysz. Skryj się za piec i tam przenocuj.

Miesiąc: Czuć tu człowieka, matko. Kogo tu gościsz?

Jasna: Nie denerwuj się, dobrodzieju. Jestem Jasna. W żelaznych trzewiczkach wędruję, żelaznym kosturkiem się podpieram i do żelaznego saganka łzy wypłakuję - miłego mego szukam.

Miesiąc: Znam cię. Tyś miłego z zaklęcia wybawić chciała, a miłość do ojca była ci swatem. Tyś słuchała dźwięcznych piosenek z miłym w chacie siedząc. Widziałem to, wędrując nad wsią. Tyś dobra córka - jam dobry syn. Idź za piec spać.

Narrator: Poszła Jasna za piec spać, a Miesiąc legł na sianie. Rankiem, gdy się żegnali, Miesiąc tak rzecze Jasnej.

Miesiąc: Wyjaśnić ci nie mogę, gdzie jest twój miły. Ale idź dalej wytrwale, ciągle naprzód. Dojdziesz na rozstaje. Tam mój kum - Wiatr mieszka. On wszędzie wieje, wszędzie się wciska. Jego się zapytaj.

Staruszka III: Kto tam? Ktoś ty za jedna?

Jasna: Jestem Jasna, matko. Przenocujcie mnie, jak wasze kumy, matka Słoneczna i matka Miesiąca, przenocowały.

Staruszka III:Nocować cię? A toć mój syn, Wiatr, dom by za to roztrząsł, tak by się zgniewał. Idź lepiej gdzie indziej o nocleg prosić.

Jasna: Szmat świata przewędrowałam, żelazne trzewiczki na strzępy zdarłam, żelazny kosturek starłam do cna, saganek łez napłakałam - miłego mego szukając. Nie odmawiaj mi gościny.

Staruszka III: Żal mi cię, boś wytrwała i wciąż naprzód dążysz. Idź za piec spać.

Wiatr: Hu, huuu.

Staruszka III: Uważaj synu, całą chatę rozniesiesz.

Wiatr: Witaj, matko ! A kogo tu gościsz? Czuję człowieka.

Jasna: Nie denerwuj się, dobrodzieju. Jestem Jasna, miłego szukam od dawna i tu o nocleg proszę.

Wiatr: Hej, hej ! Widziałem twego miłego. Wskażę ci do niego drogę, boś ty dobra córka, a jam dobry syn i nie od dziś cię znam. Jam przy studni w zielsku szeleścił, gdyś dla ojca wodę brała, jam za chatą piosnek twych słuchał, gdyś śpiewała dla miłego. Jam się w noc burzliwą sierdził, gdy mu siostra twa krowią skórę spaliła. Powiem ci, co wiem: twój miły służy u złej wiedźmy we dworze za czerwoną wodą. Czar na niego rzuciła i służyć jej musi, póki go miła dziewczyna nie wyzwoli. Idźże stąd dalej ku zachodowi, gdzie zorze szeroką wodę czerwienią. Ujrzysz dwór wiedźmy. Tam jest twój miły. Idź prędko, bo wiedźma chce wyjść za niego. Śpiesz się, słońce jeszcze nie zaszło.

Chór: Hej, za wodą gra muzyka w malowanym dworze,
już się stroi stara wiedźma w swej starej komorze.
Stroi się na zaręczyny, z miłym twym, dziewczyno.
Śpieszże, Jasna, śpiesz do niego,
Bo poślubi inną.

Narrator: Słucha Jasna piosnki, blednieje. Wokół się rozgląda. Zobaczyła pastuszki i z nimi idzie dalej.

Chór: Pomnij coś mi obiecała, gdyś ze studni wodę brała.
Z srebrną wodą tyś zmówiona, srebrnej wody narzeczona.

Kawaler: Która z was piosnkę o wodzie śpiewała? Która?

Jasna: To ja, mój miły?

Kawaler: Wyswobodziłaś mnie, Jasna, twój jestem od teraz na zawsze.

Wiedźma: Na nic moje stroje, na nic moje czary, teraz kawaler do innej należy.

Kawaler: Chodźmy, Jasna, do wsi, do twego ojca. O twoją rękę pragnę go prosić.

Jasna: Tak, miły. Wracajmy.

Narrator: W mig stanęli przed chatą ojcowską. Ojciec Jasną ze łzami powitał, Kawalera pozdrowił. Radość była w chacie, a potem wesele. Pobrali się Jasna i Kawaler. W szczęściu wiele lat przeżyli. Nieraz też ku studzience za wsią szli i zdawało im się, że słyszą z chłodnej wody piosenkę.

Chór: Pomnij, coś mi obiecała,
Gdyś ze studni wodę brała.

Opracowanie: mgr Maria Statek
nauczyciel kształcenia zintegrowanego w PSP w Cichawce


 
  Barometr
1 2 3 4 5 6  
Oceń artukuł!



Ilość głosów:

Szukaj autora i tytuł
Ostatnio dodane materiały
Najczęściej zadawane pytania
Zasady publikacji 
Zobacz jak wygląda zaświadczenie o publikacji Twoich materiałów
  Twoje konto
Zaloguj się
Załóż konto
Zapomniałem hasła
  Forum
Nauczyciel - awans zawodowy
Matura
Korepetycje
Ogłoszenia - kupię, sprzedam, oddam